Filmowcy tarasują wąskie ulice na starej Sadybie

Filmowcy tarasują wąskie ulice na starej Sadybie

Stara Sadyba od lat stanowi ulubiony plan zdjęciowy wielu ekip telewizyjnych i filmowych. Zdaniem mieszkańców osiedla, obecność filmowców potrafi jednak mocno uprzykrzyć im życie. Jak sugeruje przykład incydentu sprzed kilku dni, straż miejska ma trudności z reagowaniem, bo sama nie zna przepisów regulujących takie sytuacje. 

– Ekipy filmowe nie dają nam wytchnienia, działają bez pozwoleń, bez zachowania dobrosąsiedzkich stosunków, łamiąc przepisy drogowe i zawłaszczając przestrzeń publiczną – skarży się Monika Krzemińska z zarządu osiedla Sadyba Park przy Pl. Rembowskiego 9a.

I przytacza przykład z 5 sierpnia.

Po godzinie 17 tej ekipa filmowa rozstawiła wozy, autokary na ulicy Okrężnej zajęli cały pas ruchu, a aktorka statystka przebrana za policjantkę kierowała ruchem pod prąd – pominę, że te sytuacje w ostatnich miesiącach są w tej okolicy na porządku dziennym. Po godzinie 19tej, dosłownie 100m dalej tej od strony ulicy Goczałkowickiej ekipa filmowa rozstawił tzw. camp – zamknęła prawie w całości przejazd, samochód karetka filmowa wjechała w klomb zieleni tarasując nie tylko przejazd, ale ograniczając do zera widoczność z wyjazdu naszego osiedla – na moją prośbę, żeby przestawili auto Pani z ekipy odpowiedziała, ze karetka przyjechał do chorego z osiedla, co oczywiście było nieprawdą. W ciągu 20 minut Goczałkowicką nie mógł przejechać samochód, ludzie nie mogli bezpiecznie przejść drogą. Dodatkowo ekipa zatarasowała w całości wejście do parku i dostęp do śmietników. Niebieski volkswagen też należy do ekipy stoi na środku drogi.

Ekipy filmowe od lat zawłaszczają sobie przestrzeń w pięknych, cichych miejscach, robią to łamiąc nie tylko przepisy drogowe, ale działają bez żadnych pozwoleń na rozstawianie campów w przestrzeni publicznej. Zagrażają nie tylko bezpieczeństwu, ale także śmiecą, hałasują do późna włączonymi generatorami. Na prośby o ułatwienie przejazdu lub zbieraniu po sobie śmieci w zasadzie w większości przypadków nie reagują.

Jak wynika z relacji pani Moniki, Straż Miejska nie potrafi się odnaleźć w sytuacji.

Straż Miejska wezwana wczoraj przeze mnie nie wiedziała nawet, jaki status ma droga, na której stoi camp. Panowie nie wiedzieli, jakie przepisy łamią filmowcy, nie chcieli przy mnie sprawdzić pozwoleń – to ja miałam wrażenie, ze muszę się tłumaczyć.  Pominę fakt, że nikt z ekipy filmowej nie miał założonej maseczki na twarz…….

Jakie są przepisy, które mają zastosowanie w takich sytuacjach? Jak częste są takie przypadki nieskutecznych interwencji na starej Sadybie? O odpowiedź spytamy Straż Miejską.

 



Filmowcy tarasują wąskie ulice na starej Sadybie
Aktualności Sadyba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *