Pamiętacie petycję o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego? Po roku dowiadujemy się, co zdecydował ratusz

Pamiętacie petycję o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego? Po roku dowiadujemy się, co zdecydował ratusz

Dokładnie rok temu w Internecie ukazała się petycja do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o ochronę Jeziorka Czerniakowskiego. W kilka tygodni podpisało się pod nią ponad 6 tysięcy warszawiaków, a sprawę nagłośniły media w całej Polsce. O to, co udało się osiągnąć od tego czasu, pytamy inicjatora petycji, który złożył pod nią pierwszy podpis – Jerzego Piaseckiego z Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba.

Sprawa zaczęła się 17 lipca ubiegłego roku. Wtedy po ogólnopolskiej medialnej wrzawie wokół uchwalenia planu miejscowego dla okolic Jeziorka Czerniakowskiego ukazała się petycja. Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba domagało się w niej, aby prezydent Warszawy powołał w stołecznym ratuszu zespół, który określi, jak uratować wysychający i dewastowany rezerwat. Do petycji wpisano konkretne sprawy, którymi miał się zająć zespół urzędników.

Choć o petycji zrobiło się głośno w lokalnych mediach, a liczba podpisów rosła w szybkim tempie, nic nie wskazywało, że apel sadybiańskich aktywistów czeka inny los niż wiele innych podobnych apeli internetowych. Przełom nastąpił we wrześniu ubiegłego roku. Zaproszone na lokalny wiec nad Jeziorkiem Czerniakowskim wysokiej rangi dyrektorki z ratusza przybyły na Sadybę i zadeklarowały publicznie, że chcą zrealizować postulaty społeczników. Przybyłych na kąpielisko Jeziorka kilkuset mieszkańców Sadyby poinformowały, że dzień wcześniej prezydent miasta zarządził powołanie zespołu ds. rezerwatu. Od tego momentu minęło blisko rok. Nikt – ani urzędnicy ani społecznicy z Sadyby – nie informował w tym czasie o postępach prac zespołu. Dziś – w pierwszą rocznicę ukazania się petycji – przerywamy to milczenie.

O to, co zdarzyło się w sprawie Jeziorka w ostatnich miesiącach, zapytaliśmy inicjatora petycji, Jerzego Piaseckiego, prezesa Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba. To jego pierwsza publiczna wypowiedź na ten temat.

 

W petycji postulowałeś, by powołać w ratuszu zespół roboczy. Kiedy to się stało, wszedłeś w jego skład jako stały przedstawiciel strony społecznej. Kto jeszcze znalazł się w zespole decydującym o przyszłości Jeziorka Czerniakowskiego?

Skład zespołu określało zarządzenie prezydenta. Pracom przewodniczyła dyrektor koordynator ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni, Justyna Glusman. Poza nią w każdym spotkaniu brali udział dyrektorzy dwóch ważnych biur w stołecznym ratuszu – ochrony środowiska Grażyna Sienkiewicz oraz architektury i planowania przestrzennego Marlena Happach,

W zależności od tematu spotkania byli też zapraszani wysocy rangą przedstawiciele zarządu zieleni, centrum komunikacji społecznej oraz innych jednostek – policji, straży miejskiej, biura bezpieczeństwa, czy OSIR Mokotów.  Ze strony dzielnicy Mokotów w każdym spotkaniu zespołu uczestniczył zastępca burmistrza Jan Ozimek.  

Jeszcze przed powołaniem zespołu ustaliliśmy z urzędnikami, że na wszystkie spotkania będą zapraszani przedstawiciele Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba.  Tak się stało. Poza mną w spotkaniach uczestniczy też architekt krajobrazu Katarzyna Molską. Między spotkaniami radzimy też się niezależnych ekspertów.

W sumie na spotkaniach pojawiało się od 14 do 25 osób.

Mówisz o spotkaniach. Ile ich było?

Niestety, tylko dwa – 4 grudnia 2019 i 30 stycznia br. Oba w Biurze Ochrony Środowiska, które znajduje się na 18 i 20 piętrze błękitnego wieżowca na Placu Bankowym. Dalsze spotkania zostały odwołane z powodu pandemii.

Zaangażowanie wielu ludzi daje nadzieję, że sprawom Jeziorka przyjrzano się kompleksowo. Czy przełożyło się to również na liczbę załatwionych postulatów?   

Raczej nie. Ale problem nie polega na tym, ile postulatów załatwi się w krótkim czasie. Ważna jest również kolejność – ważne, by zaczynać od postulatów systemowych, które definiują główne ryzyka i rozwiązania, a dopiero – jak zgodzimy się, co jest kluczowe – potem zajmować się postulatami punktowymi, szczegółowymi.

Niestety, zespół nie działa w sposób systemowy. Mimo kilkakrotnych próśb i nalegań strony społecznej wciąż nie pochylono się nad pierwszym celem zespołu – „ identyfikacja, analiza i monitorowanie zagrożeń dla rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie”. Oczekuje się od nas, że to my będziemy zgłaszali bardzo konkretne problemy, a zespół się zastanowi, czy można im zaradzić. Tymczasem nie o to chodzi – chodzi o to, aby zespół działał zgodnie z bardzo dokładnie wypracowanymi celami, korzystając ze swoich wewnętrznych specjalistów, a Towarzystwo reprezentowało głos społeczny w tej dyskusji.

Zatem jakie punktowe postulaty udało się doprowadzić do poziomu urzędowej decyzji, a jeszcze lepiej do realizacji?

Najwięcej udało się osiągnąć w sprawie zasilania Jeziorka w wodę. Ten temat był przedmiotem burzliwej debaty. Choć wszyscy zgodzili się, że Jeziorko wysycha,  pojawiły się głosy, że doprowadzenie wody złej jakości może jeszcze pogorszyć jego stan, a stworzenie rozwiązania zapewniającego doprowadzenie wody specjalnie oczyszczonej może być bardzo kosztowane lub technicznie bardzo skomplikowane.  Przedstawiciel Biura Ochrony Środowiska podkreślił, że aktualnie mamy do czynienia z suszą hydrologiczną – opady na terenie Warszawy były mniejsze w 2019 niż w 2018.

Ostatecznie podjęto decyzję o zleceniu opracowania, które odpowie na pytanie, jaki jest najlepszy sposób zasilania Jeziorka wodą dobrej jakości. W tym w jaki sposób można wykorzystać wody opadowe i roztopowe, zbierane w nieckach retencyjnych, które mają powstać na terenie Łuku Siekierkowskiego (zgodnie z wymaganiami planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego).

Dodatkowo opracowanie ma wziąć pod uwagę inne zagrożenia (np. zanieczyszczenia biogenami) i zapewnienie odpowiednich warunków dla zachowania fauny i flory.

Czy ta decyzja skutkowała rozpisaniem przetargu na przygotowanie opracowania?

Na spotkaniu 30 stycznia urzędnicy zapowiadali, że do połowy lutego zamierzają przygotować tzw. Opis Zamówienia Publicznego, w którym zostaną zdefiniowane zakres koncepcji i terminy jej realizacji. Ze względu na pandemię procedura została wstrzymana. Aż do tego tygodnia.

14 lipca dostałem emaila z Biura Architektury i Planowania Przestrzennego o tym, że Biuro to planuje ogłosić przetarg na „Koncepcję zagospodarowania i odprowadzenia wód opadowych i roztopowych Łuku Siekierkowskiego, ze szczególnym uwzględnieniem zasilania w wodę akwenu rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie”. Jeśli się tak stanie, a ma się stać w najbliższych dniach, to będzie to konkretny krok w kierunku ratowania rezerwatu.

Widziałem założenia do tego przetargu. Szczegółowy dokument liczy 9 stron. Zapowiada się, że efekt będzie bardzo konkretny i praktyczny. I da podstawy dla konkretnych ruchów inwestycyjnych.

Jak długo będzie trzeba czekać na powstanie tego opracowania? 

Przypuszczam, że razem z przetargiem na wykonawcę, opracowanie będzie gotowe za rok-półtora.

Czyli jeszcze w tej samej kadencji obecnego zarządu miasta?

Tak sądzę.

Co jeszcze udało się zrobić w zespole?

Drugim bardzo ważnym punktem było bezpieczeństwo i zapobieganie dewastacji rezerwatu. To temat, który zgłosiliśmy i uważamy za strategicznie ważny.  Rezerwat podlega bowiem presji setek a nawet tysięcy mieszkańców dziennie (np. w weekendy letnie). Zależy nam na tym, aby korzystać z rezerwatu w sposób przemyślany (spacery, sport, regeneracja na łonie natury).

