Totemy rowerowe na Powsińskiej stoją, ale pozostaną nieczynne

Totemy rowerowe na Powsińskiej stoją, ale pozostaną nieczynne

Wzdłuż drogi rowerowej przy Powsińskiej i Wiertniczej postawiono totemy rowerowe. Choć stoją, na razie nie będą włączane – twierdzą stołeczni drogowcy.

Totemy rowerowe to elektroniczne słupki, które mają informować rowerzystów, jaki powinni przyjąć styl jazdy (przyśpieszyć, zwolnić, utrzymać prędkość), by na najbliższym skrzyżowaniu trafili na zielone światło. Przy 30 skrzyżowaniach z sygnalizacją mają stanąć łącznie 53 takie urządzenia. Najwięcej przy drodze rowerowej przy Powsińskiej i Wiertniczej.

Choć przejazd rowerami jest dopuszczalny, a same urządzenia już stoją, totemy nie zostaną szybko uruchomione. – W obecnej sytuacji epidemii wolałbym nie deklarować żadnych terminów – mówi rzecznik Zarządu Dróg Miejskich, Mikołaj Pieńkos. – Umowa dotyczy całego systemu sterowania w mieście i obowiązuje do 2025. Totemy rowerowe mają być zgodnie z umową uruchomione do końca 2020 – dodaje.

Na pytanie o konkretne przyczyny stołeczni drogowcy jednak nie podają odpowiedzi. Bardziej rozmowni są wykonawcy. – Ze względu na skutki obecnej sytuacji (bardzo mały ruch, sygnalizacje świetlne pracujące w trybie stałoczasowym) nie będą na razie włączane. Urządzenia na wstępie należy bowiem jeszcze skalibrować – wyjaśnia Marcin Górecki z Siemens Mobility.

Brak włączania totemów przy Powsińskiej nie oznacza, że prace przy budowie ogólnomiejskiego systemu totemów całkowicie ustały. Choć totemy przy Powsińskiej pozostają nieczynne, Montaż urządzeń przebiega bez problemów i zgodnie z harmonogramem. – W ostatnim czasie pojawiły się m.in. na ulicy Świętokrzyskiej, Wiertniczej czy też w ciągu Dwernickiego-Szaserów – mówi Górecki.


Czytaj dalej

Wokół Sadyby powstaną trzy nowe stacje ładowania samochodów elektrycznych

Wokół Sadyby powstaną trzy nowe stacje ładowania samochodów elektrycznych

Stołeczny ratusz planuje lokalizacje kilkuset nowych stacji łądowania dla samochodów elektrycznych. Wokół Sadyby powstaną trzy. Urzędnicy zbierają uwagi od mieszkańców, czy te lokalizacje są trafione.

Masz samochód elektryczny albo chcesz taki kupić w najbliższym czasie? Jeśli tak, to warto wiedzieć, gdzie będzie można go naładować w najbliższej okolicy.

Stołeczny ratusz właśnie pokazał plan budowy 815 nowych ogólnodostępnych punktów ładowania w mieście. Taki obowiązek spoczywa na urzędnikach zgodnie z ustawą o elektromobilności.

Z planu wynika, że na starej Sadybie nie powstanie żadna stacja. Urzędnicy założyli bowiem, że na osiedlach jednorodzinnych większość użytkowników będzie ładowała swoje pojazdy we własnym zakresie, najczęściej w garażu. Tuż za granicami osiedla mają być natomiast zainstalowane trzy stacje: na rogu Nałęczowskiej i Sobieskiego (2 punkty do ładowania), przy św. Bonifacego 74 (naprzeciwko żłobka przy św. Bonifacego, 2 punkty) oraz na Gołkowskiej 15/17 (2 punkty).

Dodatkowo do końca roku 2020 mają powstać ogólnodostępne stacje nie-miejskie na bliskich Stegnach: przy Jałtańskiej 1 i Batumi 1 (po 2 punkty). Uzupełnią one stacje, które już istnieją w tych dwóch lokalizacjach (każda z nich obecnie ma po 2 punkty).

Posiadacze samochodów elektrycznych ze starej Sadyby już obecnie mogą ładować swoje pojazdy w centrum handlowym Sadyba Best Mall – tam czekają na nich 3 punkty do ładowania.

Miejski plan budowy stacji wskazuje lokalizacje, w których stacje ładowania już istnieją i te, w których stacje mają dopiero powstać. Plan przygotowano na koniec 2019 roku i być może z tego powodu nie widać na nim jedynej stacji ładowania, która mieści się na starej Sadybie. To 3 punkty na tyłach żłobka przy św. Bonifacego 72, które należą do Innogy (na zdjęciu).

Wszystkie proponowane lokalizacje wraz z uzasadnieniem można zobaczyć na stronie konsultacji społecznych stołecznego ratusza ( http://konsultacje.um.warszawa.pl/stacje_ladowania_pojazdow_elektrycznych?fbclid=IwAR21oxgqtHYuRa7cuib_jbNRmIJMzW45mH1mhk9oKSwBHuYYWsv1ov2TE9k). Do końca marca stołeczni urzędnicy czekają na opinie i uwagi mieszkańców Warszawy co do tych lokalizacji.


Czytaj dalej

Seniorzy w maseczkach. Akcja pomocy seniorom na Sadybie (prawie) zakończona

Seniorzy w maseczkach. Akcja pomocy seniorom na Sadybie (prawie) zakończona

Dzięki mobilizacji grupki wolontariuszy, w kilka dni seniorzy ze starej Sadyby otrzymali w sumie 62 maseczki ochronne. Zaprojektowała je i uszyła projektantka mody, Lunia Bonder.

Od kilku dni trwa akcja zbierania zgłoszeń i dostawy maseczek bawełnianych do aktywnych seniorów ze starej Sadyby.

Akcję wymyśliła w piątek przed świętami wielkanocnymi sadybiańska projektantka mody, Lunia Bonder. Zaproponowała, że uszyje i przekaże bezpłatnie potrzebującym seniorom 50 kolorowych maseczek bawełnianych. O pomyśle Lunii Bonder opowiedzieliśmy Towarzystwu Miasto Ogród Sadyba i wspólnie – jeszcze przed świętami – przystąpiliśmy do działania.

W efekcie wysłania niemal 200 maili, wykonania kilkunastu smsów i zamieszczenia artykułu na portalu Sadyba24.pl, na apel odpowiedziało kilkadziesiąt osób. Zwykle były to dorosłe dzieci zamieszkałych na Sadybie rodziców. Ku naszemu zaskoczeniu niemal połowa zgłoszeń pochodziła bezpośrednio od samych seniorów.

Zamiast 50 maseczek, trzeba było uszyć 62 sztuki. Dodatkowe 12 maseczek również wykonała Lunia Bonder bezpłatnie. Kolorowe maseczki trafiły m.in. na Zaciszną, Goraszewską, Żegiestowską, Inowrocławską, Zieloną, oraz św. Bonifacego.

W akcji, która zakończy się najprawdopodobniej dziś późnym wieczorem, pomagali zespołowo: Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba i Sadyba24.pl, a indywidualnie: Ida Kożuchowska, Hanna Ratyńska, Elżbieta Surowicz, Marta Piasecka, Izabela Płatkowska, Katarzyna Molska, Aleksandra Karkowska, Andrzej Woyke i Jerzy Piasecki. Wszyscy zrobili to dobrowolnie jako wolontariusze.

Na koniec przypominamy, że maseczki należy odkażać po każdym użyciu. Należy je prać w wodzie z mydłem i prasować w temperaturze 60 stopni.

Obowiązek zakrywania twarzy w miejscach publicznych wchodzi w życie od czwartku, 16 kwietnia.


Czytaj dalej

Bezpłatne i eleganckie maseczki dla seniora z Sadyby

Bezpłatne i eleganckie maseczki dla seniora z Sadyby

Sadybiańska projektantka mody zaoferowała 50 bezpłatnych maseczek ze swojej pracowni dla seniorów ze starej Sadyby.

Od czwartku, 16 kwietnia, wchodzi w życie obowiązek zakrywania twarzy w miejscach publicznych.

Mamy możliwość dostarczenia bezpłatnej maseczki do aktywnych seniorów z Miasta Ogrodu Sadyba. To jest największa grupa ryzyka – seniorzy, którzy nadal wychodzą po zakupy i mogą łatwo się zakazić od innych.

Pomysłodawczynią akcji a jednocześnie wykonawczynią i donatorką 50 dwuwarstwowych, bawełnianych maseczek w wielu wzorach jest sadybiańska projektantka mody, Lunia Bonder.

Jeśli znacie seniorów ze starej Sadyby po 65. roku życia (lub sami nimi jesteście), prosimy o zgłoszenie ich w wiadomości prywatnej na naszym FB lub w emailu na adres redakcja@sadyba24.pl.

Maseczki zostaną dostarczone seniorom bezpośrednio i bezkontaktowo pod wskazany adres ich zamieszkania.  

Wraz z Towarzystwem Miasto Ogród Sadyba, które aktywnie uczestniczy w szukaniu potrzebujących i dystrybucji maseczek, zależy nam, aby akcję zakończyć do najbliższej środy włącznie – czyli przed wejściem w życie przepisów o zakrywaniu twarzy.


Czytaj dalej

Wzięta projektantka mody z Sadyby rusza z pomocą – zamiast sukienek robi maseczki

Wzięta projektantka mody z Sadyby rusza z pomocą – zamiast sukienek robi maseczki

Jeszcze na początku marca projektowała sukienki, płaszcze i żakiety. Od dwóch tygodni robi już tylko… maseczki ochronne. Oczywiście – modne i stylowe.

– Na nic suknie z dekoltami. Teraz maseczki. To nie tylko potrzeba, właściwie to styl życia – pisze na swoim Facebooku Lunia Bonder, nr 10 na tegorocznej liście najbardziej aktywnych sadybian.

Maseczki są tworzone na potrzeby pacjentów jednej z warszawskich fundacji medycznych, ale dostępne są też dla wszystkich chętnych. Kosztują symboliczne 10 złotych i występują w trzech rozmiarach – męskim L, damskim M i dziecięcym S.

Maseczki są wykonane z bawełnianej dzianiny wielorazowego użycia – Trzeba je prać w 60 stopniach C i prasować gorącą parą! – pisze projektantka. Czy to chroni przed zakażeniem koronawirusem? – Maseczki nie mają atestów – przyznaje Lunia Bonder. – Próbuję jednak wyjść naprzeciw zwyczajnej ludzkiej potrzebie osobistej ochrony w sytuacji, gdy tych atestowanych maseczek brakuje.

Co sądzą o takiej zastępczej masce specjaliści? Dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, odpowiedział na to pytanie w rozmowie z Onetem. Powiedział: maski ze zwykłego płótna czy też szalik będzie dosyć ważną barierą, zwłaszcza dla osób, które kaszlą i kichają. Nie będzie chronił przed zakażeniem, ale może chronić osoby postronne, żebyśmy i my jako osoby potencjalnie chore nie zakażali innych. Tutaj wystarczy każda bariera mechaniczna, przy czym oczywiście należy pamiętać, żeby w miarę możliwości takie maski, jak i potencjalnie szaliki po prostu prać.

Projektantka mody z Sadyby zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt projektowanych przez siebie maseczek – styl, a dokładnie dużo kreatywnych wzorów i kolorów poprawiających samopoczucie. – Moja pracownia szyje najbardziej pozytywne i optymistyczne maseczki wielokrotnego użytku z naturalnych tkanin – więc nawet, gdy kiedyś wylądują na śmietniku, to nie zanieczyszczą środowiska. A tymczasem ochronią Was i poprawią nastrój mam nadzieję! – mówi Lunia Bonder.

Zgodnie z dzisiejszym ogłoszeniem rządu, od następnego czwartku zakrywanie twarzy w miejscach publicznych stanie się obowiązkowe.

Aby zamówić maskę należy napisać maila na adres fundacja@fundacjaemergen.com.


Czytaj dalej

Czy Goraszewska zostanie dokończona?

Czy Goraszewska zostanie dokończona?

Czy polityka drastycznych oszczędności stołecznego ratusza nie zatrzyma w pół drogi przebudowy ulicy Goraszewskiej na starej Sadybie? Pytamy u źródła.

W ramach polityki oszczędności Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski nakazał burmistrzom dzielnic natychmiast wstrzymać wszystkie nowe inwestycje. Oznacza to nie rozpisywanie nowych przetargów i nie zawieranie nowych umów na wykonawstwo w przypadku już rozstrzygniętych przetargów.

Czy te obostrzenia wpłyną na dokończenie prac przy przebudowie zabytkowej ulicy Goraszewskiej na starej Sadybie?

Pierwsza część zgodnie z planem

– Zmiany nie dotkną inwestycji, które już są wykonywane. Goraszewska zatem będzie realizowana zgodnie z planem – mówi nam Małgorzata Kozłowska, kierownik referatu drogowego w dzielnicy Mokotów. To samo potwierdza nam anonimowy przedstawiciel wykonawcy robót, spółki Planeta.

Zgodnie z planem nie oznacza jednak, że na czas. – Wykonawca (spółka Planeta – red.) już nam sygnalizował, że ma problemy z częściami zamiennymi i materiałami, które nie są już tak dostępne jak wcześniej. Co jakiś czas pojawiają się też jakieś nieprzewidziane wcześniej problemy. W efekcie, spodziewam się, że zakończenie prac może nastąpić nieco później niż w lipcu – dodaje przedstawicielka dzielnicy Mokotów.

Sprawdziliśmy zaawansowanie prac. We wtorek po placu budowy krząta się kilkanaście osób. Gotowe są nowe chodniki i jezdnia z kostki granitowej na połowie długości ulicy. Najbardziej zaawansowany, wręcz niemal skończony jest dwustumetrowy odcinek między Zaciszną i Kuracyjną, z wyjątkiem skrzyżowania z Jodłową. Same skrzyżowania pozostawiają jeszcze wiele do życzenia. Nie zamontowano też jeszcze nowych latarni gazowych.

Druga część pod znakiem zapytania

Analitycy przewidują, że inwestycje drogowe realizowane obecnie w Warszawie mogą być ostatnimi na długi czas. Jeśli zapaść finansowa miasta utrzyma się, zagrożone może być wykonanie drugiej części remontu ulicy Goraszewskiej. Obecnie realizowane prace dotyczą bowiem tylko odcinka między Jeziorną i Godebskiego. Reszta ulicy, tj. dwustumetrowy odcinek od Godebskiego do Powsińskiej, czeka z remontem na osobny przetarg.

Na dziś, w dobie generalnego zakazu nowych inwestycji, taki przetarg nie ma szans na rozpisanie. Małgorzata Kozłowska uspokaja: – Będziemy się starali wnioskować o dokończenie tej inwestycji z oszczędności na innych przetargach. Ale wystąpić o to będziemy mogli dopiero po zrealizowaniu pierwszego odcinka.


Czytaj dalej

Czy Goraszewska zostanie dokończona? Odpowiedzi są dwie

Czy Goraszewska zostanie dokończona? Odpowiedzi są dwie

Czy polityka drastycznych oszczędności stołecznego ratusza nie zatrzyma w pół drogi przebudowy ulicy Goraszewskiej na starej Sadybie? Pytamy u źródła.

W ramach polityki oszczędności Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski nakazał burmistrzom dzielnic natychmiast wstrzymać wszystkie nowe inwestycje. Oznacza to nie rozpisywanie nowych przetargów i nie zawieranie nowych umów na wykonawstwo w przypadku już rozstrzygniętych przetargów.

Czy te obostrzenia wpłyną na dokończenie prac przy przebudowie zabytkowej ulicy Goraszewskiej na starej Sadybie?

Pierwsza część zgodnie z planem

– Zmiany nie dotkną inwestycji, które już są wykonywane. Goraszewska zatem będzie realizowana zgodnie z planem – mówi nam Małgorzata Kozłowska, kierownik referatu drogowego w dzielnicy Mokotów. To samo potwierdza nam anonimowy przedstawiciel wykonawcy robót, spółki Planeta.

Zgodnie z planem nie oznacza jednak, że na czas. – Wykonawca (spółka Planeta – red.) już nam sygnalizował, że ma problemy z częściami zamiennymi i materiałami, które nie są już tak dostępne jak wcześniej. Co jakiś czas pojawiają się też jakieś nieprzewidziane wcześniej problemy. W efekcie, spodziewam się, że zakończenie prac może nastąpić nieco później niż w lipcu – dodaje przedstawicielka dzielnicy Mokotów.

Sprawdziliśmy zaawansowanie prac. We wtorek po placu budowy krząta się kilkanaście osób. Gotowe są nowe chodniki i jezdnia z kostki granitowej na połowie długości ulicy. Najbardziej zaawansowany, wręcz niemal skończony jest dwustumetrowy odcinek między Zaciszną i Kuracyjną, z wyjątkiem skrzyżowania z Jodłową. Same skrzyżowania pozostawiają jeszcze wiele do życzenia. Nie zamontowano też jeszcze nowych latarni gazowych.

Druga część pod znakiem zapytania

Analitycy przewidują, że inwestycje drogowe realizowane obecnie w Warszawie mogą być ostatnimi na długi czas. Jeśli zapaść finansowa miasta utrzyma się, zagrożone może być wykonanie drugiej części remontu ulicy Goraszewskiej. Obecnie realizowane prace dotyczą bowiem tylko odcinka między Jeziorną i Godebskiego. Reszta ulicy, tj. dwustumetrowy odcinek od Godebskiego do Powsińskiej, czeka z remontem na osobny przetarg.

Na dziś, w dobie generalnego zakazu nowych inwestycji, taki przetarg nie ma szans na rozpisanie. Małgorzata Kozłowska uspokaja: – Będziemy się starali wnioskować o dokończenie tej inwestycji z oszczędności na innych przetargach. Ale wystąpić o to będziemy mogli dopiero po zrealizowaniu pierwszego odcinka.


Czytaj dalej

Nie damy Ci się zamknąć! – Sadybiańskie firmy wołają o wsparcie

Nie damy Ci się zamknąć! – Sadybiańskie firmy wołają o wsparcie

Rozstrzygamy naszą akcję wsparcia dla firm ze starej Sadyby. W krótkich ogłoszeniach, które zamieszczamy bezpłatnie, lokalni przedsiębiorcy emocjonalnie opisują swoją trudną sytuację i wskazują, jak można im pomóc, by utrzymali się na powierzchni.

Zamknięcie popularnej kawiarni NABO spadło na mieszkańców starej Sadyby jak grom z jasnego nieba. Pokazało, że małe firmy z tego małego zabytkowego osiedla są tak samo zagrożone upadkiem z powodu koronawirusa jak wszelkie inne przedsiębiorstwa w kraju.

Tym bardziej serio brzmią emocjonalne ogłoszenia, które otrzymaliśmy od przedsiębiorców ze starej Sadyby. Mówią w nich o tym, jakie przeżywają trudności i jak można im pomóc. Swój ratunek widzą w tym, że mieszkańcy okolicy – ich stali bywalcy – przypomną sobie o nich przy kolejnych zakupach. Na zachętę oferują specjalne rabaty lub inne udogodnienia.

Poniższe ogłoszenia sadybiańskich przedsiębiorców zamieszczamy bezpłatnie w ramach akcji „Nie damy Ci się zamknąć”.

 

Szkoła Ceramiki Ceramiq, Czyżewska 5

Kochani mieszkańcy Sadyby!

Jesteśmy ekipą Ceramiq, a nasza miejscówka mieści się na ul. Czyżewskiej 5. Niestety teraz nie możemy tak jak kiedyś tętnić życiem, dzięki naszym kursom, warsztatom ceramicznym czy zajęciom indywidualnym. Potrzebujemy Was i Waszego wsparcia.

Naszą największą nadzieją na przetrwanie w tym czasie jest sklep z artykułami ceramicznymi. Prowadzimy sprzedaż w sklepie stacjonarnym oraz internetowym na stronie www.ceramiq.pl. Jednak ilość sprzedanych w ostatnim czasie materiałów nie jest nam w stanie zapewnić wystarczających środków na pokrycie wszystkich niezbędnych opłat.

Dlatego też najbardziej pomożecie nam teraz kupując u nas glinę, narzędzia czy szkliwa i lepiąc w domku, a prace do wypału możecie podrzucić do naszej pracowni 🙂 Wszystkie osóbki na hasło: ,,Ceramik błoto zmienia w złoto”, dostaną 10% rabatu na wypał przyniesionych prac 🙂

Pozdrawiam,
Aneta Grądziel

Pralnia Stenia, św. Bonifacego 73

Drodzy Sąsiedzi z Sadyby!

Jestem właścicielką rodzinnej  pokoleniowej Pralni STENIA, która działa nie przerwanie od 1966 roku przy ul. Stępińskiej 3 (Sielce), filia przy ul. Św. Bonifacego 73 (Sadyba). Firmę założyła maja babcia 1966 -1988 później prowadziła mama 1988 – 2011 a od 2011 roku ja. Obejmując firmę w 2011 roku założyłam sobie że poprowadzę ja minimum 20 lat.  Bywały gorsze i lepsze okresy lecz obecna sytuacja epidemiologiczna dotknęła w sposób odczuwalny moją pralnie. Jest nie ciekawie, boje się że z mojego minimum nic nie będzie.

Chciałabym Was moi sąsiedzi (moi – od urodzenia mieszkam na Sadybie) zachęcić do skorzystania z naszych usług ;Prania chemicznego – wodnego- kocy, firan, zasłon, narzut, garderoby ect. Prania, obszywania, renowacji – dywanów Wymiany frędzli w dywanach Maglowania Farbowania.

Przyłączając się do akcji #ZostanWdomu oferujemy usługę na telefon 604117661 www.pralnia.waw.pl Na hasło Jestem ze starej Sadyby zniżka 20%.

Zapraszam
Emilia Strzelecka

Sklep Duxmal, Konstancińska 2, lok. U-1

Hej sąsiedzi z Sadyby,

Mam na imię się Kuba. Od wielu już lat prowadzę mały sklep przy Konstancińskiej 2 – Duxmal.

To ogłoszenie nie jest prośbą o pomoc a raczej ofertą pomocy dla społeczności na Sadybie, której zawdzięczamy bardzo wiele.

W związku z charakterem działalności, którą prowadzę nie ukrywam, że w czasie epidemiizainteresowanie naszymi towarami jest większe (w szczególności produktami ochronnymi i dodezynfekcji). Wiemy, że wiele osób na Sadybie i nie tylko szuka w chwili obecnej tego typu produktówa z dostępnością jest problem. Staramy się nie narzucać absurdalnych cen tylko dlatego, że jestepidemia. Nie posiadamy wielkich zapasów ale uzupełniamy je na bieżąco, i zamawiamy na życzenieklientów.

Znajdziecie u nas m.in.: Farby, artykuły budowlane, środki owadobójcze, chemię gospodarczą i ogrodniczą. Więcej na naszej stronie:  https://duxmal.pl. Sklep jest czynny od pn-pt (9-15) oraz w soboty (9-14). Służę pomocą i doradzę w razie potrzeby.

Dziękuję serdecznie i pozdrawiam,

Kuba

Restauracja Zegarmistrzowska, Muszyńska 23

Większość z nas jeszcze miesiąc temu nie wyobrażała sobie, że coś takiego może się zdarzyć. Wszystkim jest ciężko ale nie możemy się załamywać. Razem damy sobie radę z tym wrednym wirusem. Głowa do góry.

My wykorzystaliśmy ostatni czas na projektowanie zegarka, inwentaryzację osi balansowych, mostków remontuaru i innych takich oraz odnowienie kuchni. Wcześniej nie realizowaliśmy dostaw ale chcemy nadal dla Panstwa gotować i żadne chińskie paskudztwo nas nie powstrzyma!

Proponujemy dowóz do domu kilku naszych, dobrze znanych dań. Na początek pyszny rosół z domowym makaronem, barszcz ukraiński vege, pierogi z mięsem, ruskie Babci Heli i oczywiście szlagier – zrazy wołowe. Oprócz klasycznych ciepłych dostaw możecie zamówić te same dania w wariancie ekonomicznym do samodzielnego podgrzania. Szczegóły na stronie  http://zegarmistrzowska.pl/menu/?fbclid=IwAR2_qk17X15yx5gjxAw6Rio-vNPHCgrhwr36Eh8Uzp5fuPyfeLVedXKWe_c A może robiąc porządki wygrzebaliście jakiś stary zegarek po dziadku? Przynieście go do nas jak tylko będzie taka możliwość – takie rzeczy są bardzo ważne.

BĘDZIE DOBRZE! ZAPRASZAMY

Maciej Wojas i Małgorzata Durska


Czytaj dalej

Z rynku znika popularna sadybiańska knajpka

Z rynku znika popularna sadybiańska knajpka

Po dwóch tygodniach od wstrzymania obsługi z powodu ograniczeń koronawirusowych, zakończenie działalności ogłosiło popularne sadybiańskie NABO. To pierwsza ofiara koronawirusa wśród restauracji na Sadybie. – Jestem dobrej myśli – pociesza nowa właścicielka budynku, która wynajmuje lokal.

– Kochani. Niestety przy znikomej pomocy naszego państwa dalsza działalność NABO staje się w tej chwili niemożliwa – taki komunikat na czarnym tle zamieściła wczoraj na Facebooku restauracja NABO, działająca na starej Sadybie przy Zakręt 8.

Momentalnie spłynęło kilkadziesiąt komentarzy. Niektórzy nie mogli uwierzyć, szczególnie że wiadomość pojawiła się 1 kwietnia, czyli w tradycyjne święto żartu Prima Aprilis. Inni wyrażali żal („To by oznaczało najsmutniejszy 1szy kwietnia jak dotąd”), jeszcze inni zagrzewali do walki („Dajcie nam zawalczyć z Wami. Jak możemy pomoc?”). Po kilku godzinach przyszło wyjaśnienie. – Musimy zawiesić działalność na czas „zarazy” aby nie utonąć i próbować utrzymać się na powierzchni wody. (…) w tej chwili bez pomocy rządu nie możemy utrzymać zespołu, bo same „daniny” dla Państwa nas dobiją – czytamy na Facebooku.

Zawiesili czy zamknęli?

Co dokładnie oznacza zawieszenie działalności? Spytaliśmy o to właścicielkę NABO. – My nie podjęliśmy decyzji o zamknięciu firmy tylko o wygaszeniu jej działalności. To się wiąże albo ze zwolnieniem całego zespołu albo z wysłaniem wszystkich na urlopy bezpłatne – mówi Urszula Eriksen.

– Jesteśmy spółką zoo i nie da się wszystkiego zamknąć z dnia na dzień. Musimy przede wszystkim wypowiedzieć wszystkie umowy zarówno z pracownikami jak i dostawcami – tłumaczy sytuację kawiarni właścicielka.

Sprawa wagi państwowej

Dziś nieoczekiwanie sprawa przestała mieć wymiar lokalny.  W odpowiedzi na wpis znanej dziennikarki Karoliny Hytrek Prosieckiej, tuż po północy z środy na czwartek minister rozwoju Jadwiga Emilewicz wyznała na Twitterze: „Sadyba bez Nabo to nie Sadyba”. Następnego dnia, w czwartek rano w wideorozmowie na portalu wp.pl zapytana o ten emocjonalny wpis wyjaśniła, że „To rodzinne miejsce, w którym spędzaliśmy czas razem”.

Szybko temat podchwyciły media ogólnopolskie. O NABO mówiły dziś m.in. TVP Info, money.pl, wpolityce i wiesci24.pl. Wszyscy jak jeden mąż krytykowali minister za jej dopisek „Zapraszam do Ministerstwa Rozwoju”, skierowany do właścicieli sadybiańskiej kawiarni. Dziennikarze twierdzili, że minister nie powinna zajmować się sprawami jednej ulubionej kawiarni a systemowym rozwiązaniem problemów, które ma wiele innych restauracji o podobnym profilu.

Broń Boże!

Jak dowiedzieliśmy się z pewnego źródła, ministerstwo faktycznie chciało rozmawiać z NABO i wręcz dostało telefon do właścicieli. Z kolei sami właściciele podejmowali próby kontaktu z urzędem, ale nie mogli się nigdzie dodzwonić. Na moment publikacji, nie mamy potwierdzenia, aby doszło do kontaktu między urzędem i kawiarnią.

Na dziś ratunku w postaci zniesienia ZUS-u dla pracowników NABO nie ma. Lokal nie funkcjonuje. Nie ma też już pracowników, którzy jeszcze niedawno robili darmowe posiłki dla lekarzy ze stołecznych szpitali i przygotowywali się do tworzenia na wynos potraw na wielkanocny stół.

Z wypowiedzi właścicieli wynika jednak, że szanse na wznowienie działalności jednak istnieją. – Nowi właściciele budynku (cudowni ludzie!) zaoferowali nam wsparcie, które na tym etapie daje nam nadzieję, że jeszcze wszystko może się zdarzyć – piszą właściciele NABO w mediach społecznościowych. O jakie wsparcie chodzi? Dokładnie nie wiadomo. Ze słów właścicieli budynku wynika, że w grę wchodzić może odroczenie czynszu. – Jestem dobrej myśli – mówi w rozmowie z Sadyba24.pl pani Agnieszka, nowa właścicielka działki, na której stoi NABO. – Szkoda zaprzepaścić coś, co tworzyli razem przez osiem lat. Trzeba walczyć i wspierać, by zostali. Ja na pewno będę ich wspierać. Na pewno do końca kwietnia. Na spokojnie, po świętach, spotkamy się z właścicielami NABO i zastanowimy się, co dalej.

Na pytanie, czy szuka już nowego najemcy, pani Agnieszka odrzekła: – Broń Boże! NABO musi zostać! – dodaje.

Wola powrotu jest również w najemcach. – Nie wiemy, ile to wszystko potrwa i dlatego nie możemy dziś przewidzieć, co się dalej z nami stanie… Jedno jest pewne o niczym innym nie marzymy tak bardzo jak o powrocie. Może uda się powstać jak feniks z popiołu – wyznaje z nadzieją Urszula Eriksen.


Czytaj dalej

Warzywniak, spożywczy i kawiarnia w jednym. Wkrótce na Sadybie

Warzywniak, spożywczy i kawiarnia w jednym. Wkrótce na Sadybie

Ma być zdrowo, lokalnie i dostępnie – zapowiada właściciel nietypowego sklepu, który w maju ma otworzyć podwoje na starej Sadybie.

Stara Sadyba jeszcze siedem lat temu była typową sypialnią. Sklepy pojawiały się i równie szybko znikały. Kiedy wprowadziło się skandynawskie NABO, niewielu mieszkańców wierzyło, że w środku osiedla domów jednorodzinnych może utrzymać się restauracja z prawdziwego zdarzenia. Dziś na Sadybie działa do dziesięciu lokali gastronomicznych, a w niektórych z nich trzeba często wcześniej zamówić stolik, by móc coś zjeść w godzinach wieczornego szczytu.

I oto na osiedlu, na którym w zasadzie każdy lokal użytkowy jest na wagę złota, zamiast kolejnej restauracji ma wkrótce pojawić się warzywniak. Do tego ma działać w najbardziej reprezentacyjnej części starej Sadyby – tuż przy Skwerze Starszych Panów. Jak to możliwe, by warzywniak przetrwał w tym miejscu? – Bo to nie będzie klasyczny warzywniak – mówi Jan Jungst, właściciel „Owoce & Warzywa”. – Chcemy zrobić coś, czego brakuje w środku starych osiedli, a co chcielibyśmy sami mieć jako mieszkańcy. Takie połączenie warzywniaka, spożywczego i kawiarni – dodaje.

Właściciele nietypowego warzywniaka mają nie tylko pomysł, ale też spore doświadczenie w prowadzeniu nowego rodzaju sklepu. Od dwóch lat podobne punkty działają na Górnym Mokotowie, Powiślu i Saskiej Kępie. W sumie cztery. – Przewija się przez nie średnio 2,5 tysiąca osób miesięcznie. Liczymy, że podobnie będzie na Sadybie – mówi Jungst. – Przekonali nas do tego sami klienci, którzy choć mieszkają na starej Sadybie, od jakiegoś czasu zaopatrują się u nas na Górnym Mokotowie. To raptem pięć czy sześć osób, ale uwierzyliśmy z ich słów, że tu też jest realna potrzeba, którą należy zaspokoić.

Zdrowo, lokalnie i dostępnie

Jak przekonuje właściciel nowego lokalu, jego pomysł nie polega jedynie na zaoferowaniu szerszej niż zwykle w warzywniaku gamy towarów. – Nam (Jan prowadzi sieć razem z żoną, Karoliną, i pośrednio czwórką dzieci) chodzi też o pewne wartości. Po pierwsze, chcemy oferować zdrowe jedzenie. Poza owocami i warzywami będzie więc pieczywo, kasze, ryże i nabiał, w tym ich wersje ekologiczne z certyfikatami. Nie będzie za to Coca Coli czy czekoladowych batonów – zapowiada Jungst.

Ma być też lokalnie. – Tęsknię za sklepami z dzieciństwa, w których można było pogadać z panią zza lady, zostawić coś do przechowania, czy kupić na krechę. Zależy nam na miejscu, które integrowałoby lokalną społeczność. Stąd będziemy mieli stoliczki w środku i na zewnątrz, gdzie będzie można usiąść i wypić kawę z sąsiadami. Mieszkańcy okolicy będą mogli też do nas zadzwonić i zamówić zakupy z dostawą, co może być szczególnie pomocne seniorom. Mamy w tym celu przygotowane rowery z przyczepką.

Wreszcie temat, który zwykle wzbudza największe kontrowersje – cena. Czy warzywniak dostosuje się do charakteru osiedla willowego i zaoferuje wysokie ceny, w sam raz dla bogatej klienteli? Na to może wskazywać zapowiedź sprzedaży zdrowych produktów z certyfikatem bio, które zwykle są dość drogie. – Zdecydowanie nie chcemy być elitarnym sklepem dla hipsterów. Faktycznie będziemy oferować artykuły ekologiczne ze specjalnym certyfikatem i te będą droższe. Ale poza nimi – w tej samej kategorii, np. ziemniaki – będą też produkty targowe, w cenach dostępnych na kieszeń rencisty.

Żegnaj chińczyk

Nietypowy warzywniak ma działać przy Zakręt 8, w tym samym lokalu, który obecnie zajmuje Bar Asean. Popularny chińczyk oferuje tu dania kuchni orientalnej w cenach przystępnych na każdą kieszeń. Bar będzie działać do 4 kwietnia, kiedy lokal zostanie przekazany nowym najemcom.

– Zdajemy sobie sprawę, że nasza decyzja może się również spotkać z negatywnymi ocenami – mówi pani Agnieszka, od niedawna nowa właścicielka budynku przy Zakręt 8. – Pan Wietnamczyk, który prowadzi Bar Asean, ma kilka podobnych lokali w Warszawie, więc jego rodzina mocno na tym nie ucierpi. Poza tym znaleźliśmy obecnemu najemcy nowy punkt, w którym może prowadzić swoją działalność – dodaje.

– Wymówienie otrzymaliśmy 30 lutego (luty miał 28 dni, więc musiało to być kilka dni wcześniej – red.) – mówi nam wietnamski właściciel Baru Asean, który woli nie ujawniać swojej tożsamości. – We wniosku, który napisałem do właścicieli budynku, prosiłem, abym mógł prowadzić lokal jeszcze do końca roku, ale otrzymałem odpowiedź odmowną. Nie było żadnych negocjacji. Trudno, będę musiał się wynieść. Taki los obcokrajowca. Szukam właśnie nowego lokalu – wyjaśnia właściciel popularnego na Sadybie „chińczyka”.

Decyzja z mieszkańcami

– Kiedy zastanawialiśmy się, jaka działalność ma być prowadzona w tym miejscu, doszliśmy z mężem do wniosku, że powinno to być coś, co by się najbardziej przydało lokalnej społeczności, coś czego najbardziej brakuje. Uznaliśmy, że nie ma sensu mieć tu dwóch restauracji obok siebie (NABO i Bar Asean – przyp. red.).

Właścicielka budynku podkreśla, że decyzja o wyborze nowego najemcy nie była pochopna. – Sami z mężem pochodzimy z Sadyby, stąd pochodzi całe nasze środowisko, choć mieszkamy obecnie na Zawadach w Wilanowie. Przed podjęciem decyzji zrobiliśmy więc burzę mózgów ze znajomymi z Sadyby i to oni nam podpowiedzieli, czego najbardziej tu potrzeba – tłumaczy pani Agnieszka.

– Na sam warzywniak natknęliśmy się dość przypadkowo. Wcześniej mieliśmy sporo propozycji najmu, nawet bardziej intratnych, typu spa. Do warzywniaka przekonało nas to, że pomysł na zdrowe, lokalne jedzenie znakomicie wpisuje się w to miejsce, uzupełniając ofertę NABO. Ujęło nas to, że właściciele „Owoce & Warzywa” mają wiele fajnych pomysłów na to, jak żyć blisko z mieszkańcami. Byliśmy w ich innych lokalach i widzieliśmy, że to działa – wyjaśnia właścicielka budynku.

Co dalej?

Jak informuje pani Agnieszka, obecny bar orientalny przy Zakręt 8 będzie działać do 4 kwietnia. Tego samego dnia klucze do lokalu otrzyma nowa najemca. – Zaraz jak dostaniemy klucze, ruszymy z remontem – zapowiada Jan Jungst. – Nie wszystko ulegnie zmianie. Utrzymamy na przykład ogródek przed lokalem – potwierdza.

W tym samym czasie remont budynku zapowiadają nowi właściciele. Z powodu obecnej sytuacji z koronawirusem, remont ten ma być mniejszy niż pierwotnie planowano.

Warzywniak „Owoce & Warzywa” ma zostać otwarty na Sadybie zaraz po długim weekendzie majowym. – Dokładnej daty nie mamy, ale powinno to być około 4 maja.


Czytaj dalej