Słynna komuna hipisów na Sadybie, o której bywalcy wolą zapomnieć

Słynna komuna hipisów na Sadybie, o której bywalcy wolą zapomnieć

W 1969 roku stara Sadyba weszła do historii polskich ruchów społecznych. Dziś dawni hipisi a obecni politycy wolą o tamtych czasach zapomnieć.

Stara Sadyba była miejscem narodzin najsłynniejszej komuny hipisowskiej w Polsce. Jej bywalcy, wśród nich obecni politycy z pierwszych stron gazet Ryszard Terlecki (pseudonim Pies) i Jan Lityński czy psychoterapeuta Wojciech Eichelberger, wolą dziś zapomnieć o tamtych czasach. W wywiadach dystansują się od alkoholu, narkotyków i wolnej miłości. Tymczasem zachowało się sporo szczegółów życia w komunie przy Cyganeczki, które wskazują, że mogło być inaczej niż mówią. Poniżej kilka zebranych wspomnień z lat 1969-1972 na starej Sadybie.

Wspólne były pieniądze, jedzenie, nawet ubrania (1)

(Hipisi – red.) przenieśli się na warszawski Mokotów, na Sadybę, do części willi przy ul. Cyganeczki, który tanio wynajął pewien architekt zmuszony do wyjazdu za granicę. Mieszkanie na Sadybie, wynajmowane przez Antoniego Nowackiego, nazywano potocznie antkówką. Zimą 1969 r. mieszkało tam, z przerwami, kilka osób, m.in. „Pies”, „Baluba”,„Prezes”, „Psycholog” i in. Codziennie odwiedzało ich wielu zaprzyjaźnionych hipisów, niektórzy zostawali na noc lub pomieszkiwali kilka dni.

Ponadstumetrowe mieszkanie w willi przy ul. Cyganeczki w swoim czasie stało się najbardziej znaną wspólnotą polskich hipisów i wzorcem dla podobnych tego rodzaju miejsc w kraju.  Lokatorzy i goście sypiali na dużych własnoręcznie uszytych materacach. Wspólne były pieniądze, jedzenie, nawet ubrania. Codzienność grupy toczyła się wokół przebywania razem, wspólnych dyskusji, a przede wszystkim wokół muzyki. Słuchano płyt, próbowano również samodzielnie tworzyć muzykę. Jak uważa Gabriela Mruszczak, komuna była prowadzona wzorowo i świadczyła o dojrzewaniu ruchu. Część jej mieszkańców podjęła się różnych prac, a zarobione pieniądze przeznaczono na utrzymanie mieszkania i wspólne jedzenie. Z czasem komuna przy ul. Cyganeczki i podobna do niej wspólnota przy ul. Słupeckiej stały się przystanią dla tzw. Twórców – w większości młodych warszawskich psychologów i psychoterapeutów, transponujących na polski grunt idee i prądy psychologii humanistycznej. Wielu z nich zaistniało później w środowisku psychologów i w życiu publicznym.

Malowali, grali muzykę, działały warsztaty psychoterapeutyczne, pojawiały się halucynogeny i alkohol (2)

– Komuna na warszawskiej Sadybie, w willi na ulicy Cyganeczki, miała trzech założycieli. Psychologa Marka Zwolińskiego – dziś pracuje jako psycholog, Balubę – Marka Liberskiego, dziś fotografika i podróżnika, oraz Pastora – Piotra Buldeskiego. Hipisi mieszkali tam, malowali, grali muzykę, jeden z pokoi nazywał się nawet kopulatorium! Psycholog na początku lat 70. przekazał willę na Cyganeczki tzw. Twórcom. Oni wbrew biernej postawie hipisów byli pełni wiary w możliwości zmiany, tworzenia nowej rzeczywistości w zastanym systemie. Wśród Twórców byli m.in. Jac-Jacek Jakubowski, późniejszy założyciel Szkolnych Ośrodków Socjoterapii, tzw. SOS-ów, i Choj, Mirek Chojecki, założyciel NOW-ej, działacz KOR-u. Z Twórcami związani byli też późniejsi znani psychoterapeuci: Wojciech Eichelberger, Zbigniew Praszkier, Marek Liciński, oraz wspomniany już Jaś Lityński, Janusz Weiss i Jacek Kleyff z kabaretu Salon Niezależnych. Twórcy najpierw mieszkali w komunie na ulicy Słupeckiej, potem na Cyganeczki. Interesowała ich przede wszystkim nowoczesna psychologia, psychoterapia i psychiatria humanistyczna. W komunie Twórców na Cyganeczki działały warsztaty i seminaria psychoterapeutyczne, eksperymenty parateatralne. Czerpano z sytuacjonistów francuskich, pojawiały się halucynogeny i alkohol.

Dużo było wolnej miłości (3)

Niby nie było (wolnej miłości – red.), ale była tak naprawdę. Moi (Kamila Sipowicza – red.) rozmówcy to dzisiaj starzy ludzie, którzy mają dzieci i wnuki, więc nie chcą o tym mówić. „Prorok” się z tego wycofywał, wiele osób kłamie i oczyszcza swoją przeszłość. Mówił mi, że z którąkolwiek dziewczyną szedł do łóżka, to brał pod uwagę, że ona zajdzie z nim w ciążę i że to było podmiotowe. Dużo było wolnej miłości. Ja w niej nie uczestniczyłem przez to, że byłem skromnym i nieśmiałym chłopcem, ale w komunie na Muranowie dziewczyny spały z tym, z kim miały ochotę. Tak samo było w komunie na Cyganeczki i sam widziałem, jak się „Prorok” zachowywał.

Tęsknota za wspólnotą (4)

To środowisko, wywodzące się z inteligencji, zafascynowane kontestacją miało coś, co odróżniało je od reszty mieszkańców PRL-u — jakąś swobodę i jakąś tęsknota za wspólnotą, podobną do tej, którą poznałem w domu na Cyganeczki w Warszawie , w którym była słynna komuna hipisów. Słuchało się tam J. Baez, B. Dylana, no i — rocka. Nawet kiedy, czekając na spektakl, staliśmy stłoczeni w korytarzach, to bez peerelowskiego chamstwa. Tłok i smród były jakoś znośniejsze niż w sklepach i komunikacji miejskiej

Przyjęto zasadę: Jak najmniej zasad (5)

Idee te najpełniej zrealizowano z kolei w istniejącej przez długi czas komunie w wynajętej okazyjnie willi przy ul. Cyganeczki w Warszawie. Stała się ona swego rodzaju wzorcem. Jej mieszkańcy pracowali – „Psycholog” roznosił np. mleko – ale większość zarobków szła do wspólnej kasy. Przyjęto zasadę: jak najmniej zasad. Lokatorzy i goście sypiali na dwóch ogromnych własnoręcznie uszytych materacach. Do szafy w korytarzu każdy wrzucał ubranie, w którym przyszedł z miasta, i wyjmował to, co mu się podobało. Życie obracało się wokół muzyki. Grano, jak kto umiał, „muzykę intuicyjną” i słuchano płyt, które od czasu do czasu docierały z Zachodu. To w komunach – jak twierdzi Ryszard Terlecki, najbardziej znany w swoim czasie hipis krakowski – zaczął powstawać metajęzyk łączący muzykę z treścią tekstów, którym potem posługiwały się kolejne pokolenia młodzieży.

Źródła (numery źródeł powiązane z numerami śródtytułów):

  1. Obrzeża społeczne Warszawy w latach 1945–1989, Studia i materiały pod redakcją Patryka Pleskota, Warszawa 2018
  2. Napaleni na miłość, Wywiad z Kamilem Sipowiczem, Gazeta Wyborcza, 2009
  3. Pierwsi polscy hipisi, przemycanie LSD i wolna miłość, wywiad z Kamilem Sipowiczem, Bartosz Sadulski, Onet, 2012
  4. Zawsze stawać po stronie skrzywdzonych. Notatki z rozmowy. Zbigniew Brzoza i Jolanta Kilian, pARTisan, 2018
  5. Utopia bajecznie kolorowa, Grzegorz Łyś, Rzeczpospolita, 2007


Czytaj dalej

Finowie zbudują 300 mieszkań na Sadybie

Finowie zbudują 300 mieszkań na Sadybie

Fiński deweloper YIT nabył właśnie działkę na warszawskiej Sadybie przy Nałęczowskiej. Jeszcze w tym roku planuje tam rozpocząć budowę trzech bloków o wspólnej nazwie Nordic Sadyba.