Niestety, część mieszkańców dewastuje infrastrukturę ścieżki edukacyjnej, pali ogniska i grille, doprowadzając do pożarów, oraz zaśmieca rezerwat. Często powodem tych niebezpiecznych działań jest spożywanie alkoholu. W ciągu ostatnich kilku lat dzięki współpracy Zarządu Zieleni m. st. Warszawy, OSiR Mokotów, policji, straży miejskiej i Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba wprowadzono szereg działań mających rozwiązać przedstawione problemy.

Przypomnijmy, o jakich działaniach mówimy…

Dla Jeziorka założono tzw. kartę kontroli miejsca zagrożonego i na wniosek strony społecznej sfinansowano ponadnormatywne patrole służb. Na terenie plaży przy ul. Jeziornej 4 dla poniesienia bezpieczeństwa uruchomiono oświetlenie, zamontowano kamerę, którą podpięto do systemu miejskiego monitoringu. Dodatkowo pracownicy OSiR udzielali pouczeń odwiedzającym, którzy łamali regulamin kąpieliska. Od czerwca do września ubiegłego roku Strażnik Jeziorka Czerniakowskiego monitorował teren rezerwatu 24 godzin na dobę i obchodził Jeziorko co 3 godziny. W bardzo burzliwej dyskusji na spotkaniu zespołu analizowaliśmy i ocenialiśmy skuteczność wprowadzonych rozwiązań.

Jakie były wnioski?

W imieniu Towarzystwa potwierdziłem, że w wyniku mobilizacji jednostek miasta i współpracy z mieszkańcami bezpieczeństwo uległo poprawie.  Zwróciłem jednak uwagę na kilka słabych punktów wymagających dopracowania. Straż Miejska mimo zakazu palenia ognia nie interweniowała zdecydowanie przy paleniu ognisk i nie reagowała w ogóle przy paleniu grilli. Podczas weekendów kilkadziesiąt osób spożywało alkohol na plaży, a działania interwencyjne policji były bardzo ograniczone. Towarzystwo podało konkretny przykład, w którym w czerwcu 2019 na terenie OSiR był rozstawiony stolik, przy którym odbywała się impreza z wódką i muzyką, a przejeżdżający patrol policji nie zareagował. 

Co z tej dyskusji i ocen wynika na przyszłość?

Wspólnie – urzędnicy z Biura Bezpieczeństwa, policja, straż miejska, OSiR Mokotów, Zarząd Zieleni, urząd dzielnicy Mokotów i Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba – ustaliliśmy plan działania na rok 2020. Uznaliśmy, że należy kontynuować patrole służb miejskich, ze szczególnym nasileniem w miesiącach letnich. W tym celu Biuro Bezpieczeństwa zarezerwowało odpowiednie środki na ponadnormatywne patrole.

Uzgodniliśmy też, że należy przygotować regulamin rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie, uwzględniający zakaz rozpalania grilli. Towarzystwo dodatkowo postulowało o zorganizowanie dodatkowego spotkania OSiR, Zarządu Zieleni, policji, straży miejskiej i Towarzystwa w celu ustalenia planu skoordynowanego działania.

Co jeszcze ustalono na spotkaniach zespołu roboczego w ratuszu?

Z konkretów to by było na tyle. Kilka spraw jest wciąż w toku. 

Co to są za sprawy?

Rozmawialiśmy m.in. o planie miejscowym dla Czerniakowa Południowego, który wzbudził tak duży protest społeczny w poprzednie wakacje. Interesował nas stan prawny tego dokumentu i jego konsekwencje dla zabudowy na tym terenie. Przypomnę, że plan miejscowy został uchylony przez Wojewodę i sprawa jest w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. 12 marca br. miała odbyć się rozprawa. Na razie nie wiemy, czy do niej doszło i jakie są jej efekty. Dla nas ważne jest szczególnie, czy są wydane lub planuje się wydanie jakiegokolwiek pozwolenia na budowę na terenie objętym planem, przed powstaniem niecek retencyjnych. 

Poruszaliśmy również temat uruchomienia prac nad planem miejscowym dla Jeziorka Czerniakowskiego oraz przygotowania wspomnianego wcześniej Regulaminu Rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Na drugim spotkaniu zespołu, 30 stycznia br. padło zapewnienie Zarządu Zieleni m.st. Warszawy, że do końca roku będzie opracowany stosowny regulamin dla rezerwatu.

Mówiliśmy wreszcie odziałaniach ochronnych i pielęgnacyjnych. Chcielibyśmy wiedzieć dokładnie, jakie działania ochronne i pielęgnacyjne były i będą podjęte przez Zarząd Zieleni m.st. Warszawy w roku 2020. Oraz czy i jakie działania zostaną wykonane z zaległego budżetu partycypacyjnego.

Jak mówiłem, te wszystkie tematy są jeszcze w trakcie dyskusji.

Jakie działania wspominane w waszej petycji z 17 lipca 2019 mają – według Ciebie – szansę na realizację w ciągu roku od powołania zespołu, tj. do września 2020?

Tylko jedno działanie, notabene odwlekane latami – rozstrzygnięcie przetargu i rozpoczęcie prac  nad koncepcją,  która odpowie na pytanie, w. jaki sposób zaopatrzyć Jeziorko w wodę dobrej jakości. Jest to możliwe, ale wymagałoby determinacji i zaangażowania ze strony Biura Architektury i Planowania Przestrzennego.

Największy postulat związany z zasilaniem Jeziorka Czerniakowskiego w wodę faktycznie zmierza ku rozwiązaniu, ale liczba spraw czekających na rozwiązanie jest wciąż długa. Jak oceniasz postęp prac zespołu roboczego?

Powiem szczerze, że oczekiwałem o wiele więcej – w zespole są najważniejsi urzędnicy w mieście. Zespół ma duży potencjał, którego nie wykorzystuje, a powinien mieć duże możliwości, bo ma poparcie Prezydenta. Faktem jest, że dyskutując problem po problemie można znaleźć pewne rozwiązania i nawet wdrożyć je, ale nie od tego powinien być zespół.

Moim zdaniem, zespół powinien widzieć rezerwat Jeziorko Czerniakowskie jako coś unikalnego do ochrony – coś, co można udostępnić społeczeństwu w sposób przemyślany i co może służyć edukacji ekologicznej, tak cennej w 21. wieku. Zespół powinien konsekwentnie realizować postawione przed nim cele, szukać rozwiązań systemowych i określać kierunki działań. Mam nadzieję, że do tego dojdziemy – skuteczność zależy nie od zespołu jako sztucznego tworu, ale od konkretnych ludzi i ich zaangażowania. Na razie takie zaangażowanie iskuteczność dostrzegam w Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego.

Co z Twojej perspektywy stanowi największą trudność w dojściu do decyzji i realizacji w zespole roboczym?

Mimo dobrej woli dyrektorów biur miasta bardzo trudno jest o dojście do konkretnych decyzji, a potem do ich skutecznej realizacji. Bardzo rzadko się zdarza, że urzędnik przedstawi konkretny termin realizacji zadania. Wydaje mi się, że powody są dwa: raz, jest to dodatkowy temat, a pracy jest dużo, dwa – każda decyzja rodzi pośrednio konsekwencje w postaci wydatków finansowych, a środki są  teraz mocno ograniczone. Aby osiągnąć sukces potrzebna jest konsekwencja i determinacja strony społecznej.

Na koniec musimy zapytać, dlaczego mieszkańcy Sadyby i generalnie warszawiacy nie są informowani o postępach prac zespołu roboczego? Zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami, informacje o efektach prac miały być okresowo podawane do publicznej wiadomości. Tymczasem zaraz minie rok od powołania zespołu i cisza trwa.

Bardzo dobre pytanie, które należy zadać pani Justynie Glusman – przewodniczącej zespołu. Towarzystwo domagało się, aby postęp prac zespołu był podawany do publicznej wiadomości co pół roku, czyli – pierwszy raz pod koniec marca br. Kilkakrotnie wystąpiliśmy do zespołu, aby przygotował podsumowanie swoich działań (my ich nie znamy, bo po podjęciu decyzji na spotkaniu, dalsze prace toczą się w biurach i nie znamy efektów) i wspólne wystąpienie z pozytywnym komunikatem  publicznym. Odpowiedzi się nie doczekaliśmy.



Pamiętacie petycję o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego? Po roku dowiadujemy się, co zdecydował ratusz
Aktualności Sadyba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *