Warzywniak, spożywczy i kawiarnia w jednym. Wkrótce na Sadybie

Warzywniak, spożywczy i kawiarnia w jednym. Wkrótce na Sadybie

Ma być zdrowo, lokalnie i dostępnie – zapowiada właściciel nietypowego sklepu, który w maju ma otworzyć podwoje na starej Sadybie.

Stara Sadyba jeszcze siedem lat temu była typową sypialnią. Sklepy pojawiały się i równie szybko znikały. Kiedy wprowadziło się skandynawskie NABO, niewielu mieszkańców wierzyło, że w środku osiedla domów jednorodzinnych może utrzymać się restauracja z prawdziwego zdarzenia. Dziś na Sadybie działa do dziesięciu lokali gastronomicznych, a w niektórych z nich trzeba często wcześniej zamówić stolik, by móc coś zjeść w godzinach wieczornego szczytu.

I oto na osiedlu, na którym w zasadzie każdy lokal użytkowy jest na wagę złota, zamiast kolejnej restauracji ma wkrótce pojawić się warzywniak. Do tego ma działać w najbardziej reprezentacyjnej części starej Sadyby – tuż przy Skwerze Starszych Panów. Jak to możliwe, by warzywniak przetrwał w tym miejscu? – Bo to nie będzie klasyczny warzywniak – mówi Jan Jungst, właściciel „Owoce & Warzywa”. – Chcemy zrobić coś, czego brakuje w środku starych osiedli, a co chcielibyśmy sami mieć jako mieszkańcy. Takie połączenie warzywniaka, spożywczego i kawiarni – dodaje.

Właściciele nietypowego warzywniaka mają nie tylko pomysł, ale też spore doświadczenie w prowadzeniu nowego rodzaju sklepu. Od dwóch lat podobne punkty działają na Górnym Mokotowie, Powiślu i Saskiej Kępie. W sumie cztery. – Przewija się przez nie średnio 2,5 tysiąca osób miesięcznie. Liczymy, że podobnie będzie na Sadybie – mówi Jungst. – Przekonali nas do tego sami klienci, którzy choć mieszkają na starej Sadybie, od jakiegoś czasu zaopatrują się u nas na Górnym Mokotowie. To raptem pięć czy sześć osób, ale uwierzyliśmy z ich słów, że tu też jest realna potrzeba, którą należy zaspokoić.

Zdrowo, lokalnie i dostępnie

Jak przekonuje właściciel nowego lokalu, jego pomysł nie polega jedynie na zaoferowaniu szerszej niż zwykle w warzywniaku gamy towarów. – Nam (Jan prowadzi sieć razem z żoną, Karoliną, i pośrednio czwórką dzieci) chodzi też o pewne wartości. Po pierwsze, chcemy oferować zdrowe jedzenie. Poza owocami i warzywami będzie więc pieczywo, kasze, ryże i nabiał, w tym ich wersje ekologiczne z certyfikatami. Nie będzie za to Coca Coli czy czekoladowych batonów – zapowiada Jungst.

Ma być też lokalnie. – Tęsknię za sklepami z dzieciństwa, w których można było pogadać z panią zza lady, zostawić coś do przechowania, czy kupić na krechę. Zależy nam na miejscu, które integrowałoby lokalną społeczność. Stąd będziemy mieli stoliczki w środku i na zewnątrz, gdzie będzie można usiąść i wypić kawę z sąsiadami. Mieszkańcy okolicy będą mogli też do nas zadzwonić i zamówić zakupy z dostawą, co może być szczególnie pomocne seniorom. Mamy w tym celu przygotowane rowery z przyczepką.

Wreszcie temat, który zwykle wzbudza największe kontrowersje – cena. Czy warzywniak dostosuje się do charakteru osiedla willowego i zaoferuje wysokie ceny, w sam raz dla bogatej klienteli? Na to może wskazywać zapowiedź sprzedaży zdrowych produktów z certyfikatem bio, które zwykle są dość drogie. – Zdecydowanie nie chcemy być elitarnym sklepem dla hipsterów. Faktycznie będziemy oferować artykuły ekologiczne ze specjalnym certyfikatem i te będą droższe. Ale poza nimi – w tej samej kategorii, np. ziemniaki – będą też produkty targowe, w cenach dostępnych na kieszeń rencisty.

Żegnaj chińczyk

Nietypowy warzywniak ma działać przy Zakręt 8, w tym samym lokalu, który obecnie zajmuje Bar Asean. Popularny chińczyk oferuje tu dania kuchni orientalnej w cenach przystępnych na każdą kieszeń. Bar będzie działać do 4 kwietnia, kiedy lokal zostanie przekazany nowym najemcom.

– Zdajemy sobie sprawę, że nasza decyzja może się również spotkać z negatywnymi ocenami – mówi pani Agnieszka, od niedawna nowa właścicielka budynku przy Zakręt 8. – Pan Wietnamczyk, który prowadzi Bar Asean, ma kilka podobnych lokali w Warszawie, więc jego rodzina mocno na tym nie ucierpi. Poza tym znaleźliśmy obecnemu najemcy nowy punkt, w którym może prowadzić swoją działalność – dodaje.

– Wymówienie otrzymaliśmy 30 lutego (luty miał 28 dni, więc musiało to być kilka dni wcześniej – red.) – mówi nam wietnamski właściciel Baru Asean, który woli nie ujawniać swojej tożsamości. – We wniosku, który napisałem do właścicieli budynku, prosiłem, abym mógł prowadzić lokal jeszcze do końca roku, ale otrzymałem odpowiedź odmowną. Nie było żadnych negocjacji. Trudno, będę musiał się wynieść. Taki los obcokrajowca. Szukam właśnie nowego lokalu – wyjaśnia właściciel popularnego na Sadybie „chińczyka”.

Decyzja z mieszkańcami

– Kiedy zastanawialiśmy się, jaka działalność ma być prowadzona w tym miejscu, doszliśmy z mężem do wniosku, że powinno to być coś, co by się najbardziej przydało lokalnej społeczności, coś czego najbardziej brakuje. Uznaliśmy, że nie ma sensu mieć tu dwóch restauracji obok siebie (NABO i Bar Asean – przyp. red.).

Właścicielka budynku podkreśla, że decyzja o wyborze nowego najemcy nie była pochopna. – Sami z mężem pochodzimy z Sadyby, stąd pochodzi całe nasze środowisko, choć mieszkamy obecnie na Zawadach w Wilanowie. Przed podjęciem decyzji zrobiliśmy więc burzę mózgów ze znajomymi z Sadyby i to oni nam podpowiedzieli, czego najbardziej tu potrzeba – tłumaczy pani Agnieszka.

– Na sam warzywniak natknęliśmy się dość przypadkowo. Wcześniej mieliśmy sporo propozycji najmu, nawet bardziej intratnych, typu spa. Do warzywniaka przekonało nas to, że pomysł na zdrowe, lokalne jedzenie znakomicie wpisuje się w to miejsce, uzupełniając ofertę NABO. Ujęło nas to, że właściciele „Owoce & Warzywa” mają wiele fajnych pomysłów na to, jak żyć blisko z mieszkańcami. Byliśmy w ich innych lokalach i widzieliśmy, że to działa – wyjaśnia właścicielka budynku.

Co dalej?

Jak informuje pani Agnieszka, obecny bar orientalny przy Zakręt 8 będzie działać do 4 kwietnia. Tego samego dnia klucze do lokalu otrzyma nowa najemca. – Zaraz jak dostaniemy klucze, ruszymy z remontem – zapowiada Jan Jungst. – Nie wszystko ulegnie zmianie. Utrzymamy na przykład ogródek przed lokalem – potwierdza.

W tym samym czasie remont budynku zapowiadają nowi właściciele. Z powodu obecnej sytuacji z koronawirusem, remont ten ma być mniejszy niż pierwotnie planowano.

Warzywniak „Owoce & Warzywa” ma zostać otwarty na Sadybie zaraz po długim weekendzie majowym. – Dokładnej daty nie mamy, ale powinno to być około 4 maja.


Czytaj dalej

Najaktywniejsi Sadybianie 2020: Ubiegłoroczny zwycięzca nokautuje

Najaktywniejsi Sadybianie 2020: Ubiegłoroczny zwycięzca nokautuje

W tegorocznym głosowaniu na najbardziej aktywnych mieszkańców starej Sadyby znów zwyciężył lider sprzed roku. Do tego powiększył jeszcze przewagę nad resztą stawki.

Jak co roku z początkiem wiosny podsumowujemy to, co udało się zrobić na starej Sadybie w minionym roku. A ponieważ zmiany nie dzieją się same i zawsze stoi za nimi ktoś, kto je inicjuje, kto mobilizuje innych, kto dogląda i finalizuje, szukamy osób, które najbardziej przyczyniły się do rozwoju starej Sadyby.

W tym celu poprosiliśmy 12 jurorów, aktywnych komentatorów naszego serwisu Sadyba24.pl i ludzi dobrze obeznanych w różnych inicjatywach na tym zabytkowym stołecznym osiedlu, o wskazanie w anonimowej ankiecie, kto ich zdaniem jest najbardziej wart docenienia. Do wyboru mieli 40 kandydatów. Każdy juror mógł wskazać maksymalnie 10 z nich, szeregujących ich w kolejności od 1 do 10. Pierwsza osoba na liście jurora otrzymywała 20 punktów, druga – 18 punktów itd. Po zsumowaniu punktów od wszystkich jurorów powstała lista „Najaktywniejsi Sadybianie 2020”, którą przedstawiamy poniżej.

Zwycięzca może być tylko jeden

Co wynika z tegorocznego zestawienia? Nam rzuca się w oczy przede wszystkim wielka przewaga lidera. Nie dość, że Jerzy Piasecki drugi rok z rzędu zajął pierwsze miejsce, to jeszcze wyprzedził drugiego w kolejności pretendenta aż o 32 punkty. To prawdziwa przepaść, która nie ma precedensu we wcześniejszych czterech wydaniach naszej zabawy.

W pierwszej dziesiątce warto również odnotować powrót płci męskiej. Od inauguracji rankingu w marcu 2016 roku zawsze dominowały w nim kobiety. I to zarówno na długiej liście kandydatów jak i w zwycięskiej czołówce wyróżnionych. Dość powiedzieć, że w ubiegłym roku na dziesięć najwyżej ocenionych osób, aż siedem stanowiły kobiety. W tegorocznej edycji wracamy do równowagi płci – w pierwszej dziesiątce jest aż czterech panów, w tym dwóch po raz pierwszy (Józef Dutkiewicz i Sławomir Nałęcz).

W sumie najbardziej cieszy jednak długa lista kandydatów i pojawianie się na niej wciąż nowych twarzy. W tym roku na liście startowej znalazło się aż 40 osób – o 7 więcej niż rok temu.

Najaktywniejsi 2020 – wyniki

1. miejsce. (1) Jerzy Piasecki (178 punktów)

Absolutny dominator tegorocznego rankingu. 32 punkty przewagi nad drugim w kolejności pretendentem mówią same za siebie. Jerzy Piasecki przeskoczył też samego siebie z roku ubiegłego, zdobywając o 22 punkty więcej niż w poprzedniej edycji, przy tej samej maksymalnej liczbie głosów do zdobycia. Co warto podkreślić, zdobył glosy wszystkich 11 uprawnionych jurorów (zgodnie z zasadami, sam będąc 12. jurorem nie mógł na siebie zagłosować). Aż trzech jurorów dało mu najwyższą z możliwych ocen – pierwsze miejsce, premiowane 20 punktami.

Prezes Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba dał się w minionym roku poznać głównie z akcji mobilizacyjnej dotyczącej ratowania Jeziorka Czerniakowskiego. Wykorzystując sprzeciw mieszkańców Warszawy wobec uchwalenia planu miejscowego Czerniakowa Południowego, doprowadził do pikniku protestacyjnego i zawiązania zespołu roboczego w stołecznym ratuszu. Od pół roku przewodniczy stronie społecznej w rozmowach z urzędnikami miasta o przyszłości Jeziorka. Zainicjował również i koordynował akcję zwiększenia bezpieczeństwa i porządku nad Jeziorkiem Czerniakowskim we współpracy z OSiR Mokotów, policją, strażą miejską i decydentami w urzędach dzielnicy i miasta (w szczególności w akcji chodziło o skuteczne egzekwowanie zakazu spożywania alkoholu, opracowanie nowego regulaminu, ograniczenie imprez masowych oraz montaż monitoringu). Monitorował czystość Jeziorka we współpracy z Zarządem Zieleni. Udzielał się również w działaniach kulturalnych – w ramach festiwalu Otwarte Ogrody Sadyba w czerwcu 2019 współorganizował wystawę malarstwa Hanny Chromińskiej. Wymienione działania to tylko niektóre z długiej listy spraw, którymi się zajmował społecznie w ubiegłym roku.

2. miejsce. (4) Andrzej Łokaj (146 punktów)

Drugie miejsce przypada w udziale wydawcy Sadyba24.pl, jedynego portalu poświęconego starej Sadybie. Andrzej Łokaj odpowiada za codzienne prowadzenie serwisu. W przeciwieństwie do lat poprzednich, poza portalem, nie podejmował dodatkowych inicjatyw. W swojej czołowej dziesiątce umieściło go 11 z 12 jurorów.

3. miejsce. (2) Aleksandra Karkowska (136 punktów)

Od lat w ścisłej czołówce zestawienia, tym razem miejsce 3. 8-krotnie pojawiała się na listach jurorów i aż trzykrotnie zdobyła najwyższe noty (tj. pierwsze miejsce od 3 jurorów) Aleksandra Karkowska znana jest przede wszystkim z animowania wydarzeń i koordynacji trzydniowego festiwalu Otwarte Ogrody Sadyba. W ubiegłym roku odpowiadała m.in. za organizację potańcówki w stylu retro, koncertu sąsiedzkiego zespołu „Sadyba Śpiewa”, koncertu Michała Przerwy-Tetmajera, oraz spotkań z: fotografem Tadeuszem Rolke, pisarką Agnieszką Taborską i dziennikarką Małgorzatą Piekarską. Zorganizowała również kilka dużych wydarzeń: 2. oficerski bal sadybiański (luty 2020), wykład licealistów o zmianach klimatu (luty 2020), cykl 4 jesiennych spotkań historycznych (w tym spaceru „Sadyba to też bloki”) (listopad 2019), spacer historyczny po Forcie IX i Parku Szczubełka, wykład historyczny Marii Sołtys pt. „Miasto-ogród – sposób na życie. Utracony czy zapomniany?” (listopad 2019). Uff.

4. miejsce. (2) Małgorzata Durska i Maciej Wojas (132 punkty)

Duet, prowadzący na co dzień sąsiedzką restaurację Zegarmistrzowska, znów znalazł się wysoko. W ubiegłym roku 2. miejsce ex equo z Aleksandrą Karkowską, tym razem – mimo bardzo podobnej liczby punktów jak rok temu – 4. lokata. Małgorzatę Durską i Macieja Wojasa wskazało 11 z 12 jurorów, z czego jeden juror umieścił parę na najwyższym miejscu swojego zestawienia. Partnerzy w życiu i biznesie organizują w swoim lokalu wiele bezpłatnych spotkań autorskich z ludźmi kultury. Co roku włączają się też aktywnie w festiwal Otwarte Ogrody Sadyba – w ubiegłym roku w czerwcu zorganizowali wykład zegarmistrza pt. „Miasta i zegary”. Największym echem odbijają się jednak aukcje na Orkiestrę Świątecznej Pomocy, które organizują w swoim lokalu, oraz aukcje internetowe, na których wystawiają cenne zegarki. Dzięki swojej inicjatywie i mobilizacji sąsiadów w styczniu 2020 zebrali na Orkiestrę rekordową kwotę 11.608 złotych), organizacja

5. miejsce. (5) Urszula Eriksen (92 punkty)

Choć uzyskała 14 punktów więcej niż rok temu, Urszula Eriksen znów twardo okupuje miejsce piąte. W swojej czołowej dziesiątce umieściło ją 9 jurorów. Jako współwłaścicielka skandynawskiego NABO, znana jest z wielu inicjatyw kulturalnych, podejmowanych w swoim lokalu, jak i z może nawet liczniejszych inicjatyw charytatywnych i światopoglądowych, realizowanych poprzez swój lokal. Do tej pierwszej kategorii zaliczyć można zorganizowanie kilkunastu bezpłatnych wieczorów autorskich z ciekawymi ludźmi w NABO (cały rok), czy rotacyjną ekspozycję wyrazistych w formie i przekazie obrazów na ścianach restauracji (wśród nich długo wisiały obrazy sadybiańskiego mistrza Edwarda Dwurnika). W ramach festiwalu Otwarte Ogrody Sadyba 2019 (czerwiec 2019)Urszula Eriksen zorganizowała w swoim ogrodzie moderowane spotkanie z fotografem Tadeuszem Rolke, który na Sadybie spędził okupację. Wśród inicjatyw charytatywnych trzeba wspomnieć o niedawnej akcji zbierania słoików, w których seniorzy mieli później otrzymywać bezpłatne zupy z dowozem (akcja Little Chef), czy o trwającej obecnie akcji dostarczania 100 posiłków tygodniowo dla potrzebujących lekarzy w szpitalach zajmujących się pacjentami koronawirusowymi. Co ważne, restauracja NABO podejmuje te działania pomimo tego, że sama jest w trudnym położeniu. Od ponad tygodnia pozostaje zamknięta i nie generując przychodów, powiększa tylko swoje koszty.

6. miejsce. (-) Józef Dutkiewicz (74 punkty)

Nowy człowiek w zestawieniu i od razu na miejscu 6. Jako członek zarządu Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba i stosunkowo nowy mieszkaniec starej Sadyby, Józef Dutkiewicz zajmował się w ubiegłym roku tym, co z racji swojego zawodu potrafi najlepiej – czyli kreatywną komunikacją. Przede wszystkim stworzył nowy system identyfikacji wizualnej Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba, w tym projekt nowej strony internetowej. Przy okazji spotkania antysmogowego urzędników ratusza z mieszkańcami Sadyby przygotował kampanię promocyjną w formie serii specjalnych pocztówek i plakatów z przedwojennymi uzdrowiskami (listopad 2019). Jego kreatywnym pomysłom i realizacji zawdzięczamy też posty w mediach społecznościowych, które zachęcały mieszkańców do zaangażowania się w akcję mobilizacyjną dotyczącą Jeziorka Czerniakowskiego. Józef Dutkiewicz został doceniony przez 8 jurorów.

7. miejsce. (-) Sławomir Nałęcz (68 punktów)

Kolejny mieszkaniec starej Sadyby, którego próżno szukać w ubiegłorocznym zestawieniu, a który zameldował się od razu w pierwszej dziesiątce najbardziej aktywnych. Jako członek zarządu Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba od ubiegłego roku Sławomir Nałęcz intensywnie zajmuje się zwiększeniem bezpieczeństwa na ulicach swojego osiedla. Podczas festiwalu Otwarte Ogrody Sadyba w czerwcu ubiegłego roku zorganizował spotkanie mieszkańców ze studentami architektury, którzy przedstawili kilka projektów na uspokojenie ruchu i nowe zagospodarowanie ulicy Zdrojowej. Po zebraniu kilkuset podpisów mieszkańców za uspokojeniem ruchu na Sadybie,w koalicji z kilkoma organizacjami społecznymi z Mokotowa Nałęcz zorganizował też kilka spotkań z radnymi i urzędnikami, które zmierzały do przekonania ich do wprowadzenia stref zamieszkania na terenie Mokotowa. Poza sprawami bezpieczeństwa, mieszkaniec Sadyby reprezentował swoje osiedle i organizację społeczną na obchodach Święta Wolności i Solidarności w Gdańsku, z okazji 20-lecia pierwszych wolnych wyborów 4 czerwca (czerwiec 2019). Aktywność Sławka Nałęcza zauważyło 5 jurorów, umieszczając go w pierwszej dziesiątce swoich zestawień. Jeden z nich wskazał go na pierwszej pozycji.

8. miejsce. (13) Izabella Dembińska (64 punkty)

Niemal trzydzieści punktów więcej niż rok temu i awans z miejsca 13. na 8. Izabella Dembińska to prezes sadybiańskiej fundacji Jestem, która zajmuje się osobami z chorobą nowotworową. Od lat w użyczonej salce kościoła przy Goraszewskiej organizuje i wraz z grupą wolonatriuszy prowadzi cotygodniowe spotkania dla ww. osób, w tym zaprasza ciekawych ludzi z różnych dziedzin życia i organizuje ciekawe wydarzenia poza siedzibą fundacji. W ubiegłym roku dokonała nie lada wyczynu, doprowadzając do rozpoczęcia budowy i postawienia w stanie surowym otwartym pierwszego w Polsce domu dziennej opieki osób z chorobą nowotworową (listopad 2019 – luty 2020). Dom mieści się tuż przy Jeziorku Czerniakowskim i ma być ukończony jeszcze w tym roku. Aktywność Izabelli Dembińskiej doceniło czterech jurorów, z czego dwóch dało jej najwyższą możliwą ocenę.

9. miejsce. (10) Małgorzata Terlecka (64 punkty)

10 punktów więcej i jedno miejsce wyżej niż przed rokiem. Małgorzata Terlecka to spiritus movens sąsiedzkiego zespołu wokalnego „Sadyba Śpiewa”. Animuje, dobiera repertuar, prowadzi próby. Efekty jej działań można było w ubiegłym roku usłyszeć na kilku premierowych publicznych koncertach na Sadybie i poza nią, w tym na otwarciu festiwalu Otwarte Ogrody Sadyba 2019. Małgorzata Terlecka otrzymała rekomendacje od siedmiu jurorów, którzy umieścili jej nazwisko na swojej liście Top 10 za rok 2019.

10. miejsce. (11) Lunia Bonder (52 punkty)

Aż trudno uwierzyć, że ten debiut przyszedł dopiero teraz. Czwarta nowa twarz w pierwszej dziesiątce awansowała do niej po latach szusowania tuż pod progiem. Lunia Bonder, kobieta renesansu, aktywna jest na wielu polach. W festiwalu Otwarte Ogrody uczestniczy stale od jego najdawniejszych początków 13 lat temu. Już wtedy zainicjowała kultowy dziś pchli targ na Skwerze Starszych Panów i do dziś go współorganizuje. Podobnie jak w poprzednich latach, w ostatniej edycji festiwalu w czerwcu 2019 współorganizowała również konkurs ciast. Poza działalnością społeczną, aktywnie integruje środowisko kobiece ze starej Sadyby i nie tylko, organizując spotkania o modzie i pogadanki o inspirujących kobietach. Lunię Bonder wskazało 7 jurorów, w tym jeden z nich uznał, że jest najaktywniejszą Sadybianką ostatniego roku.

11. Agnieszka Marcinkowska (48 pkt.)

12. Izabela Płatkowska (38)

13. Katarzyna Molska (32)

13. Małgorzata Przybylik-Kucharska (32)

15. Anna Lasocka (20)

16. Katarzyna Derkacz-Gajewska (16)

16. Dorota Łoskot-Cichocka (16)

16. Katarzyna Parafianowicz (16)

19. Marek Maliszewski (14)

19. Agnieszka i Paweł Murakowie (14)

19. Katarzyna Szczepaniak (14)

22. Ida Kożuchowska (12)

23. Olga Brzozowska (10)

24. Hanna Chromińska (8)

25. Marcin Giżycki (6)

26. Kuba Antoszewski (4)

26. Anna Moszyńska (4)

28. Olgierd Siewierski (2)

Skład 12-osobowego jury (w kolejności alfabetycznej): Lunia Bonder, Hubert Brejtfus, Małgorzata Cegielska, Aleksandra Karkowska, Grzegorz Mazurowski, Katarzyna Molska, Jerzy Piasecki, Izabella Płatkowska, Małgorzata Przybylik-Kucharska, Agnieszka Taborska, Anna Tryc-Bromley, Gabriela Wojciechowska.


Czytaj dalej

Pomóżmy przetrwać kultowej restauracji z Sadyby

Pomóżmy przetrwać kultowej restauracji z Sadyby

Wczoraj pisaliśmy o tym, jak radzą sobie sadybiańskie restauracje w dobie koronawirusa. Dziś o wsparcie apeluje najpopularniejszy i najbardziej znany na Sadybie lokal – skandynawskie bistro NABO przy Zakręt 8.

Od ostatniej soboty sadybiański lokal pozostaje zamknięty. W trosce o bezpieczeństwo rodzin jego pracowników, NABO nie świadczy też usług dowozu. Bez jakichkolwiek źródeł przychodu, bistro obawia się o swoją przyszłość. – W tej chwili myślimy co zrobić aby przetrwać te najbliższe tygodnie tak aby móc do Was wrócić – piszą właściciele na mediach społecznościowych.

Pomysł jest prosty – kup w aplikacji kawę lub kilka czy kilkanaście kaw w NABO, po 10 złotych sztuka, i zawieś je do czasu, aż lokal znów się otworzy. Wtedy kawy zostaną rozdane („odwieszone”) wszystkim chętnym, w kolejności, w jakiej o nie poproszą. którzy o nie poproszą, a lokal dzięki obecnemu wsparciu przetrwa najtrudniejsze chwile.

Inicjatywa spotkała się z ogromnym odzewem. Od momentu pojawienia się wpisu na Facebooku lokalu dziś na chwilę przed południem, aż do godziny 20.00, kiedy publikujemy tą informację – czyli w ciągu 8 godzin – zebrano już jedną czwartą potrzebnej kwoty. 57 osób wpłaciło łącznie 4.150 złotych. Docelowa suma wsparcia, na którą liczy lokal, wynosi 15.000 złotych.

– Wasz gest pozwoli nam przetrwać najbliższe tygodnie. Z góry serdecznie dziękujemy! – piszą właściciele lokalu. Klienci bistro dodają swojej ulubionej knajpie otuchy w komentarzach na Facebooku. – NABO to nasze „wspólne” sadybiańskie dobro! – zachęca Inka B Inka.

Kawę można zamówić i tym samym wesprzeć NABO pod linkiem  https://zrzutka.pl/emx8dd


Czytaj dalej

Wspieramy lokalne firmy. Jak sobie radzą wciąż działające restauracje na Sadybie?

Wspieramy lokalne firmy. Jak sobie radzą wciąż działające restauracje na Sadybie?

Nie wszystkie lokalne restauracje na starej Sadybie zamknęły działalność. Niektóre zgodnie z prawem postawiły na sprzedaż na wynos i dostawy z dowozem. Jak sobie radzą? Czy mieszkańcy osiedla składają u nich zamówienia? Sprawdziliśmy.

– Pamiętaj o malych biznesach w tej chwile, kiedy siedziemy w domu i chcemy coś zamawiać. Wiele restauracji zamknęli swoje drzwi. Niektóre nadal przyjmują zamówienie online. Od roku nasza Mania pracuje w wolnych chwilach od szkoły w w Cafe Bonifacy i dzisiaj przyjmuje zamówienie….

Taki apel na Facebooku (pisownia oryginalna) wystosował dziś mieszkający na starej Sadybie David Kennedy.

Przyłączamy się do tego apelu. Sprawdziliśmy, jak na tym zabytkowym osiedlu radzą sobie działające wciąż restauracje.

Najbardziej zadowolony ze zdalnej obsługi jest Andrzej Varapai, właściciel Baru Mlecznego Nałęczowskiego (przy Nałęczowskiej 62). Jak przyznaje, lokal rozpoczął dostawy i sprzedaż na wynos dopiero 14 marca, a już zbiera średnio ponad 40 zamówień dziennie. – Jest duże zainteresowanie. Wczoraj dostarczyliśmy 43 obiady, dwa dni temu – 48 – mówi Varapai.

Na poziom zainteresowania niebagatelny wpływ mają zapewne ceny – te są zdecydowanie konkurencyjne, jak na okolicę. Zupy kosztują 4-6 złotych, a drugie dania – nie więcej niż 10 złotych.

Na popyt nie narzeka także Robert Szulich z Restauracji Segment przy Powsińskiej 18a. – Ruch nie jest oczywiście taki jak normalnie, kiedy mogliśmy przyjmować gości w lokalu. Ale nie jest źle. Może dlatego, że zamówienia już od dawna realizujemy on-line. Poza tym wszystko można zamówić i opłacić na naszej stronie internetowej, nie tylko przez telefon. Obecnie w zależności od dnia, czasem więcej jest odbiorów, a czasem dostaw. Istnieje też opcja dowozu zamówienia pod próg, bez osobistego kontaktu z klientem – zapewnia właściciel Segmentu.

Restauratorzy z Sadyby są dobrej myśli. – Trzymamy kciuki, aby dla obywateli i przedsiębiorstw wszystko zmieniło się w dobrą stronę! – zachęca Andrzej Varapi z Baru Nałęczowskiego.

O komentarz na temat tego, jak sobie radzą w nietypowej sytuacji zamknięcia lokalu, zapytaliśmy również właścicieli Quattro Canti przy św. Bonifacego 100. Ta lokalna trattoria również świadczy usługi dostaw i sprzedaży na wynos. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.


Czytaj dalej

Zamknięte lokale na starej Sadybie. W jednym nadal można zamawiać z dowozem

Zamknięte lokale na starej Sadybie. W jednym nadal można zamawiać z dowozem

Stało się to, o czym pisaliśmy wczoraj. Zgodnie z rządowym rozporządzeniem, sadybiańskie restauracje zostały zamknięte na dwa tygodnie w obawie przed koronawirusem.

Wczoraj, krótko przed dwudziestą, o decyzji poinformowało na swoim Facebooku NABO (Zakręt 8). – Dla nas i naszych pracowników to bardzo trudny czas ale zdrowie i bezpieczeństwo nas wszystkich jest najważniejsze i decyzje tą przyjmujemy z pokorą i zrozumieniem – czytamy na profilu restauracji.

Natychmiastowe zamknięcie potwierdziła też restauracja Zegarmistrzowska (Muszyńska 23). Jeszcze wczoraj przed dwudziestą jej właściciele zapowiadali, że lokal będzie działać w sobotę, a dopiero od poniedziałku ogłosi dwutygodniową przerwę. Stało się inaczej.

