Dbasz o ogród? Zapłacisz dużo więcej za śmieci

Dbasz o ogród? Zapłacisz dużo więcej za śmieci

Zgodnie z zapowiedzią sprzed kilku miesięcy, stołeczny ratusz zamierza zmienić system obliczania opłat za śmieci. Tym razem opłata zależeć będzie od zużytej wody.

Dopiero co w marcu wszedł w życie nowy system opłat za śmieci, a już stołeczny ratusz przygotowuje nowy. Zgodnie z zapowiedziami, opłata ma teraz zależeć od ilości zużytej wody. To jeden ze sposobów rozliczenia kosztów odpadów, jaki dopuszcza najnowsza ustawa śmieciowa.

Zdaniem urzędników, zużycie wody bardziej koreluje z ilością produkowanych odpadów, niż to, czy mieszkamy w mieszkaniu czy w domku jednorodzinnym. W aktualnym systemie właściciel mieszkania płaci 65 złotych a właściciel domku 90-94 złote miesięcznie, niezależnie od tego, czy jego lokal zajmuje jedna osoba, dwie, czy pięć. A przecież znacznie mniej odpadów produkuje samotny emeryt niż duża rodzina z trójką małych dzieci.

Nowe zasady

Według nowego systemu opłata będzie kalkulowana na podstawie średniej liczby metrów sześciennych wody, jaką zużywał dany lokal w ostatnich 6 miesiącach przed wejściem w życie nowych przepisów. Liczba metrów sześciennych będzie mnożona przez kwotę 12,73 zł za metr sześcienny. Podstawą obliczeń będzie wskazanie wodomierza głównego przypisanego do danej nieruchomości lub informacja, faktura lub korekta faktury uzyskana z przedsiębiorstwa wodociągowo – kanalizacyjnego.

Stołeczni urzędnicy biorą również pod uwagę sytuację, kiedy dana nieruchomość nie ma wodomierza głównego, jest niepodłączona do sieci wodociągowej lub nieruchomości, dotychczas nie była zamieszkana, lub dla której nie ma danych dotyczących średniego zużycia wody, za okres wskazany w przepisach. Zużycie wody ustala się wówczas inaczej. Liczbę osób zamieszkujących nieruchomość mnoży się przez przeciętną miesięczną normę zużycia wody na jednego mieszkańca w gospodarstwie domowym, która wynosi 4 m3.

Będzie drożej, dużo drożej

Co oznacza ta zmiana w portfelach przykładowych gospodarstw domowych na starej Sadybie? Aby wyliczyć nowe opłaty poprosiliśmy kilku mieszkańców osiedla o podanie nam dotychczasowego zużycia wody w ich lokalach.

80-letnia pani Iza mieszka samotnie w 50-metrowym mieszkaniu w centrum starej Sadyby. Od marca tego roku podobnie jak wszyscy właściciele mieszkań płaci za odpady stałą kwotę 65 złotych miesięcznie. Według administracji budynku pani Iza zużywa miesięcznie 6,67 metra sześciennego wody – taka jest wielkość ryczałtu, którą administracja przyjmuje do obliczenia kosztu zużytej wody. W nowym systemie, taka ilość zużytej wody, pomnożona przez 12,73 złotego za metr, daje 84,90 złotych. Przejście z typu lokalu na ilość zużytej wody oznaczać więc będzie dla pani Izy podwyżkę opłat za odpady o 20 złotych (85 złotych zamiast 65 złotych). – Będę dojna staruszka. Trudno. Za to mieszkam na Sadybie – śmieje się pani Iza. – Po prostu trzeba się psychicznie nastawić na ogólną drożyznę – dodaje.

Pan Rafał mieszka z kolei z żoną i trójką dzieci w domku jednorodzinnym w okolicach Jeziorka Czerniakowskiego. Za wywóz odpadów płaci obecnie 94 złote miesięcznie. Rodzina pana Rafała zużywa średnio 24,13 metrów wody miesięcznie. Ta liczba pomnożona przez koszt metra (12,73 zł) daje razem 307,17 złotych. Tyle mniej więcej pan Rafał będzie musiał płacić co miesiąc za odbiór odpadów. To aż o 213,17 złotych więcej niż dotąd.

Skąd tak duża różnica w opłacie między panią Izą i panem Rafałem? Duże znaczenie ma liczba osób w gospodarstwie domowym oraz poziom ich aktywności fizycznej. Ale jest też czynnik, który zdecydowanie odróżnia oba gospodarstwa – posiadanie lub nieposiadanie ogródka. Mieszkańcy domów jednorodzinnych, którzy dbają o swój ogród, często go podlewając, będą płacić zdecydowanie więcej. Do zużycia wody zalicza się bowiem całą wodę, która przejdzie przez wodomierz główny – zarówno wodę, którą zużywają mieszkańcy na własne potrzeby jak i wodę, którą podlewają ogródek. Im więcej będą podlewać swój ogród, tym więcej zapłacą za śmieci.

Nowe zasady obliczania opłat za odpady mają wejść w życie od 1 lipca 2020. Czy tak się stanie zdecydują stołeczni radni na sesji Rady Warszawy w najbliższy czwartek.


Czytaj dalej

Sadyba znów bez siłowni

Sadyba znów bez siłowni

Hasło „zostańwdomu” zbiera żniwo. Dziś sieć CityFit poinformowała, że zamyka swoją siłownię w Sadyba Best Mall.

Pierwszy dzień odmrażania centrów handlowych przyniósł wiadomość o zamknięciu siłowni w Sadyba Best Mall. W komunikacie prasowym sieci CityFit czytamy:

„Właściciele klubu robili co w ich mocy, aby zachować dla Was to miejsce. Walczyli o nie mimo, że klub od dłuższego czasu nie osiągał zakładanych wyników finansowych. Do pewnego momentu byli w stanie akceptować taką sytuację, wierząc, że to miejsce z czasem rozwinie się tak, jak inne kluby działające pod szyldem CityFit. Niestety okres, w którym z powodu epidemii klub nie może normalnie funkcjonować, przyczynił się do dalszego spadku jego rentowności.

Jednocześnie chcemy z całą mocą podkreślić, że sytuacja dotyczy tylko tego klubu. Pozostałe kluby działające pod szyldem CityFit są gotowe na ponowne otwarcie w terminie zgodnym z wytycznymi administracji rządowej.”

Klienci sieci otrzymali możliwość utrzymania karnetu i korzystania z pozostałych siłowni sieci.

Wiadomość o zamknięciu lokalu sieć CityFit trzymała w tajemnicy do ostatnich chwil. Jeszcze dziś, o godz. 11.00 Michał Mróz, prowadzący grupę na Facebooku #SilowniaWSadybaBestMall, otrzymał od sieci uspokajający wpis: „Klub na Sadybie jest aktualnie w trakcie gruntownego odświeżania. Absolutnie nie planujemy jego zamykania ani jakichkolwiek innych klubów CityFit w najbliższej przyszłości.” Po poznaniu prawdy, prowadzący grupę nie krył rozgoryczenia. – CityFit jeszcze kilka godzin temu na czacie i w prywatnej wiadomości (załączone zdjęcie) twierdziliście, że klub w Sadyba Best Mall jest remontowany. Teraz wysyłacie maila, że klub zamknięty. Wszystkich Klientów tak okłamujecie, czy tylko tych co już płacą za Wasze karnety? – pyta sadybiański fan fitnessu.

Niepokojące sygnały o możliwej likwidacji pojawiły się na portalu społecznościowym już 1 maja. Administrator grupy na Facebooku zauważył wtedy, że zdjęto banery reklamowe i szyldy przed centrum handlowym. Inny internauta dodał, że zniknęły także okleiny drzwi z logotypami przed samym wejściem do lokalu. Klubowicze aktywni na grupie uważali, że jest to związane z dezynfekcją lub konserwacją, inni że z likwidacją. Nikt nie potrafił jednak wskazać oficjalnego potwierdzenia dla domysłów o zamknięciu lokalu.

Siłownia Cityfit rozpoczęła działalność w tym miejscu 1 marca 2019.


Czytaj dalej

Duńskie NABO zostaje na Sadybie

Duńskie NABO zostaje na Sadybie

Po miesięcznym zawieszeniu, wraca do gry znane skandynawskie bistro z Sadyby. Zmieni się nazwa i miejsce, choć obie zmiany będą kosmetyczne.

Dziś właściciele znanego sadybiańskiego bistro NABO oficjalnie pożegnali się z dotychczasową nazwą i dawnym lokalem. Jak ogłosili na Facebooku, nie oznacza to jednak, że kończą działalność. Wręcz przeciwnie – niedługo mają otworzyć się ponownie pod nieco inną nazwą… za ścianą. Ze względów finansowych zdecydowali się przenieść do mniejszego lokalu dawnego „Chińczyka”, z którym przez lata sąsiadowali w tym samym budynku przy Zakręt 8.

NABO bis, czyli co?

Nowe bistro będzie funkcjonować pod nazwą NABOku. Logo pokazane na Facebooku wprost nawiązuje do dobrze znanej marki – powstało w tej samej stylistyce i w tym samym liternictwie co stare. – Nasza marka jest dobrze rozpoznawalna. Ciężko na to pracowaliśmy i nie chcemy całkowicie tego zaprzepaścić. Z drugiej strony, poprzez nową nazwę dajemy znać, że będzie to jednak mniejsza działalność, na mniejszej powierzchni – mówi współwłaścicielka dawnego NABO, Urszula Eriksen.

Co zostanie z dawnego NABO? – Zabieramy ze sobą cały sprzęt – stoliki, witryny. Utrzymamy też możliwość jedzenia na zewnątrz, w ogródku przed lokalem. Co do menu, zostawimy w nim nasze podstawowe skandynawskie dania, z których jesteśmy znani – mówi Eriksen. – Dołożymy natomiast wina i bar z duńskim tapasem. Będzie można też u nas spróbować sery, wypić drinka. A ponieważ startujemy codziennie od 11.00, pożegnamy się na stałe ze śniadaniami – tłumaczy.

Mniejsza powierzchnia wymusiła zmiany funkcjonalności. Według zapowiedzi szefów, nie będzie już osobnej sali zabaw dla małych dzieci. Urszula Eriksen podkreśla, że rodziny z dziećmi nadal będą mile widziane, ale rodzice będą musieli tym razem zabierać ze sobą dzieci, które potrafią wysiedzieć i angażować się w rozmowę, a nie z nudy głośno przeszkadzać innym gościom.

Owoce & Warzywa + Bistro

Za ścianą od NABOku, w miejscu dawnego NABO, działać będzie sklep owocowo-warzywny Owoce & Warzywa. Jak mówi jego współwłaściciel, Jan Jungst, nazwa lokalu nie jest jeszcze zdecydowana. Kiedy miesiąc temu rozmawiał z portalem Sadyba24.pl, sklep miał być głównym elementem sadybiańskiego lokalu, a proste dania, kawa i wino miały być dodatkiem. Tymczasem nowe, dwa razy większe wnętrze spowodowało, że bistro wyrosło nagle na drugi, równie ważny filar działalności. W efekcie nowa nazwa może zmienić się na Owoce & Warzywa Bistro. Taki jest stan na dziś – śmieje się Jungst.

– Sprawa przenosin do lokalu po NABO i większej skali działalności jest bardzo świeża – tłumaczy właściciel Owoce & warzywa. – Inicjatywa wyszła od nowych właścicieli budynku. To oni nas spytali, czy uniesiemy dwa razy większą powierzchnię. Po długim namyśle postanowiliśmy spróbować. Dziś spisaliśmy liczniki i odebraliśmy klucze. Dopiero wybraliśmy projektanta wnętrz, musimy jeszcze wybrać menedżera od części gastronomicznej.

Co będzie można kupić w nowym warzywniaku-bistro? – Praktycznie wszystko poza mięsem – mówi Jungst. W sklepie będzie można dostać owoce, warzywa, gotowe dania do odgrzania, humus. W części gastronomicznej dominować będą proste dania wegetariańsko-wegańskie – zapiekanka, naleśniki, zupy. Będą też śniadania i desery – lody, ciacha, kawa. Do tego nisko procentowe trunki – polskie piwa kraftowe czy wina. – Bez mocnych alkoholi – zaznacza nowy właściciel.

Poza tym, co w środku, nowy lokal ma oferować ogródek z pergolą od strony Skweru Starszych Panów, a ogródek warzywny na zapleczu.

Kiedy otworzą?

Na razie w obu częściach budynku przy Zakręt 8 trwa remont. W części po NABO będzie on mniejszy, bo też nowi właściciele zamierzają zachować wyposażenie zaplecza i system wentylacji. W lokalu po dawnym „Chńczyku” prace rozbiórkowe mają większą skalę – obecna łazienka będzie zburzona i przeniesiona poza główną salę restauracyjną. Zlikwidowane zostaną ściany działowe na zapleczu, przez co NABOku zyska dwa razy większą przestrzeń kuchenną niż miało dotychczas. Całkowicie wymieniony będzie system wentylacji.

Od poniedziałku, 4 maja z remontem rusza również nowy właściciel budynku. Jak dowiedzieliśmy się od najemców, wymieniona zostanie elewacja oraz dach (z papy na blachę).

Najszybciej po remontach zapowiada swój start sklepo-restauracja „Owoce & Warzywa Bistro”. Nowy właściciel planuje ruszyć już od 15 maja. – To ważna data – moje urodziny – śmieje się Jan Jungst. Dopiero pod koniec maja ma za to otworzyć podwoje NABOku. – Ta data może się zmienić, ale głównie z powodu decyzji epidemiologicznych rządu. Jeśli obecne obostrzenia nie zostaną zniesione, zaczniemy z dostawą lub odbiorem własnym – zapowiada Urszula Eriksen.


Czytaj dalej

Jeziorko Czerniakowskie wysycha w szybkim tempie. O ile?

Jeziorko Czerniakowskie wysycha w szybkim tempie. O ile?

Proces zanikania Jeziorka Czerniakowskiego postępuje w rekordowym tempie. Spytaliśmy instytucje powołane do ochrony zbiornika o to, ile już ubyło wody w zbiorniku.

Susza ogarnia cały kraj. W punkcie pomiaru przy stołecznych Bulwarach Wisła osiągnęła w środę rekordowo niski poziom 46 centymetrów. Gołym okiem widać, że podobne rekordy notuje największy naturalny akwen w Warszawie – Jeziorko Czerniakowskie. Spytaliśmy ekspertów o konkretne liczby.

 

Pomiary, pomiary

Jak powiedziała nam Agata Antonowicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie, instytucja ta nie dysponuje danymi z tego roku, ani tym bardziej bieżącymi. Zgodnie z zapisami planu ochrony Jeziorka Czerniakowskiego bada poziom wód w zbiorniku co kilka lat. Ostatnim razem w 2016 roku, kiedy przeprowadzono pomiary w 4 terminach, po dwa wiosną i jesienią. – Obecnie jesteśmy na etapie postępowania zmierzającego do wyłonienia wykonawcy badań, jakie miałyby być przeprowadzone w 2020 – mówi Antonowicz.

Już wyniki z 2016 roku w zestawieniu z tymi z 2014 pokazywały jednak negatywny trend wypłycania się zbiornika. Tu RDOŚ prezentuje dokładne wyliczenia:

„Dotychczasowe pomiary poziomu wód wykazały, że stan wód podziemnych bezpośrednio koreluje z miesięcznymi sumami opadów atmosferycznych – niskie opady wiążą się z obniżeniem stanu wód. Pomiar wód podziemnych wykonany we wrześniu 2016 r. wykazał spadek ich zwierciadła o 0,08 m w piezometrze 1 i o 0,05 m w piezometrze 2 w stosunku do wyniku pomiarów z 2014 r. Warto w tym miejscu wskazać, że w przypadku Jeziorka Czerniakowskiego wartość parowania wynosząca średnio około 162 630,7 m 3/rok w omawianym 2014 r. stanowiła równowartość ponad dwukrotnej rocznej ilość opadów odnotowanych w 2014 r.”

Szybciej od RDOŚ wyniki pomiarów będzie miała elektrociepłownia PGNiG Termika na Siekierkach, która dysponuje własnym zestawem piezometrów w terenie.

– PGNiG Termika prowadzi pomiary poziomu wód Jeziorka Czerniakowskiego na potrzeby monitoringu wpływu EC Siekierki na wody podziemne i powierzchniowe. Ostatni pomiar był przeprowadzony w grudniu 2019 roku, a kolejny będzie w maju br. – mówi szef biura komunikacji firmy, Mariusz Orzełowski.

RDOŚ: Proces zaniku wręcz niemożliwy do zatrzymania

Niski poziom wód, choć nie znamy jeszcze jego dokładnych rozmiarów, jest faktem. Zdaniem Agaty Antonowicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie, nie jest to jednak incydent związany z tegoroczną suszą, ale długotrwały trend, który trudno będzie zatrzymać:

„Jeziorko Czerniakowskie jest starorzeczem Wisły. W wyniku budowy wałów przeciwpowodziowych w przeszłości zostało odcięte od zasilania wodami Wisły. Wcześniej wody powodziowe, okresowo docierające do tego akwenu, spowalniały zjawisko jego wypłycania, które tak czy inaczej jest cechą charakterystyczną dla tego typu zbiorników. Nie bez znaczenia pozostaje tu również fakt, że rezerwat położony jest na obszarze silnie zurbanizowanym, o stosunkowo dużej presji urbanistycznej (m.in. przed laty częściowo zabudowano zlewnię Jeziorka). W jego sąsiedztwie w przeszłości wybudowano także Elektrociepłownię Siekierki. Wszystko to razem zintensyfikowało stopniowe obniżanie się poziomu wody w tym zbiorniku.

