Gwiazdy skrzyknęły się dla Starszych Panów

Gwiazdy skrzyknęły się dla Starszych Panów

 

Taki zestaw gwiazd w jednym miejscu to rzadkość. A jednak udało się! Kilkadziesiąt znanych aktorek, aktorów, piosenkarek i piosenkarzy zgodziło się bez wahania.

W zaledwie dwa tygodnie na dwóch kartkach papieru swój podpis złożyli m.in.: Grzegorz Turnau, Irena Santor, Hanna Banaszak, Marek Kondrat, Wojciech Młynarski, Wiesław Michnikowski, Wiesław Gołas, Bogdan Łazuka, Zofia Kucówna, Barbara Wrzesińska, Piotr Fronczewski, Magdalena Zawadzka, Joanna Szczepkowska, Edyta Wojtczak, Krystyna Sienkiewicz, Alina Janowska-Zabłocka, Jerzy Kamas, Andrzej Poniedzielski, Barbara Krafftówna, Tadeusz Suchocki, Krzysztof Tyniec, Krystyna Tkacz, Jerzy Derfel, Grzegorz Damięcki.

Na kartkach widnieją też podpisy rodziny: Marii i Grzegorza Wasowskich (żony i syna Grzegorza Wasowskiego), oraz Kota Przybory (syna Jeremiego Przybory). Wstęp wymyśliła Magda Umer.

Wszyscy skrzyknęli się w grudniu 2008 roku. Podpisy składali najczęściej w swoich domach, ale też w kawiarniach, teatrach, centrach handlowych. Z entuzjazmem i z własnej inicjatywy gwiazdy telefonowały do kolejnych gwiazd, spotkały się przy kawie na wspólne podpisywanie, dzieliły się nigdzie nie publikowanymi anegdotami z prywatnego życia Jeremiego i Grzegorza.

Tak powstała lista poparcia (druga, po liście mieszkańców) dla utworzenia Skweru Starszych Panów na starej Sadybie. Kilkaset metrów od tego miejsca na plażę Jeziorka Czerniakowskiego w czasie wojny chodził Jeremi Przybora. To tu, przy Okrężnej mieszkał ze swoją pierwszą żoną i dzieckiem. W swoich wspomnieniach uznawał Sadybę za „zieloną fatamorganę warszawskiej pustyni”. Decyzją Rady Warszawy miejsce to wpisano na mapę stolicy 28 maja 2009 roku. 11 lat temu.

Magda Umer, kiedy w swoim salonie pod Warszawą wymyślała wstęp do listy poparcia, napisała: „miejsce to będzie tętniło piosenkami i światem wymyślonym przez Starszych Panów, przy okazji różnego rodzaju dorocznych działań artystycznych. Jesteśmy pewni, że znakomicie będzie łączyło pokolenia i „powiększało wyobraźnię” coraz młodszych mieszkańców Warszawy.” 

Od 2009 roku na Skwerze Starszych Panów odbywają się coroczne potańcówki w starym stylu, koncerty i inne wydarzenia kulturalne, organizowane przez mieszkańców Sadyby i Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto Ogród Sadyba.


Czytaj dalej

Duże martwe ryby dryfują w Jeziorku Czerniakowskim

Duże martwe ryby dryfują w Jeziorku Czerniakowskim

Mieszkańcy okolic Jeziorka Czerniakowskiego zauważyli wczoraj z przerażeniem, jak przy brzegach zbiornika dryfuje kilka dużych martwych ryb. Zarządcy terenu uspokajają.

– Coś się wydarzyło niedobrego. Obok mostu leżą dwie duże martwe ryby – napisała do nas wczoraj pani Malwina. Kilka godzin wcześniej podobną informację dostaliśmy od pani Renaty. Tym razem chodziło o pojedynczą rybę, dryfującą w wodzie. Wszystkie trzy ryby łączyło jedno: były duże, martwe i unosiły się na wodzie blisko siebie – po obu stronach mostu przy Gołkowskiej.

Przyducha?

Po naszej interwencji, w niedzielę wczesnym popołudniem na miejsce udał się ekopatrol straży miejskiej. Zamiast trzech, znalazł tylko jedną martwą rybę. Nie wziął jej, ale sprawę obiecał przekazać Zarządowi Zieleni, czyli jednostce miejskiej, która zarządza m.in. Jeziorkiem Czerniakowskim.

W poniedziałek sprawą zainteresowaliśmy dodatkowo Zarząd Zieleni oraz Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Ten drugi bada m.in. jakość wody w zbiornikach wodnych, co często jest konieczne, by wykluczyć przyduchę spowodowaną zanieczyszczeniem wody. W wyniku naszego zgłoszenia obie instytucje wspólnie ustaliły przyczynę.

Wszyscy zgodni

– Znalezione martwe ryby były okaleczone w wyniku niewłaściwego postępowania wędkarzy – mówi Iwona Zdunek z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Magdalena Zakrzewska z Zarządu Zieleni Miejskiej w Warszawie doprecyzowuje, że ryby znajdowały się w pobliżu pomostu wędkarskiego.

– Gdyby to była przyducha, to byłoby więcej śniętych ryb. A nie ma. Bardziej prawdopodobne, że byli to kłusownicy. Łowią tutaj nielegalnie na pomostach po północnej stronie. Zapewne nieumiejętnie łowili, okaleczyli i zostawili – mówi Wiesław Domaszewski, prezes pobliskiej przystani wędkarskiej Różanka.

Szef koła wędkarskiego przypuszcza, kto mógł być sprawcą. – Jest ich tu dużo. Zwykle pochodzą ze Wschodu. Tutaj niedaleko na Augustówce mają swój hotel – komentuje. Domaszewski przyznaje jednak, że to tylko przypuszczenia. O incydencie dowiedział się podczas pobytu na Mazurach i od tego czasu nie przyjechał jeszcze do Warszawy.


Czytaj dalej

Znów będziemy się kąpać w Jeziorku Czerniakowskim?

Znów będziemy się kąpać w Jeziorku Czerniakowskim?

Mokotowski OSiR robi wszystko, by otworzyć kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim już od 1 czerwca. Na razie ograniczenia pandemiczne na to nie pozwalają.

Odmrażanie gospodarki i życia społecznego postępuje w szybkich tempie. Po otwarciu centrów handlowych, restauracji, zakładów fryzjerskich, boisk, przedszkoli i żłobków, jednymi z ostatnich bastionów pozostały masowa rozrywka i rekreacja. Wygląda na to, że i ten bastion może wkrótce polec.

Oto Ośrodek Sportu i Rekreacji na Mokotowie planuje otworzyć kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim już od 1 czerwca. Dziś rano ogłosił decyzję o poszukiwaniu organizatora kąpieliska.

W opisie przetargu nie ma na razie żadnych dodatkowych warunków sanitarnych ponad te, które obowiązywały w poprzednich sezonach. Istnieje jednak zastrzeżenie, że zakres umowy może być rozszerzony o takie wymogi.

Zapytaliśmy OSIR o to, czy istnieją jakiekolwiek zapowiedzi rządu lub ratusza, które dawałyby nadzieję, że sezon kąpielowy nad Jeziorkiem Czerniakowskim rozpocznie się z dniem 1 czerwca, zapisanym w przetargu.

– OSiR Mokotow czyni przygotowania do otwarcia infrastruktury sportowo-rekreacyjnej – potwierdza plany dyrektor jednostki, Krzysztof Rosiński. – Szczegółów organizacyjnych oraz terminów możemy się spodziewać w najbliższym czasie – dodaje.

Pewności co do otwarcia kąpieliska jednak nie ma. Szef OSIR-u uczula, że otwarcie kąpieliska zależy m. in. od otrzymania i wdrożenia szczegółowych wytycznych wydanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego..


Czytaj dalej

Trzy ogródki i zakaz mięsa, czyli sklep, którego Warszawa jeszcze nie widziała

Trzy ogródki i zakaz mięsa, czyli sklep, którego Warszawa jeszcze nie widziała

Owoce & Warzywa & Bistro. Nowy sklep na mapie starej Sadyby otwiera się w sobotę o 9.00.

W czasie pandemii lokale usługowe najczęściej się zamykają – na chwilę lub na stałe. Ten przeciwnie – właśnie się otwiera. W dawnym lokalu po restauracji NABO przy Zakręt 8 rusza hybryda – najpierw sklep z wszystkim oprócz mięsa, a za jakiś czas również bistro z prostymi daniami. Dzień przed otwarciem sprawdziliśmy, jak ten niecodzienny koncept wygląda w praktyce.

