Ostatni weekend z remontem Powsińskiej

Ostatni weekend z remontem Powsińskiej

W ten weekend do remontu idzie wschodnia nitka Powsińskiej na odcinku między św. Bonifacego a Gołkowską (w kierunku centrum). To czwarty i ostatni etap remontu arterii dzielącej na pół starą Sadybę.

Prace potrwają od piątku, 20 lipca, godz. 22.00 do poniedziałku, 23 lipca do godz. 04.00. Remont wyłączy z ruchu zaówno jezdnię na wspominanym kierunku jak i skrzyżowania: z ulicami św. Bonifacego i Gołkowską.

Z ulic Okrężnej, św. Bonifacego (od strony ul. Jana III Sobieskiego) i Idzikowskiego będzie można skręcić tylko w prawo – w kierunku Wilanowa. Z kolei jadący ul. Powsińską od strony Wilanowa będą mogli dojechać tylko do ul. Okrężnej i tutaj będą musieli skręcić. Na czas robót połączenie z ul. Powsińską straci ul. Limanowskiego. Wyjazd z ul. Gołkowskiej i św. Bonifacego zapewniony będzie ulicami Statkowskiego i Augustówka do ul. Nałęczowskiej. Objazd zamkniętego odcinka ul. Powsińskiej zostanie poprowadzony ulicami: Nałęczowska – Jana III Sobieskiego – al. Witosa. Przejścia dla pieszych będą zamykane naprzemiennie.

Autobusy linii: 108, 131, 172, 180 i 189 (tylko w kierunku krańca Metro Wilanowska, Dw. Centralny, Ch Blue City, Chomiczówka, Os. Górczewska) pojadą objazdem ulicami Nałęczowską i Jana III Sobieskiego. Linie 159 i 162 dojadą ul. Powsińską do przystanku Gołkowska i w kierunku krańców Ch Blue City i Targówek pojadą ulicami: św. Bonifacego – Jana III Sobieskiego – al. Witosa – Czerniakowska. Linia 164 będzie kursowała ul. św. Bonifacego do krańca Stegny. Autobusy linii: 185, 187 oraz nocnych N33 i N83 (tylko w kierunku krańców Gwiaździsta/ Ursus-Niedźwiadek/ Dw. Centralny) pojadą ul. Jana III Sobieskiego i al. W. Witosa. W sobotę i niedzielę (21 i 22 lipca) na ulice wyjedzie linia zastępcza Z64 kursującą na trasie: EC SIEKIERKI – Augustówka – R. Statkowskiego – Gołkowska (zawrotka przed granicą prac) – Gołkowska – R. Statkowskiego – Augustówka – EC SIEKIERKI.


Czytaj dalej

Nastolatka z Sadyby pokonała 650 tysięcy konkurentów z całego świata. Jej pojazd marzeń nie ma… silnika.

Nastolatka z Sadyby pokonała 650 tysięcy konkurentów z całego świata. Jej pojazd marzeń nie ma... silnika.

12-letnia Sadybianka, Zuzia Gajewska wygrała międzynarodowy konkurs Toyoty na pracę plastyczną o samochodzie marzeń. Jej praca „Parkopaw” zostawiła w pokonanym polu ponad 650 tysięcy rysunków i wycinanek nadesłanych z 76 krajów.

Podobne wyróżnienie co Zuzię spotkało 30 innych dzieci ze świata, w tym 3 dzieci z Europy. Sadybianka jest jedyną Polką, która wygrała w tym roku. W nagrodę na koszt organizatora pojedzie z opiekunem do Japonii. Wyjazd – 26 sierpnia.

Zwycięska praca, wykonana cienkopisem i flamastrami, pokazuje tytułowego parkopawia, czyli jeżdżący park na tle gęstej miejskiej zabudowy (na zdjęciu zwycięska praca znajduje się przy prawej krawędzi). – Od parku skojarzenie przeszło do Parku Łazienkowskiego, gdzie (córka) spędzała czas jak była mała – a stamtąd już niedaleko do Pawia – tłumaczy Katarzyna Derkacz Gajewska, prywatnie mama młodej laureatki, a zawodowo założycielka i główna animatorka Pracowni Sztuki Dziecka przy Okrężnej 5a.

Sama autorka szerzej tłumaczy pomysł w oficjalnym opisie swojej pracy. – Mieszkam w dużym mieście i brakuje mi w nim parków i miejsc zielonych – pisze Zuzanna. – Bardzo lubię Park Łazienkowski i żyjące w nim pawie. To one stały się inspiracją do stworzenia pojazdu – parku – zielonej górki – z wodnymi oczkami, terenem do piknikowania, sadzenia własnych roślin, itp. Parkopaw mógłby być tam, gdzie jest szaro, nudno i nie ma zieleni. Może się on swobodnie przemieszczać, jest piękny, wytworny i pasuje do każdego miejsca – kończy swój opis młoda Sadybianka.

Przygoda z konkursem jeszcze się dla Zuzanny Gajewskiej nie skończyła. Choć nagrodę międzynarodowego jury ma już w kieszeni, to wciąż może zawalczyć o nagrodę publiczności. Ta zależy od liczby głosów, jaką zbierze jej praca w głosowaniu internetowym na stronie https://www.toyota.pl/world-of-toyota/dream-car/index.json Pod tym samym adresem można obejrzeć pracę Zuzi. Głosowanie trwa do końca lipca.

Wygrana Zuzanny Gajewskiej to kolejny sukces sadybiańskiej Pracowni Sztuki Dziecka. Z tej pracowni plastycznej wyszły już 3 laureatki konkursu Toyoty. Co roku od 3 lat jedno z dzieci wygrywa i wyjeżdża z rodzicami na wręczenie nagrody do Japonii. Trzy lata temu pojechała 8-letnia Lena z Sadyby, dwa lata temu – 9-letnia Maja z Ursynowa, a w tym roku ponownie rodowita Sadybianka – 12-letnia Zuzia.

Kulisy sukcesu

O kulisach konkursu i sadybiańskich sukcesów rozmawiamy z Katarzyną Derkacz Gajewską z Pracowni Sztuki Dziecka.

Sadyba24.pl: Organizatorzy zastrzegają w regulaminie, że nadsyłane prace mają nawiązywać do tytułu konkursu „Samochód marzeń 2018”. Tymczasem te samochody niewiele przypominają to, co znamy z ulic. W parkopawiu można swobodnie dojrzeć oczka wodne, ale już silnika raczej nie… Czy dzieci faktycznie marzą jeszcze o samochodach?

Katarzyna Derkacz Gajewska: Tematem konkursu jest pojazd marzeń, a to wcale nie oznacza, że ma to być samochód. Z moich ulubionych pomysłów, które na szybko pamiętam – pojazd pożerający wypróżniające się na samochody ptaki, wymyślony dla mamy, która tego nie lubi; czy pojazd skafander dla taty, o którego martwi się córka, by go rekiny nie zjadły. Był też pojazd-jelonek, składający się z tysiąca małych samochodzików służących do zwiedzania parków bez przeszkadzania zwierzętom. Lista jest długaaaaaa.Idei wiele.

Konkurs Toyoty jest jednym z największych tego typu na świecie. Ale skąd zainteresowanie nim na Sadybie?

Ot tak, spróbowaliśmy. Za pierwszym razem moja uczennica wygrała konkurs na etapie ogólnopolskim, nie wygrywając międzynarodowego. Sukces zachęcił mnie jednak do zmierzenia się po raz kolejny za rok. Nie ukrywam, że zachętą dla dzieci były także iPady , które otrzymywały za wygraną na etapie ogólnopolskim. W kolejnym roku wygrała nasza 7-letnia Lena i jej „Czyścik mórz i oceanów”. Lena zaprosiła swoich rodziców na wyjazd do Japonii. Po takim sukcesie nie było mowy, bym nie przeprowadziła tego konkursu w Pracowni. Dzieci i rodzice pytali kiedy, kiedy….I tak też ten sam temat w kolejnym roku został przeprowadzony w naszej pracowni.

Można było narysować to samo co rok wcześniej, tylko ładniej?

Nie, dzieci musiały wymyśleć inne pojazdy niż rok wcześniej. Nie było to łatwe jak się okazało, bo żadna praca nie mogła się powielić, jeśli chodzi o koncepcje. Dzieci głowiły się co nie miara, ale jednak wysłaliśmy kolejne 80 prac. Wszystkie piękne i pomysłowe. I tu spotkała nas kolejny raz nagroda – tym razem dla Mai lat 9 za pojazd-królik, który sadził roślinki.

I znowu po tym sukcesie musieliście wymyślać coś nowego, do tego samego tematu i z tymi samymi dziećmi. Skąd braliście motywację i jak udało wam się doprowadzić do tego, by ostateczne prace nie były do siebie podobne w treści i formie?

Po trzech latach, szczerze miałam już trochę dość, bo konkurs zajmuje 4-5 zajęć w pracowni. Najpierw rozmawiamy o koncepcji, pomyśle, potem go w kilku wersjach projektujemy, by na koniec przystąpić do realizacji. Każdy projekt jest inny, starannie wykonany, a techniki różne w zależności od potrzeby. Ale i tym razem podjęłam się, za namową mojej młodszej córki, która od lat czekała, by wygrać.

Realizacja była znowu trudniejsza niż poprzednio, bo dzieci od trzech lat tworzyły prace na ten sam temat. Niektóre były nim zmęczone, niektóre zafascynowane, a jeszcze inne potraktowały go jak nowe zadanie. I znowu, wszystkie prace, jakie powstały, zostały wysłane. Dla uściślenia dodam, że każdy może wysłać prace na konkurs, jest on ogólnodostępny. Rodzic wypełnia formularz, dziecko rysuje i już. O Pracowni nikt nic nie wie, bo w formularzu nie ma rubryki – nauczyciel, placówka. Nikt nie ma forów. Obronić się musi sama praca dziecka.


Czytaj dalej

Pawilon parkowy zgarnia niemal całą pulę na Sadybie

 Ratusz ogłosił w czwartek wyniki głosowania mieszkańców Warszawy na projekty budżetu partycypacyjnego. Na starej Sadybie zwyciężył pchli targ, ale bank rozbił sąsiedzki pawilon parkowy, który zgarnie ponad 90 procent środków. Oba projekty wyszły spod ręki tej samej osoby – Katarzyny Molskiej.

 – W tym roku wygrały kobiety – śmieją się Katarzyna Molska i Gabriela Wojciechowska, dwie autorki zwycięskich projektów do budżetu partycypacyjnego, które świętowały sukces kieliczkiem szampana w sadybiańskiej kawiarni NABO. – Do realizacji skierowane zostały tylko trzy nasze projekty i jeden autorstwa Ani Tryc Bromley – uściślają.

Katarzynę Molską i Gabrielę Wojciechowską można bez wątpienia nazwać kobietami sukcesu. Wszystkie zgłoszone przez nie dotąd projekty zwyciężały w głosowaniu mieszkańców starej Sadyby. Tym razem zajęły trzy pierwsze miejsca.

Cztery zwycięskie projekty ze starej Sadyby

Najwięcej głosów w obszarze Miasto Ogród Sadyba, obejmującym willową Sadybę i osiedle Bernardyńska, zdobył projekt Molskiej „Pchli targ na Sadybie. Sprzedajmy zbędne rzeczy, kupmy coś atrakcyjnego, poznajmy sąsiadów.” Zagłosowało na niego 485 osób. To najtańszy projekt z 11 poddanych pod głosowanie – jego realizacja ma kosztować zaledwie 5900 złotych. Pomysł zakłada zorganizowanie dwóch spotkań sąsiedzkich w formie pchlego targu – jeden w czerwcu 2019 na Skwrze Starszych Panów, a drugi we wrześniu 2019 – na Skwerze Ormiańskim. Spotkaniom ma towarzyszyć szeroka kampania ulotkowo-plakatowa promująca te wydarzenia, która ma trafić do wszystkich mieszkańców Sadyby.

Tylko 12 głosów mniej otrzymał drugi w kolejności projekt pt. „Niezapominajki do Parku przy Bernardyńskiej”. Pomysłodawczyni, Gabriela Wojciechowska, planuje uzupełnienie parku na tyłach bloków przy Bernardyńskiej 2 do 14 o nowe nasadzenia. Na wciąż niedokończonym parku, który kilka lat wcześniej wymyśliła i zgłosiła do budżetu partycypacyjnego, mają wyrosnąć nie tylko tytułowe niezapominajki. Pojawić się mają także inne byliny o przede wszystkim niebieskim kolorze – przylaszczki, goździki, fiołki, dzwonki, szałwie, ułudki i mięta. 850 sadzonek z ziemią i sadzeniem wyceniono w sumie na 8530 złotych.

Na trzeciem miejscu znalazł się projekt-gigant, który pochłonie aż 92% środków z obszaru Miasta Ogrodu Sadyba. To mocno promowany przez Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba pomysł Katarzyny Molskiej pt. „Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań – sąsiedzki pawilon parkowy na Skwerze Ormiańskim”. W parku, który jako architektka krajobrazu zaprojektowała ponad 10 lat temu, autorka chce zorganizować miejsce integrujące mieszkańców Sadyby. Jak to opisała w projekcie – Potrzebujemy przestrzeni, gdzie każdy może spotkać się ze znajomymi i poznać nieznajomych, pograć w gry towarzyskie, przedstawić własne dokonania, zorganizować wystawę, odczyt, prezentację, wziąć udział w bezpłatnych zajęciach. Projekt przekonał do głosowania 376 osób. Ma kosztować 418.500 złotych.

Ostatni ze zwycięskich projektów to „Zdrowi na Sadybie – II, joga, tai chi, nordic walking od wiosny do jesieni w plenerze”. Jego autorka, Anna Tryc Bromley usprawnia swój wcześniejszy projekt, który zakładał rozłożony na kilka miesięcy cykl zajęć rekreacyjnych w plenerze. Tym razem zajęciom ma towarzyszyć bardziej intensywna i wielokanałowa promocja. Ćwiczenia na Skwerze Ormiańskim i nad Jeziorkiem Czerniakowskim mają odbywać się w pierwszy i ostatni weekend miesiąca od maja do końca września przyszłego roku. Na projekt zagłosowały 293 osoby. Jego koszt to 20.500 złotych.

Jeziorko już nie gwarantuje sukcesu

Wszystkie cztery zwycięskie projekty były silnie promowane przez Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba. Społecznicy informowali mieszkańców poprzez ulotki, emaile, smsy i artykuły na Facebooku. Wobec tak zmasowanej akcji promocyjnej, blado wypadł potencjalnie największy konkurent zwycięskiego pawilonu parkowego – projekt modernizacji budynku WOPR przy Jeziornej. Mimo że był to jedyny projekt dotyczący Jeziorka Czerniakowskiego, przyciągnął tylko 149 głosów, osiągając najgorszy wynik z wszystkich pomysłów poddanych pod głosowanie. Inny projekt dotyczący tego samego terenu – Ścieżka dla Jeziorka Czerniakowskiego autorstwa Przemysława Paska z Fundacji Ja Wisła – rokrocznie zwyciężał w tym obszarze.

Drugim wielkim przegranym okazał się w tym roku oryginalny pomysł zegara miejskiego, przygotowany przez Macieja Wojasa i Jana Szymańskiego. – Astronomiczny Zegar był jak najbardziej interesującym pomysłem, ale niestety już nie mieścił się kosztowo przy głosowaniu na pawilon – tłumaczy niepowodzenie Jerzy Piasecki, niedawno wybrany prezes Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba. – Uważamy, że konkurencja była mocna – ocenia.

Wybrane projekty z obszaru Sadyba Miasto Ogród zostaną sfinansowane z budżetu miasta i zrealizowane w 2019 roku.

Projekty z obszaru Miasto Ogród Sadyba, które odpadły w głosowaniu

5. Oświetlenie ulicy Goczałkowickiej przy Jeziorku Czerniakowskim – 283 głosów, koszt: 200.000 złotych

6. Astronomiczny zegar miejski Miasta-Ogrodu „Sadyba” – 281 głosów, koszt: 133.824 złote

7. Naprawiamy chodnik – Skwerek ul. Powsińska 66/ Limanowskiego – 257 głosów, koszt: 25.000 złotych

8. Sadyba w Muzyce II – 249 głosów, koszt: 29.700 złotych

9. Doświetlenie przejścia dla pieszych przez ul. Gołkowską (na wysokości ul. Limanowskiego 8b) – 241 głosów, koszt: 40.000 złotych

10. Doświetlenie przejścia dla pieszych przez ul. Gołkowską (na wysokości ul. Starowieyskiego) – 237 głosów, koszt: 40.000 złotych

11. Wsparcie modernizacji Ośrodka Sportu i Rekreacji m.st.Warszawy w dzielnicy Mokotów – 149 głosów, koszt: 395.340 złotych


Czytaj dalej

Bez głośnej muzyki, grilla i alkoholu. Pierwsze wnioski z konsultacji o Jeziorku Czerniakowskim

Bez głośnej muzyki, grilla i alkoholu. Pierwsze wnioski z konsultacji o Jeziorku Czerniakowskim

W ostatnim dniu czerwca zakończyły się konsultacje społeczne dotyczące sposobu zagospodarowania okolic plaży przy Jeziorku Czerniakowskim. Jak przebiegały? Co z nich wynika? Rozmawiamy z prowadzącym konsultacje na zlecenie OSiR Mokotów, Grzegorzem Pronobisem, właścicielem Pronobis Studio.

Sadyba24.pl: Czy można już wysunąć jakieś pierwsze wnioski z tych konsultacji? Czego oczekują ich uczestnicy?

Grzegorz Pronobis: Na wnioski jest jeszcze za wcześnie. Na razie widać, że wizja przyszłych zmian będzie wypadkową tego, czego oczekuję dwie różne grupy użytowników. Jedna grupa to mieszkańcy najbliższych okolic, którzy przychodzą tu cały rok, a druga to użytkownicy, którzy korzystają z tego terenu głównie w weekendy w celach rekreacyjnych.

