Śmierdzący problem nadal trwa

Śmierdzący problem nadal trwa

Problem z wywożeniem śmieci z posesji na Sadybie nie ustał. Mamy kolejne doniesienia.

Mieszkańcy starej Sadyby i bliskiej Augustówki alarmują: mimo zmasowanych wysiłków MPO, śmieci nadal zalegają na tutejszych posesjach. Taki jest stan na piątek rano.

– Od momentu przejęcia odbioru przez gminę 1 sierpnia śmieci nie zostały ani razu odebrane – o sytuacji na osiedlu Zen Garden mówi Agnieszka Frydryszak. – Okna nie da się otworzyć. Pojawiły się szczury – ostrzega mieszkanka osiedla przy Jeziorku Czerniakowskim.

– Do tej pory nie odebrano śmieci segregowanych – o sytuacji przy początkowych numerach Okrężnej donosi Anna Oleksicka. Mieszkanka Sadyby najbardziej narzeka jednak na brak informacji o planowanych odbiorach. – Próbowałam zadzwonić do MPO w sprawie nieodebranych śmieci. MPO stworzyło nawet osobną linię informacyjną do kontaktów z mieszkańcami Mokotowa w sprawie niewywiezionych śmieci. To są cztery warszawskie numery. Cóż z tego, skoro kolejki do tych numerów są ogromne, a automat rozłącza połączenie, jeśli czas oczekiwania przekroczy pięć minut? Nawet jeśli się jest pierwszym w kolejce. Trzeba dzwonić ponownie i, oczywiście, znowu się jest na końcu kolejki i tak w nieskończoność. Rozumiem problemy organizacyjne, ale niedopuszczalny jest dla mnie brak informacji i utrudnianie do niej dostępu. Mogę poczekać na odbiór śmieci, ale chcę widzieć, ile mam czekać.

– Dodzwoniłam się wreszcie do sekretariatu – kontynuuje pani Anna. – Pani, która tam pracuje próbowała mi pomóc, ale nic nie mogła zrobić, bo wszyscy konsultanci z infolinii mają olbrzymie obłożenie. Potrzebna jest informacja, kiedy MPO zacznie wywiązywać się z umowy. Kiedy wreszcie śmieci zaczną być odbierane. Jeśli mamy czekać to musimy wiedzieć ile.

Anna Oleksicka zauważa pewne postępy. – Śmieci zmieszane zostały z Okrężnej odebrane w środę. W infolinii powiedziano mi, że taki interwencyjny samochód w środę będzie jeździł. No i rzeczywiście jeździł. We wtorek natomiast śmieciara pojawiła się na Okrężnej dwa razy. Pracownicy przeszli się między rozstawionymi pojemnikami, ale popatrzyli tylko i pojechali. W piątek spróbuję zadzwonić do MPO w sprawie segregowanych, ale mogę nie mieć tyle cierpliwości, co ostatnio (4 godziny) – deklaruje mieszkanka Sadyby.

Mniej szczęścia mają mieszkańcy osiedla Zen Garden z Santockiej 10 na pograniczu Sadyby i Augustówki. – Sprawa była zgłaszana przez sąsiadów do urzędu. Niestety, dziś dalej śmieci leżą – mówi Agnieszka Frydryszak. – Sąsiedzi zastanawiają się nad wynajęciem śmieciarki, która przyjedzie odebrać odpady – dodaje podłamana mieszkanka.

Mieszkańcy Sadyby i Augustówki muszą uzbroić się w cierpliwość. Jak poinformowała nas Judyta Motyka z działu komunikacji społecznej w MPO, odbiór odpadów ze wskazanych w artykule lokalizacji jest zaplanowany na niedzielę, 19 sierpnia, w ramach interwencyjnego odbioru odpadów.


Czytaj dalej

A jednak! Bez słupków i z miejscami parkingowymi wzdłuż Powsińskiej

A jednak! Bez słupków i z miejscami parkingowymi wzdłuż Powsińskiej

Najemcom i właścicielom lokali użytkowych wzdłuż Powsińskiej udało się przekonać stołecznych urzędników do ustępstw. Klienci ich sklepów będą mogli parkować przed lokalami.

Jak informowaliśmy przed kilkoma tygodniami, właściciele lokali położonych wzdłuż remontowanej ulicy Powsińskiej skrzyknęli się, by wspólnie zaprotestować przeciwko likwidacji miejsc parkingowych przed swoimi sklepami. O takich planach dowiedzieli się przypadkowo od robotników prowadzących remont chodnika przy Powsińskiej. Rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich oficjalnie zaprzeczyła istnieniu planów, ale wyżsi urzędnicy ZDM w rozmowach z naszą redakcją nieoficjalnie je potwierdzali. Aby ostatecznie wyjaśnić sytuację i uzyskać wiążącą decyzję ratusza, Małgorzata Uszyńska, stojąca na czele sadybiańskich kupców, przez kolejnych kilka tygodni prowadziła rozmowy z ZDM i Biurem Mobilności w stołecznym ratuszu.

Przełom w mailu

Przełom nastąpił 30 lipca. 3 dni po telefonicznej rozmowie z Uszyńską, do przywódczyni protestu napisała maila sama wiceprezydent Warszawy, Renata Kaznowska. – Odpowiadająć na Pani pytanie, informuję, że w ramach wykonywanych prac nie planuje się ustawiana słupków blokujących na chodniku, ani też ustawiania oznakowania pionowego znak B-36, zakaz zatrzymywania – stwierdziła. Co to oznacza w praktyce? Tłumaczy Uszyńska: – Miasto prowadzi prace remontowe polegające – po naszych uzgodnieniach – na odtworzeniu tego, co było.

Wiceprezydent Warszawy dała jednocześnie do zrozumienia w mailu, że parkowanie wzdłuż Powsińskiej będzie miało charakter nieformalny, żeby nie powiedzieć niezgodny z prawem. – Zwracam uwagę, że ul. Powsińska posiada klasę drogi GP (droga przyspieszona), co w praktyce oznacza m.in. zakaz sytuowania przy takiej ulicy miejsc postojowych – wskazuje Kaznowska. I dalej wyjaśnia: – Klasy poszczególnych dróg ujęte są w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Warszawy. Wiele z warszawskich ulic, w praktyce utraciło pierwotną rolę zapisaną w Studium, dlatego w chwili obecnej opracowujemy Plan Systemu Transportowego, który wykorzystany zostanie w nowym Studium. Jego uchwalenie planowane jest w 2020 roku. Jak wynika ze wstępnych danych, dla ul. Powsińskiej rekomendować będziemy obniżenie klasy drogi, co pozwoli w przyszłości na inne jej zagospodarowanie.

Będzie prywatny remont

W mailu od Prezydent Kaznowskiej nie ma jednak ani śladu po innych ustaleniach, które trzy dni wcześniej również padły w telefonicznej rozmowie z Uszyńską. Ta ostatnia wyjaśniła naszej redakcji: – My jako przedsiębiorcy otrzymaliśmy pozwolenie /wcześniej tego typu propozycje były odrzucane/ na prywatny remont części chodnika przy budynkach prowadzących działalność usługową. Nam zależy na podniesieniu estetyki miejsca i już wiele lat wcześniej składaliśmy do ZDM-u pisma z prośbą o zgodę na przeprowadzenie własnego remontu – położenie kostki brukowej i wydzierżawienie kilku miejsc na potrzeby własne. Teraz w rozmowie taka zgoda została wyrażona – informuje przywódczyni protestu sklepikarzy.

– Chcemy, aby projekt (remontu chodnika – przyp. red.) dla wszystkich chętnych (właścicieli lokali użytkowych wzdłuż Powsińskiej – przyp. red.) był jednolity – kostka brukowa i wydzielenie miejsc, w których można parkować od ruchu pieszego. W rozmowie z ZDM teź usłyszałam taką zapowiedź, że w niedalekiej przyszłości ma ruszyć obwodnica i pas najbliższy chodnika ma być udostępniony jako miejsca postojowe. Trzeba już dzisiaj przygotować projekty i rozmawiać z urzędem – podsumowuje Uszyńska.

– Na dzień dzisiejszy przejmujemy gwarancje eksploatacji chodnika od firmy PORR, co daje nam możliwość wykorzystania miejsc postojowych w tym miejscu, żeby nikt się nie czepiał – mówi przebojowa właścicielka kamienicy z lokalami użytkowymi na rogu Powsińskiej i Goraszewskiej.

Nie narzekamy

Ustalenia telefoniczne w sprawie prywatnego remontu i przekazania miejsc parkingowych sklepikarzom z Sadyby nie przyjęły formy drukowanego pisma ani nawet maila. To jednak nie przeszkadza Małgorzacie Uszyńskiej odczuwać satysfakcję. – Kierunek właściwy jest nadany i nic więcej nie osiągnę w tym momencie. Nie narzekamy. Poza tym raz na 20 lat jest przygotowywany dokument zmieniający klasyfikacje drogi, więc trochę się wstrzeliliśmy w temat! Trzeba teraz to dopracować i mieć rękę na pulsie – cieszy się samozwańcza przywódczyni zwycięskiej rebelii.


Czytaj dalej

Sadyba tonie w śmieciach

Sadyba tonie w śmieciach

Sadyba – podobnie jak reszta Mokotowa – przeżywa kryzys śmieciowy. Miejska spółka MPO, która od 1 sierpnia przejęła od Lekaro obsługę nieruchomości w dzielnicy, nie wywiązuje się z nowo ogłoszonych harmonogramów odbioru śmieci z posesji. Burmistrz Mokotowa apeluje do mieszkańców o zgłaszanie nieprawidłowości, a ci domagają się konsekwencji za niewywiązywanie się z umów.

Od kilku dni mieszkańcy starej Sadyby informują nas o problemach z odbiorem śmieci z ich posesji.

– Od zmiany „śmieciarzy” zalegają stosy śmieci – alarmuje Urszula Eriksen z kawiarni NABO. – Od prawie 10 dni nikt ich nie odbiera. Dzwonimy, interweniujemy i bez skutku. Przez te upały w śmieciach zalęgło sie robactwo… Jesteśmy bezsilni. Zarówno w NABO jak i prywatnie…. Podobnie dzieje się przy Jeziorku Czerniakowskim. – Dzisiaj MPO miało termin wywozu śmieci a śmietnik na osiedlu przy Placu Rembowskiego wygląda jak na zdjęciu. Nigdy wcześniej takiej sytuacji nie było – donosi Ewelina Jaskulska, mieszkanka osiedla przy Pl. Rembowskiego 9.