Trzy ogródki na zewnątrz

Co już jest? Ogródek nr 1. Od strony ulicy Zakręt rzuca się w oczy duży drewniany podest. To tam mają być wystawiane stoliki, gdy ruszy gastronomia. Goły na razie podest ma być wkrótce uzupełniony o pergolę (taka sama ma powstać w sąsiednim lokalu NABOku) i donice z zielenią. Jak informuje właściciel, Jan Jungst, z otwarciem tej części trzeba poczekać aż właściciel budynku zakończy remont elewacji. Po ociepleniu mury mają być pomalowane ponownie na szaro. Przy podeście powstanie też podjazd dla wózków.

Na zewnątrz jest już też ogródek nr 2 – pole soczystej trawy od strony Jodłowej, otoczone krzewami. Kilka nowych krzewów i zupełnie nowy system nawadniania dają nadzieję na wiecznie zielone otoczenie. Po poprzednikach pozostanie stół na środku ogrodu i zjeżdżalnia dla dzieci. Mają przybyć też kolejne urządzenia do zabawy dla dzieci. Będzie też sporo miejsca do siedzenia i relaksu – właściciele mają rozstawić kilkanaście leżaków.

Na tyłach budynku jest już też zalążek ogrodu nr 3 – to na razie skrzynki, w których zasadzono różne owoce i warzywa. Jak zapewnia właściciel, ma to być ogród społeczny, co oznacza, że każdy będzie mógł sobie tutaj przyjść i coś zasadzić lub zebrać. Ta zaniedbana dotąd część działki ma być ogrodzona płotkiem, a widok na śmietnik ma przysłonić drewniana konstrukcja. Wszystko po to, by w ogrodzonym ogrodzie społecznym mogły odbywać się otwarte warsztaty z ogrodnictwa i pszczelarstwa (przybędą dwa-trzy ule), a rodzice mogli bezpiecznie organizować urodziny i przyjęcia dla swoich pociech.

W środku praca wre

A co jest w środku? Kiedy weszliśmy do środka budynku w piątek po 15.00 dziesięć osób krzątało się wśród swobodnie rozłożonych towarów. Gotowe dania i soki stały w dużej mierze na swoich półkach. Właściciel dopiero pokazywał nam, gdzie stanie lada (przed dawną czarną tablicą z menu), a gdzie skrzynki z owocami i warzywami (pod białą ceglaną ścianą). Jak stwierdził, będzie wszystko poza mięsem.

– Może tak to nie wygląda, ale wszystko będzie na czas – zapewnia nas Jan Jungst. Mimo spokoju i pozytywnej energii, widać po nim, że trochę jednak niepokoi się o frekwencję w dniu otwarcia. – W ciągu kilku ostatnich godzin przeszło tędy zaledwie kilka osób – mówi.

Wielkie otwarcie w sobotę, 16 maja – dzień po urodzinach właściciela („w handlu otwiera się tylko w środę lub w sobotę”). Lokal będzie tego dnia otwarty od 9.00 do 15.00.


Czytaj dalej

Śmieci jednak po staremu (na razie)

Śmieci jednak po staremu (na razie)

Radni m.st. Warszawy nie podjęli dziś decyzji o zmianie opłat za odpady. Uchwała na ten temat została wycofana z porządku obrad.

Powodem wycofania uchwały była decyzja ratusza o rezygnacji z obsługi tzw. nieruchomości niezamieszkałych – czyli posesji zajmowanych przez firmy i sklepy, takie jak centra handlowe i biura. W ich przypadku maksymalna stawka zapisana w ustawie dalece nie pokrywa kosztów obsługi. W praktyce oznacza to, że miasto dopłaca do odbioru odpadów z tych posesji.

– Musimy policzyć skutek wyłączenia tych nieruchomości z systemu – mówi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Według szacunków stołecznego ratusza, wyłączenie z obsługi śmieciowej nieruchomości niezamieszkałych (komercyjnych) obniży koszty całego systemu o ok. 200-250 mln zł rocznie. To z kolei może wpłynąć na obniżenie wysokości opłat za odpady wśród mieszkańców. O ile? Na razie nie wiadomo. Urzędnicy zapowiedzieli, że na ponowną analizę wysokości opłat za gospodarkę odpadami (przy uzależnieniu opłat od zużycia wody) potrzebują 2-3 miesiące.

Decyzja stołecznego ratusza oznacza, że zapowiedziane podwyżki za śmieci nie wejdą w życie od lipca 2020.


Czytaj dalej

Dbasz o ogród? Zapłacisz dużo więcej za śmieci

Dbasz o ogród? Zapłacisz dużo więcej za śmieci

Zgodnie z zapowiedzią sprzed kilku miesięcy, stołeczny ratusz zamierza zmienić system obliczania opłat za śmieci. Tym razem opłata zależeć będzie od zużytej wody.

Dopiero co w marcu wszedł w życie nowy system opłat za śmieci, a już stołeczny ratusz przygotowuje nowy. Zgodnie z zapowiedziami, opłata ma teraz zależeć od ilości zużytej wody. To jeden ze sposobów rozliczenia kosztów odpadów, jaki dopuszcza najnowsza ustawa śmieciowa.

Zdaniem urzędników, zużycie wody bardziej koreluje z ilością produkowanych odpadów, niż to, czy mieszkamy w mieszkaniu czy w domku jednorodzinnym. W aktualnym systemie właściciel mieszkania płaci 65 złotych a właściciel domku 90-94 złote miesięcznie, niezależnie od tego, czy jego lokal zajmuje jedna osoba, dwie, czy pięć. A przecież znacznie mniej odpadów produkuje samotny emeryt niż duża rodzina z trójką małych dzieci.

Nowe zasady

Według nowego systemu opłata będzie kalkulowana na podstawie średniej liczby metrów sześciennych wody, jaką zużywał dany lokal w ostatnich 6 miesiącach przed wejściem w życie nowych przepisów. Liczba metrów sześciennych będzie mnożona przez kwotę 12,73 zł za metr sześcienny. Podstawą obliczeń będzie wskazanie wodomierza głównego przypisanego do danej nieruchomości lub informacja, faktura lub korekta faktury uzyskana z przedsiębiorstwa wodociągowo – kanalizacyjnego.

Stołeczni urzędnicy biorą również pod uwagę sytuację, kiedy dana nieruchomość nie ma wodomierza głównego, jest niepodłączona do sieci wodociągowej lub nieruchomości, dotychczas nie była zamieszkana, lub dla której nie ma danych dotyczących średniego zużycia wody, za okres wskazany w przepisach. Zużycie wody ustala się wówczas inaczej. Liczbę osób zamieszkujących nieruchomość mnoży się przez przeciętną miesięczną normę zużycia wody na jednego mieszkańca w gospodarstwie domowym, która wynosi 4 m3.

Będzie drożej, dużo drożej

Co oznacza ta zmiana w portfelach przykładowych gospodarstw domowych na starej Sadybie? Aby wyliczyć nowe opłaty poprosiliśmy kilku mieszkańców osiedla o podanie nam dotychczasowego zużycia wody w ich lokalach.

80-letnia pani Iza mieszka samotnie w 50-metrowym mieszkaniu w centrum starej Sadyby. Od marca tego roku podobnie jak wszyscy właściciele mieszkań płaci za odpady stałą kwotę 65 złotych miesięcznie. Według administracji budynku pani Iza zużywa miesięcznie 6,67 metra sześciennego wody – taka jest wielkość ryczałtu, którą administracja przyjmuje do obliczenia kosztu zużytej wody. W nowym systemie, taka ilość zużytej wody, pomnożona przez 12,73 złotego za metr, daje 84,90 złotych. Przejście z typu lokalu na ilość zużytej wody oznaczać więc będzie dla pani Izy podwyżkę opłat za odpady o 20 złotych (85 złotych zamiast 65 złotych). – Będę dojna staruszka. Trudno. Za to mieszkam na Sadybie – śmieje się pani Iza. – Po prostu trzeba się psychicznie nastawić na ogólną drożyznę – dodaje.

Pan Rafał mieszka z kolei z żoną i trójką dzieci w domku jednorodzinnym w okolicach Jeziorka Czerniakowskiego. Za wywóz odpadów płaci obecnie 94 złote miesięcznie. Rodzina pana Rafała zużywa średnio 24,13 metrów wody miesięcznie. Ta liczba pomnożona przez koszt metra (12,73 zł) daje razem 307,17 złotych. Tyle mniej więcej pan Rafał będzie musiał płacić co miesiąc za odbiór odpadów. To aż o 213,17 złotych więcej niż dotąd.

Skąd tak duża różnica w opłacie między panią Izą i panem Rafałem? Duże znaczenie ma liczba osób w gospodarstwie domowym oraz poziom ich aktywności fizycznej. Ale jest też czynnik, który zdecydowanie odróżnia oba gospodarstwa – posiadanie lub nieposiadanie ogródka. Mieszkańcy domów jednorodzinnych, którzy dbają o swój ogród, często go podlewając, będą płacić zdecydowanie więcej. Do zużycia wody zalicza się bowiem całą wodę, która przejdzie przez wodomierz główny – zarówno wodę, którą zużywają mieszkańcy na własne potrzeby jak i wodę, którą podlewają ogródek. Im więcej będą podlewać swój ogród, tym więcej zapłacą za śmieci.