NABO i Zegarmistrzowska nie planują sprzedaży na wynos, ani z dostawą. Te opcje są wciąż dozwolone prawnie. Z tych możliwości będzie natomiast korzystać restauracja Quattro Canti (św. Bonifacego 100). Tuż po godzinie 23 w piątek, tj. na godzinę przed wprowadzonym odgórnie zakazem obsługi klientów w lokalach gastronomicznych, restauracja poinformowała na Facebooku o tym, że nadal przyjmuje zamówienia z dostawą do domu. Ogłosiła również, że już od dziś wprowadza na swojej stronie możliwość zamawiania jedzenia online z zaznaczeniem opcji „dostawa bez kontaktu z kurierem”. Jedzenie, po opłaceniu online, zostanie dostarczone pod wskazany adres, Jak czytamy we wpisie, w praktyce oznacza to, kurier zadzwoni do zamawiającego sprzed drzwi, informując, że jedzenie można już odebrać. Posiłek zostanie zostawiony na progu.


Czytaj dalej

Sadybiańskie restauracje o krok od zamknięcia

Sadybiańskie restauracje o krok od zamknięcia

Zagrożenie koronawirusem stawia pod znakiem zapytania dalszą działalność restauracji na starej Sadybie. Właściciele zapowiadają podjęcie trudnych decyzji.

W związku z zagrożeniem koronawirusem, właściciele restauracji stoją przed trudnymi decyzjami. Oficjalnie nadal mogą działać bez ograniczeń, ale rząd już zapowiedział obostrzenia – albo restauracje zostaną całkowite zamknięte, albo liczba ich klientów będzie musiała spaść poniżej sześćdziesięciu w jednym lokalu. Rząd ma ogłosić swoją decyzję jeszcze w piątek.

Co w obecnej sytuacji planują właściciele lokali na starej Sadybie? – Nasz lokal pomieści najwyżej 40 osób, więc z odgórnym ograniczeniem liczby klientów do 60 byśmy sobie poradzili – mówi Małgorzata Durska, właścicielka Zegarmistrzowskiej (ul. Muszyńska 23). – Uważamy jednak, że aby zwalczyć wirusa po prostu nie powinniśmy się przez jakiś czas gromadzić. Kropka. Dotyczy to również restauracji. W związku z tym będziemy otwarci jeszcze jutro, w sobotę, a potem zamykamy się na dwa tygodnie – zapowiada.

Przed podobną decyzją stoją właściciele skandynawskiego bistro przy Zakręt 8. – Na 90% zamykamy się od poniedziałku – przyznaje Urszula Eriksen z NABO. Powodów jest kilka. – Oczywiście śledzimy, co się dzieje w zakresie odgórnych zarządzeń i zamierzamy się do nich stosować. Z drugiej strony, od kilku dni notujemy dramatyczny spadek sprzedaży. Utrzymywanie otwartego lokalu dla kilku gości naraz nie ma ekonomicznego sensu.

Właścicielka NABO podkreśla jednak, że zamknięcie lokalu to nie tylko decyzja właścicieli, ale również pracowników. – Jako właściciele restauracji nie mamy prawa wymagać, by nasi pracownicy wykonywali pracę podwyższonego ryzyka. Oczywiście stosujemy się do zasad sterylizacji, nie przyjmujemy gości z dziećmi i tak dalej. Mimo wzmożonej ostrożności, nie mamy jednak pewności, czy wśród klientów nie znajdzie się osoba zakażona. Dlatego decyzję o tym, czy lokal powinien być otwarty czy nie, podejmujemy wspólnie z naszymi pracownikami. Dwa dni temu mieliśmy spotkanie z zespołem, gdzie zadaliśmy im to pytanie. Do dziś do północy (z piątku na sobotę – red.) mamy otrzymać ich odpowiedzi na skrzynkę mailową. Ostateczną decyzję ogłosimy jutro około południa.

Zamknięcie lokalu nie jest jedyną opcją, którą rozważają właściciele skandynawskiej knajpy. – Rozważamy też opcję z dowozem i na wynos – mówi Eriksen. – Myśleliśmy o opcji zamawiania z dowozem obiadów dla dzieci i młodzieży z okolicy. Za okrągłą kwotę rzędu 20-30 złotych, bez potrzeby wydawania reszty i bez konieczności osobistego kontaktu. Ale ta decyzja również zależy od tego, co powie dziś nasz zespół.

Przedstawiciele włoskiej restauracji Quattro Canti, działającej na rogu św. Bonifacego i Powsińskiej, odmówili komentarza dotyczącego ich planów wobec lokalu na kolejne dni.


Czytaj dalej

Sprawdź, jak przetrwały wojnę budynki na starej Sadybie

Sprawdź, jak przetrwały wojnę budynki na starej Sadybie

Kolejna ciekawa funkcjonalność na miejskim portalu. Coś dla amatorów historii

Spacerując po ulicach starej Sadyby, trudno jest orzec, który z mijanych budynków jest cennym zabytkiem sprzed wojny, a który jedynie na taki wygląda. Z pomocą przychodzi tu nowa funkcjonalność na miejskim portalu. Od kilku dni na internetowej mapie stołecznego ratusza można zobaczyć, w jakim stanie II wojna św. zostawiła budynki w Warszawie.

Z mapy możemy wyczytać na przykład, które budynki zostały spalone w małym, średnim lub dużym stopniu, a które zostały doszczętnie wypalone lub zniszczone. I co najważniejsze – które budynki zostały nieuszkodzone. Oznaczone czarnym kolorem, obiekty te stanowią na starej Sadybie prawdziwe perełki.

Na których ulicach zachowało się najwięcej oryginalnych budynków? Okazuje się, że wcale nie na ulicach uznawanych za najstarsze – Morszyńskiej, Okrężnej, Goraszewskiej czy Godebskiego. Liderem jest Orężna. Po wojnie w nietkniętej formie zachowało się tam 10 budynków (numery 3, 3a, 5a, 7, 9, 13, 17, 19, 23, 25). Na drugim miejscu znalazła się Jodłowa, gdzie zachowało się w całości 7 budynków (10a, 11, 12, 13, 17, 28, 29). Po 5 budynków utrzymało się na Goraszewskiej (7, 19, 26, 28, 30) i Godebskiego (10 – wypalony tylko pasek w środku, 14, 16, 25, 29). Skupiskiem historycznych budynków jest krótki odcinek ulicy Zielonej (od Waszkowskiego do Powsińskiej). Tu wojnę przetrwały w niezmienionej formie aż cztery sąsiednie budynki (39, 40, 41, 44). Większość z nich nie zatraciło swoich oryginalnych cech do dziś. Na dalekim 5. miejscu ex equo z Zieloną znalazła się jedna z najpiękniejszych i najstarszych na Sadybie ulica Morszyńska. Okazuje się, że od czasu budowy do zakończenia wojny bez szwanku pozostały tam tylko 4 budynki – z numerami 9, 23, 39 i jeden blok oficerski z de facto 4 numerami adresowymi 1, 3, 5, 7.

