Polki mówią o Polkach – Poznaj historię walki Polek o równouprawnienie

Polki mówią o Polkach - Poznaj historię walki Polek o równouprawnienie

28 listopada minie 102-rocznica nadania Polkom praw wyborczych. O tym jak zmieniała się pozycja społeczna polskich kobiet opowie cykl wykładów Wolna Polka. Początek w środę wieczorem

Nie ma dziś bardziej gorącego tematu w Polsce niż trwający od ponad miesiąca Strajk Kobiet. Tysiące kobiet protestują na ulicach miast przeciwko ograniczeniu prawa do aborcji. O sprawie mówi się w mediach i w parlamencie, często na ostro, w wysokich emocjach, czasem z użyciem siły.

Choć trudno w to uwierzyć, historia kolejny raz zatacza koło. Podobne wielotysięczne protesty kobiet odbywały się w Polsce sto lat temu. W ich wyniku 28 listopada 1918 roku Polki uzyskały prawa wyborcze. Dalsze prawa wywalczyły w kolejnych latach II Rzeczpospolitej. Jak przebiegała tamta walka? Pokojowo czy w drodze konfliktu? O co walczyły ówczesne Polki? Jakich używały środków? Kim są kobiety, którym współczesne pokolenia zawdzięczają równouprawnienie?

Na te pytania odpowie projekt Wolna Polka, zainicjowany przez dwie sadybiańskie organizacje: Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba i Akademię Znajomych. Autorka projektu, Katarzyna Szczepaniak, edukatorka i propagatorka wiedzy na temat okresu II RP, zaprosiła specjalistki z kilku obszarów, aby opowiedziały o drodze Polek ku emancypacji w Dwudziestoleciu Międzywojennym. W kolejne środy między 19.00 a 20.00 będzie można wysłuchać w Internecie wykładów o nietuzinkowych kobietach II RP, które zasłużyły się w sprawie praw wyborczych, emancypacji osobistej i zawodowej, sportu, mody i sztuki. Wykłady na You Tube poprowadzą Marta Dzido, Anna Kowalczyk, Kasia Szczepaniak, Joanna Mruk i Magda Kąkolewska.

Komu zawdzięczamy prawa wyborcze Polek

Pierwszy wykład pt. Komu zawdzięczamy prawa wyborcze Polek? poprowadzi MartaDzido. To uznana i wielokrotnie nagradzana pisarka (m.in. Europejska Nagroda iteracka za powieść Frajda w 2019) i równocześnie równie wzięta reżyserka filmów.

Tematyce kobiet i ich równouprawnieniu Marta Dzido poświęciła dużą część swojej kariery. Dzido znalazła się wśród pięciu finalistek akcji Kobiety Kobietom oraz na liście 50 Śmiałych Kobiet 2018 „Wysokich Obcasów”. Była autorką zdjęć do filmu Podziemne państwo kobiet, a jako scenarzystka, współreżyserka i współproducentka zrealizowała nagradzane filmy dokumentalne: Solidarność według kobiet (specjalna nagroda Krzysztofa Kieślowskiego Beyond Borders), oraz pierwszy fabularyzowany dokument o walce polskich emancypantek Siłaczki (2018). Ten ostatni tytuł organizatorzy projektu udostępnią w Internecie w najbliższy weekend.

Przed pierwszym wykładem cyklu spytaliśmy Martę Dzido o to, jak doszło do wywalczenia praw wyborczych przez Polki i czy można wysnuć jakieś analogie między walką kobiet sprzed stu lat a tym, co dzieje się obecnie w Polsce.

Pierwszy wykład 25 listopada będzie dotyczył emancypacji politycznej kobiet w II RP. Jak doszło do tak rewolucyjnego etapu w życiu społecznym Polek, jakim było zdobycie prawa wyborczego? Czy to był główny postulat ówczesnych Polek?

Marta Dzido: Walka o prawa bez różnicy płci zaczęła się na długo przed rokiem 1918 i biegła wielotorowo: chodziło o prawo do kształcenia się na uczelniach wyższych, o prawo do pracy i posiadania własnych pieniędzy, prawo do samodzielnego decydowania o wyborze życiowego partnera, do dysponowania majątkiem, do aktywności w przestrzeni publicznej, do działalności politycznej. Na ziemiach polskich, w czasach pod zaborami ważnym aspektem, dyskutowanym przez polskie emancypantki była niepodległość kraju, jednak nie wyobrażały sobie one wolnej Polski, w której prawa polityczne ma tylko połowa społeczeństwa.

Czy wywalczenie przez polskie kobiety prawa wyborczego też odbywało się w atmosferze społecznego konfliktu czy jednak było procesem pokojowym?

Marta Dzido: Polskim sufrażystkom udawało się nawiązywać współpracę ponadzaborową i działać na rzecz wspólnej sprawy, razem z robotnicami organizowały wielotysięczne protesty, zrzeszały się w kooperatywy, tworząc pierwsze związki zawodowe, wykorzystywały luki w prawie, by mimo zakazów prowadzić kampanie wyborcze, miały konkretne programy polityczne.

Ówczesna prasa kpiła z nich, publikując karykatury i artykuły, których celem było ośmieszenie emancypantek: „Rozczochrane feministki, stare panny, wstrętne emancypantki, powinny być wierne roli matki-Polki i uczestniczyć w kwestiach społecznych bez hałasu, bez występowania na arenie publicznej.” – to są słowa sprzed ponad stu lat, ale brzmią podobnie do współczesnych wypowiedzi niektórych polityków, którzy krytykują dzisiejsze protesty.

Czy z działań polskich sufrażystek sprzed stu lat płyną jakieś wnioski dla współczesnych Polek?

Marta Dzido: Myślę, że walka emancypantek może być dla nas inspiracją. Ich odwaga, bezkompromisowość, kreatywność w stawianiu czoła przeszkodom, umiejętność wspólnego działania ponad podziałami, konsekwencja, wzajemne wspieranie się, siostrzeństwo i solidarność.

To, co dzieje się dziś, to właściwie dalszy ciąg procesu, który rozpoczęły nasze prababki. Prawo do decydowania o sobie, o własnym ciele, prawo do godnej opieki medycznej, do świadomego macierzyństwa, do antykoncepcji – to są prawa człowieka. Trzeba również mieć świadomość, że wywalczone prawa nie są dane raz na zawsze. By to zrozumieć potrzebna jest pogłębiona edukacja historyczna, którą proponujemy w ramach wykładów Wolna Polka.

Harmonogram cyklu

Inauguracyjny wykład Marty Dzido odbędzie się w środę, 25 listopada. Można go będzie obejrzeć na żywo na platformie You Tube w godz. 19.00-20.00. Link:  https://youtu.be/gSCeEtcXENs

Kolejne wykłady i film:

27-30.11 Bezpłatny dostęp do filmu „Siłaczki” (2018) w reżyserii Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego w dniach 27-30 XI: www.facebook.com/events/378879200111167

2.12 Emancypacja osobista i zawodowa – Anna Kowalczyk:  https://youtu.be/uCXNw1N_q7A

9.12 Gwiazdy sportu i nie tylko – Kasia Szczepaniak  https://youtu.be/kZEnfNvodsQ

16.12 Moda i prasa kobieca jako narzędzia zmian społecznych – Joanna Mruk:  https://youtu.be/Zv5Nctg5qGY

23.12 Artystki i projektantki swojego życia – Magda Kąkolewska:  https://youtu.be/B482Hh0-AbY

Projekt Wolna Polka jest finansowany ze środków Biura Edukacji m. st. Warszawy. Autorką i koordynatorką projektu jest Kasia Szczepaniak, edukatorka i propagatorka wiedzy na temat okresu II RP. Organizatorami wydarzenia są: Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto-Ogród Sadyba (koordynatorka: Aleksandra Karkowska) i Akademia Znajomych.

Portal Sadyba24.pl jest patronem medialnym projektu.


Czytaj dalej

Pierwszy mural dla kierowców odsłonięto na Sadybie

Pierwszy mural dla kierowców odsłonięto na Sadybie

Na Sadybie odsłonięto dziś mural o historii Wojska Polskiego. Jak przyznał jego autor, najlepszy widok na dzieło będą mieli kierowcy samochodów, przejeżdzający pobliską Wisłostradą.

We wtorek w południe oficjalnie odsłonięto mural na budynku Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej przy Powsińskiej 13.

– Odsłaniamy 100 metrów na 100-lecie – powiedział kierownik Muzeum, Erazm Domański. 100 metrów to nawiązanie do długości muralu, a 100-lecie do 100 lat odzyskania niepodległości.

– Dodajmy, że te 100 metrów to ściana, która formalnie została rozebrana – śmiał się dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, dr Adam Buława. Jak się okazuje, kilka lat temu budynek wzdłuż Powsińskiej 13 miał zostać wyburzony. Budynek stoi do dziś, a specjalną zgodę na wymalowanie na niej muralu dał sam Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Historię najważniejszych potyczek Wojska Polskiego po odzyskaniu przez Polskę niepodległości namalował pionier i legenda polskiego muralu, Rafał Roskowiński. Założyciel i twórca Gdańskiej Szkoły Muralu oraz autor wielu wielkoformatowych murali historycznych w całej Polsce (m.in. w Stoczni Gdańskiej i Muzeum Powstania Warszawskiego) skomentował sposób odbioru swojego najnowszego dzieła.

– Mural należy oglądać z odległości co najmniej 20 metrów. Ponieważ ruch pieszy przy samym muralu jest znikomy, a rowerzyści jadą z taką prędkością, że niczego nie zobaczą, najlepsza oglądalność muralu jest z ulicy. Dlatego mural jest taki syntentyczny, nie ma dużo detali – wyjaśnił Roskowiński.


Czytaj dalej

Podwyżka opłat za śmieci ma być taka sama, ale być może później

Podwyżka opłat za śmieci ma być taka sama, ale być może później

Podwyżka opłat za śmieci w Warszawie może się opóźnić. Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała uchwałę Rady Warszawy w tej sprawie.

Jak powiedział tvnwarszawa.pl wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, podważono niezgodność jednego zapisu. – Chodziło o swobodę, jaką daliśmy mieszkańcom w określeniu podstawy, na jakiej ustalają zużycie wody. Zdaniem RIO nie można dawać takiej swobody – powiedział Olszewski.

W uchwale podano, że średniomiesięczne zużycie wody jest obliczane na podstawie wskazań głównego wodomierza bądź informacji, faktury lub korekty faktury z wodociągów. RIO miało zakwestionować dowolność w ustaleniu dokumentu do obliczenia średnie.

Aby podwyżki mogły wejść w życie od 1 grudnia, uchwała będzie musiała być głosowana ponownie. Nie jest jasne, czy ratusz zdoła zwołać nadzwyczajną sesję Rady Warszawy, by przegłosować nową wersję do tego czasu.

Mimo zakwestionowania części zapisów uchwały, ratusz nie planuje wprowadzić żadnych zmian w zasadach obliczenia opłat. Jak pisaliśmy przed weekendem, urzędnicy niższego szczebla w urzędach dzielnicowych informowali nas o potencjalnych ustępstwach miasta. Pod wpływem presji ze strony spółdzielni mieszkaniowych ratusz miał rozważać zmianę przelicznika opłaty śmieciowej dla nieruchomości bez licznika wody lub nie posiadających danych za zużycie wody z 4 do 3 metrów sześciennych za osobę. Rzeczniczka ratusza, Karolina Gałecka, zdecydowanie zaprzeczyła takim planom. – Aktualnie nie planujemy i nie zmieniamy wysokości mnożnika – powiedziała dziś naszemu portalowi.  


Czytaj dalej

Dużo drożej za śmieci już za dwa tygodnie. Nieoficjalnie: opłaty mogą spaść

Dużo drożej za śmieci już za dwa tygodnie. Nieoficjalnie: opłaty mogą spaść

Od 1 grudnia wchodzi w życie nowa stawka opłat za śmieci. Warszawiacy będą płacić znacznie więcej niż dziś. Wobec rosnącego sprzeciwu spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, urzędnicy nieoficjalnie przebąkują o możliwych ustępstwach.

Już za dwa tygodnie wchodzi w życie uchwała Rady Warszawy o powiązaniu opłat za śmieci z wysokością zużywanej wody. Za każdy metr sześcienny wody, obliczony jako średnia zużycia z sześciu kolejnych miesięcy, gospodarstwo domowe będzie płacić 12,73 złote.

W przypadku emerytów i singli, którzy mieszkają samotnie, nowe stawki przyniosą obniżkę. Im jednak większa liczba osób w gospodarstwie domowym, a zatem im wyższe zużycie wody, tym miesięczna kwota do zapłaty za wywóz śmieci mocniej przebije obecne stawki.

Według danych GUS Polacy mieszkający w miastach zużywają ok. 34 m3 wody na osobę rocznie, czyli nieco ponad 2,8 m3 miesięcznie. Przy takim przeciętnym zużyciu wody pojedyncza osoba zapłaci za wywóz śmieci ok. 36 złotych miesięcznie. Oznaczać to będzie oszczędność względem obecnej opłaty o 29 złotych w przypadku mieszkań lub 58 złotych w przypadku domów jednorodzinnych. W przypadku większej rodziny, z oszczędności robi się podwyżka już przy trzech osobach. Przy czterech czy pięciu osobach mieszkających ze sobą pod tym samym dachem podwyżka może sięgnąć od 50 do 100%. Faktyczna kwota do zapłaty zależeć będzie jednak od faktycznego – a jei GUS-owego – zużycia wody w danym gospodarstwie domowym. Co ważne, do wyliczenia opłaty śmieciowej nie wlicza się wody zużytej do podlewania ogródka – o ile taka woda ma swój osobny podlicznik.

W znacznie gorszej sytuacji są mieszkańcy nieruchomości, które nie mają wydzielonego wodomierza, nie są podłączone do sieci wodociągowej albo nie mają danych za zużycie wody za okres 6 kolejnych miesięcy. W ich przypadku opłatę nalicza się inaczej. Stawkę 12,73 złote za m3 mnoży się przez 4 m3 i przez liczbę mieszkańców. Oszczędności na nowym rozliczeniu może w tym przypadku odnieść wyłącznie osoba samotnie zamieszkująca dany lokal. Trzyosobowa rodzina zapłaci miesięcznie 152,76 złotych, czteroosobowa – 203,68 złotych, a pięcioosobowa – 254,60 złotych. Dla trzyosobowej rodziny mieszkającej w bloku oznacza to podwyżkę o 130%, a dla tej mieszkającej w domu jednorodzinnym – o 62%.

Spółdzielcy się burzą

Warszawskie spółdzielnie mieszkaniowe oficjalnie zapowiadają swoim mieszkańcom, że prześlą im nowe indywidualne stawki opłaty za śmieci do końca listopada. Jednocześnie próbują zaskarżyć uchwałę o podwyżkach. Zwróciły się już do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Warszawie oraz Wojewody Mazowieckiego o interwencję.

Regionalna Izba Obrachunkowa, sprawująca nadzór finansowy nad jednostkami samorządowymi, rozpatrzyła już sprawę, ale jej wyniki nie podała jeszcze do publicznej wiadomości. Jak powiedział dziś na sesji Rady Warszawy wiceprezydent, Michał Olszewski, miasto spodziewa się otrzymać decyzję RIO na piśmie na początku przyszłego tygodnia. Z kolei Wojewoda Mazowiecki Konstanty Radziwiłł zaapelował do prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego o przyjęcie mechanizmu prawnego chroniącego „mieszkańców wrażliwych”.

Urzędnicy proszą o cierpliwość

Poza oficjalnymi ruchami prawnymi, nadzieję na zmianę wysokości nowych stawek za wywóz śmieci dają nieoficjalne wypowiedzi urzędników wydziałów ochrony środowiska w dzielnicach. To od nich dowiedzieliśmy się, że w odpowiedzi na oburzenie spółdzielni miasto rozważa zmniejszenie mnożnika w przypadku nieruchomości nie posiadających licznika. Zamiast 4 m3 średniego zużycia mówi się o wprowadzeniu 3 m3 od osoby. Zdaniem urzędników, zmiana taka miała być głosowana na dzisiejszej sesji Rady Warszawy. Takiego punktu jednak nie było w porządku obrad. O potwierdzenie, czy taki ruch faktycznie rozważa stołeczny ratusz, zwróciliśmy się do wydziału prasowego miasta. Na moment publikacji, nie uzyskaliśmy odpowiedzi urzędu.

Póki co urzędnicy dzielnicowi, którzy stanowią pierwszą linię kontaktu z mieszkańcami w sprawach nowych stawek śmieciowych, radzą, by poczekać ze składaniem deklaracji śmieciowych do początku grudnia. Od 1 grudnia na stronie waraszawa19115 ma pojawić się formularz deklaracji. Termin jego złożenia upływa 10 stycznia 2021. Do tego czasu powinno pojawić się stanowisko Regionalnej Izby Obrachunkowej w Warszawie. Stołeczny ratusz będzie miał też jeszcze jedną sesję Rady Warszawy (10 grudnia), by złożyć uchwałę z ewentualną autokorektą nowych opłat.


Czytaj dalej

Z trzyletnim poślizgiem ruszy wreszcie budowa sąsiedzkiego pawilonu parkowego na Sadybie

Z trzyletnim poślizgiem ruszy wreszcie budowa sąsiedzkiego pawilonu parkowego na Sadybie

Stołeczny ratusz znalazł środki na realizację pawilonu parkowego na Sadybie. Po trzech latach oczekiwania prace przy zwycięskim projekcie budżetu obywatelskiego z 2018 roku mają ruszyć w przyszłym roku.

– To Prima Aprilis? – niedowierza pomysłodawczyni projektu, Katarzyna Molska, słysząc od nas o decyzji miasta. – Szkoda, że wszystkie knajpy są zamknięte, bo nawet nie ma gdzie świętować – śmieje się.

Taka reakcja nie powinna dziwić. Kiedy za drugim podejściem, projekt „Międzypokoleniowe Miejsce Spotkań – sąsiedzki pawilon parkowy na Skwerze Ormiańskim” zwyciężył w budżecie obywatelskim w 2018 roku, mieszkańcy Sadyby cieszyli się, że wkrótce zyskają pierwsze osiedlowe miejsce spotkań. Dotąd wszelkie osiedlowe inicjatywy kulturalne czy społeczne na starej Sadybie musiały korzystać z uprzejmości lokalnych restauracji. Nie było i nadal nie ma miejsca, w którym zżyta społeczność willowego osiedla może się ze sobą spotkać na tanią kawę, planszówki, wspólne oglądnie slajdów, czy zebranie w ważnej sprawie. Choć projekt miał powstać już w 2019 roku, dopiero teraz, po dwóch latach, przyznano na niego konieczne środki.