Nowe zasady obliczania opłat za odpady mają wejść w życie od 1 lipca 2020. Czy tak się stanie zdecydują stołeczni radni na sesji Rady Warszawy w najbliższy czwartek.


Czytaj dalej

Sadyba znów bez siłowni

Sadyba znów bez siłowni

Hasło „zostańwdomu” zbiera żniwo. Dziś sieć CityFit poinformowała, że zamyka swoją siłownię w Sadyba Best Mall.

Pierwszy dzień odmrażania centrów handlowych przyniósł wiadomość o zamknięciu siłowni w Sadyba Best Mall. W komunikacie prasowym sieci CityFit czytamy:

„Właściciele klubu robili co w ich mocy, aby zachować dla Was to miejsce. Walczyli o nie mimo, że klub od dłuższego czasu nie osiągał zakładanych wyników finansowych. Do pewnego momentu byli w stanie akceptować taką sytuację, wierząc, że to miejsce z czasem rozwinie się tak, jak inne kluby działające pod szyldem CityFit. Niestety okres, w którym z powodu epidemii klub nie może normalnie funkcjonować, przyczynił się do dalszego spadku jego rentowności.

Jednocześnie chcemy z całą mocą podkreślić, że sytuacja dotyczy tylko tego klubu. Pozostałe kluby działające pod szyldem CityFit są gotowe na ponowne otwarcie w terminie zgodnym z wytycznymi administracji rządowej.”

Klienci sieci otrzymali możliwość utrzymania karnetu i korzystania z pozostałych siłowni sieci.

Wiadomość o zamknięciu lokalu sieć CityFit trzymała w tajemnicy do ostatnich chwil. Jeszcze dziś, o godz. 11.00 Michał Mróz, prowadzący grupę na Facebooku #SilowniaWSadybaBestMall, otrzymał od sieci uspokajający wpis: „Klub na Sadybie jest aktualnie w trakcie gruntownego odświeżania. Absolutnie nie planujemy jego zamykania ani jakichkolwiek innych klubów CityFit w najbliższej przyszłości.” Po poznaniu prawdy, prowadzący grupę nie krył rozgoryczenia. – CityFit jeszcze kilka godzin temu na czacie i w prywatnej wiadomości (załączone zdjęcie) twierdziliście, że klub w Sadyba Best Mall jest remontowany. Teraz wysyłacie maila, że klub zamknięty. Wszystkich Klientów tak okłamujecie, czy tylko tych co już płacą za Wasze karnety? – pyta sadybiański fan fitnessu.

Niepokojące sygnały o możliwej likwidacji pojawiły się na portalu społecznościowym już 1 maja. Administrator grupy na Facebooku zauważył wtedy, że zdjęto banery reklamowe i szyldy przed centrum handlowym. Inny internauta dodał, że zniknęły także okleiny drzwi z logotypami przed samym wejściem do lokalu. Klubowicze aktywni na grupie uważali, że jest to związane z dezynfekcją lub konserwacją, inni że z likwidacją. Nikt nie potrafił jednak wskazać oficjalnego potwierdzenia dla domysłów o zamknięciu lokalu.

Siłownia Cityfit rozpoczęła działalność w tym miejscu 1 marca 2019.


Czytaj dalej

Duńskie NABO zostaje na Sadybie

Duńskie NABO zostaje na Sadybie

Po miesięcznym zawieszeniu, wraca do gry znane skandynawskie bistro z Sadyby. Zmieni się nazwa i miejsce, choć obie zmiany będą kosmetyczne.

Dziś właściciele znanego sadybiańskiego bistro NABO oficjalnie pożegnali się z dotychczasową nazwą i dawnym lokalem. Jak ogłosili na Facebooku, nie oznacza to jednak, że kończą działalność. Wręcz przeciwnie – niedługo mają otworzyć się ponownie pod nieco inną nazwą… za ścianą. Ze względów finansowych zdecydowali się przenieść do mniejszego lokalu dawnego „Chińczyka”, z którym przez lata sąsiadowali w tym samym budynku przy Zakręt 8.

NABO bis, czyli co?