Biorąc pod uwagę globalny problem, jakim jest niedostatek opadów atmosferycznych, proces zaniku tego akwenu może bardzo trudny do spowolnienia i wręcz niemożliwy do zatrzymania. W pewnym stopniu odpowiedzią na zagrożenia jest wcześniej wspomniany plan ochrony, wprowadzający konkretne zapisy do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w części znajdującej się w otulinie rezerwatu. Zapisy te mają na celu zminimalizowanie zagrożeń, m.in. poprzez określenie maksymalnej gęstości zabudowy, ustalenie powierzchni czynnej w obrębie działek inwestycyjnych oraz wykluczenie zabudowy i zainwestowania na części położonej najbliżej rezerwatu. Gospodarka wodna w rezerwacie należy do największych problemów, z którymi przyszło się zmierzyć od czasu utworzenia rezerwatu. Plan ochrony wskazuje kilka sposobów, które mogłyby ograniczyć proces zaniku Jeziorka. Są to jednak sposoby kosztowne i trudne do realizacji.”

Choć RDOŚ jest dość pesymistyczny w ocenie szans na znalezienie rozwiązania ograniczającego proces zaniku Jeziorka, prace nad takim rozwiązaniem trwają na poziomie stołecznego ratusza. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Urząd Miasta jest w trakcie przygotowywania opisu zamówienia publicznego mającego na celu zagospodarowanie wód opadowych i zasilania jeziorka w wodę.


Czytaj dalej

Mimo suszy, Jeziorko Czerniakowskie tętni życiem

Mimo suszy, Jeziorko Czerniakowskie tętni życiem

Jeziorko Czerniakowskie, choć zarasta i cofa się, nadal jest atrakcyjnym terenem do zakładania gniazd dla wielu gatunków ptaków. Tak wynika ze słów eksperta, który obserwował życie tamtejszej fauny przed kilkoma dniami.

Tydzień temu rezerwat przyrody na Sadybie odwiedził były regionalny konserwator przyrody w Warszawie, Marcin Kalbarczyk. Z opisu i zdjęć, które zamieścił na stronie internetowej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wynika, że w Jeziorku Czerniakowskim dużo się dzieje. I to mimo suszy i dramatycznego wypłycania się zbiornika.

W sprawozdaniu znad wód rezerwatu czytamy:

„Słychać donośne odgłosy kapturek, bogatek, modraszek oraz szpaków. W północnej części Jeziorka zawitały łabędzie nieme – przedstawiciele wagi ciężkiej ptasiego królestwa. Zebrało się tam stado około 15 młodocianych łabędzi, które poszukują partnera i dogodnego miejsca do założenia gniazda. Jeziorko zapewni miejsce prawdopodobnie wyłącznie jednej parze tych majestatycznych ptaków. To jedne z najcięższych ptaków na świecie – ważą nawet kilkanaście kilogramów.

Wiosenny ruch trwa również w przybrzeżnych szuwarach. Tutaj swoją obecność sygnalizują samce brzęczki i łozówki, a bliżej wody polują na ryby czaple siwe i rozpoczynają budowę gniazd łyski. W sąsiedztwie trzcin wylegują się ociężałe o tej porze roku zaskrońce oraz pierwsze jaszczurki zwinki, a na sterczących, nadbrzeżnych gałęziach drzew zasiadają mieniące się szmaragdowo zimorodki. Te pięknie, choć trudne do obserwacji ptaki, sprawnie przemieszczają się pomiędzy swoimi czatowniami, by zdobyć rybi posiłek.

Na tafli wody już z daleka widać pływającą parę perkozów dwuczubych. Niebawem i one rozpoczną budowę pływającej sterty zbutwiałej roślinności, czyli swojego gniazda i otworzą kolejny pracowity okres wychowu młodych. Przybrzeżne wody patrolują stada wzdręg, posilające się po okresie zimowym, kiedy o pokarm nie było łatwo.”

Kalbarczyk kończy swój raport apelem do odwiedzających: – Pamiętajmy, że m.in od nas zależy stan rezerwatów. Korzystajmy z nich mądrze. Obserwujmy z szacunkiem i pozwólmy odradzać się przyrodzie w ciszy i spokoju.


Czytaj dalej

Wspólnota Pomocy – Nowa inicjatywa pomocy na starej Sadybie

Wspólnota Pomocy - Nowa inicjatywa pomocy na starej Sadybie

Ruszyła nowa inicjatywa pomocy na starej Sadybie. Tym razem koordynatorem jest lokalna parafia.

Przy parafii św. Tadeusza Apostoła na starej Sadybie zawiązała się lokalna Wspólnota Pomocy. To część nowej ogólnopolskiej akcji, której celem jest łączenie osób potrzebujących w danej okolicy (zagrożonych, izolowanych, samotnych, ubogich) z osobami i instytucjami, które mogą im pomóc.

– Parafie mają olbrzymią rolę do odegrania. W szczególności dlatego, że jako instytucje mają szczególny dostęp do osób, które są w tzw. grupie ryzyka ipotrzebują pomocy – mówi Jakub Wygnański, socjolog, działacz i animator organizacji pozarządowych, prezes zarządu Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”.

Lokalna parafia bierze na siebie koordynację działań, ale jak podkreślają organizatorzy, inicjatywa otwarta jest na wszystkich – niezależnie od wyznania.

Na czym ma polegać wsparcie? Wśród możliwych form jest regularne wyręczanie w zakupach, rozmowach telefonicznych itd.

– W tej chwili jesteśmy na etapie zbierania informacji o osobach potrzebujących wsparcia oraz o osobach chętnych do niesienia pomocy różnego typu – mówi Jadwiga Cichocka-Kawiak, mieszkanka starej Sadyby, jedna z kilku osób rozkręcających akcję na tym osiedlu.

Organizatorzy Wspólnoty zachęcają do kontaktu wszystkie osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji, osoby, które wiedzą o kimś, kto może potrzebować pomocy lub tych, którzy chcą zostać wolontariuszami akcji.

Zgłoszenia przyjmowane są na email wspolnota.pomocy@parafia-sadyba.pl i pod numerem telefonu 571 525 598. Chętni do pomocy mogą się również dodawać się do grupy na Facebooku „Wspólnoty Pomocy – Parafia Sadyba (wolontariusze)” https://www.facebook.com/groups/285002699538709/

Organizatorami ogólnopolskiej akcji Wspólnota Pomocy są Klub Inteligencji Katolickiej, Pracownia Badań i Innowacji Społecznych “Stocznia” oraz Fundacja Most Solidarności.

Więcej o akcji można przeczytać na https://wspolnotypomocy.pl/. Animacja wyjaśniająca akcję:  https://www.facebook.com/wspolnotypomocy/videos/825440844626948/

Grafika: Gabi Kowol


Czytaj dalej

Kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim będzie gotowe do startu w czerwcu

Kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim będzie gotowe do startu w czerwcu

W najbliższy czwartek podczas zdalnej sesji Rady Warszawy będzie omawiany projekt uchwały wniesionej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego na temat otwarcia kąpieliska nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Zgodnie z uchwałą, kąpielisko ma być gotowe na 1 czerwca. Przedstawiciel mokotowskiego ratusza tłumaczy nam, czy i w jakiej formie zostanie uruchomione. 

Projekt uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy, który znalazł się w harmonogramie 29. sesji zakłada, że kąpielisko pod nazwą Jeziorko Czerniakowskie będzie funkcjonowało od 1 czerwca do 13 września tego roku. Długość wykorzystywanej linii brzegu to 30 m, a przewidywana maksymalna liczba osób korzystających z kąpieli to 500 osób dziennie.

Na czas funkcjonowania kąpieliska teren ma być wyposażony w kosze na śmieci, przenośne toalety oraz kontenery na odpady.

Z wnioskiem o umieszczenie w wykazie kąpielisk kąpieliska pod nazwą Jeziorko Czerniakowskie wystąpił do prezydenta w grudniu ubiegłego roku Ośrodek Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w Dzielnicy Mokotów.

Jak podkreśla PAP, w ubiegły czwartek minister Łukasz Szumowski bardzo sceptycznie odniósł się do możliwości zniesienia ograniczeń przeciwdziałających epidemii, informując:

– Na pewno wszystkie restrykcje nie będą mogły być zniesione na czas wakacji, ale – jak państwo widzicie – wiele z tych restrykcji będzie można w taki sposób ująć, aby one nie ograniczały całkowicie naszej aktywności. Oczywiście to nie oznacza, że będziemy tak spędzali wakacje, jak je spędzaliśmy kiedyś.

Trzaskowski czy Szumowski – która wizja się spełni?

Czy w przypadku uzyskania pozytywnej decyzji radnych, stołeczny ratusz faktycznie planuje otworzyć kąpielisko od 1 czerwca? Dyrektor OSiR Mokotów, Krzysztof Rosiński uspokaja: – Określenie sezonu kąpielowego i wykazu kąpielisk to czynność formalna. (…) Żeby uruchomić kąpielisko wniosek musiał być złożony i został w 2019, czyli przed wybuchem epidemii – mówi Rosiński. Drugim terminem formalnym jest 20 maja roku, w którym ma być otwarte kąpielisko – do tego dnia uchwała Rady Warszawy musi zostać przegłosowana i opublikowana.

Dyrektor mokotowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przestrzega przed zbytnim optymizmem. – Czy będzie można korzystać z plaży i kąpieliska, to odrębna kwestia, która będzie regulowana m.in. rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów związanych z obecną sytuacją – mówi.

Jeśli kąpielisko, to tylko w zgodzie z rządem

Jeśli kąpielisko na Jeziorku Czerniakowskim miałoby ruszyć 1 czerwca, a uprawomocnienie decyzji radnych weszłoby w życie przed 20 maja, ratusz powinien jak najszybciej rozpisać przetarg na zabezpieczenie kąpieliska przez ratowników. Czy będzie to standardowy przetarg, taki jak w latach ubiegłych, czy specjalny, który weźmie pod uwagę ewentualne wymogi epidemiologiczne dotyczące na przykład liczby kąpiących się osób albo zachowania między nimi odpowiedniego dystansu?

– Na razie nie będziemy ogłaszać przetargu. Nie ma takiej decyzji. Jeśli będą obostrzenia, to zostaną wpisane w ogłoszeniu przetargowym – wyjaśnia Rosiński.


Czytaj dalej

Totemy rowerowe na Powsińskiej stoją, ale pozostaną nieczynne

Totemy rowerowe na Powsińskiej stoją, ale pozostaną nieczynne

Wzdłuż drogi rowerowej przy Powsińskiej i Wiertniczej postawiono totemy rowerowe. Choć stoją, na razie nie będą włączane – twierdzą stołeczni drogowcy.

Totemy rowerowe to elektroniczne słupki, które mają informować rowerzystów, jaki powinni przyjąć styl jazdy (przyśpieszyć, zwolnić, utrzymać prędkość), by na najbliższym skrzyżowaniu trafili na zielone światło. Przy 30 skrzyżowaniach z sygnalizacją mają stanąć łącznie 53 takie urządzenia. Najwięcej przy drodze rowerowej przy Powsińskiej i Wiertniczej.

Choć przejazd rowerami jest dopuszczalny, a same urządzenia już stoją, totemy nie zostaną szybko uruchomione. – W obecnej sytuacji epidemii wolałbym nie deklarować żadnych terminów – mówi rzecznik Zarządu Dróg Miejskich, Mikołaj Pieńkos. – Umowa dotyczy całego systemu sterowania w mieście i obowiązuje do 2025. Totemy rowerowe mają być zgodnie z umową uruchomione do końca 2020 – dodaje.

Na pytanie o konkretne przyczyny stołeczni drogowcy jednak nie podają odpowiedzi. Bardziej rozmowni są wykonawcy. – Ze względu na skutki obecnej sytuacji (bardzo mały ruch, sygnalizacje świetlne pracujące w trybie stałoczasowym) nie będą na razie włączane. Urządzenia na wstępie należy bowiem jeszcze skalibrować – wyjaśnia Marcin Górecki z Siemens Mobility.

Brak włączania totemów przy Powsińskiej nie oznacza, że prace przy budowie ogólnomiejskiego systemu totemów całkowicie ustały. Choć totemy przy Powsińskiej pozostają nieczynne, Montaż urządzeń przebiega bez problemów i zgodnie z harmonogramem. – W ostatnim czasie pojawiły się m.in. na ulicy Świętokrzyskiej, Wiertniczej czy też w ciągu Dwernickiego-Szaserów – mówi Górecki.


Czytaj dalej

Wokół Sadyby powstaną trzy nowe stacje ładowania samochodów elektrycznych

Wokół Sadyby powstaną trzy nowe stacje ładowania samochodów elektrycznych

Stołeczny ratusz planuje lokalizacje kilkuset nowych stacji łądowania dla samochodów elektrycznych. Wokół Sadyby powstaną trzy. Urzędnicy zbierają uwagi od mieszkańców, czy te lokalizacje są trafione.

Masz samochód elektryczny albo chcesz taki kupić w najbliższym czasie? Jeśli tak, to warto wiedzieć, gdzie będzie można go naładować w najbliższej okolicy.

Stołeczny ratusz właśnie pokazał plan budowy 815 nowych ogólnodostępnych punktów ładowania w mieście. Taki obowiązek spoczywa na urzędnikach zgodnie z ustawą o elektromobilności.