Co łączy te dwie grupy?

Zbieżny jest stosunek do Jeziorka Czerniakowskiego jako rezerwatu przyrody. Obie grupy chętnie odwiedzają to miejsce w celach wypoczynkowych, ale uznają, że osób przebywających w tym miejscu jest bardzo dużo – na tyle dużo, że na dłuższą metę Jeziorko może nie przetrwać jako miejsce o dużej wartości przyrodniczej.

Jak ten teren może wyglądać w przyszłości pokazał festyn, który odbył się nad Jeziorkiem w tym samym dniu i miejscu, w którym odbyło się pierwszym spotkanie konsultacyjne. Czy ta wizja podobała się uczestnikom festynu, czy też coś im przeszkadzało?

Części osób przeszkadzała intensywność użytkowania kąpieliska. Przeszkadzała im głośna muzyka, którą włączyli organizatorzy festynu, przeszkadzał im też dym z grillów, których tego dnia było bardzo dużo. Na plaży podnoszono również potrzebę wprowadzenia i egzekwowania zakazu alkoholu. Co ciekawe, użytkownicy plaży argumentowali za zakazem w zupełnie inny sposób niż mieszkańcy, którzy spotkali się w sprawie konsultacji w pobliskiej szkole. Plażowicze podkreślali, że zakaz spożywania alkoholu na plaży jest potrzebny do zwiększenia bezpieczeństwa i ograniczenia utonięć. Mieszkańcy okolic wskazywali z kolei na to, że alkohol wzmaga różnego rodzaju zachowania agresywne wśród pijących.

A co obie grupy mówiły o tym, jak należy wykorzystywać budynek WOPRu i nowy budynek zapisany w planie ochrony?

Dominuje przekonanie, że istniejący budynek WOPR-u jest za mały, żeby pomieścić wszystkie potrzebne funkcje. Niektórzy chcą w tym miejscu widzieć przebieralnię i toalety, inni salę spotkań dla mieszkańców, jeszcze inni małą gastronomię z napojami, ale bez alkoholu. OSiR też potrzebuje jakiegoś pomieszczenia, skoro ma dbać o ten teren. Do tego już obecnie przechowywane są tam łódki klubu żeglarskiego z pobliskiej szkoły.

Co okazjonalni użytkownicy terenu i mieszkańcy okolic sądzą o boiskach, placu zabaw i pomoście, które zostały dopuszczone na tym terenie w planie ochrony Jeziorka Czerniakowskiego?

Boisko pojawiło się w rozmowach, ale niezbyt często. Częściej mówiono o placu zabaw, które mogłoby odciągnąć dzieci od wody i zapewnić im dodatkową atrakcję. Osoby, z którymi rozmawialiśmy, zgadzały się, że plac zabaw ma być nieduży i niepstrokaty. Widziałyby tam huśtawkę, czy zabawki edukacyjne. Najwięcej kontrowersji wzbudził pomost – jedni chcieli duży, drudzy niewielki.

Zbieraliście opinie na kilka sposobów. Była ankieta internetowa, organizowaliście też spotkania w terenie – na plaży i w szkole. Czy zintegrujecie te wnioski w jeden raport, czy jakieś z tych narzędzi będzie miało prymat nad innymi?

Faktycznie, korzystaliśmy z różnych narzędzi. Poza wspominanymi, prowadziliśmy również obserwacje terenu w różnych porach dnia. Każde z tych narzędzi pełni inną funkcję, żadne nie dominuje. Przestrzegam przed myśleniem, że ankieta, która zbiera dane liczbowe, będzie dla nas ważniejsza od innych form zbierania opinii.

Kiedy stworzycie raport z konsultacji i co stanie się dalej z jego wynikami?

Raport musimy dostarczyć zamawiającemu, czyli OSiR-owi Mokotów, do końca lipca. Zamawiający będzie miał możliwość wprowadzania do niego swoich uwag. Po ich otrzymaniu do września opracujemy koncepcję zagospodarowania tego terenu.


Czytaj dalej

Najemcy sklepów i restauracji przy Powsińskiej protestują przeciwko likwidacji przyulicznych miejsc parkingowych

Najemcy sklepów i restauracji przy Powsińskiej protestują przeciwko likwidacji przyulicznych miejsc parkingowych

Właściciele i najemcy lokali użytkowych położonych wzdłuż Powsińskiej przypadkiem dowiedzieli się o planowanej likwidacji miejsc parkingowych przed swoimi sklepami. W obawie przed utratą zmotoryzowanych klientów, domagają się od drogowców ustępstw. W przeciwnym razie grożą zbiorowym pozwem o odszkodowanie.

– Zarząd Dróg Miejskich chce opalikować ulicę Powsińską, tym samym pozbawiając istniejące lokale użytkowe parkingu. Ruch samochodowy będzie przekierowany w głąb Sadyby, zatykając i tak małą przepustowość uliczek – zaalarmowała naszą redakcję Małgorzata Uszyńska, właścicielka odzyskanej kamienicy na rogu Powsińskiej i Goraszewskiej.

Likwidacja miejsc parkingowych wzdłuż Powsińskiej wynika z niedawnej zmiany kategorii Wisłostrady na „drogę główną ruchu przyspieszonego” (w skrócie GP). Kategoria ta nie dopuszcza parkowania przy ulicy. Dotąd zmiana statusu widniała tylko na papierze. Stała się realna dwa tygodnie temu, gdy na Powsińską weszli robotnicy prowadzący remont drogi i przyległego chodnika.

Najemcy zwierają szyki

O zmianie kategorii drogi i jej konsekwencjach dla miejsc parkingowych dowiedzieli się sklepikarze z Sadyby przypadkowo. – Z urzędu nie otrzymaliśmy żadnej informacji na ten temat. Pominięto nas, uznając, że nie jesteśmy stronami postępowania. Ktoś z mieszkańców dowiedział się o sposobie remontowania drogi dopiero od pracujących robotników, którzy przygotowywali się do ustawienia słupków na brzegu chodnika przy ulicy – mówi Uszyńska.

Zaalarmowana przez mieszkańców, właścicielka sadybiańskiej kamienicy natychmiast chwyciła za telefon, by wyjaśnić sytuację z urzędnikami. Odbyła kilkanaście rozmów z przedstawicielami jednostek miasta i Ministerstwa Infrastruktury. Czując, że niewiele może osiągnąć w pojedynkę, zmobilizowała do działania wszystkich właścicieli lokali użytkowych wzdłuż Powsińskiej od Gołkowskiej do Nałęczowskiej, do których znalazła kontakt. Oni zaś zadzwonili do wskazanych przez nią urzędników ZDM odpowiedzialnych za remont. Niektórzy dawali do zrozumienia, że w przypadku odmowy uwzględniania ich potrzeb, będą domagali się od miasta odszkodowania za obniżenie wartości ich działek i upadek ich firm. W efekcie licznych telefonów, drogowcy zmienili ton. Choć wcześniej nie dopuszczali właścicieli lokali użytkowych do konsultowania remontu, po kilku dniach zmasowanego nacisku zaczęli brać ich racje pod uwagę.

Jest rozwiązanie?

– Okazało się, że ZDM ma dwa projekty remontu ulicy. Jeden z nich dopuszcza oddzielenie ruchu pieszego od kołowego poprzez ustawienie palików w środku chodnika i stworzenie prawdopodobnie parkowania równolegle do jezdni – twierdzi Małgorzata Uszyńska.

Właścicielka kamienicy liczy, że uda się przekonać do wprowadzenia tego rozwiązania Zarząd Dróg Miejskich i nadrzędne wobec niego stołeczne Biuro Mobilności. Chce zaproponować urzędnikom wprowadzenie przy tej okazji jeszcze jednej zmiany. – Aby zapewnić rotację i przepustowość samochodów parkujących przed lokalami użytkowymi, chciałabym postawić tam znak ograniczający czas postoju do 10-15 minut w godzinach pracy sklepów. Czyli od 8-9-tej rano do 17-tej, kiedy mieszkańcy Sadyby wyjeżdżają do pracy, pod lokalami parkowaliby na krótko klienci i dostawcy sklepów. Natomiast po 17-tej, kiedy mieszkańcy Sadyby wracają samochodami z pracy do domu, znów mogliby parkować w tych miejscach na dłużej – aż do następnego ranka. W ten sposób pogodzilibyśmy potrzeby mieszkańców i najemców lokali – proponuje Uszyńska.

– Lokale użytkowe to usługi dla mieszkańców, legalnie płacone podatki i miejsca pracy. Bez miejsc parkingowych przed sklepami wszystkie te korzyści staną pod znakiem zapytania – przekonuje właścicielka kamienicy przy Goraszewskiej.

Decyzja o wprowadzeniu równoległego parkowania wzdłuż Powsińskiej i ewentualnego znaku ograniczonego postoju ma zapaść w najbliższych dniach na wspólnym spotkaniu Zarządu Dróg Miejskich i Biura Mobilności w stołecznym ratuszu.

Do momentu publikacji nie udało nam się skontaktować z merytorycznymi przedstawicielami Zarządu Dróg Miejskich.  Ich odpowiedzi zamieścimy w tym samym artykule, jak tylko je uzyskamy.


Czytaj dalej

Pierwszy zabytkowy dom na Sadybie z dotacją od konserwatora zabytków

Pierwszy zabytkowy dom na Sadybie z dotacją od konserwatora zabytków

Stołeczny konserwator zabytków przyznał dotację na remont pierwszego na Sadybie prywatnego domu, który widnieje w rejestrze zabytków. Może to stanowić zachętę dla licznych właścicieli domów na Sadybie, będących w gminnej ewidencji zabytków, aby podnieśli poziom ochrony swojej nieruchomości i również skorzystali z miejskiego dofinansowania.

Od lat właściciele domów na starej Sadybie narzekali na to, że objęcie ich nieruchomości ochroną konserwatorską wiąże się tylko z ograniczeniami i większymi kosztami remontów, a nigdy ze wsparciem miasta. Wpis ich domu do gminnej ewidencji zabytków przyjmowali z niechęcią, a już nikt nie występował o to, by wpisać swój dom do rejestru zabytków, stanowiącego najwyższy poziom ochrony konserwatorskiej w Polsce. W efekcie Miasto Ogród Sadyba ma dziś blisko 300 nieruchomości w ewidencji zabytków i tylko 2 domy w rejestrze zabytków.

Sytuacja ta może się wkrótce zmienić. 24 maja tego roku Rada Warszawy przyznała bowiem dotację do pierwszego prywatnego domu na starej Sadybie, który został wpisany do rejestru zabytków. Beneficjentem został dom przy Godebskiego 14, który dwa lata wcześniej kupili w zryjnowanym stanie, ale już z wpisem do rejestru zabytków Lidia i Bartosz Ziaja.

Stołeczni radni przyznali prywatnym inwestorom z Sadyby 126 tysięcy złotych, co stanowi niemal 34 procent łącznych kosztów remontu. Za tę kwotę ma być wykonane podbicie i izolacja przeciwwilgociowa fundamentów. Naprawiony zostanie też dach i jego pokrycie. Dodatkowo mają zostać odtworzone: oryginalna, przedwojenna elewacja, oraz drzwi zewnętrzne i wejściowe do budynku.

Budynek przy Godebskiego 14 otrzymał dofinansowanie w majowej rundzie dotacyjnej jako jeden z ponad 70 budynków w Warszawie. Wraz z nim pieniądze otrzymały liczne budynki sakralne (m.in. kościół Bernardynów przy Czerniakowskiej) oraz kilkadziesiąt wspólnot mieszkaniowych. Warunkiem brzegowym dla ubiegania się o miejską dotację na remont jest wpisanie nieruchomości do rejestru zabytków.


Czytaj dalej

Mieszkańcy Sadyby i Czerniakowa masowo protestują przeciwko zabudowie przedpola Jeziorka Czerniakowskiego

Mieszkańcy Sadyby i Czerniakowa masowo protestują przeciwko zabudowie przedpola Jeziorka Czerniakowskiego

W poniedziałek minął termin zgłaszania uwag do planu miejscowego dla przedpola rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Wyczerpawszy formalne możliwości, mieszkańcy Czerniakowa i Sadyby wystosowali apel do wojewody mazowieckiego i prezydent Warszawy o zmianę zapisów i postrzymanie zabudowy mieszkaniowej na „jednym z ostatnich naprawdę dzikich terenów na mapie Warszawy”.  W zaledwie kilka dni internetową petycję podpisało już ponad 300 osób.

Do 2 lipca można było zgłaszać uwagi do projektu planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego. Chodzi o teren, obejmujący osiedle punktowców Bernardyńska, ale także dziewicze łąki na północ od rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego, zamieszkałe obecnie przez rzadkie gatunki ptaków.

Wraz z upływem terminu zgłaszania uwag, zakończyła się formalna procedura konsultacji społecznych w sprawie planu miejscowego. Okoliczni mieszkańcy z Sadyby i Czerniakowa nie składają jednak broni i postanowili zawalczyć o zmianę niekorzystnych zapisów w nowy sposób.  W obronie otuliny Jeziorka Czerniakowskiego przed zabudową mieszkaniową stworzyli petycję, dostępną w Internecie. W ciągu czterech dni (od 29 czerwca do 2 lipca włącznie) podpisało ją już ponad 330 osób.

Zagrożone ptaki i woda w Jeziorku

Autorzy i sygnatariusze apelu wzywają wojewodę mazowieckiego, Zdzisława Sipierę do „niewdrażania i zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni dla Czerniakowa Południowego”. Twierdzą, że zakłada on „zabudowę mieszkaniową w otulinie Rezerwatu Przyrody Jeziorko Czerniakowskie, największego na terenie Warszawy.” W uzasadnieniu tłumaczą, że Jeziorko Czerniakowskie „jest jednym z wielu starorzeczy rzeki Wisły tworzących jedyny w swoim rodzaju układ wodny ciągnący się od ujścia Jeziorki aż do Siekierek, na tarasie zalewowym Wisły.” Podkreślają, że „na terenie rezerwatu stwierdzono występowanie 46 gatunków drzew i 27 gatunków krzewów. Obserwowane są tu populacje mew, rybitw, szpaków, bączka, perkoza dwuczubego, czernicy, kuropatwy, potrzosa, wąsatki, czajki, słowika, trzciniaka, trzciniaczka i czapli siwej. Do stałych mieszkańców należą także: kos, remiz, pierwiosnek, piecuszek, rokitniczka, brzęczka, piegża, pliszka żółta, pokląskwa, tracz nurogęś, dymówka.”

Zdaniem autorów petycji, teren na południe od rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie „ma przeistoczyć się w zamknięte osiedla z zabudową wielomieszkaniową, terenami usług handlu, biur i administracji, usług sportu, rekreacji i kultury, czy też usług oświaty.”

Podpisanie ewentualnej uchwały Rady Warszawy o wprowadzeniu planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego ma grozić degradacją terenu, powstaniem wielkiego placu budowy i likwidacją „jednego z ostatnich naprawdę dzikich terenów na mapie Warszawy”. Zabudowa części otuliny Jeziorka – zdaniem autorów petycji – „znacząco przyczyni się do naruszenia gospodarki wodnej tego terenu, a w konsekwencji wyschnięcia Jeziorka Czerniakowskiego.”

Sygnatariusze protestu przypominają, że proces urbanizacji rozpoczął się już w 2013 roku, kiedy jedna z firm deweloperskich oddała do użytku pierwsze apartamentowce. Autorzy apelu uważają, że sztuczny zbiornik wodny utworzony wówczas na terenie osiedla „w dużym stopniu przyczynia się do procesu wysychania jeziorka.”

Pięć sesji do końca kadencji

Apel o powstrzymanie zabudowy przedpola Jeziorka Czerniakowskiego i zmianę planu miejscowego został skierowany do wojewody mazowieckiego, Zdzisława Sipiery, prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz oraz burmistrza dzielnicy Mokotów, Bogdana Olesińskiego.

Wszystkie uwagi zgłoszone formalnie w procedurze planu miejscowego trafią w najbliższych dniach do Biura Architektury i Planowania Przestrzennego w stołecznym ratuszu. Po ich rozpatrzeniu – co, w zależności od liczby wniosków, zabiera średnio kilka miesięcy – projekt trafi do czytania na komisji ładu przestrzennego przy Radzie Warszawy, a następnie zostanie poddany pod głosowanie na sesji Rady Warszawy. W obecnej kadencji stołecznego samorządu głosowanie takie może nastąpić na jednej z pięciu ostatnich sesji roboczych: 30 sierpnia, 13 września, 27 września, 18 października lub 8 listopada.

Petycję internetową mieszkańców Sadyby i Czerniakowa można poprzeć pod adresem: https://www.petycjeonline.com/petycja_o_ratowanie_rezerwatu_przyrody_jeziorko_czerniakowskie_i_jego_otuliny_przed_wdroeniem_mpzp_ktory_zakada_zabudow_mieszkaniow


Czytaj dalej

Molska: Całe dzieciństwo spędziłam na Sadybie, zimą zjeżdżając na sankach z górki w naszym parku

Molska: Całe dzieciństwo spędziłam na Sadybie, zimą zjeżdżając na sankach z górki w naszym parku

Jeszcze tylko w piątek i sobotę można głosować na projekty budżetu partycypacyjnego. Faworytem lokalnego Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba jest Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań na Skwerze Ormiańskim – unikalny w skali miasta, dostępny dla wszystkich, lokalny, ale drogi w realizacji. O tym dlaczego mimo wszystko warto zagłosować na tak drogi projekt zamiast kilku mniejszych i ile prawdy jest w pogłoskach o dużej zabudowie i likwidacji górki saneczkowej rozmawiamy z autorką projektu, architektką krajobrazu, Katarzyną Molską.

Sadyba24.pl: Dostałaś ogromne poparcie społeczne dla swojego projektu. Poza lokalnymi aktywistami, twój pomysł poleca do głosowania m.in. wpływowe Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba. Dlaczego warto oddać głos na ten jeden drogi projekt, a nie na kilka tańszych?

Katarzyna Molska: Projekt integracyjnego pawilonu jest dokładnie takim pomysłem, który wart jest realizacji z budżetu partycypacyjnego, w przeciwieństwie do niektórych potrzeb, które powinny być spełnione w ramach planowego budżetu, bo należą do podstawowych obowiązków miasta, jak zapewnienie bezpieczeństwa przez oświetlenie, remont chodnika czy podłączenie do kanalizacji budynku, który należy do miasta.

O miejsce spotkań nasza lokalna społeczność od kilku lat usilnie zabiega w kolejnych urzędach, ale nigdy nie udało się umieścić jego budowy w miejskim budżecie. Jedyną naszą szansą jest budżet partycypacyjny. Małe projekty, takie jak warsztaty czy lokalne imprezy, można realizować z celowych grantów lub z dofinansowania w ramach inicjatywy społecznej. Budowa pawilonu nie ma takich szans.

Na pewno głosujących kusi, by budżet partycypacyjny rozwiązał kilka problemów, a nie tylko jeden. Ale suma, którą możemy rozdysponować, jest niewielka jak na potrzeby dużej społeczności, więc trzeba ją wydać roztropnie. Warto rozważyć nie tylko swoje własne marzenia, ale rozejrzeć się dokoła, na ludzi wokół nas, sąsiadów, pomyśleć o rozwiązaniach, które spełnią ważną rolę długofalowo. Lokalne miejsce spotkań wspomoże społeczną integrację, wypełniając istotną lukę na Sadybie. Na małe projekty przyjdzie czas za rok.

W opisie projektu posługujesz się słowem „sąsiedzki”. Sąsiad to jednak pojęcie dość ogólne. Kto konkretnie powinien być zainteresowany tym projektem? Jakiego rodzaju sąsiedzi z niego najwięcej skorzystają?

Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań umożliwi wszystkim mieszkańcom Sadyby realizację pasji, wystaw, spotkań i dyskusji. To miejsce dla wszystkich: samotników i rodzin, seniorów, dzieci, młodzieży, lokalnych aktywistów i ich oponentów.

Nasze społeczeństwo się starzeje, a niewielu seniorów stać na kawę czy ciastko w kawiarni. Jednocześnie wszyscy wiemy, jak ważne jest to, by starsi ludzie mogli aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Widzimy, jak tłumnie uczestniczą w bezpłatnych imprezach, jak Otwarte Ogrody czy pchli targ. Pomóżmy im wyjść z domu, dając im cel spaceru: przyjemne miejsce, gdzie można posiedzieć, porozmawiać, pograć w szachy, obejrzeć wystawę zdjęć, poczytać gazetę.

Pawilon ma służyć również dzieciakom, których opiekunowie nie mają czasu lub umiejętności, by z nimi porozmawiać czy pomóc im w nauce. Na Sadybie jest wiele osób, które chętnie pomogą w odrobieniu lekcji, uważnie wysłuchają dzieci, pokażą im świat poza ekranami smartfonów.

Niektórzy nazywają twój projekt lokalnym domem kultury. Czy to właściwe skojarzenie? Na ile ma to być instytucja ze stałymi instruktorami i zapisami na zajęcia taneczne czy teatralne, a na ile miejsce sąsiedzkie na różne okazje?

Podstawową funkcją pawilonu ma być integracja, ale z uwagi na wielkie potrzeby i uzdolnienia naszej społeczności, w naturalny sposób będzie spełniał również funkcje kulturalne. Mamy na Sadybie świetnych malarzy, fotografów, pisarzy. Wiem, że z chęcią podzielą się swymi pasjami z sąsiadami. Liczę na to, że Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań będzie gospodarzem wystaw i odczytów, kompaktowych warsztatów literackich, ogrodniczych, plastycznych czy architektonicznych. Mam nadzieję, że nasz wspaniały zespół Sadyba Śpiewa zaszczyci pawilon swoimi próbami i występami.

Kultura w naturalny sposób wypełni pawilon integracyjny, ale zawsze będzie mieć tylko sąsiedzki, lokalny charakter. Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań nigdy nie było pomyślane jako dom kultury, w którym odbywają się regularne, płatne zajęcia. To ma być kuźnia lokalnych inicjatyw, zarówno kulturalnych, jak i innych: ogrodniczych, ekologicznych, naukowych. Sadybianie mają wiele wspaniałych pasji i wielkie serca, potrzebują tylko miejsca, by się nimi podzielić.

Ma to być miejsce otwarte dla wszystkich, ale z założenia sąsiedzkie, lokalne. Moim dążeniem jest wyłącznie to, by Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań stało się ważnym punktem na mapie Sadyby, ale nie na mapie Warszawy.

Pawilon parkowy oznacza w praktyce postawienie budynku i zagospodarowanie jego okolic. Czy ta zabudowa nie zdominuje Skweru Ormiańskiego?

Pawilon będzie doskonałym uzupełnieniem funkcji parku. Jego lokalizacja została wyznaczona dokładnie w granicach wyznaczonych planem miejscowym dla pawilonu parkowego. Budowla będzie jednopoziomowa, a jej zewnętrzne granice to niespełna 100m2. Poza niewielkim fragmentem przy wejściu, nie są planowane żadne utwardzone nawierzchnie czy dodatkowe elementy zagospodarowania związane z budynkiem.

Ale najważniejsze dla wtopienia pawilonu w parkową zieleń jest to, że dzięki współpracy ze świetnym, mieszkającym na Sadybie architektem, udało się stworzyć projekt półziemianki. Schowaliśmy budynek w istniejącej górce, doświetlając wnętrze przy pomocy dwóch przeszklonych elewacji. W ten sposób uzyskaliśmy unikalną, organiczną budowlę, która na niewielkiej przestrzeni zmieści potrzebne pomieszczenia: widną salę z możliwością podzielenia na dwie części oraz zaplecze z toaletą. Tylko niewielki fragment pawilonu będzie widoczny, a jego nienachalna architektura sprawi, że doskonale wtopi się w parkowe otoczenie. Od strony placu zabaw i boiska widoczna będzie głównie trawa porastająca dach i tylną część budowli.

Miejsce, które wybrałaś do postawienia pawilonu, pełni w zimie ważną funkcję – dzieci wykorzystują pobliską górkę do zjeżdżania na sankach. Czy Twój projekt nie zagrozi istnieniu tej rodzinnej atrakcji?

Lokalizacja pawilonu była wyznaczona w obowiązującym planie zagospodarowania i nie było możliwe ustawienie budowli nigdzie indziej. Mój pierwotny plan zakładał budowę gdzieś w pobliżu skrzyżowania Okrężnej i Powsińskiej, ale miasto nie zgodziło się na jakąkolwiek zmianę miejsca określonego przez miejscowy plan.

Całe dzieciństwo spędziłam na Sadybie, zimą zjeżdżając na sankach z górki w naszym parku (obecny Skwer Ormiański) i nie wyobrażałam sobie, że pozbawię dzieciaki tej zabawy. W obliczu mojego zdecydowania, w krótkiej ale intensywnej burzy mózgów, architekt bardzo szybko wpadł na genialny pomysł budowy ziemianki, czyli schowania pawilonu w górce. Dzięki temu rozwiązaniu ocaliliśmy górkę saneczkową i zyskaliśmy unikalny projekt architektoniczny, który zyskał uznanie nawet naszych surowych recenzentów z urzędu dzielnicy.

Górka będzie nieco podwyższona, a część od strony przeszklonych elewacji zabezpieczona barierką. Tak jak zawsze będzie można zjeżdżać od strony placu zabaw, do dyspozycji „sankowiczów” pozostanie również ulubiony zjazd ze schronu w kierunku boiska do siatkówki.

 

Głosowanie na projekty budżetu partycypacyjnego trwa do 30 czerwca włącznie na stronie https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/site/welcome


Czytaj dalej

Wesołe wakacje nad Jeziorkiem Czerniakowskim

Wesołe wakacje nad Jeziorkiem Czerniakowskim

Co dwa tygodnie tego lata przy kąpielisku Jeziorka Czerniakowskiego działać będzie Miasteczko Sportowe. Zjeżdżalnie pneumatyczne, baseny z kulkami i gry zręcznościowe pojawią się po raz pierwszy 30 czerwca.

Trwają konsultacje społeczne dotyczące sposobu zagospodarowania kąpieliska Jeziorka Czerniakowskiego. Ostatnie, trzecie spotkanie konsultacyjne z mieszkańcami okolic odbędzie się w środę 27 czerwca w godz. 17.30-20.00 w Szkole Podstawowej nr 103 przy Jeziornej 5/9.

Tymczasem mokotowski wydział sportu i rekreacji pokazuje, jak mógłby wyglądać ten teren, gdyby zaoferować tu masową rekreację i rozrywkę. Pięć razy w czasie tych wakacji, co dwa tygodnie, począwszy od 30 czerwca, przy kąpielisku Jeziorka Czerniakowskiego działać ma miasteczko sportowe z konkurencjami rekreacyjno – sportowymi, grami i zabawami.

W godzinach 10:00 – 15:00 do dyspozycji rodzin z dziećmi będą zabawki dmuchane, takie jak zjeżdżalnia lub basen z kulkami, punkty zręcznościowe takie jak rzut piłeczką (ringo) do celu, rzutki gumowe, skakanki/guma, hula – hop, a dla starszych, 7-10-latków: wyścigi w workach, wyścigi z jajem, mini tor przeszkód (na czas). Mają też być konkurencje rodzinne: animacje na siłowni, przeciąganie liny, wyścigi/slalomy sprawnościowe, rzuty do celu. Wśród atrakcji znajdują się też punkty dyscyplin sportowych: koszykówka – konkursy rzutów, mini gry 1×1, 2 x 2; piłka nożna – slalom zakończony strzałami do bramki na czas. Dzieci będą mogły się też sprawdzić w 2-3 konkursach wiedzy o sporcie, z nagrodami. Będą też słodycze – cukierki, batoniki i lizaki.

Festyny odbędą się 30 czerwca, 14 lipca, 28 lipca, 11 sierpnia i 25 sierpnia. Organizatorem Miasteczka Sportowego oraz całego projektu Wesołe Wakacje nad Jeziorkiem Czerniakowskim jest Zespół Sportu i Rekreacji dla Dzielnicy Mokotów.


Czytaj dalej

Legendarny poeta i jego żona. Tym razem od kuchni

Legendarny poeta i jego żona. Tym razem od kuchni

Legendarny poeta i jego żona. O ich wspólnym życiu na starej Sadybie dowiemy się na najbliższym festiwalu Otwarte Ogrody w czerwcu.

Znali się jeszcze z liceum. Pobrali we Wrocławiu, w 1954 roku. Doczekali się sześciorga dzieci, z których jedno zmarło jako niemowlę. Mieszkali w przedwojennej kamienicy na starej Sadybie w Warszawie. On umarł w wieku 42 lat, w 1976 roku, ona – 18 lat później. Dziś spoczywają razem na warszawskich Powązkach. 

Już dziś zapraszamy na wyjątkowe spotkanie o legendarnym poecie – Stanisławie Grochowiaku i jego żonie, Annie Grochowiak, zwanej Magdą.  Będzie to historia o życiu domowym i warsztacie poety „Współczesności”.  Ale też o żonie poety – „kobiecie domowej”. O ich wspólnym życiu na Sadybie, na ulicy Morszyńskiej.  Wykład poprowadzi Teresa Dąbrowska, przewodniczka po Warszawie, autorka książek „Warszawa literacka lat międzywojennych” oraz „Pasje i marzenia”.

Niezwykła opowieść odbędzie się w niezwykłym miejscu – w ogrodzie przy bloku, w którym mieszkali bohaterowie opowieści. A dokładnie przy Bloku Oficerskim, ul. Morszyńska 1-7. Spotkanie zorganizowane przez Aleksandrę Karkowską będzie miało miejsce 9 czerwca w ramach kolejnej edycji festiwalu Otwarte Ogrody na Sadybie. 


Czytaj dalej