Nowe bistro będzie funkcjonować pod nazwą NABOku. Logo pokazane na Facebooku wprost nawiązuje do dobrze znanej marki – powstało w tej samej stylistyce i w tym samym liternictwie co stare. – Nasza marka jest dobrze rozpoznawalna. Ciężko na to pracowaliśmy i nie chcemy całkowicie tego zaprzepaścić. Z drugiej strony, poprzez nową nazwę dajemy znać, że będzie to jednak mniejsza działalność, na mniejszej powierzchni – mówi współwłaścicielka dawnego NABO, Urszula Eriksen.

Co zostanie z dawnego NABO? – Zabieramy ze sobą cały sprzęt – stoliki, witryny. Utrzymamy też możliwość jedzenia na zewnątrz, w ogródku przed lokalem. Co do menu, zostawimy w nim nasze podstawowe skandynawskie dania, z których jesteśmy znani – mówi Eriksen. – Dołożymy natomiast wina i bar z duńskim tapasem. Będzie można też u nas spróbować sery, wypić drinka. A ponieważ startujemy codziennie od 11.00, pożegnamy się na stałe ze śniadaniami – tłumaczy.

Mniejsza powierzchnia wymusiła zmiany funkcjonalności. Według zapowiedzi szefów, nie będzie już osobnej sali zabaw dla małych dzieci. Urszula Eriksen podkreśla, że rodziny z dziećmi nadal będą mile widziane, ale rodzice będą musieli tym razem zabierać ze sobą dzieci, które potrafią wysiedzieć i angażować się w rozmowę, a nie z nudy głośno przeszkadzać innym gościom.

Owoce & Warzywa + Bistro

Za ścianą od NABOku, w miejscu dawnego NABO, działać będzie sklep owocowo-warzywny Owoce & Warzywa. Jak mówi jego współwłaściciel, Jan Jungst, nazwa lokalu nie jest jeszcze zdecydowana. Kiedy miesiąc temu rozmawiał z portalem Sadyba24.pl, sklep miał być głównym elementem sadybiańskiego lokalu, a proste dania, kawa i wino miały być dodatkiem. Tymczasem nowe, dwa razy większe wnętrze spowodowało, że bistro wyrosło nagle na drugi, równie ważny filar działalności. W efekcie nowa nazwa może zmienić się na Owoce & Warzywa Bistro. Taki jest stan na dziś – śmieje się Jungst.

– Sprawa przenosin do lokalu po NABO i większej skali działalności jest bardzo świeża – tłumaczy właściciel Owoce & warzywa. – Inicjatywa wyszła od nowych właścicieli budynku. To oni nas spytali, czy uniesiemy dwa razy większą powierzchnię. Po długim namyśle postanowiliśmy spróbować. Dziś spisaliśmy liczniki i odebraliśmy klucze. Dopiero wybraliśmy projektanta wnętrz, musimy jeszcze wybrać menedżera od części gastronomicznej.

Co będzie można kupić w nowym warzywniaku-bistro? – Praktycznie wszystko poza mięsem – mówi Jungst. W sklepie będzie można dostać owoce, warzywa, gotowe dania do odgrzania, humus. W części gastronomicznej dominować będą proste dania wegetariańsko-wegańskie – zapiekanka, naleśniki, zupy. Będą też śniadania i desery – lody, ciacha, kawa. Do tego nisko procentowe trunki – polskie piwa kraftowe czy wina. – Bez mocnych alkoholi – zaznacza nowy właściciel.

Poza tym, co w środku, nowy lokal ma oferować ogródek z pergolą od strony Skweru Starszych Panów, a ogródek warzywny na zapleczu.

Kiedy otworzą?

Na razie w obu częściach budynku przy Zakręt 8 trwa remont. W części po NABO będzie on mniejszy, bo też nowi właściciele zamierzają zachować wyposażenie zaplecza i system wentylacji. W lokalu po dawnym „Chńczyku” prace rozbiórkowe mają większą skalę – obecna łazienka będzie zburzona i przeniesiona poza główną salę restauracyjną. Zlikwidowane zostaną ściany działowe na zapleczu, przez co NABOku zyska dwa razy większą przestrzeń kuchenną niż miało dotychczas. Całkowicie wymieniony będzie system wentylacji.

Od poniedziałku, 4 maja z remontem rusza również nowy właściciel budynku. Jak dowiedzieliśmy się od najemców, wymieniona zostanie elewacja oraz dach (z papy na blachę).

Najszybciej po remontach zapowiada swój start sklepo-restauracja „Owoce & Warzywa Bistro”. Nowy właściciel planuje ruszyć już od 15 maja. – To ważna data – moje urodziny – śmieje się Jan Jungst. Dopiero pod koniec maja ma za to otworzyć podwoje NABOku. – Ta data może się zmienić, ale głównie z powodu decyzji epidemiologicznych rządu. Jeśli obecne obostrzenia nie zostaną zniesione, zaczniemy z dostawą lub odbiorem własnym – zapowiada Urszula Eriksen.


Czytaj dalej

Jeziorko Czerniakowskie wysycha w szybkim tempie. O ile?

Jeziorko Czerniakowskie wysycha w szybkim tempie. O ile?

Proces zanikania Jeziorka Czerniakowskiego postępuje w rekordowym tempie. Spytaliśmy instytucje powołane do ochrony zbiornika o to, ile już ubyło wody w zbiorniku.

Susza ogarnia cały kraj. W punkcie pomiaru przy stołecznych Bulwarach Wisła osiągnęła w środę rekordowo niski poziom 46 centymetrów. Gołym okiem widać, że podobne rekordy notuje największy naturalny akwen w Warszawie – Jeziorko Czerniakowskie. Spytaliśmy ekspertów o konkretne liczby.

 

Pomiary, pomiary

Jak powiedziała nam Agata Antonowicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie, instytucja ta nie dysponuje danymi z tego roku, ani tym bardziej bieżącymi. Zgodnie z zapisami planu ochrony Jeziorka Czerniakowskiego bada poziom wód w zbiorniku co kilka lat. Ostatnim razem w 2016 roku, kiedy przeprowadzono pomiary w 4 terminach, po dwa wiosną i jesienią. – Obecnie jesteśmy na etapie postępowania zmierzającego do wyłonienia wykonawcy badań, jakie miałyby być przeprowadzone w 2020 – mówi Antonowicz.

Już wyniki z 2016 roku w zestawieniu z tymi z 2014 pokazywały jednak negatywny trend wypłycania się zbiornika. Tu RDOŚ prezentuje dokładne wyliczenia:

„Dotychczasowe pomiary poziomu wód wykazały, że stan wód podziemnych bezpośrednio koreluje z miesięcznymi sumami opadów atmosferycznych – niskie opady wiążą się z obniżeniem stanu wód. Pomiar wód podziemnych wykonany we wrześniu 2016 r. wykazał spadek ich zwierciadła o 0,08 m w piezometrze 1 i o 0,05 m w piezometrze 2 w stosunku do wyniku pomiarów z 2014 r. Warto w tym miejscu wskazać, że w przypadku Jeziorka Czerniakowskiego wartość parowania wynosząca średnio około 162 630,7 m 3/rok w omawianym 2014 r. stanowiła równowartość ponad dwukrotnej rocznej ilość opadów odnotowanych w 2014 r.”

Szybciej od RDOŚ wyniki pomiarów będzie miała elektrociepłownia PGNiG Termika na Siekierkach, która dysponuje własnym zestawem piezometrów w terenie.

– PGNiG Termika prowadzi pomiary poziomu wód Jeziorka Czerniakowskiego na potrzeby monitoringu wpływu EC Siekierki na wody podziemne i powierzchniowe. Ostatni pomiar był przeprowadzony w grudniu 2019 roku, a kolejny będzie w maju br. – mówi szef biura komunikacji firmy, Mariusz Orzełowski.

RDOŚ: Proces zaniku wręcz niemożliwy do zatrzymania

Niski poziom wód, choć nie znamy jeszcze jego dokładnych rozmiarów, jest faktem. Zdaniem Agaty Antonowicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie, nie jest to jednak incydent związany z tegoroczną suszą, ale długotrwały trend, który trudno będzie zatrzymać:

„Jeziorko Czerniakowskie jest starorzeczem Wisły. W wyniku budowy wałów przeciwpowodziowych w przeszłości zostało odcięte od zasilania wodami Wisły. Wcześniej wody powodziowe, okresowo docierające do tego akwenu, spowalniały zjawisko jego wypłycania, które tak czy inaczej jest cechą charakterystyczną dla tego typu zbiorników. Nie bez znaczenia pozostaje tu również fakt, że rezerwat położony jest na obszarze silnie zurbanizowanym, o stosunkowo dużej presji urbanistycznej (m.in. przed laty częściowo zabudowano zlewnię Jeziorka). W jego sąsiedztwie w przeszłości wybudowano także Elektrociepłownię Siekierki. Wszystko to razem zintensyfikowało stopniowe obniżanie się poziomu wody w tym zbiorniku.