Długi poród

Od lipca 2018, kiedy ogłoszono zwycięzców budżetu obywatelskiego, wszystko szło zgodnie z planem. W lutym 2019 wyłonieni w przetargu projektanci szybko uzgodnili zakres prac, zaledwie po dwóch miesiącach, w kwietniu tego samego roku dostarczyli projekt architektoniczno-budowlany, po czym pod koniec października 2019 uzyskali pozwolenie na budowę.

– Na początku panował wielki entuzjazm i dobra wola wszystkich zaangażowanych stron – w czerwcu 2020 wspominał naszemu portalowi Grzegorz Mizieliński, architekt, który wygrał przetarg na wykonanie dokumentacji projektowej.

Nagle pod koniec 2019 roku prace stanęły. Okazało się, że urzędnicy poważnie niedoszacowali koszty projektu. – Prawdopodobną przyczyną wstępnego niedoszacowania środków było przyjęcie na początkowym etapie oceny projektu błędnych założeń dotyczących samego sposobu realizacji tego zadania inwestycyjnego – ocenia dziś rzecznik Zarządu Zieleni, Anna Stopińska.

Różnica w wycenie wahała się od 160 tysięcy złotych (zdaniem projektanta) do aż 800 tysięcy złotych (zdaniem anonimowego urzędnika miejskiego, zbliżonego do sprawy). Gdyby przyjąć bardziej konserwatywne wyceny urzędu, oznaczało to wzrost kosztów projektu o 100 procent (pierwotny koszt wynosił 418.500 złotych).

Wykonawca dokumentacji proponował przeprojektowanie jej tak, by znacznie zmniejszyć koszty, obniżając jakość pewnych rozwiązań albo z części z nich rezygnując. Pomysły projektanta nie spotkały się z pozytywną reakcją Zarządu Zieleni. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że od momentu przerwania rozmów urzędników z projektantem w urzędzie trwało intensywne poszukiwanie winnych i rozwiązań. Z powodu gwałtownego spadku dochodów miasta poważnie rozważano wręcz zamrożenie projektu na bliżej nieokreślony czas.

Niespodziewane rozwiązanie

Sytuacja finansowa miasta nadal jest trudna, ale mimo to Zarząd Zieleni doprowadził pomysł do pomyślnego finału. – Zawnioskowaliśmy o przesunięcie oszczędności wygenerowanych w ramach środków bieżących jednostki na dofinansowanie realizacji tego zadania inwestycyjnego – wyjaśnia Stopińska.

Urzędnikom udało się w ten sposób wygospodarować okrągły milion więcej ponad pierwotną wycenę. Na co pójdzie 1 milion 471 tysięcy złotych? – Poza samym pawilonem, który został zaprojektowany specjalnie pod to miejsce na Skwerze Ormiańskim, mój zwycięski projekt obejmuje jeszcze podstawowe wyposażenie pawilonu z pełnosprawną toaletą, wbudowanymi szafami oraz tarasem na dachu – mówi Molska, pomysłodawczyni pawilonu i projektantka całego parku zwanego obecnie Skwerem Ormiańskim. – Dodatkowo przewidziałam też zagospodarowanie otoczenia – placyk, krzewy, ścieżkę i przyłącza: wodno-kanalizacyjne i elektryczne – dodaje. Jak informuje Zarząd Zieleni, niezbędne przyłącze elektryczne już powstało.

Zarząd Zieleni zapewnia, że projekt zostanie zrealizowany w pełnym wymiarze, opisanym w projekcie. – Na ten moment nie rozpatrujemy możliwości przeprojektowywania budynku czy zaniechania wykonywania części robót budowlanych pozostających w zgodzie z uzyskanym już pozwoleniem na budowę w zakresie tej inwestycji – wyjaśnia rzeczniczka urzędu nadzorującego prace.

Decyzja o przyznaniu dodatkowych środków na ten i 55 innych niedoszacowanych projektów z budżetu obywatelskiego ma zapaść na sesji Rady Warszawy w czwartek, 19 listopada. Jeśli stołeczni radni zgodzą się z propozycją urzędników, realizacja projektu rozpocznie się w przyszłym roku, a zakończy w 2022.


Czytaj dalej

Kwarantanna na Sadybie – najpierw kościół, teraz przedszkole

Kwarantanna na Sadybie - najpierw kościół, teraz przedszkole

Koronawirus dziesiątkuje sadybiańskie instytucje. Choć do pracy wraca lokalna parafia, działalność zawiesiło tutejsze przedszkole

Po dziesięciu dniach kwarantanny, związanej z wykryciem koronawirusa u jednego z księży, wznawia działalność parafia na starej Sadybie.

Parafia przy Goraszewskiej wraca do pracy

Jak poinformował proboszcz Tadeusz Jarząb, już w środę 11 listopada kościół przy Goraszewskiej 16 powróci do sprawowania codziennych mszy.

– Według aktualnych obostrzeń związanych z pandemią od dnia 7.11 obowiązuje współczynnik 15m² powierzchni na jedną osobę w kościołach co umożliwia uczestnictwo na każdej mszy świętej w naszej parafii: 26 osobom w kościele górnym i 13 osobom w kościele dolnym (w kościele dolnym został zainstalowany telewizor i będzie wyświetlany obraz ołtarza kościoła górnego, na którym sprawowana będzie msza święta) – czytamy w komunikacie parafii.

Proboszcz zapewnia dodatkowo, że dla pełnego bezpieczeństwa wiernych, kościół i pomieszczenia przeznaczone dla nich, zostaną przed ich otwarciem zdezynfekowane.

Zamknięte publiczne przedszkole przy Zacisznej

Zgodnie z decyzją Sanepidu z 6 listopada, publiczne przedszkole nr 151 przy Zacisznej 3 zawiesiło działalność. – Placówka pozostanie zamknięta od 9 do 13 listopada. – Trudno ocenić, czy 13 listopada będzie ostatnim dniem zamknięcia –- mówi Anna Płaza z wydziału oświaty na Mokotowie. Wtedy ma skończyć się kwarantanna. Ponowne otwarcie będzie jednak zależało również od tego, czy ze zwolnień lekarskich powrócą nauczyciele i tym samym, czy przedszkole będzie w stanie zapewnić dzieciom opiekę.


Czytaj dalej

Kościół na Sadybie zamknięty do odwołania

Kościół na Sadybie zamknięty do odwołania

Kościół św. Tadeusza Apostoła na starej Sadybie w Warszawie został zamknięty do odwołania. U jednego z księży potwierdzono koronawirusa.

Proboszcz parafii przy Goraszewskiej na Sadybie, Tadeusz Jarząb poinformował, że ze względu na zakażenie koronawirusem u jednego z księży, parafia św. Tadeusza Apostoła na Sadybie w Warszawie zawiesiła swoją posługę duszpasterską.

– Zgodnie z wytycznymi Inspekcji Sanitarnej z powodu izolacji/kwarantanny kościół zostaje zamknięty do odwołania. Chory ksiądz pozostaje w pełnej izolacji, pozostali kapłani zostali objęci kwarantanną, która będzie trwała minimum 10 dni – czytamy w ogłoszeniu, opublikowanym na stronie internetowej parafii.

Minimalny termin kwarantanny upłynie 10 listopada.

W okresie kwarantanny kościół, kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu oraz kancelaria będą zamknięte. Proboszcz parafii św. Tadeusza Apostoła na Sadybie poprosił wiernych o modlitwę i wsparcie.


Czytaj dalej

Sadybiańska restauracja: Obecne obroty nie pokrywają nawet pensji

Sadybiańska restauracja: Obecne obroty nie pokrywają nawet pensji

W sobotę miną dwa tygodnie od ponownego zamknięcia gastronomii. Dopuszczona jest tylko sprzedaż na wynos. Jak radzą sobie w tej sytuacji restauracje z Sadyby? Jak mówi właściciel Zegarmistrzowskiej, obecne obroty nie wystarczają nawet na pokrycie pensji, nie mówiąc o innych kosztach. 

Restauracje w całym kraju już drugi raz w tym roku przechodzą lockdown. Nie mogą przyjmować gości w lokalu, Mogą jedynie sprzedawać na wynos. Z rozmowy, jaką przeprowadziliśmy z właścicielem znanej sadybiańskiej restauracji Zegarmistrzowska, Maciejem Wojasem, sytuacja jest bardzo trudna. Aby zachęcić niezdecydowanych do zamówienia dań na wynos, Wojas proponuje zagadkę. Za jej rozwiązanie można wygrać bon na dania z restauracji.

Poniżej pełny zapis rozmowy.  

Od dwóch tygodni restauracje mogą prowadzić tylko sprzedaż na wynos. Jak to zarządzenie wpłynęło na wasze obroty?

Maciej Wojas: Zegarmistrzowska w swojej „normalnej” działalności nie koncentruje się na daniach na wynos i nie świadczy dowozów. Staramy się „dogadzać” naszym gościom na miejscu – dobre domowe jedzenie, belgijskie piwo, dobre wino, duży wybór herbat, porządna kawa, ciasta, dobra muzyka, etc. To generowało nasz podstawowy obrót. Kiedy z dnia na dzień nakazano nam się zamknąć obroty zmalały praktycznie do zera. Oczywiście praktycznie od razu przeorganizowaliśmy się i przygotowaliśmy ofertę dań na wynos oraz z dowozem ale niestety zamówień jest bardzo mało, dosłownie kilka dziennie. Wczoraj mieliśmy 2 zamówienia.