Z planu wynika, że na starej Sadybie nie powstanie żadna stacja. Urzędnicy założyli bowiem, że na osiedlach jednorodzinnych większość użytkowników będzie ładowała swoje pojazdy we własnym zakresie, najczęściej w garażu. Tuż za granicami osiedla mają być natomiast zainstalowane trzy stacje: na rogu Nałęczowskiej i Sobieskiego (2 punkty do ładowania), przy św. Bonifacego 74 (naprzeciwko żłobka przy św. Bonifacego, 2 punkty) oraz na Gołkowskiej 15/17 (2 punkty).

Dodatkowo do końca roku 2020 mają powstać ogólnodostępne stacje nie-miejskie na bliskich Stegnach: przy Jałtańskiej 1 i Batumi 1 (po 2 punkty). Uzupełnią one stacje, które już istnieją w tych dwóch lokalizacjach (każda z nich obecnie ma po 2 punkty).

Posiadacze samochodów elektrycznych ze starej Sadyby już obecnie mogą ładować swoje pojazdy w centrum handlowym Sadyba Best Mall – tam czekają na nich 3 punkty do ładowania.

Miejski plan budowy stacji wskazuje lokalizacje, w których stacje ładowania już istnieją i te, w których stacje mają dopiero powstać. Plan przygotowano na koniec 2019 roku i być może z tego powodu nie widać na nim jedynej stacji ładowania, która mieści się na starej Sadybie. To 3 punkty na tyłach żłobka przy św. Bonifacego 72, które należą do Innogy (na zdjęciu).

Wszystkie proponowane lokalizacje wraz z uzasadnieniem można zobaczyć na stronie konsultacji społecznych stołecznego ratusza ( http://konsultacje.um.warszawa.pl/stacje_ladowania_pojazdow_elektrycznych?fbclid=IwAR21oxgqtHYuRa7cuib_jbNRmIJMzW45mH1mhk9oKSwBHuYYWsv1ov2TE9k). Do końca marca stołeczni urzędnicy czekają na opinie i uwagi mieszkańców Warszawy co do tych lokalizacji.


Czytaj dalej

Seniorzy w maseczkach. Akcja pomocy seniorom na Sadybie (prawie) zakończona

Seniorzy w maseczkach. Akcja pomocy seniorom na Sadybie (prawie) zakończona

Dzięki mobilizacji grupki wolontariuszy, w kilka dni seniorzy ze starej Sadyby otrzymali w sumie 62 maseczki ochronne. Zaprojektowała je i uszyła projektantka mody, Lunia Bonder.

Od kilku dni trwa akcja zbierania zgłoszeń i dostawy maseczek bawełnianych do aktywnych seniorów ze starej Sadyby.

Akcję wymyśliła w piątek przed świętami wielkanocnymi sadybiańska projektantka mody, Lunia Bonder. Zaproponowała, że uszyje i przekaże bezpłatnie potrzebującym seniorom 50 kolorowych maseczek bawełnianych. O pomyśle Lunii Bonder opowiedzieliśmy Towarzystwu Miasto Ogród Sadyba i wspólnie – jeszcze przed świętami – przystąpiliśmy do działania.

W efekcie wysłania niemal 200 maili, wykonania kilkunastu smsów i zamieszczenia artykułu na portalu Sadyba24.pl, na apel odpowiedziało kilkadziesiąt osób. Zwykle były to dorosłe dzieci zamieszkałych na Sadybie rodziców. Ku naszemu zaskoczeniu niemal połowa zgłoszeń pochodziła bezpośrednio od samych seniorów.

Zamiast 50 maseczek, trzeba było uszyć 62 sztuki. Dodatkowe 12 maseczek również wykonała Lunia Bonder bezpłatnie. Kolorowe maseczki trafiły m.in. na Zaciszną, Goraszewską, Żegiestowską, Inowrocławską, Zieloną, oraz św. Bonifacego.

W akcji, która zakończy się najprawdopodobniej dziś późnym wieczorem, pomagali zespołowo: Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba i Sadyba24.pl, a indywidualnie: Ida Kożuchowska, Hanna Ratyńska, Elżbieta Surowicz, Marta Piasecka, Izabela Płatkowska, Katarzyna Molska, Aleksandra Karkowska, Andrzej Woyke i Jerzy Piasecki. Wszyscy zrobili to dobrowolnie jako wolontariusze.

Na koniec przypominamy, że maseczki należy odkażać po każdym użyciu. Należy je prać w wodzie z mydłem i prasować w temperaturze 60 stopni.

Obowiązek zakrywania twarzy w miejscach publicznych wchodzi w życie od czwartku, 16 kwietnia.


Czytaj dalej