Biorąc pod uwagę globalny problem, jakim jest niedostatek opadów atmosferycznych, proces zaniku tego akwenu może bardzo trudny do spowolnienia i wręcz niemożliwy do zatrzymania. W pewnym stopniu odpowiedzią na zagrożenia jest wcześniej wspomniany plan ochrony, wprowadzający konkretne zapisy do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w części znajdującej się w otulinie rezerwatu. Zapisy te mają na celu zminimalizowanie zagrożeń, m.in. poprzez określenie maksymalnej gęstości zabudowy, ustalenie powierzchni czynnej w obrębie działek inwestycyjnych oraz wykluczenie zabudowy i zainwestowania na części położonej najbliżej rezerwatu. Gospodarka wodna w rezerwacie należy do największych problemów, z którymi przyszło się zmierzyć od czasu utworzenia rezerwatu. Plan ochrony wskazuje kilka sposobów, które mogłyby ograniczyć proces zaniku Jeziorka. Są to jednak sposoby kosztowne i trudne do realizacji.”

Choć RDOŚ jest dość pesymistyczny w ocenie szans na znalezienie rozwiązania ograniczającego proces zaniku Jeziorka, prace nad takim rozwiązaniem trwają na poziomie stołecznego ratusza. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Urząd Miasta jest w trakcie przygotowywania opisu zamówienia publicznego mającego na celu zagospodarowanie wód opadowych i zasilania jeziorka w wodę.


Czytaj dalej

Mimo suszy, Jeziorko Czerniakowskie tętni życiem

Mimo suszy, Jeziorko Czerniakowskie tętni życiem

Jeziorko Czerniakowskie, choć zarasta i cofa się, nadal jest atrakcyjnym terenem do zakładania gniazd dla wielu gatunków ptaków. Tak wynika ze słów eksperta, który obserwował życie tamtejszej fauny przed kilkoma dniami.

Tydzień temu rezerwat przyrody na Sadybie odwiedził były regionalny konserwator przyrody w Warszawie, Marcin Kalbarczyk. Z opisu i zdjęć, które zamieścił na stronie internetowej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wynika, że w Jeziorku Czerniakowskim dużo się dzieje. I to mimo suszy i dramatycznego wypłycania się zbiornika.

W sprawozdaniu znad wód rezerwatu czytamy:

„Słychać donośne odgłosy kapturek, bogatek, modraszek oraz szpaków. W północnej części Jeziorka zawitały łabędzie nieme – przedstawiciele wagi ciężkiej ptasiego królestwa. Zebrało się tam stado około 15 młodocianych łabędzi, które poszukują partnera i dogodnego miejsca do założenia gniazda. Jeziorko zapewni miejsce prawdopodobnie wyłącznie jednej parze tych majestatycznych ptaków. To jedne z najcięższych ptaków na świecie – ważą nawet kilkanaście kilogramów.

Wiosenny ruch trwa również w przybrzeżnych szuwarach. Tutaj swoją obecność sygnalizują samce brzęczki i łozówki, a bliżej wody polują na ryby czaple siwe i rozpoczynają budowę gniazd łyski. W sąsiedztwie trzcin wylegują się ociężałe o tej porze roku zaskrońce oraz pierwsze jaszczurki zwinki, a na sterczących, nadbrzeżnych gałęziach drzew zasiadają mieniące się szmaragdowo zimorodki. Te pięknie, choć trudne do obserwacji ptaki, sprawnie przemieszczają się pomiędzy swoimi czatowniami, by zdobyć rybi posiłek.

Na tafli wody już z daleka widać pływającą parę perkozów dwuczubych. Niebawem i one rozpoczną budowę pływającej sterty zbutwiałej roślinności, czyli swojego gniazda i otworzą kolejny pracowity okres wychowu młodych. Przybrzeżne wody patrolują stada wzdręg, posilające się po okresie zimowym, kiedy o pokarm nie było łatwo.”

Kalbarczyk kończy swój raport apelem do odwiedzających: – Pamiętajmy, że m.in od nas zależy stan rezerwatów. Korzystajmy z nich mądrze. Obserwujmy z szacunkiem i pozwólmy odradzać się przyrodzie w ciszy i spokoju.


Czytaj dalej