Mapę pozostałości powojennych budynków można obejrzeć na stronie  http://mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=zabytki&L=pl&X=7504823.699015601&Y=5783254.354481817&S=8&O=0&T=0&komunikat=off w zakładce zabytki, podzakładce: Materiały Biura Odbudowy Stolicy (BOS).


Czytaj dalej

Wycinki drzew – jest sposób, by sprawdzić, czy są legalne

Wycinki drzew - jest sposób, by sprawdzić, czy są legalne

Stołeczny ratusz udostępnił stronę internetową, na której można podejrzeć wszystkie miejskie drzewa.  I co ważniejsze – sprawdzić, czy są wobec nich prowadzone postępowania o wycinkę.

Czy wiecie, że Orężna jest niemal w całości pokryta jesionami, Morszyńska – niemal w 100% lipami, a zdecydowana większość dębów na starej Sadybie mieści się na Okrężnej między Pl. Rembowskiego a Powsińską?

To wnioski, które można wysnuć z analizy mapy stołecznej zieleni, którą udostępnił na swojej stronie internetowej urząd miasta Warszawy. Na internetowej mapie widać dosłownie każde drzewo, którym opiekuje się miasto. Dowiedzieć się też można, jakiego to drzewo jest gatunku.

Na tej samej mapie stołeczny ratusz udostępnił również bardzo praktyczną funkcjonalność. Wybierając przycisk „Wiem o wycince” możemy zobaczyć na mapie drzewa, wobec których wpłynął wniosek o usunięcie, drzewa, które otrzymały zgodę na wycinkę oraz te, które urzędnicy uratowali, wydając odmowę usunięcia. Widać też drzewa, wobec których wpłynęły odwołania. Wreszcie zobaczyć można lokalizacje nasadzeń zastępczych.

Dzięki powyższej funkcjonalności mieszkańcy Sadyby, którzy obawiają się, że konkretne drzewo na osiedlu zostało, jest lub zostanie usunięte nielegalnie mogą swoje podejrzenia szybko zweryfikować. Jeśli ścięte drzewo nie będzie opatrzone na mapie odpowiednim symbolem i opisem przypadku, mieszkaniec będzie miał prawo wnioskować, że zostało ścięte bez zgody urzędu.

Na terenie starej Sadyby – tj. od Sobieskiego do Jeziorka Czerniakowskiego oraz od św. Bonifacego do Nałęczowskiej – nie ma póki co zaznaczonego żadnego drzewa, które ma zostać ścięte. Nie toczą się też na tym terenie żadne postępowania w sprawie usunięcia drzew.

Mapa jest dostępna na stronie  http://mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=zielen w zakładce zieleń.


Czytaj dalej

Najciemniej jest pod latarnią – auta parkują nielegalnie tuż pod komendą policji na Sadybie

Najciemniej jest pod latarnią – auta parkują nielegalnie tuż pod komendą policji na Sadybie

– Auta stoją na każdym rogu i chodniku – alarmuje nas mieszkanka starej Sadyby, pani Helena. – Na zgłoszenia straż miejska nie dojeżdża. Myślę, że większość mieszkańców straciła wiarę, że coś się w tej kwestii zmieni. Czekamy na wypadek? – pyta, pokazując na dowód  zdjęcia sprzed komisariatu policji na Sadybie.

Sprawa dotyczy placyku, który znajduje się na wprost komendy policji przy Okrężnej 57 na starej Sadybie. Od dłuższego czasu na jego obrzeżach można spotkać nielegalnie zaparkowane samochody.  Pani Helena nie skarży się jednak na łamanie przepisów, lecz na niebezpieczeństwo, jakie z tego wynika dla pieszych.

Zagrożenie dla dzieci i osób starszych

– Od dłuższego czasu grzecznie proszę osoby parkujące niewłaściwie o przeparkowanie samochodów, gdyż utrudniają widoczność i ruch pieszych – często osób starszych lub dzieci. Dziecko wychodzące zza tak zaparkowanego samochodu wypada wprost pod nadjeżdżający pojazd. Z kolei osoby starsze z dużą trudnością próbują ominąć auto, często idąc środkiem ulicy. Samochód zaparkowany jest bowiem dokładnie na skrzyżowaniu ulic – opisuje sytuację mieszkanka Sadyby.

Próby interwencji nie pomagają. – Żadna z proszonych przeze mnie osób nie przeparkowała samochodu, właściwie nie widziała żadnego powodu, by to zrobić. Straż miejska na zgłoszenia nie reaguje, nie pojawiła się tu ani razu – mówi pani Helena.

Straż miejska: to tylko trzy zgłoszenia

Straż podchodzi do sprawy na chłodno. – Problem z parkowaniem w tym miejscu nie wydaje się być tak palący. Między 10. a 20. lutego otrzymaliśmy stąd tylko trzy zgłoszenia dotyczące parkowania – mówi Sławomir Smyk z wydziału prasowego Straży Miejskiej w Warszawie. Na nasze pytanie, ile musiałoby być zgłoszeń, by strażnicy uznali temat za ważny, przedstawiciel wydziału mówi – Kilkanaście dziennie. Tyle zgłoszeń dostajemy z niektórych stołecznych ulic i tam w pierwszej kolejności kierujemy nasze ograniczone zasoby.

Przedstawiciel straży miejskiej przyznaje jednak, że auta parkują nielegalnie. – Mitsubishi i Nissan ze zdjęcia wydają się parkować nieprawidłowo na rogu skrzyżowania, a Opel – niezgodnie z przepisami niszczy zieleń – mówi Smyk, komentując zdjęcia, które otrzymaliśmy od naszej czytelniczki. Po chwili wycofuje się jednak ze swojej oceny, twierdząc, że być może mamy do czynienia z uliczką dojazdową do budynku (komendy policji), co ma diametralnie zmieniać sytuację.  

Inaczej widzi sprawę przedstawiciel straży, który przyjął jedno ze zgłoszeń w tej sprawie od naszej czytelniczki. – Podczas jednej z rozmów ze strażą miejską, pan poinformował mnie, że to nie jest miejsce przejścia dla pieszych i raczej nie utrudnia przejścia, więc też nie widzi problemu – mówi pani Helena.

– Sprawa faktycznie nie jest jednoznaczna – przyznaje Smyk. – Przekażę sprawę do naszego oddziału na Mokotowie. Skierujemy tu ekipę, która sprawdzi na miejscu, czy faktycznie mamy do czynienia z wykroczeniami. Jeśli to się potwierdzi, strażnicy mogą nałożyć mandaty – podsumowuje.

Policja: to nie my

Mandaty mogą powędrować również do…. stróżów prawa. Nasza czytelniczka sugeruje, że udział w problemie mają policjanci. –  Część pojazdów to auta prywatne pracowników pobliskiego komisariatu. Domyślam się, że informacja (o zgłoszeniach na telefon straży miejskiej – red.) była przekazywana do komisariatu i po około dwóch godzinach samochody były odstawiane, ale momentalnie stawały w tych miejscach kolejne auta – twierdzi pani Helena.

Policja stanowczo odpiera zarzuty. – Nie potwierdzam jakoby moi pracownicy stawiali swoje samochody w niedozwolonych miejscach przed komisariatem – mówi komendant policji z Okrężnej, Robert Jesiołowski. – Takie dostałem zapewnienie od moich naczelników podczas dzisiejszej odprawy. Jeśli jednak istnieją jakieś dowody na to, że jest inaczej, to proszę je do mnie przesłać – zachęca szef komisariatu na Sadybie.

– Obejmiemy ten placyk przed komendą stałym nadzorem – zapewnia Jesiołowski.

Dzielnica: Nie mamy pieniędzy

Straż miejska i policja są zgodne, że ich interwencje mogą jedynie rozwiązać pojedyncze sytuacje i chwilowo zmniejszyć problem. Systemowo problem może zlikwidować jedynie zarządca drogi. A tym jest urząd dzielnicy Mokotów.  To on może na przykład wstawić słupki, czy wnioskować o postawienie pionowego znaku zatrzymywania się. Albo wrócić do rozwiązań, które już tu były wcześniej. Jak twierdzi nasza czytelniczka, miejsca te ponad rok temu były bowiem zabezpieczone barierką i koszem na śmieci. – Barierki zostały wyłamane, kosz odstawiony – mówi pani Helena.

Rozwiązanie mogło być już gotowe. We wrześniu ubiegłego roku dzielnica Mokotów zleciła bowiem opracowanie dokumentacji projektowej dla remontu ulicy dokładnie na odcinku, którego częścią jest feralny placyk. Na odcinku ulicy Okrężnej od Powsińskiej do Zdrojowej miała bowiem zostać wymieniona istniejąca jezdnia, chodnik, zjazdy i zatoki postojowe, wraz z odwodnieniem. Co ważne w tym przypadku – częścią dokumentacji miał być projekt nowej stałej organizacji ruchu.

– Rozpisaliśmy przetarg na ten projekt, znaleźliśmy nawet wykonawcę, ale ostatecznie dokumentacji nie zleciliśmy. Zabrakło pieniędzy – mówi Małgorzata Kozłowska z wydziału inwestycji na Mokotowie. Czy dzielnica wróci niedługo do tego projektu? – Niestety, nic się nie zmieniło od listopada. Nadal nie mamy na to pieniędzy – dodaje.

– Czekamy na wypadek? – pyta zrezygnowana pani Helena.


Czytaj dalej

Jedyny taki dom w Polsce jest już pod dachem

Jedyny taki dom w Polsce jest już pod dachem

Po kilku miesiącach widać mury pierwszego w Polsce domu opieki dziennej dla osób chorych onkologicznie. Piętrowy ośrodek powstaje nad Jeziorkiem Czerniakowskim w Warszawie.

Pierwszy w Polsce dom dziennego pobytu dla osób z chorobą nowotworową powstaje w ekspresowym tempie przy Sławkowskiej 7, nieopodal Jeziorka Czerniakowskiego. – Zakończyliśmy budowę stanu surowego otwartego – powiedziała portalowi Sadyba24.pl Izabella Dembińska, prezes Fundacji Jestem. – Stoją już dwa piętra domu (parter i piętro – red.) i dach. Właśnie zamówiliśmy okna i w tym tygodniu podpisujemy umowę z wykonawcą na stan deweloperski – dodała.

Budowa przebiega dokładnie według planu. Kiedy pod koniec października ubiegłego roku wbito pierwszą łopatę pod budowę, prezes fundacji Jestem zapowiadała, że do 21 lutego 2020 ma powstać stan surowy otwarty. I tak też się stało. Pomogła sprzyjająca aura. – Ze względu na dobrą pogodę wykonawcy nie przerywali prac budowlanych. Ekipa pracuje bardzo szybko i rzetelnie – tłumaczy Dembińska.

Fundacja Jestem zajmuje się osobami chorymi onkologicznie i ich rodzinami. Od kilku lat charytatywnie prowadzi zajęcia dla ponad 50 osób. Dwa razy w tygodniu wolontariusze organizują na starej Sadybie indywidualne rozmowy z psychologiem, rehabilitację grupową i indywidualną, wykłady z ciekawymi ludźmi. Ważną częścią każdych zajęć jest wspólne przygotowywanie zdrowego posiłku. Znaczenie wspólnych posiłków potwierdzono przy projektowaniu domu dziennego pobytu. Kuchnia będzie w nim jednym z największych pomieszczeń.

Fundacja zachęca do wpłacenia 1% podatku rocznego na jej rzecz. Wystarczy podać w swoim zeznaniu podatkowym nr KRS Fundacji Jestem 0000 439338. Możliwe są również darowizny celowe na budowę domu, które można odliczyć od przyszłorocznego podatku. W tym celu należy dokonać wpłaty na konto 97 1160 2202 0000 0002 3020 0525 w banku Millennium z dopiskiem: na budowę domu.


Czytaj dalej