Jeden z największych europejskich deweloperów, fiński koncern IYT postawi mini-osiedle wysokich bloków na styku starej Sadyby i wysokiego Wilanowa, przy Nałęczowskiej 33/35.

– Jesteśmy dumni z faktu, że udało nam się pozyskać kolejny atrakcyjny grunt na Mokotowie. Działka położona jest w historycznej części dzielnicy o nazwie Miasto-Ogród Sadyba, która od lat słynie ze swojej unikatowej zabudowy i niepowtarzalnego klimatu oficerskiej Warszawy. W tej lokalizacji przyszli mieszkańcy zyskają dostęp do ukształtowanej infrastruktury miejskiej, dogodnej komunikacji oraz licznych terenów zielonych – mówi Tomasz Konarski, prezes YIT w Polsce. – Dzięki temu projektowi oraz wcześniejszemu zakupowi gruntu na Bemowie, w 2019 roku YIT pozyskało nieruchomości pod realizację łącznie blisko 1000 mieszkań – dodaje Tomasz Konarski.

Kilkaset mieszkań i duży podziemny parking

Mini-osiedle o nazwie Nordic Sadyba będzie mieć niemal 300 mieszkań o metrażach od 27 do 119 m kw. Inwestycja będzie się składać z trzech budynków o zróżnicowanej wysokości (od 6 pięter przy Nałęczowskiej, Goplańskiej i Podgórskiej do 11 pięter przy Niemirowskiej), ustawionych w formie podkowy, otwartej na ulicę Goplańską. W środku podkowy znajdzie się patio z placem zabaw dla dzieci. – Mieszkańcy będą mogli liczyć na wysoką jakość wykonania, naturalne materiały, a także na proekologiczne rozwiązania – zapewnia fiński inwestor.

Pod budynkami przewidziano trzykondygnacyjny podziemny parking na 342 samochody. Zgodnie z misją firmy, by świadczyć usługi ułatwiające codzienne życie mieszkańcom, w pobliżu inwestycji mogą pojawić się dodatkowo miejsca parkingowe dla car-sharingowych samochodów firmy Panek, która jest strategicznym partnerem YIT w Polsce. – Planujemy, aby pojazdy PANEK były obecne przy każdej naszej inwestycji, aby mieszkańcy mieli do nich szybki i łatwy dostęp – mówił niedawno Tomasz Konarski, prezes zarządu YIT w Polsce.

Inwestycja z odzysku

Zgodnie z zapowiedziami dewelopera, prace budowlane mają ruszyć w 4. kwartale tego roku. Tak szybki start jest możliwy dzięki przejęciu działki wraz z gotowym projektem i prawomocnym pozwoleniem na budowę od dotychczasowego inwestora – Bankowego Domu Hipotecznego. Ten ostatni znany również pod nazwą BDH Development planował w tym miejscu zabudowę apartamentową już w 2013 roku (pisaliśmy o tym na portalu Sadyba24.pl  http://www.sadyba24.pl/wiadomosci/item/420-miejski-numer-do-interwencji).  Napotkał jednak na ostry sprzeciw graniczącej z działką spółdzielni mieszkaniowej Osiedle Wilanów.

Spółdzielcy z wysokiego Wilanowa obawiali się, że wąska ulica Goplańska, na którą skierowany będzie wyjazd z nowej inwestycji, stanie się całkowicie niedrożna i zakorkuje wyjazd mieszkańców pobliskiego osiedla.  W wyniku rozpatrzenia odwołania spółdzielni, pod koniec 2014 roku wojewoda mazowiecki uchylił decyzję o warunkach zabudowy z sierpnia 2014 i zrobił rzecz bez precedensu – wyłączył ze sprawy prezydenta Warszawy, powierzając ją staroście mińskiemu. Inwestor poszedł na pewne ustępstwa.  Na wniosek burmistrza Wilanowa architekt spółki BDH Development, Daniel Frąc doprojektował wjazd do podziemnego parkingu z ul. Niemirowskiej.  Trzy lata później, w 2017, deweloper doprowadził do schowania pod ziemię linii wysokiego napięcia wiszącej wzdłuż Nałęczowskiej.   

Nordic Sadyba ma być gotowa na początku 2022 roku.


Czytaj dalej

Sanitariaty nad Jeziorkiem Czerniakowskim czy plac zabaw w parku?

Sanitariaty nad Jeziorkiem Czerniakowskim czy plac zabaw w parku?

Stołeczny ratusz ogłosił listę projektów, które dopuścił do głosowania w budżecie obywatelskim. Na starej Sadybie mieszkańcy będą mogli wybierać między tylko trzema projektami.

Tegoroczna edycja budżetu obywatelskiego w Warszawie zapowiada rewolucję. Po gruntownej zmianie reguł budżetu, mieszkańcy stolicy zgłosili o połowę mniej projektów niż w poprzednich latach.  Dziś okazało się, że z tej mocno zawężonej liczby trzeba odliczyć kolejne projekty, które nie przeszły weryfikacji urzędników. W efekcie, z pięciu projektów zgłoszonych na starej Sadybie mieszkańcy Mokotowa będą mogli wybierać tylko trzy.

Najdroższy projekt dopuszczony do głosowania na starej Sadybie dotyczy zaplecza kąpieliska przy Jeziorku Czerniakowskim. Za 600 tysięcy złotych autor pomysłu, Marek Maliszewski, proponuje wyremontować elewację budynku WOPR-u (obecnie OSiR) przy Jeziornej 4.  Dodatkowo planuje ocieplić budynek i zainstalować w nim trzy łazienki dla użytkowników pobliskiego kąpieliska.  Przed dawną bazą WOPR ma jeszcze powstać podjazd dla niepełnosprawnych oraz ozdobny drewniany płot i drewniana brama. 

Jedną trzecią mniej (385,5 tysiąca) ma kosztować drugi projekt – rewitalizacja placu zabaw na Skwerze Ormiańskim.  Anonimowy autor chce wymienić nawierzchnię placu oraz zamontować trampolinę i dwa bujaki.  Remont mają przejść huśtawki i urządzenia do ćwiczeń. Zgodnie z planem ma powstać też nowy domek z dwoma zjeżdżalniami i drabinkami, a poza placem, na twardym podłożu również cztery stoły do gry w szachy i inne gry planszowe.

Do głosowania dopuszczono również projekt polegający na zakupie nowości książkowych do biblioteki publicznej nr 27 przy św. Bonifacego 90. Na zakup i oznaczenie 500 książek, Maria Horak Minkowicz chce przeznaczyć 20 tysięcy złotych.

Stołeczni urzędnicy odrzucili projekt zegara astronomicznego, który za 225 tysięcy miał stanąć przy placu Rembowskiego. Jako powód negatywnej decyzji podano to, że projekt nie ma szans na powstanie w ciągu 12 miesięcy, a taki jest wymóg budżetu obywatelskiego. Z wyliczeń załączonych do decyzji wynika, że na skompletowanie dokumentacji (w tym opinii i zezwoleń od różnych instytucji), przeprowadzenie przetargu i wybudowanie zegara potrzeba co najmniej 19 miesięcy.  Co ciekawe, rok wcześniej niemal taki sam projekt został zweryfikowany pozytywnie. – W ubiegłym roku problemem było wykonanie przyłącza elektrycznego, które miało zasilać zegar. Ale w tym roku zrezygnowałem z tego pomysłu na rzecz tzw. mechanizmu społecznego, więc projekt jest teoretycznie prostszy – dziwi się autor pomysłu, Maciej Wojas.  Zwraca też uwagę na niekonsekwencję urzędników. – W tym roku niespodziewanie doszedł wymóg przeprowadzenia badań archeologicznych w miejscu budowy zegara, choć rok temu o tym wymogu nie było w ogóle mowy – śmieje się.  Wojas może się jeszcze odwołać od decyzji urzędników.  Ostateczny werdykt poznamy 28 sierpnia.

Jeszcze przed dzisiejszym ogłoszeniem decyzji weryfikacyjnych, z budżetu obywatelskiego wycofała swój projekt Katarzyna Derkacz Gajewska. Za 343,5 tysiąca chciała ona wykonać z żywicy epoksydowej i piasku rzeźby, które nazwała czerkokrokodylusami. Miały przypominać w technice wykonania rzeźby z Bulwaru Wiślanego i stanąć wzdłuż brzegów Jeziorka Czerniakowskiego. Nie udało nam się dowiedzieć od autorki, dlaczego wycofała swój pomysł.


