Za dwa lata stara Sadyba będzie całkowicie wolna od tablic reklamowych

Za dwa lata stara Sadyba będzie całkowicie wolna od tablic reklamowych

 

Stołeczny ratusz wprowadza nowe zasady umieszczania tablic reklamowych w przestrzeni publicznej. W ich efekcie stara Sadyba zostanie całkowicie pozbawiona billboardów i tablic. Zmiany mamy odczuć za dwa lata.

Stołeczny ratusz chce ograniczyć chaos przestrzenny w Warszawie. Nie będzie już można stawiać tablic reklamowych tam, gdzie się chce, ale tylko tam, gdzie pozwala na to plan. W dodatku tablice i billboardy będą musiały mieścić się w odpowiednich rozmiarach, w zależności od ulicy.

Dla starej Sadyby jako obszaru objętego opieką konserwatorską przewidziano specjalne zasady. W środku zabytkowego osiedla – nawet na przecinającej ją Wisłostradzie – nie będzie można ustawić żadnego billboardu ani tablicy reklamowej.

Łagodnie na obrzeżach

Na ulicach okalających ten obszar zasady będą już mniej rygorystyczne. Całkowicie pozbawiona tablic reklamowych ma być ulica Nałęczowska na odcinku od Powsińskiej do al. Sobieskiego.  

Stosunkowo łagodnie potraktowano również ulicę św. Bonifacego na odcinku od Powsińskiej do al. Sobieskiego. Tam będą mogły być rozmieszczone tzw. małe tablice reklamowe (kolor żółty na mapie), tj. o rozmiarach do 1,8 m wysokości, do 1,20 szerokości i 40 cm głębokości. Konstrukcja nie będzie mogła być wyższa niż 3 metry.

Tablice o formacie małym (wspominanym wcześniej) i średnim (2,50 m wysokie, 3,60 m szerokie, 60 cm głębokie z konstrukcją do 7 metrów) będą dopuszczone na al. Sobieskiego między Nałęczowską i św. Bonifacego. Odcinek ten, stanowiący zachodnią granicę Miasta Ogrodu Sadyba (zwanego potocznie starą Sadybą), oznaczony jest na mapie kolorem pomarańczowym. Tablice takie będą mogły tu stać tylko po jednej stronie jezdni.

Mimo dużego natężenia ruchu tranzytowego przez al. Sobieskiego i Powsińską, ulice te zostały zamknięte dla wielkoformatowych reklam. Średnie i małe billboardy będą mogły stanąć na tych ulicach – i to po obu stronach jezdni – bezpośrednio za strefą konserwatorską. Pojawią się na przykład, na al. Sobieskiego, już od skrzyżowania al. Sobieskiego ze św. Bonifacego w kierunku centrum (odcinek ten oznaczony jest kolorem czerwonym).

Dwa lata na wejście w życie zmian

Nowe zasady mają wejść w życie za 2 lata od momentu ich uchwalenia. Do tego czasu z przestrzeni publicznej muszą zniknąć tablice reklamowe usytuowane w niepoprawnych miejscach i takie, które są dopuszczone przy danej ulicy, ale są za duże.

Projekt uchwały w sprawie uporządkowania przestrzeni miejskiej (w tym mebli miejskich i ogrodzeń) był poddany szerokim konsultacjom społecznym. Zostanie poddany pod głosowanie na Radzie Warszawy w najbliższy czwartek.


Czytaj dalej

Młotek, bach i sprzedane. Sadybianie znów organizują prawdziwą aukcję na rzecz WOŚP

Młotek, bach i sprzedane. Sadybianie znów organizują prawdziwą aukcję na rzecz WOŚP

Sadybiańska restauracja Zegarmistrzowska ponownie organizuje aukcję zegarów, zegarków i rzeczy pięknych na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W dniu finału będzie można wylicytować m.in. kilkanaście zegarków naręcznych, w tym jeden szczególny, zamknięty w pierścionku, oraz dwie kreacje sadybiańskiej projektantki.

Znów zapowiadają się wielkie emocje i dużo śmiechu. W najbliższą niedzielę, 12 stycznia o godzinie 18.30 sadybianie na czele z właścicielami restauracji Zegarmistrzowska zorganizują prawdziwą aukcję. Wystawią na niej wiele cennych okazów sztuki zegarmistrzowskiej, a dodatkowo wyjątkowe przedmioty z domowych kolekcji. Wszystkie datki zasilą Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. 

O tym, skąd wzięła się ta idea i dlaczego warto przyjść na Okrężną w niedzielne popołudnie rozmawiamy ze współorganizatorem aukcji, Maciejem Wojasem z Zegarmistrzowskiej.

Co roku przekazujecie na aukcje internetowe dla WOŚP jakieś zegarki.  Tym razem robicie prawdziwą aukcję. Skąd pomysł?

Faktycznie, aukcje internetowe robimy już od kilku lat. Ale poprzednim razem wpadliśmy z Janem Szymańskim na pomysł zrobienia aukcji na żywo – młotek, wywoływanie stawek, podkręcanie atmosfery, po raz pierwszy, po raz drugi, bach sprzedane!

Nie wiedzieliśmy co z tego wyjdzie. Przyszło sporo ludzi, atmosfera była absolutnie magiczna, emocje pod sufit, zdarłem gardło. Ludzie poprzynosili dodatkowo różne ciekawe przedmioty od siebie, nie koniecznie związane z zegarmistrzostwem, jakieś obrazy, biżuterię, książki z autografami, etc. W ciągu dwóch godzin zebraliśmy do puszki ponad 4000zł. No więc w tym roku oczywiście postanowiliśmy iść za ciosem.

Co przygotowaliście tym razem?

Mamy przygotowanych kilkanaście zegarków naręcznych, przedwojenny zegarek kieszonkowy, niecodzienny „zegar z pieskiem” a nawet malutki zegarek zamknięty w pierścionku! Poza tym będzie można wylicytować dwie kreacje zaprojektowane i uszyte przez pewną znaną sadybiańską projektantkę oraz wiele innych niespodzianek. Zapewniam, że atrakcji nie zabraknie, trzeba wziąć ze sobą „kilka groszy”, które i tak byśmy lepiej czy gorzej wydali i dać się ponieść chwili. Takie połączenie dobrej zabawy ze wspieraniem słusznej i bardzo ważnej, naszym zdaniem, sprawy.

Czy goście też mogą przynieść ze sobą cenne przedmioty do zlicytowania?

Oczywiście. Jeżeli mają jakieś ciekawe rzeczy, z którymi byliby gotowi się rozstać, ale takie fajne, to chętnie je zlicytujemy. Dodam, że jedna z naszych sadybiańskich dobrych duszyczek przekazała w tym roku, już po raz kolejny, piękny zegar szwarcwaldzki z połowy XIXw., który umieściliśmy na aukcji internetowej. Aukcja ta zakończy się o 21:01 w dniu finału, czyli podczas naszego wieczoru. Spróbujemy połączyć świat wirtualny z realnym i będziemy obserwować ostatnie minuty licytacji w Zegarmistrzowskiej. Zachęcam do udziału również w tej aukcji.

Jeszcze przypomnijmy czas i miejsce

Restauracja Zegarmistrzowska przy Muszyńskiej 23, wejście od Okrężnej. Zaczynamy w niedzielą 12.01 o 18:30. Do zobaczenia.

Link do aukcji zegara szwarcwaldzkiego:
 https://allegro.pl/oferta/piekny-zegar-szwarcwaldzki-polowa-xix-w-stan-bdb-8825445528

Link do aukcji zegarków:

 https://www.facebook.com/events/876577266095470/


Czytaj dalej

Symbol starej Sadyby będzie jak nowy

Symbol starej Sadyby będzie jak nowy

Najbardziej charakterystyczny i największy obiekt starej Sadyby czeka remont.


Zgodnie z wnioskiem spółdzielni Sadyba, który wpłynął do urzędu dzielnicy Mokotów 30 grudnia minionego roku, blok oficerski przy Morszyńskiej i Powsińskiej ma otrzymać nową elewację. Remont mają też przejść balkony. Dodatkowo elewację mają zmienić dwa małe budynki pomocnicze, stojące na posesji.

To kolejny etap gruntownej rewitalizacji znanego punktu Sadyby. Kilka lat wcześniej spółdzielnia zarządzająca blokiem wyremontowała poddasza, położyła tradycyjne dachówki, wymieniła drzwi wejściowe do wszystkich klatek schodowych. Uprzątnięto też i ponownie obsadzono trawą polanę ogniskową przy budynku, która od lat służy mieszkańcom za miejsce towarzyskich spotkań.

Blok oficerski to blok – symbol. Przytaczamy za Wikimedią:

Największy budynek wojskowej kolonii – tzw. blok oficerski wzniesiony na planie litery L u zbiegu ulic Morszyńskiej, Okrężnej i Powsińskiej. Ukończony w 1928 r., ma dwa piętra plus poddasze, aż sześć klatek schodowych, z których każda ma inny adres: ul. Morszyńska 1, 3, 5 i 7 oraz ul. Powsińska 24 i 24a. Nie zaprojektował go Tadeusz Tołwiński, z którym spółdzielnia Sadyba w międzyczasie rozwiązała umowę (przypuszczalnie chodziło o to, że Tołwiński był już wtedy zajęty budową gmachu Muzeum Narodowego i nie był w stanie dopilnować inwestycji na Sadybie). Projekt bloku zamówiono u nowego architekta – Aleksandra Więckowskiego – tworzącego dla wojska domy wczasowe i sanatoria. W budynku miały na początku zamieszkać rodziny podoficerów, ale wprowadzili się do niego również wyżsi oficerowie, a nawet generałowie: Kazimierz Fabrycy, Tadeusz Malinowski, Bronisław Regulski. Na parterze powstało wojskowe kasyno. Część mieszkańców stanowili też cywile: urzędnicy, naukowcy i artyści, jak chociażby malarz pejzażysta Stanisław Czajkowski (1878-1954), uczestnik opisanego przez Wyspiańskiego wesela Lucjana Rydla w Bronowicach. Wzniesienie bloku zamykało pierwszy etap budowy osiedla oficerskiego na Sadybie. Domy tzw. drugiej fazy – wznoszone indywidualnie wille – powstawały wokół fortu po przeciwnej stronie ulicy Powsińskiej.

Warto też wspomnieć o mieszkańcach budynku. Na tablicach edukacyjnych, umieszczonych na parkanie przed Blokiem Oficerskim, można przeczytać:

Blok oficerski przyciąga nietuzinkowych mieszkańców. Najbardziej znany z nich to poeta Stanisław Grochowiak, który tu pisze m.in.. wiersz „Nowela” z tomu „Nie było lata” (1969) o sąsiadce z bloku, żonie generała Branickiego. Sztukę reprezentuje również Stanisław Czajkowski – pejzażysta, uczeń Jacka Malczewskiego, wielokrotnie wystawiany za granicą, uczestnik słynnego bronowickiego wesela Lucjana Rydla z dramatu „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, które uwiecznia w jednym z obrazów w 1902 r.. Tu mieszka doktor Czesław Szczubełek –współorganizator zgrupowania „Oaza” i dowódca obrony Fortu w 1944, poległy podczas bombardowania Fortu 1 września 1944 r., patron parku w wschodniej części fortu vis-a-vis ”bloku”. Są też ciekawe kobiety: Irena Zyndram-Kościałkowska, bratowa przedwojennego premiera Mariana Zyndrama-Kościałkowskiego, współorganizatorka wojennego szpitala na Sadybie oraz  Hanna Laudańska-Czajkowska – jedna z pierwszych w Polsce przedwojennych automobilistek, kierowca Fiata.  Blok jest też miejscem zamieszkania Macieja Piekarskiego, dziennikarza Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego, autora wielu książek o Czerniakowie.


Czytaj dalej

Uważaj na tajemnicze naklejki na workach od śmieci

Uważaj na tajemnicze naklejki na workach od śmieci

Nowe opłaty za śmieci wejdą w życie dopiero od lutego. Ale już teraz trzeba poprawnie segregować śmieci na pięć frakcji. Jeśli nawalimy, dostaniemy ostrzegawczą naklejkę i dotkliwe sankcje.

Wraz z nowym rokiem weszła w życie reforma systemu segregacji odpadów. Podobnie jak w reszcie kraju, w Warszawie już obecnie trzeba segregować śmieci na pięć frakcji. W przypadku zabudowy jednorodzinnej każda z tych frakcji wędruje do innego worka. Firmy odbierające odpady nie mają bowiem obowiązku podstawiać plastikowych pojemników.

Po pierwsze, opóźnienie odbioru

Aby zdopingować właścicieli domów do poprawnej segregacji śmieci, urzędnicy stołecznego ratusza wymyślili kilkuetapowy proces informacyjno-edukacyjny. Pierwszy etap to ostrzeżenie. Pojawi się ono, gdy pracownicy firmy odbierającej odpady zauważą, że w zabieranym worku znajdują się śmieci z innej frakcji, np. w worku z metalami i tworzywami sztucznymi będą też paragony i zatłuszczone papiery.  Pracownik firmy śmieciowej nalepi wówczas na dany worek (lub pojemnik – jeśli taki mamy) okrągłą naklejkę z krzyżykiem i hasłem: „Uwaga! Nie odebrano z powodu zmieszania różnych frakcji odpadów”. To swoista żółta kartka dla właściciela nieruchomości.  Na ostrzeżeniu się jednak nie skończy. Worek z przemieszanymi odpadami zostanie bowiem na naszej posesji aż do terminu odbioru śmieci zmieszanych. Innymi słowy, nasze przemieszane śmieci zostaną w końcu odebrane, ale później, wtedy kiedy inne odpady zmieszane.

Nieco inny skutek odniesie przylepienie na worek lub na odpad stojący obok worka naklejki „odpad spoza systemu”.  Taka naklejka to znak, że coś, co wystawiliśmy do zabrania przez operatora, nie mieści się w żadnej z pięciu podstawowych frakcji i w ogóle nie zostanie odebrane.

Może to być gruz wsypany do worka z odpadami zmieszanymi, czy też stojąca osobno wanna, grzejnik, czy opona samochodowa. Wszystkie pozostałości po samodzielnych remontach muszą być bowiem wywiezione w kontenerze, zamówionym i opłaconym w całości przez właściciela posesji. Ze starą wersalką lub szafą musimy z kolei poczekać na specjalny termin, raz na trzy miesiące. Odpady zielone, takie jak trawa, nie są natomiast odbierane od listopada do marca, i też musimy je w tym okresie wyrzucić sami.

Kiedy zauważymy naklejkę „odpad spoza systemu” musimy niesegregowalny odpad wyjąć z worka lub pojemnika, i samodzielnie zatroszczyć się o jego wywóz. Mieszkańcy Sadyby są w tym dobrym położeniu, że miejsca zdeponowania problematycznych odpadów nie muszą szukać daleko. Gabaryty, odpady po remontach, odpady niebezpieczne (farby, baterie) i inne śmieci, których nie odbierze od nich operator, przyjmie od nich bezpłatnie jeden z dwóch warszawskich PSZOK-ów (tj. punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych), zlokalizowany przy ul. Zawodzie 1.

Po drugie, informacja do gminy

Przemieszanie różnych frakcji w tym samym worku albo wystawienie odpadu nie podlegającego systemowej segregacji powodują opóźnienie w odbiorze śmieci albo brak odbioru. Nie jest to jednak jedyna konsekwencja. Informację o zaistnieniu incydentu i oznaczeniu nalepką pracownicy firmy odpadowej muszą bowiem jeszcze przekazać do urzędu gminy. Taki obowiązek spoczywa na nich zgodnie z umową podpisaną przez każdego operatora z ratuszem.

Po trzecie, po kieszeni

Jeśli incydenty z nieprawidłową segregacją będą się powtarzać, właściciel posesji zostanie uznany za osobę, która nie segreguje śmieci. W takim przypadku gmina może zdecydować o zastosowaniu kary pieniężnej w wysokości podwójnej opłaty śmieciowej.  Od lutego 2020 roku właściciel nieruchomości, który nie segreguje albo segreguje niewłaściwie, będzie musiał zapłacić nie 94 złotych, a 188 złotych miesięcznie.


Czytaj dalej

Co wstrząsnęło sadybianami w 2019?

Co wstrząsnęło sadybianami w 2019?

Jak zwykle na przełomie roku przypominamy najważniejsze wydarzenia, którymi żyła stara Sadyba w mijających 12 miesiącach. Tym razem obiektywnie – 20 materiałów, które czytaliście najchętniej w 2019

Świat codziennie dostarcza mnóstwo wiadomości, które już następnego dnia tracą na znaczeniu i wypadają z naszej pamięci. Aby zachować pamięć o najważniejszych wydarzeniach z niedawnej historii, co roku w okolicach sylwestra przypominamy te wiadomości dotyczące starej Sadyby, które najbardziej was poruszyły w minionych 12 miesiącach. Jeśli przeoczyliście je w ciągu roku, czytając poniższe zestawienie możecie nadrobić zaległości.

Oto 20 najpopularniejszych artykułów, które ukazały się na portalu Sadyba24.pl i na profilu Ogrodowe Miasto – Sadyba24 na Facebooku w 2019 roku (te drugie oznaczamy słowem Facebook; w przypadku braku własnego profilu na Facebooku wiadomości te mogą nie być dostępne). 

O kolejności artykułów zdecydowała liczba czytelników. Średnio było ich od kilku do kilkunastu tysięcy. Najchętniej czytany przez Was materiał miał ponad 35 tysięcy wyświetleń!

Aby przeczytać wybrany artykuł, prosimy kliknąć na jego tytuł.

  1. Mieszkańcy Warszawy masowo podpisują petycję o zachowanie rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Po zaledwie 24 godzinach od ogłoszenia na Facebooku Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba, na godzinę 18.00 w czwartek internetowy apel do prezydenta Warszawy podpisały już 764 osoby. Większość z nich to mieszkańcy najbliższej okolicy i stolicy.18 lipca 2019 (Facebook)  
  2. Pomocy! – wzywa nasza czytelniczka Gaja. I pisze: Wrzątek z Gołkowskiej, który wylał się na ulicę, jest wlewany bezpośrednio do fosy przy Idzikowskiego – unikalnego ekosystemu ptaków wodnych gryzoni i roślin. 11 grudnia 2019 (Facebook) 
  3. Uzupełnienie wczorajszej informacji o tramwaju do Wilanowa. Film Tramwajów Warszawskich z wizualizacją przebiegu trasy m. in. przez Sobieskiego i św. Bonifacego. 13 marca 2019 (Facebook) 
  4. Wczoraj przed północą służby usuwające awarię ciepłowniczą na Sadybie zrzuciły gorącą wodę do Jeziorka Czerniakowskiego. Dziś sprawdzimy, kto odpowiada za nielegalną operację w rezerwacie przyrody, która może spowodować m.in. śnięcie ryb.12 grudnia 2019 (Facebook) 
  5. Społecznicy z Sadyby wystosowali petycję do prezydenta miasta w obronie Jeziorka Czerniakowskiego. Dwa tygodnie po medialnej burzy dotyczącej zabudowy przedpola Jeziorka Czerniakowskiego, lokalni społecznicy z Sadyby wystosowali internetową petycję do prezydenta Warszawy. 17 lipca 2019 
  6. Dziś w trakcie sesji Rady Dzielnicy Mokotów przedstawiciele Tramwajów Warszawskich przedstawili najnowsze informacje o postępach w projekcie nowej linii tramwajowej do Wilanowa. Największe emocje wzbudziła zapowiedź zwężenia jezdni. 12 marca 2019 (Facebook)
  7. Klamka zapadła. Przy Jeziorku Czerniakowskim wyrośnie ogromne osiedle. Po 13 latach od uchwały o rozpoczęciu prac, Rada Warszawy podejmie w czwartek decyzję o losie łąk przy Jeziorku Czerniakowskim. Z projektu planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego wynika, że na dziewiczych terenach powstanie dobrze rozplanowane miasto z wszystkimi usługami potrzebnymi mieszkańcom. Co konkretnie się zmieni?  1 lipca 2019 (Facebook) 
  8. Przedpola Jeziorka Czerniakowskiego idą pod zabudowę. W czwartek Rada Warszawy zdecyduje o losie pól leżących między rezerwatem Jeziorka Czerniakowskiego a Trasą Siekierkowską. Tereny na północ od Czerniakowskiej Bis czeka wielorodzinna zabudowa. 6 marca 2019 
  9. Wybrali najaktywniejszych na starej Sadybie. Kobiety górą. Czwarta edycja konkursu Najaktywniejsi Sadybianie rozstrzygnięta. 12-osobowe jury wyróżniło aż 26 osób. Jak co roku przodują kobiety.16 kwietnia 2019 
  10. Czy jest jeszcze o co walczyć w sprawie – podobno całkowicie zdegradowanego – Jeziorka Czerniakowskiego? Przypominamy podwodny świat, którego długo nie byliśmy świadomi. 13 lipca 2019 (Facebook) 
  11. Znika blisko stuletni symbol starej Sadyby. Zamiast apteki z tradycjami będzie dyskont. Idzie nowe. Zamknięto aptekę przy Goraszewskiej, która pamiętała czasy rozwitu przedwojennej Sadyby. Na jej miejsce wejdzie Żabka.7 stycznia 2019 
  12. Słynna komuna hipisów na Sadybie, o której bywalcy wolą zapomnieć. W 1969 roku stara Sadyba weszła do historii polskich ruchów społecznych. Dziś dawni hipisi a obecni politycy wolą o tamtych czasach zapomnieć. 19 sierpnia 2019 
  13. Ratusz powstrzymuje inwestorów przed intensywną zabudową Jeziorka Czerniakowskiego. Inwestorzy napierają, stołeczny ratusz ich powstrzymuje. Batalia o zabudowę dzikich pól wokół rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego wchodzi w decydującą fazę. 11 lutego 2019 
  14. Szczęśliwy dom dla ciężko chorych powstanie na Augustówce. Pierwszy w Polsce dom dziennej opieki dla chorych onkologicznie powstanie tuż za Jeziorkiem Czerniakowskim, na warszawskiej Augustówce. 11 kwietnia 2019 
  15. Chcą budować sto metrów od Jeziorka Czerniakowskiego. Spadkobiercy działki przy Jeziorku Czerniakowskim chcą postawić tam wysoki blok z podziemnym garażem zaledwie 130 metrów od brzegów zbiornika. Okoliczni mieszkańcy protestują, obawiając się, że inwestycja zaburzy stosunki wodne i przypieczętuje wyschnięcie akwenu. Zabudowa zbliża się do rezerwatu 25 listopada 2019 
  16. Rok temu było to 27 lipca. W tym roku przerwa w kąpieli zaczyna się już 15 lipca. Jak poinformował dziś OSiR Mokotów, „w związku z podejrzeniem wystąpienia sinic, kąpielisko przy plaży nad Jeziorkiem Czerniakowskim jest zamknięte do odwołania.”15 lipca 2019 (Facebook) 
  17. Wyniki wyborów. Godz. 23.54. Sadybianskie komisje wciąż liczą głosy. Prace zakończyła już za to komisja nr 132 dla pobliskiej Augustówki, zlokalizowana w szkole 103 przy Jodłowej. 13 października 2019 (Facebook) 
  18. Sadybianie tłocznie poszli do urn. Wyniki wyborów do europarlamentu na wschodniej Sadybie. 25 maja 2019 (Facebook) 
  19. 1001 sposobów, by na nowo odkryć Sadybę – w czerwcu mieszkańcy znów robią festiwal. Obok stałych punktów programu, festiwal Otwarte Ogrody Sadyba 2019 zaskoczy w tym roku zupełnie nowymi wątkami i bohaterami. 25 kwietnia 2019 
  20. Znów wypalają trawy nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Szeroki pas ziemi przylegający bezpośrednio do Jeziorka Czerniakowskiego został doszczętnie spalony. Między piątkiem i sobotą nieznani sprawcy podpalili okoliczne trawy po raz drugi tej wiosny. 8 kwietnia 2019. 


Czytaj dalej

Co dobrego zdarzyło się na Sadybie w 2019?

Co dobrego zdarzyło się na Sadybie w 2019?

Przełom roku to tradycyjnie czas podsumowań. Oto najważniejsze wydarzenia na starej Sadybie, wybrane przez redakcję Sadyba24.pl.

Mijający rok przyniósł wiele zmian na starej Sadybie. Złe zmiany pozostawiamy hejterom (zawsze można na nich liczyć). My skupiamy się na dobrych, które – nie wiadomo czemu – szybko ulatują z naszej pamięci. Zarówno same wydarzenia jak i ich kolejność ustaliliśmy subiektywnie.

  1. Zespół roboczy stołecznego ratusza ds. ochrony Jeziorka Czerniakowskiego. Jeziorko Czerniakowskie trafiło w tym roku na czołówki gazet w całej Polsce. Mieszkańcy Warszawy protestowali w lipcu przeciwko uchwaleniu planu miejscowego dla otuliny Jeziorka. Sprzeciwiali się głównie zapisanym tam możliwościom zabudowy.  Bali się, że przyniosą one kres unikalnej fauny i flory na przedpolu rezerwatu. Na fali wzburzenia pojawiła się petycja w obronie rezerwatu przyrody. Podpisana przez kilka tysięcy osób, doprowadziła do przełomu. Stołeczny ratusz utworzył we wrześniu specjalny zespół roboczy ds. ochrony Jeziorka Czerniakowskiego, pod przewodnictwem dyrektorki-koordynator Justyny Glusman. To pierwszy raz, kiedy temat Jeziorka został podjęty w praktyce na poziomie ratusza. Na razie temu faktowi towarzyszą wielkie nadzieje i obietnice. Rozwiązania – w tym te najważniejsze dotyczące doprowadzenia wody do Jeziorka – mają być podane do publicznej wiadomości w 2020 roku.

  2. Rewitalizacja Goraszewskiej. To jedna z kilku symbolicznych ulic starej Sadyby.  Od blisko 100 lat łączy Jeziorko Czerniakowskie ze środkiem osiedla – ulicą Powsińską. Kilkanaście lat trwały zabiegi o jej remont. Były petycje, listy poparcia, pielgrzymki do urzędów.  Od decyzji, że robimy, minęło kolejnych kilka lat urzędowej korespondencji. Aż wreszcie 12 października tego roku ruszył remont. A w zasadzie gruntowna rewitalizacja. Ma być druga Jodłowa: kostka granitowa, latarnie gazowe…

  3. Pawilon parkowy na Skwerze Ormiańskim. Wszystko przemawiało przeciwko temu pomysłowi. A to bliskość punktu archeologicznego (lodowni), a to brak kanalizacji, a to niemożność sfinalizowania procedur w ciągu wymaganych 12 miesięcy. A jednak urzędnicy z dzielnicy i zarządu zieleni miejskiej spojrzeli przychylnie. Projekt budżetu partycypacyjnego został dopuszczony do głosowania, wygrał (w lipcu 2018), a pod koniec tego roku uzyskał wreszcie pozwolenie na budowę. Teraz czeka już tylko na przetarg i wykonawcę. Budowa kameralnego miejsca integracji sąsiedzkiej w środku sadybiańskiego parku ma ruszyć w 2020.

  4. Projekt zagospodarowania Jeziorka Czerniakowskiego. Prężny Ośrodek Sportu i Rekreacji dla dzielnicy Mokotów wziął byka za rogi i podjął temat ucywilizowania powierzonego mu kąpieliska przy Jeziorku Czerniakowskim. Namówił ratusz a ten spytał mieszkańców i plażowiczów o opinie (była ankieta w Internecie i warsztaty w realu). Wyniki konsultacji przedstawiono w formie raportu. Czyli po bożemu. Sęk w tym, że wiele raportów (pamiętacie konsultacje dot. Tempo 30 na Sadybie?) leży później na półkach i nigdy nie doczekuje się realizacji. Tu jednak był ciąg dalszy. Na podstawie konsultacji jeszcze w tym samym roku – w połowie grudnia – powstała tzw. koncepcja z wyceną. Z pewnością nowa wizja, z całoroczną kawiarnią w budynku WOPR i nowym parterowym budynkiem edukacyjnym, znajdzie swoich głośnych krytyków i zapewne równie wielu nieco wycofanych zwolenników. Można się spierać, ale takiej wizji i determinacji w jej wdrażaniu od lat tu brakowało.

  5. Dom opieki dziennej dla osób chorych na nowotwory. Pierwszy taki w Polsce. W październiku na granicy Sadyby i Augustówki, tuż przy Jeziorku Czerniakowskim, wbito pierwszą łopatę pod budowę domu dziennej opieki dla osób cierpiących na chorobę nowotworową. Sadybiańska Fundacja Jestem, inicjatorzy akcji, wciąż szuka pieniędzy na okna, których w tym domu będzie wiele. Kosztowna i bardzo potrzebna placówka ma rozpocząć działanie już w przyszłym roku.

  6. Ochrona Jeziorka Czerniakowskiego przed dewastacją. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Kilka następujących po sobie pożarów, które tej wiosny strawiło wiele hektarów łąk przy Jeziorku Czerniakowskim, zdopingowało Zarząd Zieleni do awaryjnych działań. Jednym z nich było powołanie strażnika Jeziorka Czerniakowskiego. To człowiek, który już od tego sezonu kąpielowego, patrolował brzegi rezerwatu w poszukiwaniu zagrożeń.  On też wraz z wyłonioną firmą ochroniarską Pantera miał szybko wzywać pomoc, gdyby sam nie dawał rady. Strażnik i firma ochroniarska zaczęły działać już w tym roku, choć można się spierać, czy są właściwie wykorzystywane, w tym czy mieszkańcy wiedzą kogo i w jakich sprawach powiadamiać.  Wzmocnieniu bezpieczeństwa służy również od tego roku mobilny monitoring miejski, zainstalowany na terenie kąpieliska. Pozostaje pytanie, jak te wszystkie narzędzia spiąć w jeden skuteczny system, połączony ze strażą miejską i policją. W każdym razie narzędzia na miejscu już są.

  7. Czujnik smogu na Cyganeczki. Od 18 lutego działa drugi czujnik smogu na starej Sadybie. Wywalczyli go w ubiegłym roku fani naszego serwisu. Głosowali z wielką determinacją, by ta lokalizacja znalazła się w pierwszej setce lokalizacji z całego kraju. I znalazła się – ostatecznie w czwartej dziesiątce. Na kilka tysięcy zgłoszonych.  Wskazania czujnika przy Cyganeczki dostępne są na stronie Airly w Internecie i w aplikacji. To drugi czujnik smogu, po Morszyńskiej, który funkcjonuje na starej Sadybie.

  8. Remont zabytkowego domu przy Godebskiego. Piękny, stary, klasyczny dom. Znajdzie się na starej Sadybie jeszcze kilka innych, równie wartych uwagi ze względu na swoją architekturę. Ale ten jeden jest szczególny. Dom przy Godebskiego 14 długo popadał w ruinę. Kiedy został wpisany do rejestru zabytków, jego los wydawał się przypieczętowany. Tymczasem znalazł swojego wielbiciela, który zachwycił się nim i mimo dodatkowych kosztów i papierologii zainwestował w jego odnowienie. W efekcie w maju tego roku oczom przechodniów ukazał się pieczołowicie odnowiony budynek, który zachował wiele z dawnej świetności. Specjalne okna, oryginalny kolor opasek wokół okien, balustrady, nieoryginalna ale równie stara, sprowadzona z całej Polski dachówka. Inspiracja i przetarta ścieżka dla mieszkańców, którzy zastanawiają się jak legalnie i zgodnie ze sztuką remontować swój zabytkowy dom.

  9. Pierwszy bal oficerski. Kolejna inicjatywa lokalnej społeczności starej Sadyby, która integruje mieszkańców, nawiązując do historii tego miejsca.  W środku XIX-wiecznego fortu carskiego, wokół którego powstała osada oficerska na Sadybie, odbył się w lutym pierwszy Sadybiański Bal Oficerski. W kazamatach fortu przy Powsińskiej tańczyło ponad 130 osób.

  10. Mobilizacja w sprawie fetoru na Zawodziu.  Fetor wydobywający się z sortowni śmieci Remondis na Zawodziu nie dawał tego lata spać mieszkańcom Sadyby, Wilanowa i Augustówki. To jednak Sadybianie skrzyknęli się, by coś z tym zrobić. Na specjalnej grupie na Facebooku zbierali informacje o incydentach odorowych, po czasie zbudowali nawet narzędzie do zbierania danych. Zgłaszali się na infolinie, interweniowali w różnych urzędach, doprowadzili nawet do przeprowadzenia kilku urzędowych kontroli.  Nagłośnili sprawę w mediach. Nie jest jasne, czy to ta grupa mieszkańców doprowadziła ostatecznie do ograniczenia uciążliwości zakładu na Zawodziu. Czy też fetor z Augustówki zelżał wraz z nastaniem niższych, nieletnich temperatur. Pozytywne jest to, że mieszkańcy Sadyby potrafili się zjednoczyć i działać wspólnie, z determinacją przez dłuższy okres.


Czytaj dalej

Gastronomiczny symbol Sadyby zagrożony

Gastronomiczny symbol Sadyby zagrożony

Pod znakiem zapytania stoi przyszłość dwóch znanych lokali gastronomicznych przy Skwerze Starszych Panów na Sadybie. Budynek, w którym działają, właśnie zmienił właściciela.

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się z dobrze poinformowanego źródła, dziś Spółdzielnia Spożywców Mokpol sprzedała budynek przy ul. Zakręt 8. Od kilku lat z powodzeniem działają w nim dwa znane lokale gastronomiczne na Sadybie – skandynawska restauracja NABO i bar z kuchnią orientalną ASEAN. Pierwszy z tych lokali zyskał ponadlokalną sławę dzięki zdobyciu tytułu Knajpy Roku 2013 według Gazety Wyborczej. Może się też pochwalić otrzymywanymi co roku wyróżnieniami (tzw. 1 czapką) przyznawanymi przez wpływowy przewodnik po najlepszych restauracjach świata Gault&Millau.

Zmiana właściciela może oznaczać znaczny wzrost czynszów i w konsekwencji wyprowadzkę obecnych najemców. Może też oznaczać nową inwestycję. Czy tak się faktycznie stanie, nie wiadomo. Jedno jest pewne – w tym miejscu nadal świadczone będą usługi handlu i gastronomii. Tak przewiduje plan miejscowy dla starej Sadyby. Według jego zapisów jakikolwiek nowy budynek na tej działce może mieć maksymalną wysokość 8 metrów (2 kondygnacje). Nie może też pełnić funkcji mieszkalnych.

Mimo wielokrotnych prób nie udało nam się skontaktować z członkami zarządu Mokpolu, Sylwestrem Cerańskim i Elżbietą Różycką. Czekamy również na odpowiedź od właścicieli restauracji NABO. Jak tylko uzyskamy oficjalne komentarze, przekażemy je niezwłocznie w aktualizacji tej wiadomości.


Czytaj dalej

Jeziorko Czerniakowskie zyska całoroczne centrum lokalne

Jeziorko Czerniakowskie zyska całoroczne centrum lokalne

Miasto dotrzymuje słowa i w ślad za konsultacjami społecznymi pokazuje, jak ma wyglądać zaplecze dla kąpieliska Jeziorka Czerniakowskiego. Tworzyć je będą dwa całoroczne budynki – jeden już stoi, drugi ma dopiero powstać. Jako pierwsi podajemy szczegóły.


Warszawa ma szansę zyskać cywilizowane zaplecze dla obleganego w lecie kąpieliska.  A społeczność pobliskiej Sadyby – całoroczną bazę dla lokalnej aktywności.  Te dwa cele obiecuje spełnić „koncepcja programowo-przestrzenna zagospodarowania terenów przy Jeziorku Czerniakowskim”, która kilka dni temu powstała na zlecenie miasta. Redakcja Sadyba24.pl jako pierwsza miała możliwość zapoznać się z tym obszernym dokumentem.

Jeden, dwa, trzy

Projekt stanowi trzeci etap prac miasta nad zagospodarowaniem terenów wokół kąpieliska przy ulicy Jeziornej na Sadybie. Najpierw, w czerwcu ubiegłego roku stołeczny ratusz rozpisał konsultacje społeczne. W ankietach papierowych i internetowych oraz podczas warsztatów mieszkańcy i przygodni plażowicze mogli wypowiedzieć się na temat aktualnego stanu i pożądanej przyszłości tego miejsca. Potem dzielnica Mokotów wraz z przedstawicielami lokalnej społeczności wypracowała całościową wizję i markę rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego. W efekcie tych dwóch etapów powstał wstępny szkic zmian.  Kiedy jako pierwsi omawialiśmy go w połowie grudnia 2019, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji (OSiR) na Mokotowie, zarządzającego kąpieliskiem, Krzysztof Rosiński mówił nam: – To nie jest jeszcze ostateczna wersja. (…) – Ta będzie gotowa dopiero w połowie przyszłego roku, kiedy wyłoniony w konkursie wykonawca przedstawi nam szczegółowy projekt, wraz z kosztorysem.

Choć z półrocznym opóźnieniem, szczegółowy projekt zmian jest wreszcie gotowy. Zawiera on wszystko to, o czym pisaliśmy rok temu: ścieżki, drewniane pomosty, tarasy i punkty widokowe, ogród społeczny, boisko do siatkówki plażowej. Zawiera też to, czego na planie nie widać, a o czym przypomina dyrektor OSiR: parawany do przebierania się (już stoją), rowery wodne i leżaki. Jest też kilka drobnych zmian – zaokrąglone skrzyżowania ścieżek, dłuższy pomost główny do cumowania sprzętu pływającego, który zmienił kształt z litery I na L.  Jest też zmiana, która ucieszy rodziców.  – Zdecydowaliśmy się jednak wprowadzić plac zabaw. Uważamy, że jest potrzebny. Nie upieramy się jednak przy nim, podobnie jak przy jego lokalizacji – obecnie zaprojektowany jest przy boisku do siatkówki, ale równie dobrze może się znaleźć przy plenerowej siłowni – mówi Rosiński.

Nowa jakość w starych murach

Zmiany planowane wokół kąpieliska – choć mile widziane – nie wzbudzają ekscytacji. W gruncie rzeczy cywilizują one bowiem obecny stan. Zamiast jednego boiska do siatkówki, powstanie inne, nowsze, zamiast nadwyrężonego, prostego i krótkiego pomostu powstanie nowy, dłuższy, w innym kształcie, zamiast dawnego placu zabaw pojawi się nowy, ciekawszy, bezpieczniejszy i bardziej kolorowy.

To co wnosi zupełnie nową jakość to sposób zagospodarowania dwóch budynków, które na wcześniejszym planie były tylko szkicami, pozbawionymi szczegółów.

Pierwszy budynek jest dobrze znany bywalcom kąpieliska. To kameralny biały dom ze spadzistym czerwonym dachem przy Jeziornej 4. Pierwotnie był to dom kultury, przy którym odbywały się potańcówki na tzw. dechach, transmitowane przez Polskie Radio. Później stał się na kilkadziesiąt lat bazą WOPR, w której przeprowadzano szkolenia na ratowników wodnych i w której trzymano sprzęt pływający. Po kilkuletniej batalii sądowej, budynek został uznany za własność miejską i powierzony nowo utworzonemu mokotowskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji.

Trzy w jednym?

Poprzedni burmistrz Mokotowa, Bogdan Olesiński deklarował, że budynek WOPR może pełnić funkcje kawiarni. Z drugiej strony, widział w nim miejsce na ogólnodostępne sanitariaty dla plażowiczów. Zapewnienie obu funkcji – kawiarni i sanitariatów – w tak małym miejscu od początku wydawało się karkołomne. A jednak dyrektor OSIR-u zarządzającego kąpieliskiem przy Jeziorku Czerniakowskim, pytany rok temu o przyszły sposób użytkowania WOPR-ówki wtórował przełożonemu.

– W pomieszczeniach na poziomie ulicy utrzymamy podział na trzy części – dwie wąskie po bokach i jedną większą po środku – mówił Rosiński w grudniu 2018. I dalej: – W wąskim pomieszczeniu na lewo od wejścia będą trzy ogólnodostępne łazienki, w tym jedna dla niepełnosprawnych. W drugim wąskim pokoju, tym razem po prawej stronie od wejścia, będzie pomieszczenie zajmowane przez administratora w ciągu dnia i ochroniarza obserwującego ekrany monitoringu w ciągu nocy. W głównej części budynku, po środku, planujemy natomiast zorganizować kawiarnię.

Nowa wizja

Dziś ta wizja sprzed roku rozpłynęła się jak we mgle. W najnowszym opracowaniu czytamy: „na poziomie parteru przewiduje się wykonanie kawiarni z możliwością użytkowania przez cały rok.” Zamiast dwóch lub trzech różnych funkcji, na całej powierzchni ma pozostać jedna – kawiarnia. To oznacza wręcz rewolucyjne zmiany w aranżacji przestrzeni. – Wiąże się to z pracami rozbiórkowymi istniejącego układu pomieszczeń i wykonaniem nowych podziałów pomieszczeń zgodnych z wymogami kawiarni – czytamy w projekcie. Załączony do projektu rysunek wskazuje zaś kilka konkretów – otwarta sala do konsumpcji, bufet z napojami i słodyczami, zaplecze, pomieszczenie gospodarcze, zmywalnia oraz dwie toalety.

Dużo mówią metraże załączone do projektu. Główna sala do konsumpcji to 63 metry kwadratowe, a całość istniejącego parteru budynku – prawie 89 metrów. Na rysunku widać też przykładową aranżację stołów i miejsc do siedzenia. W przedstawionym układzie jest 20 miejsc siedzących. To ewidentnie skala osiedlowej kawiarni. Niewielka liczba miejsc siedzących i skromne zaplecze nie dają szans na stworzenie w tym miejscu restauracji przyciągającej ruch ponadlokalny.

– Celowo stawiamy na lokalność i to wygodną lokalność. To jeden z celów strategicznych Warszawy – Rosiński podsuwa nam elegancką białą broszurę ze strategią miasta. – Zależy nam, aby mieszkańcy mieli dostęp do podstawowych usług, miejsc pracy i miejsc spędzania wolnego czasu blisko domu, a nie tylko w centrum.

Kawiarnia z pewnością będzie przyciągała lokalnych mieszkańców poza sezonem, kiedy nie będzie już działać letnie kąpielisko.  Nawet jednak wtedy będzie atrakcyjna dla gości spragnionych wspaniałych widoków. Zadbał o to projektant budynku, zastępując betonowe ściany od strony siłowni plenerowej ścianami ze szkła. Duże tafle szkła przewidziane są z trzech stron świata. Goście kawiarni będą więc mieli dużo światła, ale przede wszystkim zyskają unikalny widok z góry na rezerwat przyrody. 

Czy w kawiarni będzie można kupić alkohol?  – Nie wykluczam, ale jeśli już to tylko niskoprocentowy – wyjaśnia dyrektor OSiR. – Wszystko będzie zależeć od regulaminu, jaki opracujemy i warunków, jakie wpiszemy do przetargu na ten obiekt – dodaje. – Na pewno nie chcemy, żeby gość, który wejdzie na kąpielisko z alkoholem, tłumaczył się strażnikom, że kupił je w kawiarni. To delikatna sprawa i nic nie jest tu jeszcze przesądzone.

Reszta budynku

Dawny budynek WOPR-u, a obecnie baza mokotowskiego OSiR-u, przejdzie też inne zmiany. Budynek ma być ocieplony, a z jego jednej strony zniknąć mają schody.  Projekt zakłada też usunięcie spadzistego dachu i zastąpienie go dachem płaskim. Zmiana ta podyktowana jest dostosowaniem budynku do wyglądu obiektu, który – zgodnie z planem ochrony rezerwatu – ma stanąć obok (więcej o nim napiszemy w następnym materiale).

Rewolucji nie będzie natomiast na poziomie -1.  Nadal od strony Jeziorka Czerniakowskiego funkcjonować będzie tam magazyn na sprzęt pływający oraz kotłownia. Oba pomieszczenia czeka jednak remont i modernizacja. Magazyn będzie służył pobliskiej szkole podstawowej, która już obecnie przechowuje tu sprzęt pływający dla swoich uczniów. – Chcemy też zmieścić w magazynie pięć własnych rowerów wodnych, na które uzyskaliśmy pozwolenie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, a które mamy zamiar wypożyczać. Wzorem Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego planujemy zakupić w tym celu specjalne regały do podwieszania sprzętu – zapowiada Rosiński.

– A co z sanitariatami w WOPR-ówce, które zapowiadał poprzedni burmistrz Mokotowa? – pytamy. – Pamiętamy o nich – uspokaja szef OSiRu. – Przewidzieliśmy dla nich miejsce w drugim budynku – mówi, tajemniczo się uśmiechając.

O nowym budynku, który ma powstać obok obecnej WOPR-ówki, opowiemy w kolejnym materiale.


Czytaj dalej

Nasze drogie śmieci

Nasze drogie śmieci

Od 1 lutego będziemy płacić więcej za śmieci. 

W ostatni czwartek Rada Warszawy przegłosowała uchwałę o podniesieniu opłaty za odbiór śmieci. Utrzymano kwotę dla domów jednorodzinnych, którą wcześniej zapowiadał ratusz – wyniesie ona 94 złote. Będzie ona niezależna od powierzchni i liczby zameldowanych osób. Jedną opłatę dla wszystkich wprowadzili radni również dla domów wielorodzinnych. Ta wynosić będzie 65 złotych od mieszkania. Zrezygnowano z mechanizmu uzależnienia wysokości opłaty za mieszkanie od jego metrażu.

Radni uchwalili również program osłonowy. Osoby mniej zamożne będą mogły liczyć naobniżenie rachunków za śmieci o połowę.Na pomoc mogą liczyć osoby, które ukończyły 65. rok życia i osoby niepełnosprawne, ich gospodarstwo utrzymuje się wyłącznie z renty lub emerytury, uzyskują miesięcznie dochód w wysokości nieprzekraczającej 1 752,50 zł netto (w przypadku osoby samotnej) lub 1320 zł netto w rodzinie, i nie kwalifikują się do otrzymania dodatku mieszkaniowego.

Przepisy dotyczące nowego systemu odbioru odpadów mają wejść w życie 1 lutego 2020 r. Program osłonowy ma ruszyć od 1 marca.


Czytaj dalej

Mieszkańcy Sadyby nie chcą rozbudowy klubu sportowego na skraju rezerwatu

Mieszkańcy Sadyby nie chcą rozbudowy klubu sportowego na skraju rezerwatu

Mieszkańcy Sadyby zbierają podpisy przeciwko rozbudowie klubu sportowego Delta Warszawa. Obawiają się ponadlokalnego ruchu samochodów i degradacji rezerwatu przyrody, który graniczy z nową inwestycją.

Tydzień temu informowaliśmy, że mieszkańcy osiedli Bernardyńska i Miasta Ogrodu Sadyba sprzeciwiają się budowie wieżowca na skraju rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie.  12-piętrowy blok z garażem podziemnym ma powstać przy ulicy Gołkowskiej w odległości 130 metrów od granicy rezerwatu. Tymczasem jeszcze bliżej, bo zaledwie kilkanaście metrów od granicy rezerwatu, ale od jego północno-zachodniej strony, szykuje się budowa nowej siedziby klubu sportowego Delta Warszawa.

Duży budynek z restauracją i kibice na przenośnych trybunach

W planach jest podwojenie liczby kortów tenisowych z obecnych trzech do sześciu. Sprzeciw mieszkańców budzi jednak nie tyle część tenisowa, co budynek i boiska piłkarskie. Budynek mieszczący siedzibę klubu ma mieć 1465 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Władze Delty chcą go wykorzystywać m.in. do działalności gastronomicznej. Budynek ma stanąć na skarpie, zaledwie kilkanaście metrów od granicy rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie. Na terenie klubu ma parkować do 42 samochodów. Przed nową siedzibą projektanci rozrysowali cztery boiska treningowe pokryte sztuczną trawą, a za nimi i za kanałkiem odchodzącym od Jeziorka, dodatkowo pełnowymiarowe boisko naturalne, zgodne z normami PZPN.

– Jesteśmy zdeterminowani, by nie dopuścić do rozbudowy. Mamy pieniądze na prawników i hydrologa – mówi Monika Krzemińska, jedna z koordynatorek akcji sprzeciwu, która założyła w tej sprawie „sadybiańską grupę przeciwko rozbudowie K.S Delty” na Facebooku. – Uważamy, że stworzenie sztucznej nawierzchni do gry na skraju otuliny i rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego spowoduje przyspieszone wysychanie zbiornika. Już teraz własne ujęcie wody, które zbudował klub w celu podlewania murawy, drenuje zbiornik i przyczynia się do tego, że pobliski kanałek oddzielający dwa boiska Delty jest już zupełnie suchy – twierdzi rzeczniczka akcji.

Pani Monika podnosi też drugi problem – uciążliwości dla mieszkańców. – Już teraz w dniach meczowych pobliska ulica i chodniki są zatarasowane samochodami, podczas gdy prezes klubu zamyka własny klubowy parking. Gorsi od autokarów i samochodów będą jednak kibice, których może tu przyjechać nawet 2,5 tysiące. To zabije tę część miasta – obawia się pani Monika.

Katastroficzne zapowiedzi co do liczby kibiców studzi mieszkanka Sadyby, granicząca z klubem. – Nie do końca wiadomo, ilu tych kibiców może się tu zjawić. W warunkach zabudowy o tym nie ma mowy – zauważa Joanna Tkacz. – Problem w tym, że trybuny nie podlegają ograniczeniom liczbowym. Muszą tylko nie być związane z gruntem. Można więc ich dostawiać tyle, ile na danym mecz zdecyduje klub – dodaje.

– Nie będzie żadnego stadionu. W planach są jedynie trybuny na 50 osób dla rodziców – jeszcze w 2014 roku ripostował na naszym portalu Andrzej Trzeciakowski, prezes klubu sportowego Delta Warszawa. – Wszystko, co zamierzamy robić na obiekcie (…) jest konsultowane z odpowiednimi władzami. Obiekt będzie w 100% zgodny z wszystkimi warunkami ochronnymi Jeziorka Czerniakowskiego – uspakajał prezes Trzeciakowski.

Kompromis?

Grupa protestujących mieszkańców Sadyby, pytana o możliwy kompromis w tej sprawie, mówi, że go dopuszcza. – Niech klub działa na dotychczasowych zasadach i zlikwiduje ujęcie wody, wysuszające zbiornik – mówi Monika Krzemińska. – Chcielibyśmy, by ten budynek był znacznie mniejszy. W umowie dzierżawy tego terenu od miasta mowa jest o powstaniu w nim m.in. kawiarni, a to, co w tej chwili się planuje na 200 metrach, to raczej duża restauracja. Większa skala przyciąga więcej ludzi – dopowiada Joanna Tkacz.

– Chcemy, by Orlik został. Kibicujemy rozwojowi dzieci w kierunku sportu – zastrzega pani Monika. – Ale jednocześnie zależy nam na Jeziorku. Sama chodzę z dziećmi dookoła Jeziorka dwa razy w miesiącu i zbieram śmieci – zapewnia mieszkanka.

Sprawa z brodą

Protest mieszkańców Sadyby wobec rozbudowy klubu Delta to w istocie protest przeciwko warunkom zabudowy dla tej inwestycji, wydanym niemal dwa lata temu – 29 grudnia 2017 roku. Po tym jak samorządowe kolegium odwoławcze odrzuciło sprzeciw w pierwszej instancji, niezadowoleni mieszkańcy odwołali się w ubiegłym roku do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Tam sprawa czeka na swoją kolej, ale nie ma jeszcze wyznaczonego dnia rozprawy.

Nagłe ponowne zainteresowanie tematem rozbudowy klubu Delta przypada na kilka dni przed terminem pierwszego spotkania urzędników stołecznego ratusza i Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba. Wspólny zespół, któremu przewodniczy dyrektorka-koordynatorka Justyna Glusman, ma kompleksowo zająć się ratowaniem Jeziorka Czerniakowskiego.

Podpisy zbierają nawet po domach

Jak zapewniają organizatorzy protestu, podpisy przeciwko rozbudowie Delty są intensywnie zbierane w kilku miejscach Sadyby – przez wolontariuszy chodzących po domach,  w sadybiańskich restauracjach i sklepach oraz w budynku ochrony we wspólnocie mieszkaniowej Sadyba Park przy placu Rembowskiego.

W najbliższych dniach protest ma być również dostępny w Internecie na stronie z petycjami. Na razie – od soboty – jest tam obecna petycja w sprawie budowy wieżowca przy Gołkowskiej ( https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_zabudowy_w_ssiedztwie_jeziorka_czerniakowskiego?fbclid=IwAR0HnVs9bCbuuuhylYdgFG86qIGHJPURXHVc1oGDMxaAxiPdG6BdaFYKSrA).

Treść protestu w sprawie rozbudowy klubu Delta Warszawa

My mieszkańcy Sadyby i Dolnego Mokotowa składamy protest przeciwko zawężania obszaru ogólnodostępnych chronionych terenów zielonych wokół Rezerwatu Przyrody Jeziorka Czerniakowskiego oraz wielkości intensywnej zabudowany obiektami o charakterze usługowo-rekreacyjnym proponowanym przez Klub Sportowy Delta Warszawa na obszarze 3.6 ha; Teren na skraju unikalnego warszawskiego rezerwatu przyrody i w środku spokojnej dzielnicy mieszkalnej ma być przeznaczony pod budowę uciążliwego dla otoczenia kompleksu, nieadekwatnego nie tylko do potrzeb klubu, ale w szczególności do miejscowych warunków zabudowy i zagospodarowania terenu.

Zgodnie z wydanymi warunkami zabudowy oraz mapą zagospodarowania dołączoną do procedowanej decyzji środowiskowej na ww. terenie ma powstać:

  1. Budynek o powierzchni użytkowej ok. 1465 m2 (około 15-krotność wielkości standardowego w tym rejonie budynku w zabudowie bliźniaczej – 100m2) z pomieszczeniami przeznaczonymi pod funkcje kulturalno-gastronomiczno-rekreacyjno-sportowe, w tym restauracji na ok. 100 osób,
  2. Dodatkowego budynku magazynowego ok. 100 m2 (wielkość standardowego w tym rejonie budynku w zabudowie bliźniaczej) bez podłączenia do terenu Klubu, za magazynem zlokalizowano ogrodzone korty tenisowe;
  3. Podwojenia liczby kortów (z 3 na 6),
  4. Przeniesienia pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej nieznacznie dalej z wybudowanymi trybunami na nieokreśloną liczbę kibiców (trybuny niezwiązane na stałe z gruntem);
  5. Podzielenia obecnego boiska do piłki nożnej na 4 place treningowe;
  6. Wybudowania parkingów tylko na ok. 42 samochody – liczba nieadekwatna do planowanego zagospodarowania terenu.
  7. Wybudowania na terenie chronionym sieci dróg pieszo-samochodowych, po których zgodnie z informacjami Klubu samochody będą jeździły z przewidywaną częstotliwością 2 samochody na godzinę;
  8. Ponadto planowana zabudowa jest niezgodna z zapisami Planu Ochrony Rezerwatu, który zakłada „zachowanie naturalnej rzeźby terenu przez co rozumie się zachowanie powierzchni tarasu zalewowego doliny Wisły w obrębie którego wyklucza się wykonywanie trwałych, otwartych wykopów ziemnych i obniżeń oraz trwałych wyniesień i podwyższeń” podczas gdy w Raporcie oddziaływania przygotowywanym na zlecenie Klubu zapisano „roboty ziemne – wymiana gruntu, niwelacja terenu”. Potwierdza ten fakt dołączony do Raportu plan sytuacyjny przedsięwzięcia, na którym wrysowano proponowane zagospodarowanie terenu. Samo wybudowanie budynku będzie wymagało naruszenia skarpy i jej likwidację na długości budynku, natomiast dalsza część skarpy przebiega pod planowanymi kortami oraz parkingiem od strony ul. Goczałkowickiej. Aby korty i parking mogły funkcjonować ich powierzchnia musi być wyrównana, czyli skarpa na tym obszarze przestanie istnieć .

Ponadto żaden z dokumentów procedowanych przez miasto (decyzja o warunkach zabudowy oraz decyzja środowiskowa) dla ww. przedsięwzięcia nie uwzględniały w sposób całościowy rodzaju i charakterystyki planowanego zamierzenia, jego rozmiaru i cech indywidualnych, w tym jego przeznaczenia. Brak w nich jest odniesienia do :

  1. Prowadzenia przez KS Delta Warszawa Centrum Szkolenia Sportowego o zasięgu ponaddzielnicowym (podpisane umowy z klubami z 5 dzielnic);
  2. Braku przeprowadzenia przez KS Delta Warszawa analizy obsługi komunikacyjnej planowanego budynku klubowego (restauracja, szkolenia, eventy itp.) oraz działalności sportowej (imprezy masowe), z której wynikałyby natężenia ruchu generowanego przez całość planowanej  inwestycji, w tym zapotrzebowanie na miejsca parkingowe Oznacza to brak określenia zwiększenia liczby pojazdów klientów i zaopatrzenia do planowanych budynków (klubowego i magazynu) o tak uciążliwych funkcjach dla obszaru mieszkaniowego z wąskimi uliczkami oraz w sąsiedztwie Rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie, a także wynikającego z prowadzonej działalności sportowej.
  3. Brak analizy przeprowadzonej przez KS Delta Warszawa w jaki sposób, szeroko rozumiany,  planowana działalność (nie tylko na terenie dzierżawionej działki) wpływa na zwiększenie zanieczyszczenia powietrza (smogu) oraz hałasu od zwiększonej liczby pojazdów w obszarze oraz prowadzonej działalności (np. imprezy sportowe).

To wszystko, bez przeprowadzenia stosownych analiz, ma powstać na terenie znajdującym się w otuliny Rezerwatu Przyrody Jeziorka Czerniakowskiego, na terenie działki, która jeszcze w 1988 r. na planach komunikacji miejskiej Warszawy przygotowywanych przez Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych była wskazywana jako teren ww. Rezerwatu.


Czytaj dalej