Narzekają również kupcy z bazaru Sadyba na rogu Powsińskiej i św. Bonifacego. – Przepraszamy za dyskomfort związany z sytuacją z odpadami gromadzonymi na Bazarze Sadyba – czytamy w ogłoszeniu do pobliskich mieszkańców, sygnowanym przez kupców i zarządcę targowiska. – Mamy nadzieję, że wkrótce uda się przywrócić stan sprzed 1 sierpnia 2018. Podejjmujemy w tej sprawie odpowiednie działania – piszą przedstawiciele bazaru.

Burmistrz apeluje

Problemy z odbiorem odpadów odczuwalne są na całym Mokotowie. Wczoraj w tej sprawie wydał specjalne oświadczenie burmistrz dzielnicy, Bogdan Olesiński. – Na Mokotowie od 1 sierpnia 2018r. nastąpiła zmiana operatora wywozu odpadów komunalnych. W naszej dzielnicy skala tego przedsięwzięcia jest ogromna. Docierają do nas sygnały o zaleganiu śmieci w różnych budynkach i na posesjach – staramy się reagować natychmiast. Urzędnicy mokotowskiego Wydziału Ochrony Środowiska oraz Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami od poniedziałku 6 sierpnia br. sprawdzają miejsca składowania odpadów pod kątem ich zgodności z harmonogramami wywozu. W krótkim czasie nie jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego z tych miejsc – pisze Olesiński na stronie internetowej dzielnicy.

Burmistrz zachęca do zgłaszania nieprawidłowości w obsłudze nieruchomości na numer telefonu 19115 lub portal warszawa19115.pl. Dodatkowo, informuje, że uruchomił w tym celu w Dzielnicy Mokotów kolejny numer telefonu: 22 443-63-79 oraz adres e-mail: mokotow.odpady@um.warszawa.pl. – Państwa monity pozwolą na jeszcze sprawniejsze reagowanie na tę sytuację – zachęca mieszkańców, dziękując im przy okazji za dotychczasową pomoc. – Proszę o wyrozumiałość i współpracę – kończy Olesiński w komunikacie.

Zwolnijcie z opłat! – domagają się mieszkańcy

Pod wpisem burmistrza na profilu urzędu dzielnicy Mokotów na Facebooku posypały się negatywne komentarze. – To, co jest najgorsze w tym całym bałaganie, to że dziś nie można sobie zamówić wywozu odpadów przez inną niż MPO a wcześniej również (słaba) Lekaro. Koszty natomiast wzrosły (przed wprowadzeniem socjalizmu smieciowego) dwa razy – odnotowuje Maciej Hassa w komentarzu pod wpisem burmistrza. – Szczere zgłaszanie na Waszą infolinię nic nie daje. Weźcie więc w końcu za to odpowiedzialność finansową. Gdzie i jak można wnioskować o obniżenie opłat za fikcyjny wywóz śmieci? – domaga się mieszkaniec Mokotowa. Podobnych głosów domagających się zwolenia z opłat za wywóz śmieci do momentu uregulowania sytuacji jest w Internecie więcej.


Czytaj dalej

Jeziorko Czerniakowskie zamknięte dla kąpieli

Jeziorko Czerniakowskie zamknięte dla kąpieli

Ratownicy stołecznego WOPR-u zamknęli dziś do odwołania kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Powodem są sinice.

Oficjalnie przyczyną jest „pogarszający się stan wody”. Na tablicy informacyjnej umieszczonej przy stanowisku WOPR widnieje jednak wskazówka, że chodzi o sinice.

Takie jest podejrzenie ratowników. Intensywnie zielony kolor przybrała woda tylko w jednej zatoczce, przy dawnym pomoście (na zdjęciu, za czerwoną flagą). Wzdłuż linii wody przy plaży charakterystycznych bąbli na wodzie ani przebarwień nie widać.

– Ratownicy pozostaną na dyżurze, aby informować plażowiczów o zaistniałej sytuacji – podaje na Facebooku Mokotowski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który opiekuje się okolicą plaży. OSiR natychmiast zlecił badanie wody Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie przy ul. Kochanowskiego 21. Próbki wody do badania już pobrano.


Czytaj dalej

Orężna do remontu za dwa lata

Orężna do remontu za dwa lata

Jedna z najdłuższych ulic starej Sadyby, Orężna, ma zostać przebudowana w 2020 roku. Tak zapowiada obecny burmistrz Mokotowa.

– W roku 2019 zostanie opracowana dokumentacja na przebudowę ulicy Orężnej, a w następnym zostałby przeprowadzony jej remont – deklaruje burmistrz Mokotowa, Bogdan Olesiński w pisemnej odpowiedzi na pytanie, które zadał mu na początku lipca radny dzielnicy, Witold Wasilewski.

To ważna zapowiedź, na którą od lat czekają mieszkańcy zachodniej części zabytkowego osiedla Miasto Ogród Sadyba. Nie ma jednak pewności, czy stanie się tak jak obiecuje włodarz dzielnicy. We wcześniejszym piśmie do tego samego radnego, pochodzącym z 12 grudnia ubiegłego roku, burmistrz złożył bowiem inną obietnicę. – W roku 2018 zostanie wykonana koncepcja przebudowy ul. Orężnej obejmująca cały układ drogowy w/w ulicy – napisał. Według najnowszej deklaracji, koncepcja ma powstać rok później – w roku 2019.


Czytaj dalej

Było Lekaro. Będzie MPO

Było Lekaro. Będzie MPO

Od sierpnia odbiór śmieci z domów na Sadybie przejmuje MPO. To oznacza nowe harmonogramy zbiórek z posesji.

Od 1 sierpnia odpady komunalne ze starej Sadyby i reszty Mokotowa będą odbierane przez miejską spółkę MPO. Zmiana obejmie zarówno bloki mieszkalne jak i domki jednorodzinne.

Nowe harmonogramy

Najprawdopodobniej częstotliwość wywozu różnych rodzajów śmieci pozostanie taka sama jak dotąd. Zmienić się mogą natomiast dni tygodnia. Dokładne terminy odbioru odpadów z każdej posesji na Mokotowie będą dostępne od jutra, 25 lipca, na stronie http://www.mpo.com.pl/harmonogram-odbioru-odpadow.

Bez zmian ma pozostać liczba koszy na śmieci, z których będą odbierane nieczystości. Nadal mają być trzy: na odpady suche, mieszane i szkło.

Umowa miasta z firmą Lekaro, która dotychczas obsługiwała Mokotów i kilka innych dzielnic Warszawy, wygasa 28 lipca i nie zostanie przedłużona. Zgodnie z prawem, ratusz zdecydował się powierzyć wywóz śmieci w całym mieście własnej spółce, w ramach zlecenia z wolnej stopy, a więc bez przetargu. Według zapewnień wiceprezydenta Warszawy, Michała Olszewskiego, przekazanie obsługi odpadów komunalnych z wszystkich dzielnic gminnej spółce ma zmniejszyć koszty.

Rewolucja dopiero będzie

Prawdziwa rewolucja dopiero nadejdzie. Od 1 stycznia 2019 roku śmieciarki MPO mają opróżniać z posesji nie 3 ale 5 pojemników. Tyle wymaga nowe prawo. W przypadku domów jednorodzinnych dojdzie jeszcze szósty pojemnik – na odpady zielone, czyli głównie trawę. To oznacza potrzebę większej segregacji, ale też wymagać będzie wygospodarowania większego niż dotąd miejsca na pojemniki.

Ze względu na rosnące daniny państwowe, ale też konieczność korzystania z prywatnych firm do utylizacji odpadów, miasto najprawdopodobniej podniesie opłaty za wywóz śmieci. W niektórych gminach w Polsce, które już przeszły na nowy system, opłaty wzrosły dwukrotnie. Czy tak samo będzie w Warszawie, nie wiadomo. Decyzję o tym, jaką część wzrostu kosztów przerzucić na mieszkańców, a jaką wziąć na siebie w formie dotacji celowej, zdecydują stołeczni radni po wakacyjnej przerwie.

Obecnie – już od 4 lat – rodzina z trzema osobami lub więcej, segregująca śmieci w domu jednorodzinnym, płaci miesięcznie do kasy miejskiej 60 złotych. Dwuosobowe gospodarstwa domowe wnoszą 45 złotych miesięcznie, a osoby samotne – 30 złotych. Gospodarstwa domowe niesegregujące śmieci płacą o kilka złotych więcej od ich segregujących odpowiedników.


Czytaj dalej

Maturzysta przejechał na rowerze pół Europy, by zarobić na dom dla ciężko chorych

Maturzysta przejechał na rowerze pół Europy, by zarobić na dom dla ciężko chorych

19-latek z Sadyby pokonał na rowerze 1,5 tysiąca kilometrów. Z datków, ktore zadeklarowali Internauci za każdy przejechany przez niego kilometr, zebrał już ponad 20 tysięcy złotych. Wszystkie pójdą na dom dziennego pobytu dla osób chorych onkologicznie, który buduje fundacja Jestem.

Ani atak psów i kóz, ani wybity palec, przeciążane stawy i naciągnięte ścięgna, ani okoliczności przyrody – ulewne deszcze, wiatry, upały i tereny górzyste. Nic nie przeszkodziło Ignacemu Stanisławowi Dembińskiemu, by razem z kolegami przejechać rowerem trasę z Polski przez Słowację i Bułgarię do Turcji. Pokonał w ten sposób znacznie więcej niż 1300 kilometrów, jakie planował przed wyjazdem. – Po 1526 km udało nam się dojechać do celu – mówi dumny Ignacy. – Trasa się niestety wydłużyła z powodu problemów pogodowych, zdrowotnych i technicznych – dodaje.

Do osiągnięcia celu pomimo przeciwności młodego rowerzystę z Sadyby dopingowała akcja charytatywna, którą rozkręcił przed wyjazdem. Na profilu Facebook poprosił wtedy wszystkich chętnych do zadeklarowania określonej kwoty za każdy przejechany przez siebie kilometr. Tegoroczny maturzysta a obecnie już student Politechniki Warszawskiej, postanowił zebrać w ten sposób pieniądze na budowę domu dziennego pobytu dla osób dotkniętych chorobą nowotworową.

– Odzew na Facebooku był niesamowity – mówi Izabella Dembińska, szefowa fundacji Jestem, a prywatnie mama Ignacego. Jak podaje, w ciągu 3 tygodni na konto fundacji wpłynęło 22.857 złotych. – Część pieniędzy jest jeszcze obiecanych i niebawem wpłynie – zapewnia Dembińska.

Rzeka pomocy

Inicjatywa 19-latka z Sadyby okazuje się tylko jedną z cegiełek w budowie domu. Izabella Dembińska: – Ludzie się bardzo utożsamiają z budową naszego domu i wiele osób nie bierze od nas pieniędzy za swoje usługi. Na przykład Atelier3 Girtler&Girtler Pracownia Architektoniczna zrobiła nam projekt nowego domu, zajmuje się składaniem zmian warunków zabudowy i wszystkim, co dotyczy budowy domu od strony architektonicznej. Robi to wszystko za darmo! Nie biorą od nas ani grosza!

Kilkadziesiąt tysięcy złotych, zebrane dotychczas dzięki akcji Ignacego Dembińskiego, to tylko kropla w morzu potrzeb. – W zbieraniu pieniędzy na budowę domu pomaga cała moja rodziny, znajomi i przyjaciele. Niebawem będziemy szukać wykonawców i znów zrobimy jakąś akcję, żeby zebrać pieniądze – zapowiada szefowa fundacji Jestem. – Cieszę się, że tyle osób nam pomaga, że możemy wspólnie budować nasz dom, który będzie służył ciężko chorym ludziom – dodaje.

Dom zaczyna przybierać realne kształty

Dom dziennego pobytu ma być rozwinięciem działalności, którą fundacja Jestem prowadzi od 6 lat przy Goraszewskiej 16 na starej Sadybie. – Fundacja wspomaga osoby onkologicznie chore i ich rodziny – tłumaczy Izabella Dembińska. – Zajęcia nasze polegają na uaktywnieniu do życia ludzi, którzy są w trakcie leczenia onkologicznego lub po jego zakończeniu poprzez zajęcia psychologiczne, rehabilitacje, zajęcia kulturalne, wspólne wyjazdy w ciekawe miejsca wokół Warszawy oraz naukę gotowania i wspólny posiłek. Spotkania odbywają się bezpłatnie. Obecnie mamy 50 podopiecznych i 22 wolontariuszy – wyjaśnia założycielka organizacji.

Skala dzialalności jest już na tyle duża, że obecne warunki prowadzenia zajęć nie wystarczają. – Ponieważ spotkania nasze odbywają się w małej salce na terenie parafii i jest nam ciasno, postanowiliśmy kupić działkę i wybudować dom dziennego pobytu dla osób dotkniętych choroba nowotworowa – mówi Dembińska. Gros prac ma być wykonanych przez wolontariuszy i uczestników warsztatów. – Chcemy (ten dom) tworzyć wspólnie z naszymi podopiecznymi i z wolontariuszami. Chcielibyśmy, aby ktoś z nas malował ściany, inna osoba szyła firanki, ktoś inny pracował w ogródku. Wszystko według sił i talentów. Chcemy czuć się jak we własnym domu – podkreśla szefowa fundacji Jestem.

Dom to na dziś nie tylko marzenie, projekt budowlany i trochę pieniędzy od sponsorów. To również konkretne miejsce. – Kupiliśmy działkę 920 m2 przy ul. Sławkowskiej na Augustowce – potwierdza Izabella Dembińska. To okolice klubu jeździeckiego Hubert przy Jeziorku Czerniakowskim. Choć lokalizacja jest bliska starej Sadybie, to jednak z założenia dom dziennego pobytu ma przyjmować osoby z całej Warszawy i okolic.

Ignacy zbiera dalej

Rowerowa eskapada Ignacego Stanisława Dembińskiego i jego kolegów trwała od 25 czerwca do 13 lipca tego roku. Akcja charytatywna „jadę aby budować dom dla fundacji Jestem” jednak się nie skończyła. – Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali – pisze dzielny sadybiański kolarz na swoim Facebooku. – A tych, którzy mnie zmotywowali deklaracjami finansowymi dla fundacji, prosiłbym o wpłaty na konto Fundacji Jestem. Nr: 97 1160 2202 0000 0002 3020 0525. Tytuł: jadę zbudować dom. Nazwa i adres: Fundacja Wspierania Osób Nieuleczalnie i Przewlekle Chorych „JESTEM”, Ul. Rymanowska 36, 02-916 Warszawa. www.fundacjajestem.org, www.facebook.com/fundacjajestem.


Czytaj dalej

Ostatni weekend z remontem Powsińskiej

Ostatni weekend z remontem Powsińskiej

W ten weekend do remontu idzie wschodnia nitka Powsińskiej na odcinku między św. Bonifacego a Gołkowską (w kierunku centrum). To czwarty i ostatni etap remontu arterii dzielącej na pół starą Sadybę.

Prace potrwają od piątku, 20 lipca, godz. 22.00 do poniedziałku, 23 lipca do godz. 04.00. Remont wyłączy z ruchu zaówno jezdnię na wspominanym kierunku jak i skrzyżowania: z ulicami św. Bonifacego i Gołkowską.

Z ulic Okrężnej, św. Bonifacego (od strony ul. Jana III Sobieskiego) i Idzikowskiego będzie można skręcić tylko w prawo – w kierunku Wilanowa. Z kolei jadący ul. Powsińską od strony Wilanowa będą mogli dojechać tylko do ul. Okrężnej i tutaj będą musieli skręcić. Na czas robót połączenie z ul. Powsińską straci ul. Limanowskiego. Wyjazd z ul. Gołkowskiej i św. Bonifacego zapewniony będzie ulicami Statkowskiego i Augustówka do ul. Nałęczowskiej. Objazd zamkniętego odcinka ul. Powsińskiej zostanie poprowadzony ulicami: Nałęczowska – Jana III Sobieskiego – al. Witosa. Przejścia dla pieszych będą zamykane naprzemiennie.

Autobusy linii: 108, 131, 172, 180 i 189 (tylko w kierunku krańca Metro Wilanowska, Dw. Centralny, Ch Blue City, Chomiczówka, Os. Górczewska) pojadą objazdem ulicami Nałęczowską i Jana III Sobieskiego. Linie 159 i 162 dojadą ul. Powsińską do przystanku Gołkowska i w kierunku krańców Ch Blue City i Targówek pojadą ulicami: św. Bonifacego – Jana III Sobieskiego – al. Witosa – Czerniakowska. Linia 164 będzie kursowała ul. św. Bonifacego do krańca Stegny. Autobusy linii: 185, 187 oraz nocnych N33 i N83 (tylko w kierunku krańców Gwiaździsta/ Ursus-Niedźwiadek/ Dw. Centralny) pojadą ul. Jana III Sobieskiego i al. W. Witosa. W sobotę i niedzielę (21 i 22 lipca) na ulice wyjedzie linia zastępcza Z64 kursującą na trasie: EC SIEKIERKI – Augustówka – R. Statkowskiego – Gołkowska (zawrotka przed granicą prac) – Gołkowska – R. Statkowskiego – Augustówka – EC SIEKIERKI.


Czytaj dalej

Nastolatka z Sadyby pokonała 650 tysięcy konkurentów z całego świata. Jej pojazd marzeń nie ma… silnika.

Nastolatka z Sadyby pokonała 650 tysięcy konkurentów z całego świata. Jej pojazd marzeń nie ma... silnika.

12-letnia Sadybianka, Zuzia Gajewska wygrała międzynarodowy konkurs Toyoty na pracę plastyczną o samochodzie marzeń. Jej praca „Parkopaw” zostawiła w pokonanym polu ponad 650 tysięcy rysunków i wycinanek nadesłanych z 76 krajów.

Podobne wyróżnienie co Zuzię spotkało 30 innych dzieci ze świata, w tym 3 dzieci z Europy. Sadybianka jest jedyną Polką, która wygrała w tym roku. W nagrodę na koszt organizatora pojedzie z opiekunem do Japonii. Wyjazd – 26 sierpnia.

Zwycięska praca, wykonana cienkopisem i flamastrami, pokazuje tytułowego parkopawia, czyli jeżdżący park na tle gęstej miejskiej zabudowy (na zdjęciu zwycięska praca znajduje się przy prawej krawędzi). – Od parku skojarzenie przeszło do Parku Łazienkowskiego, gdzie (córka) spędzała czas jak była mała – a stamtąd już niedaleko do Pawia – tłumaczy Katarzyna Derkacz Gajewska, prywatnie mama młodej laureatki, a zawodowo założycielka i główna animatorka Pracowni Sztuki Dziecka przy Okrężnej 5a.

Sama autorka szerzej tłumaczy pomysł w oficjalnym opisie swojej pracy. – Mieszkam w dużym mieście i brakuje mi w nim parków i miejsc zielonych – pisze Zuzanna. – Bardzo lubię Park Łazienkowski i żyjące w nim pawie. To one stały się inspiracją do stworzenia pojazdu – parku – zielonej górki – z wodnymi oczkami, terenem do piknikowania, sadzenia własnych roślin, itp. Parkopaw mógłby być tam, gdzie jest szaro, nudno i nie ma zieleni. Może się on swobodnie przemieszczać, jest piękny, wytworny i pasuje do każdego miejsca – kończy swój opis młoda Sadybianka.

Przygoda z konkursem jeszcze się dla Zuzanny Gajewskiej nie skończyła. Choć nagrodę międzynarodowego jury ma już w kieszeni, to wciąż może zawalczyć o nagrodę publiczności. Ta zależy od liczby głosów, jaką zbierze jej praca w głosowaniu internetowym na stronie https://www.toyota.pl/world-of-toyota/dream-car/index.json Pod tym samym adresem można obejrzeć pracę Zuzi. Głosowanie trwa do końca lipca.

Wygrana Zuzanny Gajewskiej to kolejny sukces sadybiańskiej Pracowni Sztuki Dziecka. Z tej pracowni plastycznej wyszły już 3 laureatki konkursu Toyoty. Co roku od 3 lat jedno z dzieci wygrywa i wyjeżdża z rodzicami na wręczenie nagrody do Japonii. Trzy lata temu pojechała 8-letnia Lena z Sadyby, dwa lata temu – 9-letnia Maja z Ursynowa, a w tym roku ponownie rodowita Sadybianka – 12-letnia Zuzia.

Kulisy sukcesu

O kulisach konkursu i sadybiańskich sukcesów rozmawiamy z Katarzyną Derkacz Gajewską z Pracowni Sztuki Dziecka.

Sadyba24.pl: Organizatorzy zastrzegają w regulaminie, że nadsyłane prace mają nawiązywać do tytułu konkursu „Samochód marzeń 2018”. Tymczasem te samochody niewiele przypominają to, co znamy z ulic. W parkopawiu można swobodnie dojrzeć oczka wodne, ale już silnika raczej nie… Czy dzieci faktycznie marzą jeszcze o samochodach?

Katarzyna Derkacz Gajewska: Tematem konkursu jest pojazd marzeń, a to wcale nie oznacza, że ma to być samochód. Z moich ulubionych pomysłów, które na szybko pamiętam – pojazd pożerający wypróżniające się na samochody ptaki, wymyślony dla mamy, która tego nie lubi; czy pojazd skafander dla taty, o którego martwi się córka, by go rekiny nie zjadły. Był też pojazd-jelonek, składający się z tysiąca małych samochodzików służących do zwiedzania parków bez przeszkadzania zwierzętom. Lista jest długaaaaaa.Idei wiele.

Konkurs Toyoty jest jednym z największych tego typu na świecie. Ale skąd zainteresowanie nim na Sadybie?

Ot tak, spróbowaliśmy. Za pierwszym razem moja uczennica wygrała konkurs na etapie ogólnopolskim, nie wygrywając międzynarodowego. Sukces zachęcił mnie jednak do zmierzenia się po raz kolejny za rok. Nie ukrywam, że zachętą dla dzieci były także iPady , które otrzymywały za wygraną na etapie ogólnopolskim. W kolejnym roku wygrała nasza 7-letnia Lena i jej „Czyścik mórz i oceanów”. Lena zaprosiła swoich rodziców na wyjazd do Japonii. Po takim sukcesie nie było mowy, bym nie przeprowadziła tego konkursu w Pracowni. Dzieci i rodzice pytali kiedy, kiedy….I tak też ten sam temat w kolejnym roku został przeprowadzony w naszej pracowni.

Można było narysować to samo co rok wcześniej, tylko ładniej?

Nie, dzieci musiały wymyśleć inne pojazdy niż rok wcześniej. Nie było to łatwe jak się okazało, bo żadna praca nie mogła się powielić, jeśli chodzi o koncepcje. Dzieci głowiły się co nie miara, ale jednak wysłaliśmy kolejne 80 prac. Wszystkie piękne i pomysłowe. I tu spotkała nas kolejny raz nagroda – tym razem dla Mai lat 9 za pojazd-królik, który sadził roślinki.

I znowu po tym sukcesie musieliście wymyślać coś nowego, do tego samego tematu i z tymi samymi dziećmi. Skąd braliście motywację i jak udało wam się doprowadzić do tego, by ostateczne prace nie były do siebie podobne w treści i formie?

Po trzech latach, szczerze miałam już trochę dość, bo konkurs zajmuje 4-5 zajęć w pracowni. Najpierw rozmawiamy o koncepcji, pomyśle, potem go w kilku wersjach projektujemy, by na koniec przystąpić do realizacji. Każdy projekt jest inny, starannie wykonany, a techniki różne w zależności od potrzeby. Ale i tym razem podjęłam się, za namową mojej młodszej córki, która od lat czekała, by wygrać.

Realizacja była znowu trudniejsza niż poprzednio, bo dzieci od trzech lat tworzyły prace na ten sam temat. Niektóre były nim zmęczone, niektóre zafascynowane, a jeszcze inne potraktowały go jak nowe zadanie. I znowu, wszystkie prace, jakie powstały, zostały wysłane. Dla uściślenia dodam, że każdy może wysłać prace na konkurs, jest on ogólnodostępny. Rodzic wypełnia formularz, dziecko rysuje i już. O Pracowni nikt nic nie wie, bo w formularzu nie ma rubryki – nauczyciel, placówka. Nikt nie ma forów. Obronić się musi sama praca dziecka.


Czytaj dalej

Pawilon parkowy zgarnia niemal całą pulę na Sadybie

 Ratusz ogłosił w czwartek wyniki głosowania mieszkańców Warszawy na projekty budżetu partycypacyjnego. Na starej Sadybie zwyciężył pchli targ, ale bank rozbił sąsiedzki pawilon parkowy, który zgarnie ponad 90 procent środków. Oba projekty wyszły spod ręki tej samej osoby – Katarzyny Molskiej.

 – W tym roku wygrały kobiety – śmieją się Katarzyna Molska i Gabriela Wojciechowska, dwie autorki zwycięskich projektów do budżetu partycypacyjnego, które świętowały sukces kieliczkiem szampana w sadybiańskiej kawiarni NABO. – Do realizacji skierowane zostały tylko trzy nasze projekty i jeden autorstwa Ani Tryc Bromley – uściślają.

Katarzynę Molską i Gabrielę Wojciechowską można bez wątpienia nazwać kobietami sukcesu. Wszystkie zgłoszone przez nie dotąd projekty zwyciężały w głosowaniu mieszkańców starej Sadyby. Tym razem zajęły trzy pierwsze miejsca.

Cztery zwycięskie projekty ze starej Sadyby

Najwięcej głosów w obszarze Miasto Ogród Sadyba, obejmującym willową Sadybę i osiedle Bernardyńska, zdobył projekt Molskiej „Pchli targ na Sadybie. Sprzedajmy zbędne rzeczy, kupmy coś atrakcyjnego, poznajmy sąsiadów.” Zagłosowało na niego 485 osób. To najtańszy projekt z 11 poddanych pod głosowanie – jego realizacja ma kosztować zaledwie 5900 złotych. Pomysł zakłada zorganizowanie dwóch spotkań sąsiedzkich w formie pchlego targu – jeden w czerwcu 2019 na Skwrze Starszych Panów, a drugi we wrześniu 2019 – na Skwerze Ormiańskim. Spotkaniom ma towarzyszyć szeroka kampania ulotkowo-plakatowa promująca te wydarzenia, która ma trafić do wszystkich mieszkańców Sadyby.

Tylko 12 głosów mniej otrzymał drugi w kolejności projekt pt. „Niezapominajki do Parku przy Bernardyńskiej”. Pomysłodawczyni, Gabriela Wojciechowska, planuje uzupełnienie parku na tyłach bloków przy Bernardyńskiej 2 do 14 o nowe nasadzenia. Na wciąż niedokończonym parku, który kilka lat wcześniej wymyśliła i zgłosiła do budżetu partycypacyjnego, mają wyrosnąć nie tylko tytułowe niezapominajki. Pojawić się mają także inne byliny o przede wszystkim niebieskim kolorze – przylaszczki, goździki, fiołki, dzwonki, szałwie, ułudki i mięta. 850 sadzonek z ziemią i sadzeniem wyceniono w sumie na 8530 złotych.

Na trzeciem miejscu znalazł się projekt-gigant, który pochłonie aż 92% środków z obszaru Miasta Ogrodu Sadyba. To mocno promowany przez Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba pomysł Katarzyny Molskiej pt. „Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań – sąsiedzki pawilon parkowy na Skwerze Ormiańskim”. W parku, który jako architektka krajobrazu zaprojektowała ponad 10 lat temu, autorka chce zorganizować miejsce integrujące mieszkańców Sadyby. Jak to opisała w projekcie – Potrzebujemy przestrzeni, gdzie każdy może spotkać się ze znajomymi i poznać nieznajomych, pograć w gry towarzyskie, przedstawić własne dokonania, zorganizować wystawę, odczyt, prezentację, wziąć udział w bezpłatnych zajęciach. Projekt przekonał do głosowania 376 osób. Ma kosztować 418.500 złotych.

Ostatni ze zwycięskich projektów to „Zdrowi na Sadybie – II, joga, tai chi, nordic walking od wiosny do jesieni w plenerze”. Jego autorka, Anna Tryc Bromley usprawnia swój wcześniejszy projekt, który zakładał rozłożony na kilka miesięcy cykl zajęć rekreacyjnych w plenerze. Tym razem zajęciom ma towarzyszyć bardziej intensywna i wielokanałowa promocja. Ćwiczenia na Skwerze Ormiańskim i nad Jeziorkiem Czerniakowskim mają odbywać się w pierwszy i ostatni weekend miesiąca od maja do końca września przyszłego roku. Na projekt zagłosowały 293 osoby. Jego koszt to 20.500 złotych.

Jeziorko już nie gwarantuje sukcesu

Wszystkie cztery zwycięskie projekty były silnie promowane przez Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba. Społecznicy informowali mieszkańców poprzez ulotki, emaile, smsy i artykuły na Facebooku. Wobec tak zmasowanej akcji promocyjnej, blado wypadł potencjalnie największy konkurent zwycięskiego pawilonu parkowego – projekt modernizacji budynku WOPR przy Jeziornej. Mimo że był to jedyny projekt dotyczący Jeziorka Czerniakowskiego, przyciągnął tylko 149 głosów, osiągając najgorszy wynik z wszystkich pomysłów poddanych pod głosowanie. Inny projekt dotyczący tego samego terenu – Ścieżka dla Jeziorka Czerniakowskiego autorstwa Przemysława Paska z Fundacji Ja Wisła – rokrocznie zwyciężał w tym obszarze.

Drugim wielkim przegranym okazał się w tym roku oryginalny pomysł zegara miejskiego, przygotowany przez Macieja Wojasa i Jana Szymańskiego. – Astronomiczny Zegar był jak najbardziej interesującym pomysłem, ale niestety już nie mieścił się kosztowo przy głosowaniu na pawilon – tłumaczy niepowodzenie Jerzy Piasecki, niedawno wybrany prezes Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba. – Uważamy, że konkurencja była mocna – ocenia.

Wybrane projekty z obszaru Sadyba Miasto Ogród zostaną sfinansowane z budżetu miasta i zrealizowane w 2019 roku.

Projekty z obszaru Miasto Ogród Sadyba, które odpadły w głosowaniu

5. Oświetlenie ulicy Goczałkowickiej przy Jeziorku Czerniakowskim – 283 głosów, koszt: 200.000 złotych

6. Astronomiczny zegar miejski Miasta-Ogrodu „Sadyba” – 281 głosów, koszt: 133.824 złote

7. Naprawiamy chodnik – Skwerek ul. Powsińska 66/ Limanowskiego – 257 głosów, koszt: 25.000 złotych

8. Sadyba w Muzyce II – 249 głosów, koszt: 29.700 złotych

9. Doświetlenie przejścia dla pieszych przez ul. Gołkowską (na wysokości ul. Limanowskiego 8b) – 241 głosów, koszt: 40.000 złotych

10. Doświetlenie przejścia dla pieszych przez ul. Gołkowską (na wysokości ul. Starowieyskiego) – 237 głosów, koszt: 40.000 złotych

11. Wsparcie modernizacji Ośrodka Sportu i Rekreacji m.st.Warszawy w dzielnicy Mokotów – 149 głosów, koszt: 395.340 złotych


Czytaj dalej