Jak długo możecie dalej prowadzić działalność, jeśli Sadybianie będą u was zamawiać tak jak ostatnio?

Takie obroty nie wystarczają nawet na pokrycie pensji, nie mówiąc o innych kosztach. O zysku na razie nie myślimy, chcemy po prostu jakoś przetrwać. Co do zasady jesteśmy z Małgosią (Małgorzatą Durską – współwłaścicielką – red.) życiowymi optymistami i nie poddajemy się tak łatwo więc jakoś pewnie i tym razem damy radę ale mamy nadzieję, że liczba zamówień trochę się zwiększy.

Aby przyciągnąć klientów, niektóre stołeczne lokale oferują darmowy dowóz w promieniu nawet 8 kilometrów albo rabaty na większe zamówienia. Czy wy też macie jakieś pomysły na zwiększenie zainteresowania klientów?

W ramach naszej obecnej oferty proponujemy dania na wynos jak również z dowozem. Dodatkowo stworzyliśmy menu dań do samodzielnego podgrzania, które są bardziej ekonomiczną wersją zwykłego menu. Takie większe, tańsze „sety” bardzo dobrze się przyjęły podczas wiosennego lockdownu więc i tym razem pokładamy w nich dużą nadzieję. Zamawiasz np. 20 pysznych, świeżych pierogów, wrzucasz je na chwilę do wrzątku w dowolnym momencie i obiad gotowy. Nie zjesz wszystkiego jednego dnia to dokończysz następnego. Tak samo, np. z gołąbkami czy zrazami. Łatwo, smacznie i po domowemu. Zawsze mamy kilka zup, które też bardzo łatwo podgrzać. Oczywiście można również zamówić dania w wersji standardowej, na ciepło, gotowe do jedzenia. Poza tym od przyszłego tygodnia zaczynamy piec pasztety, robić pasztety w słoikach, smalczyki wegetariańskie i owoce cytrusowe w zalewach alkoholowych. 

Jak zachęcicie do siebie tych, którzy was nie znają albo rzadko u was bywają? Dlaczego mają wybrać akurat waszą restaurację?

Nasza filozofia jest taka – gotuj tak jakbyś chciał żeby ugotowano dla Ciebie. Zegarmistrzowska to nasz dom, tu mieszkamy, tu pracujemy, tu codziennie jemy, tu spędzamy większość naszego życia. Nie używamy sztucznych dodatków czy polepszaczy smaku. Używamy wyłącznie produktów bardzo dobrej jakości, warzywa dostarcza Pani Agnieszka z sadybiańskiego bazarku, mięso kupujemy u lokalnego rzeźnika – Pana Krzysia, pieczywo w piekarni Liliput. Na prawdę się staramy, niczego nie robimy na skróty.

Dla naszych czytelników przygotowaliście niespodziankę. Co to jest i jak z niej skorzystać?

Tak, przygotowaliśmy zagadkę zegarmistrzowską. Pierwsze trzy osoby, które nadeślą poprawną odpowiedź otrzymają bon na 30zł. Takim bonem będzie można zapłacić za dania z naszej oferty. Oto zagadka: Która z wiodących, światowych marek zegarmistrzowskich istniejąca do dzisiaj została założona przez Polaka i jak się on nazywał? Odpowiedzi należy przesyłać mailem na adres: dostawy@zegarmistrzowska.pl 


Czytaj dalej

Strefa zamieszkania na starej Sadybie?

Strefa zamieszkania na starej Sadybie?

Biuro Polityki Mobilności i Transportu przeprowadzi analizę transportową w Mieście-Ogrodzie Sadyba pod kątem możliwości utworzenia stref zamieszkania – poinformował Sławomir Nałęcz z Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba.

Hurra! – cieszy się Sławomir Nałęcz, członek mokotowskiej inicjatywy Strefa Mieszkańca i członek zarządu Towarzystwo Społeczno Kulturalne Miasto Ogród Sadyba. – Po przeszło dwóch latach różnych zabiegów udało się w końcu zrobić pierwszy konkretny krok w kierunku powstania tzw. strefy zamieszkania na terenie Miasta Ogrodu Sadyba – tłumaczy.

Jak wynika z informacji zamieszczonej przez Nałęcza na Facebooku, na zlecenie Biura Polityki Mobilności i Transportu powstanie analiza, która odpowie na pytanie, jak rozwiązać zgłaszane przez mieszkańców problemy.

Czego ma dotyczyć analiza? Jak spowolnić zbyt szybko jadące auta, jak wyeliminować rozjeżdżanie uliczek Sadyby przez samochody, które omijają korkujące się ul. Sobieskiego czy Powsińską, co zrobić by nie dochodziło do groźnych kolizji, by można było spacerować i by starsze osoby mogły bezpiecznie poruszać się przy pomocy swoich chodzików, by nie rozjeżdżano jeży, kotów i psów, nie potrącano rowerzystów.

Przedstawiciel Miasta Ogrodu Sadyba liczy, że analiza doprowadzi do konkretnych rozwiązań drogowych. – Mamy nadzieję, że dostaniemy wreszcie konkretną odpowiedź, które uliczki trzeba zamienić na jednokierunkowe, gdzie powstaną legalne miejsca postojowe, jak wymuszone zostanie obniżenie prędkości aut, czy piesi będą mieli pierwszeństwo przed samochodami na uliczkach, przy których nie da się chodzić po chodnikach. Wreszcie, czy po prostu powstanie tu modelowa strefa zamieszkania zapewniająca podstawową funkcję rekreacyjną miast-ogrodów tj. spacerowanie – mówi Sławomir Nałęcz.

Analiza transportowa, którą przygotować ma stołeczne Biuro Polityki Mobilności i Transportu, będzie pierwszym wymiernym efektem działania inicjatywy Strefa Mieszkańców. Mieszkańcy z kilku organizacji pozarządowych walczą w niej o strefy zamieszkania na uliczkach Mokotowa. Wcześniej w ramach inicjatywy powstała m.in. petycja podpisana przez 862 mieszkańców oraz wnioski formalne do burmistrza Mokotowa. Organizacje pozarządowe z Mokotowa prowadziły też spotkania z radnymi i urzędnikami ratusza, rady dzielnicy oraz Rady Warszawy, w tym spotkania z Dyrektorem Biura Polityki Mobilności i Transportu Warszawy i wiceprezydentem Warszawy.

 


Czytaj dalej

Stara Sadyba znów przegrała swoją szansę na duże pieniądze

Stara Sadyba znów przegrała swoją szansę na duże pieniądze

Wczoraj stołeczny ratusz ogłosił zwycięzców w głosowaniu na projekty budżetu obywatelskiego. Wśród wygranych znów znalazł się tylko jeden projekt ze starej Sadyby i to łączony z innymi częściami dzielnicy.

W środę stołeczny ratusz ogłosił wyniki głosowania na projekty budżetu obywatelskiego na rok 2021. Wśród zwycięskich projektów na Mokotowie ponownie nie znalazł się ani jeden projekt, który dotyczyłby ściśle starej Sadyby.

Połowiczny sukces i dwie porażki

Częściowym sukcesem jest wygrana projektu „Zakup nowości wydawniczych dla Bibliotek Publicznych w Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy”. Na ten pomysł o wartości 208 tysięcy złotych zagłosowało 2766 osób. Jednym z beneficjentów projektu jest biblioteka publiczna przy św. Bonifacego. Jest to jednak tylko jedna z dziesięciu bibliotek, które skorzysta na dodatkowych środkach z budżetu obywatelskiego.

Przepadły dwa inne projekty, które miały być zrealizowane na starej Sadybie. Za „dalszą modernizacją tzw. „Woprówki” nad Jeziorkiem Czerniakowskim” (wartość: 813.300 zł) zagłosowało 1550 osób. Próg zwycięstwa zawieszony był znacznie wyżej. Ostatni z dwudziestu trzech projektów, które przeszły do realizacji, zebrał 1816 głosów, czyli aż o blisko 300 więcej od projektu z Sadyby.

Jeszcze gorzej od projektu modernizacji Woprówki wypadł trzeci z projektów sadybiańskich o wartości 251 tysięcy – Renowacja Parku Cz. Szczubełka przy ul. Powsińskiej i Morszyńskiej. Głosowało na niego 1280 osób.

Intensywna zabudowa górą

Porażki projektów z Sadyby wpisują się w ogólny trend, który wymusiły nowe zasady budżetu obywatelskiego przyjęte w ubiegłym roku. W wyniku zniesienia rejonizacji w ramach dzielnicy, wszystkie projekty z dzielnicy konkurują o głosy mieszkańców na takich samych prawach. Tym samym największe szanse na wygraną mają te projekty, które dotyczą najsilniej zaludnionych części dzielnicy.

Absolutną dominację wykazują projekty z tzw. starego górnego Mokotowa. Widoczne są również projekty ze Służewa nad Dolinką. Nie wygrał natomiast ani jeden pomysł z Siekierek, starej Sadyby czy innych rejonów o ekstensywnej zabudowie.

Skalę zjawiska najlepiej obrazuje załączona mapka. Kolorem zielonym zaznaczone zostały projekty zwycięskie, skoncentrowane na Górnym Mokotowie i częściowo Służewcu. Na niebiesko widać wszystkie projekty startujące w tegorocznym budżecie obywatelskim.


Czytaj dalej