Czytaj dalej

Petycja nt. Jeziorka Czerniakowskiego czarno na białym. Czego naprawdę chcą jej autorzy?

Petycja nt. Jeziorka Czerniakowskiego czarno na białym. Czego naprawdę chcą jej autorzy?

Czy zaskarżycie plan Czerniakowa Południowego? To jedno z kilku pytań, które stale powraca w mediach społecznościowych przy okazji petycji o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego. O jednoznaczną odpowiedź na wątpliwości internautów poprosiliśmy jednego z autorów petycji.

Ponad 6 tysięcy warszawiaków podpisało się pod petycją o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego. Choć petycja wpłynęła już do stołecznego ratusza, internauci nadal zgłaszają w Internecie wątpliwości co do jej treści. Kilka najczęściej pojawiających się w Internecie pytań skierowaliśmy do osoby, która firmuje akcję, prezesa Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba, Jerzego Piaseckiego.

Wasza petycja pojawiła się w odpowiedzi na ogólnopolską awanturę o plan miejscowy dla Czerniakowa Południowego, który miał grozić zabetonowaniem Jeziorka Czerniakowskiego. W waszej petycji o bojkocie lub zaskarżeniu planu nie ma jednak mowy. Czy to oznacza, że zgadzacie się z tym planem?

Jerzy Piasecki: Faktem jest, że zabudowa otuliny na obszarze 50 hektarów jest niekorzystna i niewskazana – zabierze siedliska zwierząt, zlikwiduje otwarty teren zielony, może ograniczyć dopływ wód podziemnych do Jeziorka Czerniakowskiego i wpłynąć na jego jeszcze szybsze wysycanie. Co możemy zrobić, aby storpedować plan? Niewiele. Zabudowę tego terenu dopuściło studium uchwalone w roku 2006. Plan ochrony rezerwatu też dopuścił zabudowę, nie zabronił budowania kondygnacji podziemnych.

Tak więc na tym terenie i tak można budować było bez planu. Wprowadzenie planu ma dwa dobre punkty – likwiduje chaotyczną zabudowę na podstawie warunków zabudowy i wymusza tworzenie terenów zielonych i zbiorników wodnych. Naszym głównym zadaniem staje się natomiast doprowadzenie do przeciwdziałania zagrożeniom wynikającym z planu. Plan zakłada, że nie mogą pogorszyć się stosunki wodne. My będziemy chcieli zbadać, jakie miasto daje na to gwarancje i jak będzie to monitorowało oraz jak zapewni, że system planowanych zbiorników wody opadowej zbierającej wodę do Jeziorka powstanie przed zabudowaniem terenu.

Czyli wasza petycja nie ma zapobiec planowanej zabudowie?

Planu Czerniakowa Południowego nie będziemy kwestionować, jeśli jest zgodny z prawem – w tym przypadku ze studium. Będziemy się sprzeciwiali natomiast dalszej zabudowie otuliny – np. budowie kompleksu KS Delta – na granicy z rezerwatem oraz wszelkich działań w otulinie, które mogą zagrażać rezerwatowi.

Wśród kilku waszych postulatów jest apel do prezydenta Warszawy o to, by przygotował analizę zagrożeń dla rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Tymczasem lista tych zagrożeń i sposobów na ich okiełznanie jest już zawarta w planie ochrony tego rezerwatu.  Co tu więcej wymyślać?

W planie jest wymienionych tylko część zagrożeń. Po pierwsze nie wiadomo, jak intensywna zabudowa zlewni wpłynie na zabudowę stosunków wodnych a w konsekwencji jak przyśpieszy proces wysychania jeziorka  – w momencie powstawanie planu ochrony nie był znany jeszcze wpływ budowy dwu kondygnacyjnych garaży podziemnych osiedla Marvipol oraz jednokondygnacyjnych osiedla Zen Garden. Po drugie, plan ochrony nie analizuje, jak na rezerwat (zwierzęta), wpłynie pozbawienie go naturalnej ochrony buforowej w postaci otuliny. Po trzecie, rezerwat zostaje poddawany  presji niektórych mieszkańców, którzy nie umieją uszanować tego miejsca. Należy też poważnie zastanowić się, jaki model wprowadzić na korzystanie z rezerwatu, aby mógł on przetrwać ze wszystkim swoimi walorami.

Czy warto walczyć o zatrzymanie procesów, które są nieuchronne? Eksperci są zgodni, że wysychanie starorzeczy jest procesem naturalnym.

Rezerwat Jeziorko Czerniakowskie jest ewenementem na skalę Warszawy. Eksperci z SGGW podkreślają, że żyje tu 60 gatunków ptaków, z czego większość objęta jest ochroną ścisłą. Cenią też bioróżnorodność. Rezerwat Jeziorko Czerniakowskie jest ważny dla mieszkańców nie tylko ze względów przyrodniczych, ale stanowi element korzystny z punktu widzenia zmian klimatycznych. Dlatego powinniśmy go chronić. Proces jego zagłady jest nieunikniony – jeśli mu nie pomożemy szybko.

Naturalny proces wysychania znacznie przyśpieszył ze względu na zabudowę zlewni Jeziorka oraz galopująco postępujące zmiany klimatyczne. Na szczęście łatwo możemy uratować Jeziorko, jeśli tylko będzie taka wola władz miasta. Należy szybko opracować koncepcję poprawy warunków hydrologicznych zbiornika i ją wdrożyć. Ponieważ taki proces może zająć co najmniej 5-7 lat należy zająć się tematem natychmiast.

Dlaczego piszecie akurat do prezydenta? Ochroną rezerwatów zajmuje się przecież państwowa jednostka – Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. To oni są ekspertami i podejmują decyzje o rezerwatach takich jak Jeziorko Czerniakowskie.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska określa zasady panujące w rezerwacie. Nie jest natomiast podmiotem, który utrzymuje rezerwat we właściwym stanie. Faktycznym zarządcą jest miasto – w przypadku tego rezerwatu Zarząd Zieleni Miejskiej i Ośrodek Sportu i Rekreacji Mokotów. To właśnie te podmioty dysponują odpowiednimi środkami na utrzymanie rezerwatu. Mogą też one oczywiście wystąpić o dodatkowe środki np. do RDOŚ czy nawet do programów unijnych. Oczywiście RDOŚ też może prowadzić działania we własnym zakresie, ale jak do tej pory jego możliwości finansowe były bardzo ograniczone.

Co może dać wasza petycja? Na jakie konkretne działania prezydenta liczycie?

Na bardzo konkretne, które opisaliśmy.  W skrócie: zbadanie zagrożeń i stworzenie planu ich przeciwdziałania, zasilenie w wodę (koncepcja poprawy warunków), oraz stworzenie kompleksowej koncepcji całego rezerwatu. Rezerwat jest poddawany presji i powinny być stworzone warunki jego ochrony, zachowania jego walorów przyrodniczych i stworzenie takich warunków korzystania przez mieszkańców, aby do minimum ograniczyć ich negatywny wpływ – w myśl hasła – niezakłócona przyroda stanowi miejsce regeneracji dla mieszkańców.


Czytaj dalej

Złożyli petycję do ratusza o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego

Złożyli petycję do ratusza o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego

Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba złożyło dziś do stołecznego ratusza petycję o ratowanie Jeziorka Czerniakowskiego.  Od 17 lipca do dziś podpisało ją w Internecie ponad 5,5 tysiąca osób, a kolejne tysiąc osób podpisało się na papierze.  

Przypomnijmy: Na początku lipca przez media społecznościowe i tradycyjne przetoczyła się prawdziwa burza.  Mieszkańcy Warszawy protestowali przeciwko uchwalonej przez Radę Warszawy zabudowie tzw. pól czerniakowskich, czyli obszaru liczącego 50 hektarów, który stanowi otulinę pobliskiego rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Kilka dni później, nie odnosząc się wprost do tego społecznego protestu, ale wykorzystując chwilowe zainteresowanie tematem, Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba rozpoczęło zbieranie podpisów pod internetową petycją do prezydenta Rafała Trzaskowskiego o ratowanie rezerwatu. W akcję agitacyjną włączyli się m.in. znani mieszkańcy Sadyby, stołeczni aktywiści, a nawet lokalne agencje reklamowe. 

W piśmie do prezydenta Trzaskowskiego, które towarzyszyło złożonej dziś petycji, społecznicy z Sadyby porównali sytuację Jeziorka do kryzysu ekologicznego. W piśmie czytamy: – Jeziorko Czerniakowskie wysycha w zatrważającym tempie. Jak zbadali naukowcy SGGW, tylko w ciągu jednego roku od połowy 2016 do połowy 2017 poziom wody obniżył się w sumie aż o 50 cm! (w zbiorniku, którego średnia głębokość wynosi 1,5 m!).  Zgadzamy się, że proces wysychania starorzeczy jest naturalny, ale tak gwałtowne tempo nie jest naturalne – to wynik zmian klimatycznych i presji człowieka.

Towarzystwo Miasto ogród Sadyba domaga się od prezydenta Trzaskowskiego „przygotowania jednej spójnej i kompleksowej koncepcji zagospodarowania całego terenu rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie”. Wśród konkretnych działań, do których zachęcają lokalni społecznicy, jest m.in. doprowadzenie przez miasto wody do zbiornika. – Badania na ten temat prowadzone są przez dzielnicę Mokotów i kilka uczelni od kilkunastu lat. Znamy raporty i wnioski z tych badań oraz deklaracje urzędników, brakuje jednak realnych decyzji i rozpoczęcia pożądanych działań – piszą społecznicy w liście do prezydenta Warszawy.

Aby szerzej poinformować mieszkańców Warszawy o stanie petycji i dalszych krokach, Towarzystwo Miasto Ogród Sadyba ogłosiło na swoim profilu na Facebooku, że organizuje spotkanie w terenie. Odbędzie ono w sobotę, 3 sierpnia przy budynku WOPR (obecnie OSiR) przy Jeziorku Czerniakowskim.


Czytaj dalej

Kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim znów otwarte

Kąpielisko nad Jeziorkiem Czerniakowskim znów otwarte

Dobra wiadomość dla amatorów kąpieli. Jedyne w Warszawie naturalne kąpielisko – Jeziorko Czerniakowskie – znów otwarte. 

Zaledwie dzień po pobraniu próbki wody, dziś Powiatowy Inspektor Sanitarny w Warszawie uznał, że woda w zbiorniku spełnia wymagania i jest przydatna do kąpieli. Pozytywna decyzja nastąpiła po dwóch tygodniach od momentu zamknięcia akwenu z powodu sinic. – Kąpielisko jeszcze dziś zostanie otwarte – zapewnił Urząd Dzielnicy Mokotów.

Czynne kąpielisko i wysoka temperatura powietrza z pewnością przyciągną nad wodę wielu chętnych. Przypominamy więc, że za bezpieczeństwo na kąpielisku odpowiada OSiR Mokotów (który od niedawna dysponuje mobilną kamerą miejskiego monitoringu), a za bezpieczeństwo wokół całego Jeziorka Czerniakowskiego – strażnik rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie.

Strażnik Jeziorka jest w bezpośrednim kontakcie ze służbami porządkowymi: specjalnie wynajętą do tego agencją ochrony Pantera, strażą miejską i policją.  Wszelkie zgłoszenia dot. bezpieczeństwa (grilli, ryzyka pożaru, przypadków wandalizmu) należy zgłaszać strażnikowi na służbową komórkę czynną całą dobę – numer 605 543 406: W przypadkach zagrożenia zdrowia lub życia, należy dzwonić w zależności od sprawy bezpośrednio na: policję (997), straż pożarną (998) lub pogotowie (999). W przypadku wykroczeń można też zgłaszać się do straży miejskiej pod numer 986.

Dla celów monitorowania zagrożeń nad Jeziorkiem Czerniakowskim oraz oceny liczby i szybkości reakcji służb, przy każdym zgłoszeniu – szczególnie na policję i straż miejską – należy podawać hasło „Jeziorko Czerniakowskie” albo „Jeziorna”.


Czytaj dalej

Przebudowa Goraszewskiej dopiero na jesieni

Przebudowa Goraszewskiej dopiero na jesieni

Remont głównej ulicy starej Sadyby, Goraszewskiej, rozpocznie się nie wcześniej niż na jesieni. Choć prace przewidziano w budżecie na lata 2019-2020, mokotowscy urzędnicy chcą zrobić jak najwięcej jeszcze tego roku.

Na całej długości ulicy Goraszewskiej trwają obecnie intensywne prace. Nie mają one jednak bezpośredniego związku z przebudową. To MPWiK wymienia przyłącza wodno-kanalizacyjne. Jak dowiedzieliśmy się w wydziale infrastraktury dzielnicy Mokotów, remont odcinka od Jeziornej do Godebskiego znajduje się obecnie w fazie przygotowania dokumentów przetargowych. Sam przetarg planowany jest najwcześniej za 2-3 tygodnie. Jak zapowiadają urzędnicy, od ogłoszenia przetargu do wyłonienia wykonawcy i podpisania z nim umowy trzeba będzie poczekać kolejny miesiąc.

Aby przyspieszyć inwestycję, mokotowscy urzędnicy przesunęli 800 tysięcy złotych z pieniędzy zarezerwowanych na ten cel na rok 2020. Tym samym na przebudowę Goraszewskiej w 2019 roku ma pójść 2,2 miliona złotych.  Na dokończenie remontu w 2020 pozostanie nieco ponad milion złotych.

Goraszewska ma być przebudowana w wersji o podwyższonym standardzie. Zgodnie z zaleceniami konserwatora i oczekiwaniami lokalnej społeczności, nawierzchnia ma być pokryta kostką granitową, chodniki dużymi kwadratowymi płytami betonowymi, a wzdłuż ulicy zostanie zainstalowany rząd kilkudziesięciu replik latarni gazowych, podobnych do tych, które świecą już od lat na okolicznych uliczkach Sadyby.


Czytaj dalej

Społecznicy z Sadyby wystosowali petycję do prezydenta miasta w obronie Jeziorka Czerniakowskiego

Społecznicy z Sadyby wystosowali petycję do prezydenta miasta w obronie Jeziorka Czerniakowskiego

Dwa tygodnie po medialnej burzy dotyczącej zabudowy przedpola Jeziorka Czerniakowskiego, lokalni społecznicy z Sadyby wystosowali internetową petycję do prezydenta Warszawy. Domagają się od niego podjęcia pilnych działań dla uratowania tamtejszego rezerwatu przyrody.

– My, mieszkańcy Warszawy, wzywamy władze naszego miasta z Panem na czele, do podjęcia natychmiastowych działań, zmierzających do uratowania rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie – piszą we wstępie petycji jej autorzy z Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba. Domagają się pilnego przygotowania analizy zagrożeń dla rezerwatu oraz planu przeciwdziałania im. Podkreślają, że zależy im szczególnie na przeciwdziałaniu niebezpieczeństwom związanym z planowaną zabudową terenów wokół Jeziorka, w tym spadkiem poziomu wody w Jeziorku Czerniakowskim i wpływem planowanej zabudowy na florę i faunę w rezerwacie.

W praktyce stowarzyszenie, które – jak pisze – zajmuje się rezerwatem od 29 lat, domaga się powołania zespołu roboczego, którego wyniki byłyby okresowo podawane do publicznej wiadomości.

W dalszej części internetowego dokumentu autorzy dowodzą, dlaczego rezerwat jest tak cenny i wart zachowania. Wspominają o wielu zagrożonych gatunkach ptaków, takich jak trzciniak czy błotniak, które upodobały sobie sadybiański rezerwat. Przedstawiają też, inwestycja po inwestycji, jak postępuje zabudowa terenów wokół Jeziorka Czerniakowskiego i jakie są jej skutki dla poziomu wody w zbiorniku oraz dla chronionych gatunków zwierząt.

Petycja utrzymana jest w wyważonym, racjonalnym tonie. Mocno tym kontrastuje z emocjonalnymi wystąpieniami mieszkańców i społeczników, którzy dwa tygodnie wcześniej protestowali w mediach społecznościowych przeciwko uchwaleniu przez Radę Warszawy planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego i związanej z tym zabudowie przedpola Jeziorka Czerniakowskiego.

Autorzy petycji punktują władze miasta za to, że te albo podejmują nieprzemyślane, szkodliwe dla rezerwatu decyzje, albo nie podejmują żadnych decyzji, pozwalając rezerwatowi ginąć. Społecznicy nie idą jednak w emocje. Raczej w stworzenie trochę encyklopedycznej pigułki wiedzy, która zbiera z różnych źródeł i porządkuje najważniejsze informacje o tym rejonie i jego zagrożeniach.

Autorzy z Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba niemal każdy swój argument zestawiają z wypowiedzią uznanych naukowców lub instytucji, które nie tylko znają się na rezerwatach przyrody i zabudowie w ogóle, ale też od wielu lat badają ten konkretny teren Jeziorka Czerniakowskiego. Znają więc rezerwat od podszewki. Dużo jest w petycji cytatów, autorytetów i danych pochodzących z raportów badawczych. Ta atencja do szczegółu powoduje jednak, że choć racjonalna i bliska faktom, petycja jest długa.

Jak dowiedział się portal Sadyba24.pl, wsparcie w nagłośnieniu i realizacji petycji Towarzystwa Miasta Ogród Sadyba zgłosiło m.in. Stowarzyszenie Pola Czerniakowskie, które zawiązało się spontanicznie 7 lipca tego roku w proteście przeciwko zabudowie Czerniakowa Południowego. Organizacja ta zrzesza kilkadziesiąt osób. Jak piszą założyciele są to głównie mieszkańcy okolicznych bloków z wielkiej płyty położonych przy ulicy Bernardyńskiej – ludzie starsi i bez dostępu do internetu – „niejako wykluczeni z udziału w debacie publicznej.” Stowarzyszenie podkreśla, że większość z członków nie należy do żadnej partii i po raz pierwszy zabrała głos w debacie publicznej. Czy ten odruch protestu zyska większą skalę, przekonamy się wkrótce.

Petycja Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba jest drugą z kolei w obronie terenów wokól Jeziorka Czerniakowskiego. Poprzednia, skierowana kilka lat temu do wojewody mazowieckiego, prezydenta Warszawy i burmistrza Mokotowa (wszyscy już nieaktualni – przyp. red.), dotyczyła prośby o niewdrażanie i zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni dla Czerniakowa  Południowego. Po niedawnych protestach aktywistów i mieszkańców, petycję podpisało do dziś niemal 6.200 osób.

Petycję można podpisać pod linkiem: https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_ratowania_rezerwatu_jeziorko_czerniakowskie?fbclid=IwAR1E0z6k-0sODJHE7769qcthLaSmTWGRMLCGPW0rzqgnUfT80ebDlDNf9Kw

Petycję do Prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego publikujemy w całości poniżej.

Petycja w obronie Jeziorka Czerniakowskiego

Warszawa, 17 lipca 2019 r.

Podmiot wnoszący petycję:

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto-Ogród Sadyba

KRS 0000162763, z siedzibą w Warszawie przy ul. Jodłowej 19 B

przy poparciu obywateli Warszawy i całej Polski,

żądających ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie

 

Adres do korespondencji:

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto-Ogród Sadyba

ul. Jodłowa 19 B, 00-907 Warszawa

e-mail: towarzystwo@sadyba.info

 

 Pan Rafał Trzaskowski

Prezydent m. st. Warszawy

PETYCJA

Dotyczy: podjęcia działań mających na celu uratowanie rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie:

My, mieszkańcy Warszawy, wzywamy władze naszego miasta z Panem na czele, do podjęcia natychmiastowych działań, zmierzających do uratowania rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie.

Domagamy się:

1) pilnego przygotowania analizy zagrożeń dla rezerwatu, ze szczególnym uwzględnieniem niebezpieczeństw związanych z planowaną zabudową terenów wokół Jeziorka:

– spadkiem poziomu wody w Jeziorku Czerniakowskim,

– wpływem planowanej zabudowy na florę i faunę w rezerwacie;

2) przygotowania planu przeciwdziałania tym zagrożeniom (uwzględniających m.in. koncepcję zasilania Jeziorka w wodę), z dokładnymi terminami ich realizacji i zapewnieniem finansowania;

3) przygotowania jednej spójnej i kompleksowej koncepcji zagospodarowania całego terenu rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie w takim zakresie, aby możliwie najlepiej realizował on cele ochrony przyrodniczej, edukacji ekologicznej i pożytku społecznego.

Panie Prezydencie! Wzywamy Pana do pilnego powołania zespołu roboczego, który określi, co i w jakim czasie zrobią władze miasta, by powstrzymać degradację tego cennego przyrodniczo i szczególnie ważnego dla mieszkańców Warszawy terenu. Chcemy, by plan i harmonogram działań zespołu stały się publicznym zobowiązaniem Pana jako Prezydenta m.st. Warszawy i by stopniowe postępy w ich realizacji były cyklicznie podawane do publicznej wiadomości.

UZASADNIENIE

1. Musimy działać teraz 

Burza, jaka przetoczyła się przez stołeczne i ogólnokrajowe media, w sprawie uchwalonego 4 lipca 2019 r. miejscowego planu zagospodarowania Czerniakowa Południowego, poruszyła tysiące warszawiaków. W licznych komentarzach, zamieszczanych w mediach społecznościowych, wyrażali oni zaniepokojenie tym, na ile zabudowa 50 hektarów łąk i nieużytków w otulinie Jeziorka Czerniakowskiego wpłynie na zachowanie tego rezerwatu przyrody. Wykorzystując ten niecodzienny wzrost zainteresowania rezerwatem, chcemy pokazać mieszkańcom Warszawy, ale też urzędnikom miasta, że sprawa Jeziorka Czerniakowskiego nie zaczyna i nie kończy się na zabudowie Czerniakowa Południowego. Zagrożeń dla tego rezerwatu jest wiele, a odpowiednie działania ochronne nie są podejmowane lub są podejmowane niewłaściwie. Teraz jest czas, by całościowo zadbać o ten niezwykły rezerwat w środku miasta i zapobiec jego stopniowej, ale bezpowrotnej zagładzie

2. Jeziorko to przyrodnicza enklawa w wielkim mieście

Naukowcy, eksperci i urzędnicy są zgodni. Jeziorko Czerniakowskie jest cenne i unikalne – w Warszawie i w Polsce. Jak można przeczytać na stronach internetowych miasta Warszawy: „Teren rezerwatu otoczony rozrastającym się miastem jest enklawą przyrodniczą stolicy.” Naukowcy zgodnie zwracają uwagę na wysoką bioróżnorodność rezerwatu i występowanie tu wielu rzadkich i często zagrożonych gatunków roślin i zwierząt. Jak ocenił zespół naukowców SGGW pod kierownictwem dr Michała Wasilewicza, w badaniach wykonanych na zlecenie Dzielnicy Mokotów w 2016 r., w rezerwacie Jeziorko Czerniakowskie „stwierdzono występowanie 60 gatunków ptaków – zarówno wodnych, jak szuwarowych, a także związanych z biotopami lądowymi i występującymi jedynie w otulinie zbiornika. Z tej liczby 49 gatunków objętych jest ochroną całkowitą, zaś 11 – częściową.”

W tym samym raporcie z badań SGGW czytamy: „Najcenniejszymi gatunkami – zarówno dla samego zbiornika, jak i aglomeracji warszawskiej i polskiej przyrody w ogóle – są umieszczone na Czerwonej Liście bączek i wąsatka. Stanowią one element wyróżniający Jeziorko Czerniakowskie spośród podobnych, choć zwykle mniejszych, akwenów w pradolinie Wisły na odcinku warszawskim oraz przyległych (w górę i w dół rzeki).”

Dla niektórych zagrożonych gatunków, rezerwat Jeziorko Czerniakowskie jest tak unikalnym miejscem, że właśnie tu występują najczęściej w skali całej Polski – przykładem jest trzciniak pospolity, objęty ścisłą ochroną gatunkową. Wikipedia podaje za naukowcami, że „zagęszczenie gniazd (trzciniaka) jest (w Jeziorku Czerniakowskim) do 6 razy większe niż w przypadku dzikich stanowisk na jeziorach.” To, jak bardzo unikalnym miejscem do rozmnażania się dla tych cennych ptaków jest Jeziorko Czerniakowskie, wynika z badań, poczynionych w latach 80. W pracy zbiorowej naukowców PAN, pn. Atlas Warszawy, Ptaki Warszawy z 2001 roku czytamy: „W końcu lat 80. warszawską populację trzciniaka oceniono na 140-160 par rozmieszczonych nad 27 wodami. Najliczniejszymi skupiskami trzciniaka były wówczas J. Czerniakowskie (40-45 par), Wilanówka z Jez. Wilanowskim (około 25 par) oraz jeziora Lisowskie (11-13 par) i Pod Morgami (11 par). Na J. Czerniakowskim na 1 km brzegu z trzcinami stwierdzono średnio 12 par trzciniaka, i tyle samo na 1 ha trzcinowiska. Są to liczebności wyższe od notowanych na zbiornikach pozamiejskich.”

3. Dotychczasowe decyzje władz miasta prowadziły do degradacji rezerwatu

Rezerwat Jeziorko Czerniakowskie, choć tak cenny przyrodniczo oraz wyjątkowo korzystny dla mieszkańców miasta pod względem retencji wody i stabilizacji temperatury, ulega stopniowej degradacji i – jeśli nic się nie zmieni – skazany jest na zagładę. Częściowo jest to wynik naturalnych zjawisk związanych z wysychaniem starorzeczy. Tempo tych zmian nie jest jednak naturalne – tak szybka degradacja w dużej mierze wynika z tego, co robi miasto, zgadzając się na intensywne zabudowanie okolic Jeziorka Czerniakowskiego.

Już na początku lat 2000. Władze Stolicy zezwoliły prywatnym inwestorom, by dosłownie na granicy z rezerwatem zbudować luksusowy kompleks sportowy Sinnet. 

W ostatnich latach na południowym krańcu Jeziorka powstało osiedle apartamentowców Zen Garden Mokotów przy ul. Santockiej (zaledwie 100 metrów od Jeziorka!), a od północy – osiedle apartamentowców Marvipol przy ul. Bernardyńskiej (700 metrów od Jeziorka).  Pod każdym z tych apartamentowców zbudowano dwupoziomowe garaże podziemne, poniżej poziomu wód gruntowych. 

Kolejna zabudowa postępuje. Przylegający do rezerwatu – zaledwie 50 metrów od jego granic – Klub Sportowy Delta Warszawa w grudniu 2017 r. otrzymał prawomocne warunki zabudowy na rozbudowę bazy sportowej, w tym wzniesienie budynku o powierzchni 1700m², parkingu i zespołu boisk. Co ważne, południowo-wschodni brzeg akwenu– który zajmuje KS Delta – stanowi główne źródło dopływu wody do zbiornika z wód gruntowych. Dowody na to znajdują się w raporcie z badań SGGW, realizowanych dla Urzędu Dzielnicy Mokotów w latach 2011 – 2014 (dostępne na stronie internetowej dzielnicy).

W marcu 2019 Rada Warszawy uchwaliła plan miejscowy dla terenu Augustówki, opasujący Jeziorko Czerniakowskie od południa i zachodu. Od zachodu przewidziano tam intensywne osiedle z kwartałami apartamentowców o wymaganej powierzchni biologicznie czynnej zaledwie 25 procent. Od południa nad brzegami akwenu (do 100 metrów od brzegów) wpisano tereny sportu i kultury ze wskaźnikiem zazielenienia wynoszącym tylko 50%.

Dopełnieniem postępującej zabudowy rezerwatu jest ostatnia decyzja Rady Warszawy z lipca 2019 dotycząca planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego. Plan zakłada zabudowę 50 hektarów łąk, będących otuliną rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. Wyrośnie tu osiedle, w którym zamieszka 7 tysięcy osób, a następne 4 tysiące będzie pracowało w wybudowanych biurowcach. Zabudowa zbliży się do granic rezerwatu na nieco ponad 100 metrów. Choć władze stolicy zapowiadają, że plan ochroni Jeziorko, autorzy planu sami przyznają, że niektórych zagrożeń nie da się powstrzymać. W aneksie do prognozy oddziaływania tego planu na środowisko, projektanci planu Krystyna i Jerzy Solarek z pracowni Sol-Ar, korzystając z konsultacji z dr. Michałem Ficem, tak opisują wpływ zabudowy terenów określanych jako najbardziej ekstensywnych, z domami jednorodzinnymi i blokami i terenami usług – w części najbliższej zbiornikowi Jeziorka: „Samo jezioro zlokalizowane jest poza granicami obszaru objętego planem miejscowym, jednak zmiany jakie będą zachodziły na terenie planu, w sposób bezpośredni będą oddziaływały na stan wód w jeziorze. Ze względu na planowany urbanistyczny rozwój terenu objętego planem, nieuniknione jest prowadzenie prac budowlanych i gruntowych, które przynajmniej czasowo wpłyną na poziom zwierciadła wód gruntowych”. (…) W wyniku wprowadzenia w życie planów zabudowy wielorodzinnej „mogą być prowadzone działania wywołujące czasowe obniżenia wód gruntowych związane z prowadzeniem prac ziemnych. Degradacja gleb będzie tu miała większy zasięg, niż w przypadku terenów zaliczonych do kategorii drugiej oraz na większej powierzchni utraci ona swoje właściwości biologiczne, na skutek pokrycia nawierzchniami nieprzepuszczalnymi utwardzonymi.”

Jeszcze gorsze skutki przyniesie zabudowa biurowcami okolic przy Trasie Siekierkowskiej. Jak czytamy w raporcie środowiskowym towarzyszącym projektowi planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego: „W wyniku realizacji inwestycji budowlanych przewiduje się, że wystąpią tutaj czasowe zmiany stosunków wodnych powstałe w wyniku robót ziemnych. Znaczącą dewastację gleb, zmiany układu warstw w ich profilu pionowym, pogorszenie właściwości chemicznych, fizycznych, biologicznych i kultury gleb, ubicie, zmniejszenie napowietrzenia, zawartości próchnicy, utrata żyzności i właściwości produkcyjnych. Nastąpi utrata właściwości biologicznych gleb pod nawierzchniami nieprzepuszczalnymi oraz znaczące ograniczenie wsiąkania i retencji wód w glebach.”

4. Osuszanie Jeziorka

Osuszanie Jeziorka Czerniakowskiego i jego okolic już się dzieje. To proces naturalny, typowy dla starorzeczy. Sławomir Bełko i Marcin Kalbarczyk z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie stwierdzili w 2018 r. w pracy o Jeziorku Czerniakowskim: „powierzchnia Jeziorka Czerniakowskiego od 1925 roku, kiedy przeprowadzono pierwsze pomiary, zmalała o 26%, a jego zlewnia o 12%”. W ostatnich latach proces ten dramatycznie przyspieszył. Zespół naukowców z SGGW, pod kierownictwem dr Dariusza Górskiego, stwierdził, że w latach 2011 – 2013 zwierciadło wody opadło aż o 25 cm.  Katastrofalny spadek poziomu wody obserwowano także w kolejnych latach. W 2016 roku, zespół naukowców SGGW pod kierunkiem dr Michała Wasilewicza stwierdził, że w ciągu zaledwie 12 miesięcy zwierciadło wody w Jeziorku Czerniakowskim opadło aż o ponad 50 centymetrów.

Co powoduje tak silny ubytek wody w Jeziorku? – „Nieustająca zabudowa zlewni Jeziorka ograniczająca możliwość zasilania w wodę gruntową i opadową jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń. Pobór wód podziemnych, brak dopływu wód z Wisły, zmiany klimatyczne (częste okresy suszy hydrologicznych) przyczyniają się do szybszego od naturalnego procesu wypłycania i zmniejszania powierzchni lustra wody tego zbiornika” – przyznają we wspominanym opracowaniu Sławomir Bełko i Marcin Kalbarczyk z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie. 

Eksperci, m.in. z SGGW, NFOŚ, Aquageo, w „Atlasie Ekofizjograficznym Warszawy”, wydanym na zlecenie miasta Warszawy w 2018 roku, napisali: „oddziaływanie antropogeniczne w postaci zabudowy brzegów jeziora, jak i jego rekreacyjnego wykorzystania przyczyniło się do znaczącego spadku różnorodności flory i fauny rezerwatu. W rezerwacie obserwuje się wypłycanie jeziora i jednocześnie zmniejszanie jego powierzchni oraz obniżanie poziomu wód gruntowych. Procesy te spowodowane są przede wszystkim osuszaniem otaczających terenów, podpiwniczeniem budynków, zwiększeniem udziału terenów zurbanizowanych, a także przeprowadzeniem kanalizacji burzowej na terenach zainwestowania otaczających rezerwat, co skutkuje ograniczeniem zasilania wód Jeziorka.”

Jednym słowem, naukowcy przyznają, że jednym z czynników o największym wpływie na ponadnaturalnie szybkie wypłycanie się Jeziorka, jest zabudowa okolic rezerwatu.

5. Kurczenie i osuszanie rezerwatu powoduje zmniejszenie liczby gatunków zwierząt

Jakie skutki niesie za sobą osuszenie i zdegradowanie gleby na największym wkrótce obszarze nowej zabudowy wokół Jeziorka – tj. na Czerniakowie Południowym? Z pewnością pozbawi rezerwat dogodnych warunków lęgowych dla większości cennych gatunków. Ewa i Przemysław Stolarz w raporcie „Ptaki torfowisk Warszawy” (Fauna miast Europy Środkowej 21 wieku. Piotr Indykiewicz, Tadeusz Barczak, 2004) opisując liczebność różnych gatunków ptaków nad Jeziorkiem Czerniakowskim w latach 80. i 90. Stwierdzili obecność 65 gatunków ptaków wodno-błotnych. Kilkanaście lat później pisze się już tylko o 60 gatunkach. Jak czytamy w raporcie z badań SGGW z czerwca 2016 pt. „Analiza aktualnego składu fauny oraz roślinności wodnej i nabrzeżnej zbiornika Jeziorko Czerniakowskie”: „z grupy 60 wymienionych gatunków jedynie 22 występuje w strefie wodnej lub szuwarowej. Pozostałe gatunki są funkcjonalnie związane głównie ze strefą otaczającą jezioro.” I dalej: „zagrożenia dla awifauny wskutek planowanych i realizowanych inwestycji budowlanych należy uznać za istotne. Szczególne znaczenie ma tu naruszenie buforowej strefy otulinowej, wskutek czego mogą wycofać się bardziej płochliwe gatunki wodne i szuwarowe. W kontekście działań ochronnych populacji ptaków szczególna uwaga powinna zostać skierowana na zachowanie w jak najmniej zmienionym stanie północnej części zbiornika i jego otuliny.”

Dramatyczne skutki dla populacji rzadkich zwierząt opisują również sami autorzy planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego. W ocenie środowiskowej piszą: „Należy spodziewać się migracji, obecnie występujących, dziko żyjących zwierząt, poza obszar planu, w kierunku rezerwatu przyrody Jeziorko Czerniakowskie. Możliwe jest jednak, że część zwierząt pozostanie na obszarze planu na terenach zieleni parkowej i osiedlowej a przede wszystkim na terenach urządzeń hydrotechnicznych. Nieuniknione jest niestety „zniknięcie” większości dziko występujących gatunków z terenów przeznaczonych pod zabudowę. Ma to związek przede wszystkim z planowanymi pracami budowlanymi na tych terenach.” Projektanci przyznają również, że „przeobrażenia urbanistyczne, które będą miały miejsce na terenach Czerniakowa Południowego wpłyną także bezpośrednio na obszar Jeziorka Czerniakowskiego. Dotyczyć to będzie przede wszystkim zagadnień takich jak ograniczenie przestrzeni życiowej dla fauny, fragmentaryzacja przyrodnicza czy eskalacja niekorzystnego oddziaływania na stosunki wodne.”

Skoro sami autorzy planu miejscowego dla Czerniakowa Południowego przyznają, że nieuniknione jest zniknięcie z północnej otuliny większości dziko występujących gatunków, pojawia się pytanie, jak miasto Warszawa pogodzi ten fakt z celem ochrony rezerwatu przyrody, jakim jest „zachowanie wartości krajobrazowych i przyrodniczych starorzecza Wisły (Jez. Czerniakowskie) z bogatą florą i fauną”.

6. Dotychczasowy brak zainteresowania utrzymaniem porządku i czystości nad Jeziorkiem ze strony władz miasta, częściowo kompensują oddolne działania obywateli i organizacji społecznych

Teren rezerwatu i jego otuliny przez długie lata funkcjonował bez efektywnego nadzoru ze strony władz Warszawy. Były tu składowane setki ton śmieci, gruzu, odpadów. Liczne wnioski mieszkańców o oczyszczenie Jeziorka i jego najbliższej okolicy pozostawały bez odpowiedzi. Przez lata teren sprzątany był wyłącznie w ramach akcji społecznych.

Dzięki zaangażowaniu mieszkańców okolicznych osiedli, Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto-Ogród Sadyba i ekologów, Plan ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie był dwukrotnie poprawiany, tak aby choć w minimalnym stopniu przekładał się na realną ochronę rezerwatu. Niestety nie spowodowało to istotnej poprawy faktycznej sytuacji Jeziorka.

Po wprowadzeniu planu ochrony w roku 2012, teren rezerwatu pozostawał dalej zupełnie zaniedbany ze strony władz miasta. I ponownie mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce. Powstał i głosami mieszkańców Warszawy został zrealizowany z budżetu partycypacyjnego 2015-2017, projekt Fundacji Ja Wisła pn. Ścieżka Edukacyjna dla Jeziorka Czerniakowskiego. W jego ramach wywieziono 600 ton odpadów, wytyczono ścieżkę o długości 4,5 km, powstało 50 tablic edukacyjnych, ustawiono pomosty i kosze wiklinowe, wykonano liczne nasadzenia drzew. W tym czasie działał skutecznie Strażnik Jeziorka Czerniakowskiego. Ze ścieżki zaczęli korzystać mieszkańcy, rodziny z dziećmi, wycieczki szkolne, pasjonaci, studenci uczelni, ludzie uprawiający sporty. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę.

Jednak projekt partycypacyjny się skończył, a miasto, które przejęło ścieżkę pod swoją pieczę, mimo licznych wniosków mieszkańców, nie zabezpiecza jej odpowiednio. Obszar podlega częstym pożarom w wyniku palenia ognisk i grilli (tylko ostatniej wiosny spłonęło kilka hektarów nadbrzeżnych łąk). Infrastruktura ścieżki edukacyjnej jest niszczona i palona. Na terenie rezerwatu na szeroką skalę jest spożywany alkohol, a część butelek ląduje w jeziorku. Służby miejskie nie radzą sobie nawet z tym problemem. Wobec licznych interwencji i monitów mieszkańców, zasłaniają się brakami kadrowymi. Nie wprowadzono też skutecznych działań prewencyjnych. 

Jednocześnie władze dzielnicy Mokotów zapraszają mieszkańców Warszawy na plażę nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Kąpielisko jest szeroko promowane w mediach. Nic więc dziwnego, że w wakacyjne dni  i weekendy, na terenie kąpieliska przebywa po kilkaset osób. Mimo że na terenie plaży obowiązuje całkowity zakaz spożywania alkoholu (znowu – inicjatywa społeczna okolicznych mieszkańców), pomimo stałej obecności pracowników OSiR i zamontowanego monitoringu miejskiego, kwitnie proceder konsumpcji napojów wyskokowych. Pracownicy OSiR są bezradni – ich uwagi są lekceważone przez plażowiczów, policja reaguje incydentalnie. Zakaz używania grilli nie jest przestrzegany, a wzywana straż miejska, nawet jeśli przyjedzie, to odmawia interwencji. Pisma i spotkania Towarzystwa w sprawie bezpieczeństwa i porządku nie dają żadnego skutku. Generalne oddźwięk ze strony służb jest taki, że niewiele da się zrobić.

7. Bezczynność urzędników miejskich wstrzymuje projekt zabezpieczenia dopływu wody do Jeziorka

Kluczowym problemem rezerwatu jest jednak fakt, że Jeziorko wysycha. 9 lat temu rozpoczęto badania, by zasilić je w wodę. Wyniki podsumowano podczas seminarium naukowego w styczniu 2017 roku, kiedy to kilkudziesięciu naukowców, urzędników miasta i dzielnicy Mokotów oraz przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (jednostki rządowej nadzorującej m.in. rezerwaty przyrody) zgodzili się, że najpilniejszym zadaniem dla uratowania Jeziorka jest zapewnienie mu stałego zasilania w wodę. Zgodzono się również, że najtańszą i najłatwiejszą logistycznie opcją byłoby skierowanie nieco podczyszczonej i dostosowanej termicznie (podgrzanej/oziębionej – w zależności od pory roku) wody, która na co dzień jest odpompowywana do Wisły z elektrociepłowni Siekierki, znajdującej się w pobliżu Jeziorka. Niestety mimo obietnic, do dnia dzisiejszego urzędnicy miejscy nie zlecili koncepcji wykonawczej tego projektu i sprawa utknęła w martwym punkcie. Mimo licznych spotkań z władzami i monitów mieszkańców, koncepcja poprawy warunków hydrologicznych nie jest realizowana.

* * *

Taki jest smutny obraz rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie i (braku) opieki nad nim ze strony miasta. Rezerwat jest chroniony tylko na papierze. Nie widać woli we władzach Warszawy i wydaje się, że rezerwat skazano na śmierć. 

Nie zgadzamy się na to!

Wzywamy Pana Prezydenta m. st. Warszawy do podjęcia natychmiastowych działań, zmierzających do uratowania tego cennego akwenu w centrum miasta oraz związanej z nim fauny i flory. Ocalenie Jeziorka Czerniakowskiego i znajdującego się tu rezerwatu to nasz wspólny obowiązek nie tylko wobec obecnych mieszkańców Warszawy, którzy mają prawo do kontaktu z przyrodą, świeżym powietrzem i czystą wodą w swoim mieście. To także nasza wspólna odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń. Działajmy więc razem dla ochrony lokalnego dziedzictwa przyrodniczego a jednocześnie zgodnie z wyzwaniami, jakie stawiają nam gwałtownie pogarszające się warunki klimatyczne.

Panie Prezydencie,

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto-Ogród Sadyba podejmuje się trwale uczestniczyć w działaniach na rzecz ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie, być rzecznikiem obywateli, a szczególnie warszawiaków i sadybian, którzy chcą ratować dziką przyrodę. Jako organizacja, która przez 29 lat swojego istnienia stale działa m.in. na rzecz ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie, gotowi jesteśmy być partnerem władz Warszawy w konsultowaniu rozwiązań i będziemy wspólnie z innymi organizacjami społecznymi monitorowali realizację zobowiązań władz Warszawy w tym zakresie. Czekamy na Pana odpowiedź i konkretne działania, póki jeszcze nie jest za późno.


Czytaj dalej

Nabo przeciwko marnowaniu jedzenia

Nabo przeciwko marnowaniu jedzenia

Sadybiańska restauracja Nabo przeciwdziała marnowaniu jedzenia. Na godzinę przed zamknięciem lokalu, można w niej odebrać pełnowartościowy posiłek za jedną trzecią ceny.

Pomysł na zagospodarowanie niesprzedanych ale pełnowartościowych dań z restauracji i kawiarni przyszedł z zagranicy. Duńska aplikacja na komórki, Too good to go, po zawojowaniu zagranicznych rynków właśnie ruszyła w Warszawie. Aplikacja odpowiada na problem związany z masowym wyrzucaniem niesprzedanego jedzenia przez restauracje. W Wielkiej Brytanii do kosza trafia aż jedna trzecia restauracyjnej żywności, a w USA – jedna piąta.

– Problem marnowania jedzenia jest tak ogromny, że wydaje mi się to oczywiste, że restauracje powinny się do takiego programu dołączyć. To kwestia odpowiedzialności i etyki – mówi Urszula Eriksen z restauracji Nabo, która jako jedyna z Sadyby przyłączyła się do aplikacji. Przyłączenie do programu nie oznacza, że posiłki nie schodzą. – U nas bardzo rzadko coś zostaje, bo mamy duży ruch i robi się wszystko na świeżo. Jak dotąd wydaliśmy jeden posiłek i wygląda na to, że codziennie będą schodzić jakieś 2-3 posiłki – przewiduje właścicielka sadybiańskiego lokalu przy ulicy Zakręt.

O tym, czy do kupienia są jakieś zrabatowane posiłki dowiedzieć się mogą tylko osoby, które zarejestrowały się w aplikacji. Restauracje ogłaszają tam liczbę niesprzedanych posiłków zwykle na godzinę przed zamknięciem lokalu. Kto pierwszy kupi w aplikacji, tym lepszy. A jest o co grać – posiłki oferowane w programie są zwykle tańsze o połowę lub dwie trzecie.

Amatorzy tańszego jedzenia nie mogą jednak liczyć na upolowanie konkretnych dań z menu. Do kupienia w tańszej cenie jest bowiem nieokreślony pełnowartościowy posiłek, zapakowany w tekturową torbę. Zawartość torby stanowi niespodziankę.

Na co można liczyć w paczce-niespodziance z Nabo? – Najczęściej nie będą to typowe dania z karty, a raczej szybka kombinacja z tego, co zostało. Ważne, że wszystko nadal będzie wartościowym daniem do spożycia. Jak zostaną dwie porcje zupy, czy kilka klopsików rybnych i puree, to dorzucimy małą sałatkę i jest dla kogoś wartościowy obiad.  Może też się zdarzyć sałatka ze śledziem na kromce ciemnego pieczywa, bo właśnie zostało kilka ziemniaków i filet śledziowy, albo makaron z kurczakiem i cukinią, bo jak się dziś nie zje, to jutro się wyrzuci.

Urszula Eriksen zwraca uwagę, że aplikacja to tylko nowa odsłona starego pomysłu. – Takie kreatywne gotowanie odbywa się u wielu babć w domu, które z zasady jedzenia nie wyrzucają. Zostanie ziemniak i jajko, to na talerzu lądują zasmażane ziemniaczki z jajkiem sadzonym. I czego trzeba więcej? – śmieje się restauratorka.

Polowanie na tańsze dania w Nabo zaczyna się codziennie o 20.00.


Czytaj dalej

Do you speak English? Na Sadybie słabo

Do you speak English? Na Sadybie słabo

Uczniowie, którzy podeszli do tegorocznego sprawdzianu ósmoklasisty na Sadybie, nie najlepiej sobie radzą z językiem angielskim. Osiągnięte przez nich wyniki plasują ich w drugiej setce warszawskich podstawówek.

Ostatni z trzech przedmiotów ocenianych na sprawdzianie ósmoklasisty – język angielski – nie przyniósł przełomu w wynikach sadybiańskich podstawówek. Po słabych wynikach z języka polskiego i z matematyki, dwie lokalne szkoły publiczne ze starej Sadyby zanotowały równie słabe wyniki z języka angielskiego.

Szkoła podstawowa nr 103 przy Jeziornej 5/9 zdobyła średni wynik z angielskiego na poziomie 78%. Dało to jej dopiero 159. pozycję wśród 326 placówek w Warszawie. Druga z sadybiańskich szkół – nr 115 przy Okrężnej 80 – zanotowała jeszcze gorszy wynik. Ze średnią na poziomie 75% szkoła ta uzyskała 193. miejsce w stolicy.

W skali Warszawy najlepsze z angielskiego okazały się podstawówki na Mokotowie i Ursynowie. Pierwsza z tych dzielnic wprowadziła 5 placówek do czołowej dwudziestki szkół w stolicy, a druga – 4.

Wśród 20 najlepszych szkół na szczególne wyróżnienie zasługują te, które bardzo wysoką średnią uzyskały z dużej liczby uczniów. W szkołach przy Polinezyjskiej i Hawajskiej na Ursynowie do egzaminu podeszło odpowiednio 67 i 47 uczniów, w szkole przy Bacha na Mokotowie – 64, a przy Obrzeżnej również na Mokotowie – 60.

Top 20 najlepszych szkół podstawowych w Warszawie z angielskiego – wg wyników sprawdzianu ósmoklasisty 2019






















Miejsce

Średni wynik w procentach

Liczba uczniów

Szkoła

Ulica

Dzielnica

1

99

29

Prywatna nr 51

Przy Parku

Ochota

2

98

26

STO nr 26

Puławska

Mokotów

3

98

15

STO nr 16

Miodowa

Śródmieście

4

98

8

Dwujęzyczna STO nr 5

Paryska

Praga Południe

5

98

6

Prywatna nr 114

Sztuki

Praga Południe

6

97

60

Z oddziałami dwujęzycznymi nr 20

Obrzeżna

Mokotów

7

97

47

Przy Społecznym Liceum nr 4

Hawajska

Ursynów

8

97

40

STO nr 9

Wiolinowa

Ursynów

9

97

30

Prywatna nr 81

Nowowiejska

Śródmieście

10

97

18

Niepubliczna

Marymoncka

Bielany

11

97

12

Multischool International School

Niedźwiedzia

Mokotów

12

97

11

Kanadyjska nr 84

Olimpijska

Mokotów

13

97

8

Polsko-Angielska

Piwoniowa

Białołęka

14

97

7

Academy International Niepubliczna

Karolkowa

Wola

15

96

67

Niepubliczna nr 47

Balo

Ursynów

16

96

64

Niepubliczna nr 49

Bacha

Mokotów

17

96

47

Społeczna nr 1

Polinezyjska

Ursynów

18

96

41

Prywatna nr 92

Patriotów

Wawer

19

96

37

Niepubliczna nr 97

Abramowskiego

Mokotów

20

96

35

Społeczna nr 2

Dziatwy

Białołęka

 


Czytaj dalej